
Arena of Death nr 9
Ta Kokesz miał racje ta zestaw broni był do bani
.

Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
Gryzek jak każdy bohater przed wielką rozgrywką czul głód, jednak nie jest to jak w tamtych przypadkach głód zwycięstwa,krwi,walki, ale Gryzek jest najzwyczajniej w świecie głodny. Od rana niewiele zjadł spaczo-sera a wszystkie pulapki na myszy, które gdzieniegdzie znalazł w pomieszczeniach areny uwłaczały jego godności. No może nie do końca uwłaczały, ale skoro były i tak puste niech brzmi to w tym momęcie dumnie. Na dodatek stan pogorszał jego przeciwnik champion chaosu z którym zaraz miał stoczyć walkę. Smakowity, troche kwaśny, ale jednocześnie delikatny aromat spaczenia jakim pachniał potęgował poczucie głodu. Pokonać i zjeść chaos-ludzia taki cel Gryzek postawił sobie na najbliższą walkę, a potem o pełnym żołądku można dalej szukać swojego śmierdzącego przeznaczenia przez które tutaj wylądował.
No i znów się zaczęło, teraz tylko musze oczekiwac wyniku następnej walki, lecz nie wydaje mi sie zeby chaosnik ( mmm uwielbiam ich wybijac
)czy skaven stnowili dla mnie wielkie zagrożenie. Jednak moze mi sie noga powinąć a nie satysfakcjonuje mnie smierc z ręki chaośnika albo skavena...
-No wlasnie Karolu... moze ci sie noga powinąć...
-Henryku... zawsze ci to powtarzam. Czy martwy czy żywy... Mistrz zawsze będzie Mistrzem ipamięć po nim pozostanie na wieki.
szkoda mi Tullarisa bo bardzo sie stara z postaciami a mój karol je musi rozwalac.

-No wlasnie Karolu... moze ci sie noga powinąć...
-Henryku... zawsze ci to powtarzam. Czy martwy czy żywy... Mistrz zawsze będzie Mistrzem ipamięć po nim pozostanie na wieki.
szkoda mi Tullarisa bo bardzo sie stara z postaciami a mój karol je musi rozwalac.

Szybciej zabierać te truchło chudzielca i dawać mysze - wrzasnął Ursif zniecierpliwiony oczekiwaniem na swój pojedynek. Splunął przed siebie trafiając flegmą w jakąś człeczynę, który gdy poczuł niespodziankę na swym ramieniu odwrócił się momentalnie z uniesioną pięścią, którą zaraz opuścił gdy zauwarzył pół metra wyżej brodatą głowę norsmena oraz dwa topory na szerokich barach. Szybko ulotnił się w tłumie widząc jak barbarzyńca zdjął topór z ramienia.
- Dawać mysze! - zniecierpliwony norsmen rypnął toporem w belkę na trybunach areny łamiąc ją. Opartych o nią było dwóch kupców grubaśnych którzy z hukiem polecieli na ziemię co niezmiernie uradowało norsmena.
-wstawać siurdaki i stać o własnych siłach grubasy leniwe! Co krzywicie ryje!nie podoba się ?! Już podnosił topór gdy złapało go trzech strażników obezwładniając.
-teraz walczysz brodaczu - oznajmił jeden
- Dawać mysze! - zniecierpliwony norsmen rypnął toporem w belkę na trybunach areny łamiąc ją. Opartych o nią było dwóch kupców grubaśnych którzy z hukiem polecieli na ziemię co niezmiernie uradowało norsmena.
-wstawać siurdaki i stać o własnych siłach grubasy leniwe! Co krzywicie ryje!nie podoba się ?! Już podnosił topór gdy złapało go trzech strażników obezwładniając.
-teraz walczysz brodaczu - oznajmił jeden
Dobra, Manfred Twoich wampirow, podobno tez nikt nie mogl pokonac... 

