Bazyliszek 2011

Moderator: Piotr P.

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ziemko
Lex Luthor
Posty: 16668
Rejestracja: 11 gru 2006, o 11:29
Lokalizacja: Warszawa

Bazyliszek 2011

Post autor: Ziemko » 21 lut 2011, o 13:08

No to ja tez cos skrobne.
Euro dosc mocno tnie to co w lizakach najmocniejsze (czyli slann + salki), wiec nie bylem przekonany co do rozpiski, ale w koncu zdecydowalem sie pojechac czyms takim:

Slann BSB, Banner of Eternal Flame, Feedback Scroll + Bane Head, znajomosc calego lora, odrzucanie 6tek, lore of life
Priest na Enginie level 2, Dawnstone
Veteran, shield, Blade of Burning Chotec, Dragonhelm, Potion of Speed
MalyPeszek

3x10 Skink Skirmishers
2x10 Skink Kohort z muzykami
24x Saurusy FCG

2x8 Chamelony
25 TG FCG, Standard of Disciple

2xSalamandry


I Bitwa:

Wylosowali mi Szwentasa, ale Jacek kaczmarski mial grac z Maulerem, kolega z klubu, wiec ja dostalem Jacka, a Szwentas Maulera. Jednym slowem, rewanz za Macki Wojny ;)
Jacek mial GUO, demonetki z heraldem, bloodzie z bsbkiem, 2xfiendy, 2xfurie, horrory z magiem no i niestety Barbara.
Tak zle to dla mnie nie wygladalo jak sie pozniej okazalo, bo GUO nie mial regenki ani sejwa, wiec ran powinien od Peszka i skinkow wciagac duzo - no, ale przejdzmy do bitwy.
Ja zaczalem, moje jednostki strzelajace ustawiaja sie na dogodne pozycje, jednostki do walki nie spiesza sie za bardzo, zeby biec do przodu. Jacek w swojej turze robi napor na maxa cala armia, no i dochodzi do fazy magii, ktora okazuje sie dla mnie bardzo przykra - nie zdispelowuje pitki - ginie engine i w dodatku oddzial 10 skinkow, ktory mial rzezac GUO na bliskim, a zmniejszony bs do 1.
W swojej turze chamelony ustawione na GUO dostaja syrene i uciekaja. No i w tej turze popelniam swoj najwiekszy blad, ktory moim zdaniem kosztowal mnie bitwe - nie zauwazylem, ze demonetki maja siren standard przez co bloodzie, guo i demonetki szarzuja na wysuniete skinki, a one nie moga dac flee - przez co te 3 jednostki, wchodza za szybko do combatu co sprawia, ze trace jedna ture strzelania, ktora moglaby okazac sie kluczowa, gdyz w tej turze zadaje 6 ran GUO (jedyny moj fuks tej bitwy - peszek - 6 ran).
Bloodzie wpadaja w saurusy z T8 (w tym combacie mialem nadzieje, ze moze cos porobie, szczegolnie, ze w srodku siedzial moj heros z wardem 2+ na flamingi, a bsb mial firestorma, ale oczywiscie nieudany LOS od pitki, niezdana I i moj super heros zginal), GUO wciaga Peszka, aby pozniej wpasc w gwardie, demonetki wpdaja w gwardie, a po boku biegnie juz Barbara. Do walki z TG dochodzi GUO i Barbara i jest po frytach. Jeden lamerski blad plus kilka gorszych rzutow, w niektorych momentach gry, zadecydowaly o tym co zadecydowaly. 0:20

II Bitwa:

