-Lets the battle begins - zakrzyknął gobliński dowódca
-Chyba begin, bez s - skontrował go imperialny generał
-I tak cie zniszcze - tym sposobem goblin zakończył tę słowną potyczkę i obaj czym prędzej oddalili się do swych oddziałow.
Rozpiski:
Horda:
2 x Młody goblin z pałką - 1100
5 x Młody goblin z procą - 2500
2 x Goblin wojownik z toporem i tarczą - 1400
Razem: 5000
Imperium:
5 x Chłop z widłami - 2250
4 x Chłop z procą - 1800
1 x Rekrut z łukiem - 950
Razem: 5000
Wygrałem rzut na początku bitwy więc mogłem wybrać, czy wolę zaczynać, czy wybierać stronę. Wybrałem lewą stronę pola bitwy.

Tutaj jak wyglądała sytuacja na polu bitwy po rozstawieniu armii (na minimapie widać ułożenie drzew i armii przeciwnika)

Czym prędzej ruszyłem do natarcia chowając moje jednostki pod drzewami po drodze (teraz wiem, że mogłem w pierwszej turze sobie to odpuścić i rzucić się całą armią do przodu)

Ponieważ przeciwnik nie ostrzeliwał mnie ze spawna a także ruszył do przodu skryć się pod drzewami.

Nadal bałem się wyskoczyć do przodu co później okazało się zgubne, nie wszystkie gobliny z procami miały zasięg więc podchodząc zmarnowałem trochę punktów akcji, w wyniku czego zadałem tylko jedno obrażenie łucznikowi przeciwnika (który był moim największym zagrożeniem)

Wyżej wymieniony łucznik z pomocą dwóch procarzy ściągnął mi pierwsze dwa gobliny z procami. Ruszyłem moimi goblińskimi wojownikami do ataku na tegoż łucznika (korzystając z ich wysokiej wartości ruchu) i udało mi się go zgładzić, lecz przez to wystawiłem się na ostrzał i atak chłopów z widłami (którzy dla mało wytrzymałych goblinów są na prawdę zabójczy) Jedyne co jeszcze udało mi się zrobić w tej turze to podejść pozostałymi 2 goblinami wyposażonymi w pałki pod drzewo niedaleko wojowników, strzelałem też troszkę, ale na nic się to zdało (pechowe rzuty)

Później przeciwnikowi udało się zabić jednego z moich wojowników, ale nie wyglądało to źle, miałem jeszcze 3 gobliny walczące wręcz oraz 2 strzelających (1 zabili procarze przeciwnika). W walce wręcz zabiłem bodajże 2 chłopów i oddałem turę przeciwnikowi.

Niestety to nie był mój szczęśliwy dzień, straciłem 2 gobliny wyposażone w pałki i mój ostatni wojownik został mocno osłabiony. Udało mi się zabić jednego chłopa z widłami przed śmiercią.

Przeciwnik z dystansu ściągnął mi jednego z dwóch ostałych się procarzy i ruszył do przodu osłaniając procarzami chłopa z widłami.

Powróciło moje szczęście ale było już za późno, aby zmienić losy bitwy, udało mi się zabić jednego z procarzy, a drugiego mocno osłabić, w kolejnej turze zadałem jeszcze 4 obrażenia chłopowi z widłami i padłem.



Co wyniosłem z bitwy? Trzeba osłabić imperium. Zmienię ich startowy zestaw armii, zamiast łucznika będzie dwóch rekrutów z krótkimi mieczami i tarczami, żeby się zmieściło w punktach trzeba im będzie odebrać jednego chłopa. Zobaczymy jak to się sprawdzi, bo może problem tkwi w wyważeniu punktowym.