Blog o malowanych przeze mnie figurkach. http://celedorverminhorde.blogspot.com/
- Murmandamus
- Niszczyciel Światów
- Posty: 4837
- Lokalizacja: Radom
Norsmen w końcu się doczekał. Wypuścili go z klatki, dano broń do ręki i postawiono na arenie przed jakimś nędznym szczurem. Miał walczyć i to odpowiadało Usifowi. Na razie. Warknął do swego strażnika gdy przechodził obok niego lecz tamten był nieporuszony. Duma usifa nadal cierpiała od tego że dał się złapać. Nie miał zamiaru przegrać i poprzysiągl że wygra wszystkie walki zanim pomyśli co zrobi z bezczelnymi łajzami co go podstępnie schwytali.
Gryzek węszył i węszył, zapach chaosu stał się nieco bardziej intensywny od ludzika z którym miał walczyć. Jak na gust Gryzka był on za bardzo przerośnięty i to powodowało jego obawy a bliźniacze topory które trzymał w ręce nie ułatwiały sprawy. W ogóle czuł się samotnie bo powinien mieć ze sobą około 30 klanbraci którymi mógłby zaszczytnie pokonać tego tutaj ludzika( z tyłu oczywiście) a tak musiał sam narażać swą cenną osobistość. Skaven prychnął. Chyba się nieco bał.
Nadszedł w końcu czas walki. Gong rozległ się dając znak do rozpoczęcia walki. Usif będąc i tak w kiepskim humorze ruszył jak najszybciej z uniesionymi toporami na wroga. Gryzek zaskrzeczał Squeeeek-squeeek z niepokoju jak jego przeciwnik pędził na niego chcąc go skrzywdzić. Nogi podobną były najlepszą ochroną więc Gryzek skoczył i popędził na Usifa. Orzebiegając pomiędzy nogami ciął z całej siły. Spaczo ostrze skavena przecięło mięśnie i sprawiło ból wojownikowi chaosu. Usif zachwiał się bo ból przebił się do jego świadomości mimo jego wściekłego szału. Zawrócił i pobiegł za szczuroludem zdzielając go końcem ostrza przez plecy. Skaven zaskrzeczał i przystanął natychmiast co sprawiło że Usif go minął. Mając teraz przeciwnika zwróconego plecami gryzek nie mógł powstrzymać się by nie zaatakować z nienacka stosując się do najlepszych tradycji swej rasy. Na nieszczęście dla niego trafił w zbroję. Usif odwinął się ciosem topora ale ten przeszedł prostyo nad głową niższego skavena. Gryzek był zwinny więc znów przebiegł między nogami wojownika chaosu tnąc podobnie jak za pierwszym razem i kolejna rana naznaczyła nogę Usifa. Ten ryknął z frustracji bo nie mógł dopaść małego szczura. Bezskutecznie atakował lecz bez rezultatu. Gdy skaveńskie ostrze po raz kolejny zagłębiło się w jego ciele Usif poczuł strach po raz pierwszy od wielu lat. Serce biło jak oszalałe i cofnął się przed Gryzkiem. Szczurolud widział zauważył to i zachichotał w najwredniejszym stylu skavenów. Gryzek zrobił krok. Usif w tył. Znów krok, znów w tył. Usif nie wytrzymał i odwrócił się w kieurunku wyjścia na arenę. Gryzek znów ujrzał plecy porzeciwnika i rzucił się w ich kierunku z mieczami gotowymi do ciosu. Z widowni rozległy się gwizdy pod adresem Usifa. Ale ten po prostu biegł. Skaven był szybszy i był coraz bliżej. Gryzek w końcu dopadł i wbił swój spaczo miecz w plecy uciekającego. Usif padł. Starał się powstać jeszcze. Strach dławił mu gardło lecz nie mógł się ruszyć. Gryzek wyciągnął swe spaczo ostrze z pleców Usifa i szybkim ruchem poderżnął mu gardło.