Sasza i jego VC. 2x30 Ghuli, 30 GG z GW, 20 szkieli, 3xduchy, 5xwraithy, wight king, bsb biegacz klepacz, lord do czarowania.
Sasza skampil sie cala armie w piekne polkole za obeliskim i musialem biec do niego cala armia. Przez pierwsze 2 tury nie dzialo sie za duzo na polu bitwy, Sasza wysadza sobie swojego bsb, kosztem ifki na wskrzeszaniu zombie odginaczek przed Engina i TG, magiem lordem nie rzuca z wiecej niz 4 kosci bojac sie FS+BH . Dochodzi do epickiego boju saurusow z gwardia (nie byla ustawiona w horde, bo nie zmiesciloby sie tylu z przodu i Sasza musial reformowac sie do 6 kolesie w szeregu), Sasza ladnie rzuca i musze ustac breja na 2x1 - no ale co to dla mnie jesli ma sie BSBka i 3 kosci na LD. Dzieki temu Engine wpada w boku gwardii jest milo, TG wpadaja w 30 ghuli, dodatkowo szarzuje skinkami na oddzial szkielich z lordem, zeby nie dawal nikomu WSa z helmu. Dodatkowo rzucam na gwardie -1 to hit z heavena. Engine z saurusami anihiluja w 2 tury walki GG, a w engina wpadaja pozniej ghule, TG zalatwiaja w koncu ghule, pomimo wsparcia na plecy TG duchow, na ktore pozniej doszarzowal Pasiak. Feedback Scroll znow nic nie zrobil, ale jego moment mial nadejsc juz niebawem ;) Bez strat wlasnych robie 20:0.


III Bitwa:

Undead i jego TK. Duza liczka z wizard hatem, mala liczka, tomb king, bsb z sztandarem zakaz marszu na ture, 2x10 lucznicy, 20 lucznicy, 2x4 rydwany, 3xskorpy, Gwardia z Ikona, 3xskorpy, 2xklopy. To byla bitwa pt. Feedback Scroll. Undead mial slabe czary, ktore wiedzialem ze bedzie rzucal max z 3 kosci, wiec od razu w pierwszej turze odpalilem FS liczac na 2x5+. No i rzucilem to ;) Widok sypiacej sie armii TK od pierwszej tury bezcenne, na szczescie Undead mial spora jej czesc pod LD generala. Undead w dodatku pokazal festiwal rzucania misfirow i zakopal sobie 2 skorpy a jedna klopa wybuchla. W takiej sytuacji mialem sporego boosta. Undead ocalil krola z gwardia, ale i tak nie uchronilo go to od 20:0.

IV Bitwa:

El kapitano, el selekcjonero Debek ;) Breta jest naprawde niezla na ta edycje, pegazy imba, trebusze takze sporo zyskaly, a w dodatku armie mial prowadzic jej najlepszy general.
Debek mial lord na pegazie KB wszystko, bsb, duza magiczke i nieszczescnego chama Barbare, 2x8 Realmow, 3x3 pegazy, 8 grali, 20 lucznikow, 2 treby. Chyba lepszej rozpiski na lizaki nie da sie zlozyc. W dodatku stol nie oferowal zadnej sensownej kryjowki od trebow dla Engina. Debek zagral bardzo madrze, nie spieszac sie, okrazajac mnie pegazami ze wszystkich stron, a lancami ustawial sie w dogodne szarze. Trebki przez 2 tury nieskutecznie ostrzeliwaly engina (choc po tym jak znioslo, udalo sie sciagnac jedna salke). Skinki obstrzeliwaly i pegazy i lance, ale nie bylo co liczyc na nieudane sejwy, jak to robia Bretoncy, ze i sejwuja i warduja tak dobrze? Mialem jedna sytuacje, ktora moglaby troche odmienic bieg tej bitwy. Engine maszeruje na 12 cali do grali razem z salka, stojac przy okazji przy pegazach. Moc engina - 5 hitow w pegazy, 5x1 na ranienie, 5 hitow w lance, 3 rany, 2 wardy na 6+ Debka, salka dorzuca 10 cali i nie rani jednego rycerza, ktorego zahaczyla. Gdybym zabil z 4-5 grali to wydaje mi sie, ze niestarczyloby atakow Debkowi, zeby zabic Engina, a swojej turze z atrybutu lifa bym go uleczyl, chociaz czesciowo. Debek wpada jak szalony w saurusow 3 oddzialami pegazow i barbara, zadajac 21 ran (to byl rzut :D), a ja 20 smsami zwrotnymi nie zadaje nawet 1 ;) Engine ginie od szarzy grali i realmow. W swojej szarzuje na lance realmow TG, ktora to Debek ustawil na poswiecenie przed TG. Ubijam chamelonami trebusze. W swojej przedostatniej turze Debek rzuca z 2 kosci czar, a ja wiedzac, ze nie bedzie chcial pozniej juz w ogole czarowac uzywam FS. Znow moj jedyny fuks jak diabli i rzucam 2x5 - magini do piachu ;)
7:13 w plecy.


