
Arena nr 29 (Ogrze królestwa)
Re: Arena nr 29 (Ogrze królestwa)
Ekhem... 

"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix
"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein
"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt
"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein
"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt
Walka nr7 Warke - Xaratudertasu, kolekcjoner czaszek.
Długa przerwa była zabiegiem celowym. I nie tylko dlatego, by zwiększyć żądzę krwi w publiczności, gdyż oni i tak łykną to co im się da, nieważne kiedy i jak podane. Byle smaczne. Głównym powodem był jeden z zawodników, Xaratudertasu - Demon boga krwi i wojny. Odizolowano go jeszcze na kilka dni przed walką, wietrząc w tym szansę na wspaniałe widowisko...
I stało się. Wkroczył na arenę, jednak, ku swej wielkiej złości, nie zobaczył na niej nikogo! -Co jest kurwa?! Ha! Wiedziałem, że stchórzy!- Ryknął sługa Khorne'a. Nie było to jednak zgodne z prawdą. Jego czułe nozdrza wyczułyby tak krew, jak i strach. Nie czuły żadnego.
Tymczasem Warke nie dostał się na arenę w sposób standardowy, przez wyżłobiony pod ziemią tunel. Zeskoczył z krańca dołu, na jeden z wbitych weń pali, tuż nad wyjściem demona. Plan był chytry. Miał zeskoczyć na głowę demona i jak najszybciej poderżnąć mu gardło, bądź zadać bardzo poważne rany. Trzeba było się tylko skupić...
I skoczył. Xaratudertasu nie do końca wiedział co się dzieje i spróbował poderwać głowę, by strącić upierdliwego szczura. Ten skurwiel go przechytrzył, nie pozwoli mu na to... Jednak to do Skavena należała inicjatywa. Wbił sztylet w gardło demona, a zaraz potem poprawił w obojczyk. Trzeci cios chybił celu, a raczej ześliznął się po łuskowatej skórze Khornity. Potężnym zamachem zrzucił go z pleców i uderzył mieczem w miejsce gdzie kulił się... a raczej gdzie przed chwilą kulił się przeciwnik. Zdołał jednak zahaczyć o ogon i odrąbał go w całości. Kolejne ciosy nie były już nawet tak celne... Warke nie stracił animuszu, ponownie, z ogromną zręcznością zadawał ciosy, odskakując szybko, by uniknąć potężnej klingi dwuręcznego miecza, błyszczącego czerwienią, niczym ogniem... Zdawało się, że pojedyncze, słabe pchnięcia sztyletem, nie mogą zrobić na Xaratudertasu żadnego wrażenia. Jakże się mylili Ci co mogli tak myśleć! Wkrótce jego skóra pełna była drobnych wyżłobień, z których sączyła się demoniczna krew, a i sylwetka heralda stawała się jakby mniej wyraźna, zamazana i już nierealna. Był w agonii, chociaż nie dawał tego po sobie poznać. Musiał wygrać. Jeśli przegra ze słabowitym szczurem, osiągnie niełaskę i powróci tu co najwyżej pod ludzką postacią... Nie mógł do tego dopuścić. Ryknął przeraźliwie i ciął poziomo, z bliska, tak potężnie, że szczurołak nie mógł ani odskoczyć, ani cofnąć się przed ciosem. Cóż jednak! Błyskotka na jego dłoni rozjarzyła się blaskiem, ratując go przed śmiercią. Wyszczerzył swoje zęby i z ogromną pewnością siebie ruszył ku gardłu demona... I w tym momencie jego kudłata głowa potoczyła się po piaskach areny, by pozwolić jego ciału zostać pożartym przez sługę Khorne'a...
Jeszcze nie. Jeszcze nie teraz.
//Przepraszam za taką obsuwę
Zero weny i wiem, że to też nie należy do majstersztyków, no ale jestem przyciśnięty, nie będzie mnie 3 dni, bo jadę na AntyKongres, więc musicie czekać na ostatnią walkę tej rundy 
Mam nadzieję, że jednak się podoba.