Gryzek węszył i węszył, zapach chaosu stał się nieco bardziej intensywny od ludzika z którym miał walczyć. Jak na gust Gryzka był on za bardzo przerośnięty i to powodowało jego obawy a bliźniacze topory które trzymał w ręce nie ułatwiały sprawy. W ogóle czuł się samotnie bo powinien mieć ze sobą około 30 klanbraci którymi mógłby zaszczytnie pokonać tego tutaj ludzika( z tyłu oczywiście) a tak musiał sam narażać swą cenną osobistość. Skaven prychnął. Chyba się nieco bał.
Nadszedł w końcu czas walki. Gong rozległ się dając znak do rozpoczęcia walki. Usif będąc i tak w kiepskim humorze ruszył jak najszybciej z uniesionymi toporami na wroga. Gryzek zaskrzeczał Squeeeek-squeeek z niepokoju jak jego przeciwnik pędził na niego chcąc go skrzywdzić. Nogi podobną były najlepszą ochroną więc Gryzek skoczył i popędził na Usifa. Orzebiegając pomiędzy nogami ciął z całej siły. Spaczo ostrze skavena przecięło mięśnie i sprawiło ból wojownikowi chaosu. Usif zachwiał się bo ból przebił się do jego świadomości mimo jego wściekłego szału. Zawrócił i pobiegł za szczuroludem zdzielając go końcem ostrza przez plecy. Skaven zaskrzeczał i przystanął natychmiast co sprawiło że Usif go minął. Mając teraz przeciwnika zwróconego plecami gryzek nie mógł powstrzymać się by nie zaatakować z nienacka stosując się do najlepszych tradycji swej rasy. Na nieszczęście dla niego trafił w zbroję. Usif odwinął się ciosem topora ale ten przeszedł prostyo nad głową niższego skavena. Gryzek był zwinny więc znów przebiegł między nogami wojownika chaosu tnąc podobnie jak za pierwszym razem i kolejna rana naznaczyła nogę Usifa. Ten ryknął z frustracji bo nie mógł dopaść małego szczura. Bezskutecznie atakował lecz bez rezultatu. Gdy skaveńskie ostrze po raz kolejny zagłębiło się w jego ciele Usif poczuł strach po raz pierwszy od wielu lat. Serce biło jak oszalałe i cofnął się przed Gryzkiem. Szczurolud widział zauważył to i zachichotał w najwredniejszym stylu skavenów. Gryzek zrobił krok. Usif w tył. Znów krok, znów w tył. Usif nie wytrzymał i odwrócił się w kieurunku wyjścia na arenę. Gryzek znów ujrzał plecy porzeciwnika i rzucił się w ich kierunku z mieczami gotowymi do ciosu. Z widowni rozległy się gwizdy pod adresem Usifa. Ale ten po prostu biegł. Skaven był szybszy i był coraz bliżej. Gryzek w końcu dopadł i wbił swój spaczo miecz w plecy uciekającego. Usif padł. Starał się powstać jeszcze. Strach dławił mu gardło lecz nie mógł się ruszyć. Gryzek wyciągnął swe spaczo ostrze z pleców Usifa i szybkim ruchem poderżnął mu gardło.
- Murmandamus
- Niszczyciel Światów
- Posty: 4837
- Lokalizacja: Radom
Czarny Ork kopnął usługującego mu goblina, który przyniósł mu wielki topór, którym miał zaraz walczyć na arenie. Biedny goblin poleciał prosto na ścianę i stracił przytomność. Przez moment Gorbasz pomyślał czy by się nim nie pożywić ale zrezygnował , nie był głodny. Goblinem nie miał się co przejmować w końcu Gork i Mork dali im orkom gobliny co by je kopali, zabijali i szamali. Gobliny były niczym. Lubił doskonałą walkę i tu jej zazna. Potem być może jak jego zława się rozejdzie zbierze wielkie łaaaaaaaa i ruszy na podbój jak Grimgor niegdyś. Ale to on wtedy będzie szefem.