V Bitwa:

Durin - WoCh. Mag na dysku z 3+ warda, bsb na dysku z 3+ warda, 2x25 warriorow khorna z halabardami, 30 marudow z flailami khorna, 8xkawy Khorna, 5 marudow konnych, hellka. Rozpa pt. "ciezko gdziekolwiek urwac pkty". Odpuscilem swoja lewa flanke, wystawiajac 2xklocki, engina, salki na prawie na przeciwko maruderom. Jeden klocek warriorow byl na lewej flance, kawa na srodku razem z drugim klockiem warriorow. Dawalo mi to czas , aby ustawic w dogodne pozycje do walki, poza tym mialem tam obelisk chroniacy po czesci moja armie przed helka. W 1 turze Durin leci bsbkiem gonic 2 oddzialy chamow, ktore ustawiajac sie na lewej flance mialy zabic helke, reszta armii jak to chaosowemu napor do przodu. W magii leci IF gatewaya w engina - 3 rany zadane na enginie, rana na priescie i jeden zalogant pada. Helka rzuca misfire i zjada sobie 2 zalogantow. W swojej turze zabijam ostatniego zaloganta helki i ta goni moje biedne skinki i chamy do konca gry mordujac je ;) Z atrybutu magii life w 1 ture lecze wszystkie rany na enginie, moje klocki obiegaja obelisk. Za duzo sie nie dzieje do mojej 3 tury kiedy to widzac 3 DD u Durina i 0 DS, postanawiam rzucic dwellersy na jego maga lorda - mam 33% szans na zabicie no i mam farta, bo zabijam go ;) Bez magii przeciwnika gra sie duzo przyjemniej, klocki warriorow napieraja do przodu razem z kawa w kierunku moich 2 oddzialow. Engine wchodzac na tyly odpala flare, razem ze skinkami, ostrzeliwujacymi kilka tur kawe zjezdzaja ich stan osobowy do 3. TG rozwalaja marudy piesze i konne, przygotowuja sie na przyjecie szarzy warriorow. W fazie magii probuje rzucic throne na 2 kostkach, na 4 wychodzi, ale ja zdolny wiec rzucam 2x1, co moglo skonczyc sie dla mnie tragicznie, bo nie zboostowalem ani saurusow ani TG. Resztki jednych warriorow zdziesiatkowane przez salki wpadaja w saurusy, a swiezy klocek warriorow razem z bsb na dysku wpadaja w TG. Dobry rzut i 11 TG spada ( zapomnielismy pozniej o sejwach moich na 6+, a rzucilem 4). Dodatkowo Engine ustawiony na kontrszarze w plecy tychze warriorow dostaje z helki, ktora to pieknie zdaje w ostatniej turze ld na 4 i zabija engina, a priest nie zbiera sie do konca gry ;) Na szczescie w swojej turze wchodzi +4 T i regrowth, bo moglo byc nieprzyjemnie. Pasiak wkurzony strata engina wypala z XIII Kartaczy i zabija helene ;)
20:0.


67 z bitw, 10 z malowania (musialem sie wyklocac z Blessem o spojnosc armii, bo chcial mi dac 0 :roll: , ale wywalczylem chociaz 1 punkt :roll:, Ci co znaja moja armie, zrozumieja o co b ) Dalo mi 16 pozycje, co po masakrze w plecy w 1 bitwie i takiej duzej liczbie graczy uwazam za calkiem spoko.

Co do samej organizacji - bardzo dobra robota, jesli bede mogl to na pewno za rok tez na Bazyla przyjade.
Tawerna tez jest fajna miejscoweczka do posiedzenia sobia i wypicia co nie co.
Milo bylo zobaczyc Was wszystkich znowu i poznac nowe osoby znane mi z BP ;)

Awatar użytkownika
Daw
Masakrator
Posty: 2467
Rejestracja: 2 maja 2010, o 13:20
Lokalizacja: Wars i Sawa

Re: Bazyliszek 2011

Post autor: Daw » 21 lut 2011, o 13:34

Skoro tutaj wrzucamy relacje to prosze bardzo :)

Dziękuję Wszystkim za bitewki bez ciśnienia oraz ogrom za wspaniałą organizację. W Skrócie to czym grałem:

Lord na Forbidden Vampire, Wsv 4+ (Stupid), Hełm i coś tam jeszcze
Mały Vamp na Forbiddenie Beasta, Sv 2+, Channeling Staff
Bsb Wight z Drakenhoffem
3 x Ghule (2x29+1, 1x12+1)
2 x 5 Wilków
4 Baty
27+1 Gwardii z Barrowsem
2+1 Wraty
Varghulf

1 Bitwa: Lires na TK. 20-0
Bitwa przebiegła bez większych niespodzianek. Dojechałem, wyrżnąłem i poszedłem na piwko.
2 Bitwa: Guzka na WoCH. 16-4
Bitwa z ostrym kminieniem. Przedewszystkim WoCh to nie najlepszy match-up dla VC ale zobaczymy co da się zrobić.
Ostro kmin. Woch szedł do mnie spokojnie, ja w miarę cierpliwie dowskrzeszałem straty, które mi zadał z magii. Jazda na flance przytrzymana przez klocek Ghuli. Z drugiej flanki Varghulf odciągany skutecznie przez fast Marauderów. Udalo się złapać Marauderów Khorna na oblanym Frenzy i szarża w wilki pod kątem. Póżniej over w Gwardię. ustałem bez problemu - pierwszy biłem bo z GW były. Później od boku klocek ghuli i Marauderów zostało niewielu. Później kmina jak uratować Lorda od Kawalerii skutecznie zrobiona. Moja Gwardia dojechała do Chosenów, weszła sygnatura z Beasta, Vanhels oraz Hełm i pokroiłem cały klocek gdzie zostało tylko dwóch magów później zjedzonych. Ustawienie Fellbatów pozwoliło nie pobiec Gwardii za daleko co by Marauderzy nie wyszarżowali mnie z boku lub tyłu. Później szarża w Warshrine - ryzykowne czarowanie magiem na ostatniej ranie. U mnie została Gwardia, Varghulf i Lord. U oponenta fast Marauderów oraz część Knechtów.
3 Bitwa z Barbarossą. 0-20
Jak tylko zobaczyłem rozpę na Gwardii, Hydrze, Korsarzach oraz Brzytwie, dodatkowo znając umiejętności gracza wiedziałem jak ta bitwa się skończy. Nie ma co opowiadać, wyżynka na całego, ja niewiele zdjąłem i koniec.
4 Bitwa ze Szwentasem. 0-20
Nie ma co opowiadać. Trochę farta na Banshee i zdjęty Lord ze Stardragona. Sam Star dragon przez moje niedopatrzenie wbił się w bok Gwardii obok Ghuli w samą krawędź pierwszego piechociarza. Nie było co zbierać bo trzymał mi w ten sposób cały środek mojej armii… Ja z kolei nie miałem jak pocisnąć WL-ów i reszty. Man of the Match! Break, a później szama White Lionów przez Baty!
5 bitwa z Szymonem Ficoniem. 15:5
Bitwa bez większych przegięć. Szymon strasznie ustawienie skopał. Wyłączył mi Drakenhoffa przez co skończyło się na 15, a nie ma 20-tu.