Łapa jaguara wyszedł na arenę sycząc do otaczającego go tłumu. Jeszcze nie widział tylu obcych stworzeńw jednym miejscu ale w gruncie rzeczy nie mięli dla niego żadnego znaczenia bo przyszedł tu walczyć. Łapa miał walkę we krwi w końcu i kiedy ujrzał wielkiego czarnego orka uradowało się jego sece. Wiedział że orki są silne ale też są głupie. Ten tu powinien stanowić wyzwanie bo był duży co znaczyło że jest ważnym orkiem ale jednocześnie Łapa sądził że go pokona.
Rozległ się gong i jego dzwięk zlał się z gromkim „WAAAAAAGH” Gorbasza. Czarny ork chwycił topór oburącz i ruszył na Łapę. Jaszczur przygotował broń i sam skierował się w kierunku przeciwnika. Gdy zbliżyli się do siebie, Gorbasz wziął zamach. Ciężkość topora sprawiła że Jaszczur zaatakował pierwszy. Szybkim ciosem trafił w łeb przeciwnika że Gorbash ujrzał piękne swiatełka zapominając że ma przed soba przeciwnika. Nim oprzytomniał kolejny cios zwalił się na niego łamiąc mu któreś z żeber. Orki nie czują bólu. Zazwyczaj. Łapa jednak zdołał wywołąć to niezwykłę zjawisko u orka i ten oprzytomniał. Ork rycząc wziął znów zamach i z prawego ramienia przyłożył jaszczurowi. Wielki topór przebił się przez zbroję i łuski Saurusa bez trudu wnikając do połowy w ciało jaszczurzego wojownika. Łapa padł z sykiem na piach. Martwy. Widząc to Gorbasz ryknął ponownie „ WAAAAAAAAGH!” ku uciesze tłumu dającego wyraz swojej aprobacie dla dobrej walki swoimi oklaskami.
Łapa jaguara wyszedł na arenę sycząc do otaczającego go tłumu. Jeszcze nie widział tylu obcych stworzeńw jednym miejscu ale w gruncie rzeczy nie mięli dla niego żadnego znaczenia bo przyszedł tu walczyć. Łapa miał walkę we krwi w końcu i kiedy ujrzał wielkiego czarnego orka uradowało się jego sece. Wiedział że orki są silne ale też są głupie. Ten tu powinien stanowić wyzwanie bo był duży co znaczyło że jest ważnym orkiem ale jednocześnie Łapa sądził że go pokona.
Rozległ się gong i jego dzwięk zlał się z gromkim „WAAAAAAGH” Gorbasza. Czarny ork chwycił topór oburącz i ruszył na Łapę. Jaszczur przygotował broń i sam skierował się w kierunku przeciwnika. Gdy zbliżyli się do siebie, Gorbasz wziął zamach. Ciężkość topora sprawiła że Jaszczur zaatakował pierwszy. Szybkim ciosem trafił w łeb przeciwnika że Gorbash ujrzał piękne swiatełka zapominając że ma przed soba przeciwnika. Nim oprzytomniał kolejny cios zwalił się na niego łamiąc mu któreś z żeber. Orki nie czują bólu. Zazwyczaj. Łapa jednak zdołał wywołąć to niezwykłę zjawisko u orka i ten oprzytomniał. Ork rycząc wziął znów zamach i z prawego ramienia przyłożył jaszczurowi. Wielki topór przebił się przez zbroję i łuski Saurusa bez trudu wnikając do połowy w ciało jaszczurzego wojownika. Łapa padł z sykiem na piach. Martwy. Widząc to Gorbasz ryknął ponownie „ WAAAAAAAAGH!” ku uciesze tłumu dającego wyraz swojej aprobacie dla dobrej walki swoimi oklaskami.