Ogólnie bitwy uważam za nie nagorzej rozegrane. Mam małą kminę apropo tych porażek z Barbem oraz Szwentasem (choć tutaj ewidentnie to był mój bład z Gwardią). Kilka zmian w rozpie i jedziemy na Wschód! Będzie lepiej

Jeszcze raz dziękuję Wszystkim za wspaniałe, bez ciśnieniowe bitwy oraz za wspólną impre w Sobotę, poksa oraz za wspaniale zorganizowany turniej.
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Barbarossa
Mniejsze zło
Posty: 5606
Rejestracja: 22 gru 2006, o 00:57

Re: Bazyliszek 2011

Post autor: Barbarossa » 21 lut 2011, o 22:22

Barbarossa pisze:No dobra, to mój zwięzły raporcik:

Dzięki uprzejmości Rince’a dojechałem sobie na tur samochodem z Kabat. Pierwszą rzeczą, którą usłyszałem na miejscu od św. Barbary, było (jakoś tak): „Jesteś plewą i nie jedziesz na Euro, bo nie potrafisz złożyć rozpy DE” Prorocze słowa :)

No więc w pierwszej bitwie zmierzyłem się z „klasycznie” złożonym imperium Piotrka Głomskiego. Piotrek błędów wielu nie popełnił, ale tak naprawdę IMO jego rozpa była jakaś taka 7-edycyjna: kawa+maszynki+papamobile+czołg, urozmaicenie to 2 pegazistów z róznymi upgrade’ami. Co oznaczało, że poza strzelaniem (które skoncentrowalo się na warriorach, a nie na zbliżających się szybko gwardii i korsarzach) nie miał za bardzo jak wyrżnąć skotłowanych hord.
Dodajmy do tego raczej gorsze niż lepsze strzały z dział (jedno oblało panikę od wystrzelanego rabarbara, więc w sumie z 3 strzałów wbiły hydrze 3 rany) i w zasadzie dalej już było posprzątane. Zionięcie z dreadlorda spanikowało klocek z magami za stół, bo BSB odjechał w jakiś kosmos, brzytwy i kbki pozwoliły mi rozkręcić obie kawy i zwarzywić czołg. Kostki dały mi w tej bitwie przewagę – ale moja szczera opinia jest taka, że rozpa imperium tego rodzaju nie jest optymalna.

Następnie dwie bitwy to 2xVC, jedne na dwóch lordach (do bicia w black knightach + mag), drugie na regenerującej gwardii. Grając z VC czułem, że mam nieuczciwą przewagę – po pierwsze wiem o tej armii wszystko ;), po drugie ten matchup jest IMO na korzyść DE. Najładniejsze momenty bitew to: korsarze z brzytwą i kb wpadający w kloc BK z lordem (okazało się, że brzytwa była zbędna, bo z 7 KB wypadło... ale przezornym być trzeba) oraz hydra z flaming sword of rhuin oraz +1A wpada w „zazianą” uprzednio gwardię. W obu bitwach dodatkową przewagę dał mi za każdym razem miscast na VC lordzie – wychodziły placki i zabijały obstawę, co ułatwiało ich zamordowanie. Suma sumarum, po pierwszym dniu z bitew miałem 58 punktów i czułem, że wyczerpałem trochę limit farta.

W niedzielę rano przyszło mi się zmierzyć z Kraśkami Kudłatego na pierwszym stole. Wygrałem rzut na zaczynanie i raźnie pobiegłem do przodu – na początku wyglądało słabo, bo pierwszy strzał z działa zdjął hydrę z wardem 5+, a żaba padł od organek. Do tego ostrzał kuszników w klocek warriorsów z magiczkami okazał się makabrycznie skuteczny i musiałem je szybko ewakuować do korsarzy i gwardii. Ruszyło ok. 3-4 tury – Kudłaty miał ostatnią szansę mi sporo zaszkodzić, bo po popchnięciu z kowadła na 9+ miał szarżę hamkami w bok korsarzy... Ale kowadło kulnęło jedynkę i Delfy wpadły w armię Kudłatego. Dalej to już ja miałem raczej szczęście – weszły mi czary mniej więcej jak chciałem, warriorzy krasiowi oblali steadfasta. lord spadł z brzytwy, kowadło potrzebowało dwóch pitek. Ostał się kloc hamków, trochę kusz i maszyn i katapa, 18-2 i praktycznie pewne podium po czwartej bitwie.

Na koniec trafiły mi się - a jakże, kolejne VCty – tym razem pod wodzą Gąsiora. Na uberdeathstarze bloodknightów, regenka, lord odporny na KB z wardem 2+ na płonące. Bitwę zdecydowałem się potraktować remisowo, skoro uczciwe 10-10 dawało mi pierwsze, a Gąsiorowi drugie miejsce. Ustrzeliłem peszka i przejechałem się po jednych ghulach - kosztem części mojego śmiecia. Zmorą były duszki: ponieważ w pierwszych turach miałem rekordowo złe rzuty na magię i nie wchodziły mi czary takie jak pendulum czy fireball (ani jedna kostka powyżej 4 przez dwie fazy magii), nie miałem jak ich zdjąć. Niemniej jednak w końcu posypały się w walce z korsarzami, ale zablokowały klocek na ładne 6 rund walki wręcz. W piątej rundzie sytuacja była mniej więcej remisowa z moją przewagą – prowadziłem o jakieś 300 punktów, VC były poblokowane i jedyną rzeczą, którą mógł zrobić Gąsior, była mocno ryzykowna szarża w shade’ów z overrunem prosto w kanapkę z gwardii i korsarzy. Chyba jednak wcześniejsze bloki okazały się na tyle wkurzające, że stwierdził, iż jednak do decydującego zwarcia musi dojść. Dla mnie to było trochę bez sensu - mógł natłuc maksymalnie 300 punktów na korsarzach, gwardia w dwie tury z LD 10 by ustała na flance BK do końca bitwy – a jednocześnie wystawiał wszystkich praktycznie herosów na wiadomą rozkosz ockhama i KB.

Po overrunie po shadesach, BK wpadli w korsarzy, dostali od boku gwardię, brzytwa weszła, lord dostał 9 hitów z S10 i się złożył, reszta blodków została zamieciona w 6ej i skończyło się wynikiem 20-0 dla mnie.

Ogólnie miałem na tym turze wszystko to, czego trzeba, by wygrać mastera: brak spektakularnego pecha + trochę szczęścia + dobre pairingi (3xVC). Rozpa i taktyka do niej dobrana bardzo dobrze się sprawdzały i chyba niewiele zmienię na następnym turze na zasady ETC. Koniec końców zdobyłem prawie wszystko, co było do zdobycia: najlepszy generał, nalepszy hobbysta (z czego jestem niezmiernie dumny), pierwsze miejsce, trzy handshake’i z burmistrzem Łomianek i więcej nagród, niż byłem w stanie unieść :)

Dziękuję przeciwnikom za bitwy, mam nadzieję, że miło się Wam ze mną grało. Dzięki wielkie dla orgów za dobrze ogarnięty tur – można się czepiać jedynie bufetu, reszta była na bardzo wysokim poziomie.
Ostatnio zmieniony 22 lut 2011, o 14:45 przez Barbarossa, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Crusader
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3053
Rejestracja: 12 gru 2006, o 17:44

Re: Bazyliszek 2011

Post autor: Crusader » 21 lut 2011, o 22:38

yo yo yo,

Cóż tu napisać, 8 edycja przeszła etap "nowości" i widać, że polskie środowisko WFB będzie cisnąć dalej!!!


Bazyliszek jak zawsze udany, graty dla orgów. Zbyszek zajebiście pocisnął godnie reprezentując Ordin !!!!!!!! :D (ten sezon należy do nas - taka mała prowokacja ;) )

Moja krótka relacja:
Wśród moich podróży udało mi się dotrzeć w głąb mrocznego Darkwaldu. Miałem tam zaszczyt spotkać shamanów dobrze tkających wiatry magii. W swej łasce dopuścili mnie do uczestnictwa w pięciu grabieżach. Tak oto przebiegły:

moi rozbójnicy
Beastlord 1+ save z rerollem, stubborn
wargor bsb
shaman lord
2xshaman - wszyscy shadow

2x15 ungorow
2x27 gorow
2x28bestigorow
3x5 harpii (2xscout)

Grabież I vs DE
Smok, hydra, duży shadow, bsb na pegazie, 2bolce, 2xkuszole, chariot, spearelfy
Niestety zaryzykowałem niepotrzebnie szarżą harpii na pegaza bsb (liczylem na brzytwe - o ile pamietam nie wyszla z kosci, scroll użyty wczesniej był na pitke). Wszystkie harpie zginely - reforma i moj klocek z shmanami dostal szarze, nie byloby moze tragicznie, ale oblalem panike na klocku z beastlordem na Ld10 z przerzutem, przez co smok doszedl do combatu z tym klockiem i zgineli shamani oraz beastlord ktory wteleportowal sie w combat ze smoke and mirrors. Ewidentnie wyszlo moje nieogranie. Przegrałem 16-4

Grabież II vs HE
Smok, bsb na koniu, mały mag, 3x5-6 dragonprinców, 25spearów, 3xlucznicy, orzel, elyriani.
Za bardzo podjechałem bestigorami - dostałem spearelfy i małych dragonow, bardzo duzo mi zabili ja w odpowiedzi dwoch... popłynąłem, ale ambush uratował sytuacje i zaszarzowal w spearelfy, zabił je a potem tychze dragonow. Na lewej flance przyfarciłem - zabiłem jedna pitką na raz jeźdźca i smoka, reszte wyrżnąłem w combacie. 20-0

Grabież III vs WoCH
duzy heaven, choseni, maly mag, bsb na koniu, 6 knightów, 2x 32 marudery khorna, 2x horsemani, helka, warshrine
Manewry, manewry. Jako że był jeden shrine to grałem zakladajac ze choseni nie dostana wiadomego efektu. Główny zwrot w bitwie to szarza gorow z moim magiem lordem na chosenów. Wydaje się absurdalne, ale jednoczesna szarza bestigorow na niebieskiego sprawiła, że stykał sie jeden chosen i mag lord. Dodatkowo doszło do właściwie "nie wiem czy kontrowersyjnej" sytuacji :) Rzuciłem wcześniej obniżenie siły na chosenów, mój przeciwnik ( Guzka ) nie wiedział, że jest to RiP ( podobno mnie pytał, ale nie pamiętam tego :D ). Jako, że choseni miali obniżoną siłe o 3 to ani ja ani on nie zadaliśmy sobie ran - wygrałem bodajże o 2 dzięki czemu zagoniłem chosenów gorami z magiem lordem w trzeciej turze :) Myślałem, już wtedy, że pocisne maske, ale w prau miejscach odwróciła się sytuacja. Mrok oblał stupidity i zaszarzowal warshrine'a, ten zabił go w turę z ataków, zreformował się i zaszarzowal mi maga lorda, którego bodajże zagonił. Próbowałem poźniej jeszcze złamać go szarzujac od boku 15 ungorow i od tylu harpiami, ale w efekcie stracilem tylko dodatkow harpie. Co więcej zaczaiłem się (myślałem że sprytnie) na maruderów khorna moimi gorami, próbowałem go wyciagnac harpiami i wbic sie od boku, ale okazało się ze frenzy moze wybrac cel mimo ze ma malą szanse dojścia. Co więcej rzucił 10 na szarze i mnie zabił. Gdzieś tam sie jeszcze zabijalismy i wyszło 15 - 5 dla mnie.

Grabież IV - cóż doszło do kłótni z inną bandą zwierzoludzi i rzuciliśmy się na siebie
Doombull, shamanlord shadow, gorebull bsb, 34 gory, 6 minotaurów, ghorgona, 3 male charioty, jeden duzy, 2x harpie, 3x ridersi.
Wydawało mi się, że całkiem ładnie zacząłem - w drugiej turze szarza harpiami na tył chariota (ustał na -2, odwrocił się i mnie zabił), szarza na duzy chariot od boku drugimi harpiami (zbrejkowałem, nie złapałem, a pozniej sie zebrał, a ja straciłem harpie od szarzy riderow od boku). Zapowiadało się średnio. Na szczęście wyciągnąłem scrolla, dzięki czemu miałem "komforcik" w najważniejszym miejscu rozgrywki. Zaszarżowałem bestigorami na 6 minosów z gorebullem. Trick był prosty - obniżyłem siłę o 2 dzięki czemu straciłem pare modeli (chyba 4) a sam zadałem 6 ran + szarza z górki, szeregi itp Minotaurów nie dogoniłem ale bsb i kolejny sztandarowy minos zeszli automatycznie. Niestety bohaterksie bestigory straciłem w następnej turze od gorow od boku + rydwan - zostałem zagoniony. Na szczęście przeciwnik rzucił na tyle mało, że kolejne bestigory były w stanie zaszarzowac od boku gory z magiem lordem i w pierwszej turze je zagonić. Ghorgona wycięła mi tym czasem oddział gorow na lewej flance (nie starczyło mi PDków na brzytwe :) ). Po jeszcze jakiejś wyżynce 15-5 dla mnie.

Grabież kulminacyjna - zmuszając do ucieczki konkurencyjną bandę dostaliśmy możliwość napadu na bardzo łakomy kąsek, minowicie krasnoludzką wyprawę kupiecką
kowadło, dwarflord na tarczy w pieciu hammererach, 5 minerow, 2x30 warriorow, organki, 2xklopa, cannon, kusznicy, bsb i runesmith z niszczarką
Tak jak trzeba było szybki atak do przodu. Przeciwnik postawił wszystko na jedną kartę - tzn że wyjdzie runa na 2+, aby oddział wszedł do domku z runesmithem - nie wyszła, zrobił flee ma moją szarżę, ale dzielne scoutujące harpie robiąc szarżę wspomagająca zagoniły warriorow z runesmithem, a bestigory zrobiły redirecta w kolejnych warriorow z bsb. Dzięki shadowowi straciłem ok 3 bestigorow, a sam zabiłem chyba 13. Niestety przeciwnik ustał na dwóch jedynkach przez co dostałem hammererów na bok. W między czasie harpie dzielnie zabijały maszyny, jedne gory wyczyściły jedną flankę (minerzy, kusznicy, janusz), a dokladnie w drugim rogu stołu ambush zaszarżował i zabiłł kowadło (brzytwa). Po paru ciężkich fazach walki wreszcie dopchałem ungory z beastlordem na bok hamków, zabiłem ich i zbrejkowałem lorda. Stół wyczyszczony 20-0.

Cóż ogółem 10 miejsce, chyba siódme generalskie. Wiele się nauczyliśmy na tym turnieju i następnym razem powrócimy silniejsi

Pozdro All

ODPOWIEDZ