Długa przerwa była zabiegiem celowym. I nie tylko dlatego, by zwiększyć żądzę krwi w publiczności, gdyż oni i tak łykną to co im się da, nieważne kiedy i jak podane. Byle smaczne. Głównym powodem był jeden z zawodników, Xaratudertasu - Demon boga krwi i wojny. Odizolowano go jeszcze na kilka dni przed walką, wietrząc w tym szansę na wspaniałe widowisko...
I stało się. Wkroczył na arenę, jednak, ku swej wielkiej złości, nie zobaczył na niej nikogo! -Co jest kurwa?! Ha! Wiedziałem, że stchórzy!- Ryknął sługa Khorne'a. Nie było to jednak zgodne z prawdą. Jego czułe nozdrza wyczułyby tak krew, jak i strach. Nie czuły żadnego.
Tymczasem Warke nie dostał się na arenę w sposób standardowy, przez wyżłobiony pod ziemią tunel. Zeskoczył z krańca dołu, na jeden z wbitych weń pali, tuż nad wyjściem demona. Plan był chytry. Miał zeskoczyć na głowę demona i jak najszybciej poderżnąć mu gardło, bądź zadać bardzo poważne rany. Trzeba było się tylko skupić...
I skoczył. Xaratudertasu nie do końca wiedział co się dzieje i spróbował poderwać głowę, by strącić upierdliwego szczura. Ten skurwiel go przechytrzył, nie pozwoli mu na to... Jednak to do Skavena należała inicjatywa. Wbił sztylet w gardło demona, a zaraz potem poprawił w obojczyk. Trzeci cios chybił celu, a raczej ześliznął się po łuskowatej skórze Khornity. Potężnym zamachem zrzucił go z pleców i uderzył mieczem w miejsce gdzie kulił się... a raczej gdzie przed chwilą kulił się przeciwnik. Zdołał jednak zahaczyć o ogon i odrąbał go w całości. Kolejne ciosy nie były już nawet tak celne... Warke nie stracił animuszu, ponownie, z ogromną zręcznością zadawał ciosy, odskakując szybko, by uniknąć potężnej klingi dwuręcznego miecza, błyszczącego czerwienią, niczym ogniem... Zdawało się, że pojedyncze, słabe pchnięcia sztyletem, nie mogą zrobić na Xaratudertasu żadnego wrażenia. Jakże się mylili Ci co mogli tak myśleć! Wkrótce jego skóra pełna była drobnych wyżłobień, z których sączyła się demoniczna krew, a i sylwetka heralda stawała się jakby mniej wyraźna, zamazana i już nierealna. Był w agonii, chociaż nie dawał tego po sobie poznać. Musiał wygrać. Jeśli przegra ze słabowitym szczurem, osiągnie niełaskę i powróci tu co najwyżej pod ludzką postacią... Nie mógł do tego dopuścić. Ryknął przeraźliwie i ciął poziomo, z bliska, tak potężnie, że szczurołak nie mógł ani odskoczyć, ani cofnąć się przed ciosem. Cóż jednak! Błyskotka na jego dłoni rozjarzyła się blaskiem, ratując go przed śmiercią. Wyszczerzył swoje zęby i z ogromną pewnością siebie ruszył ku gardłu demona... I w tym momencie jego kudłata głowa potoczyła się po piaskach areny, by pozwolić jego ciału zostać pożartym przez sługę Khorne'a...
Jeszcze nie. Jeszcze nie teraz.
//Przepraszam za taką obsuwę


Mam nadzieję, że jednak się podoba.
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).
I bardzo dobrze! Koniec z romansami
. To jest arena psia mać 
Więc z utęsknieniem wyczekujemy następnych części! Do zoba... przeczytania


Więc z utęsknieniem wyczekujemy następnych części! Do zoba... przeczytania

"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix
"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein
"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt
"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein
"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt
To jeszcze nie koniec...
Kiedy głowa Warke'a odpadła od jego ciała, stało się coś niesamowitego. Wychynęła z niego przeźroczysta sylwetka postaci. Najpierw spojrzała dookoła, nie wiedząc, co się dzieje. Potem zauważyła na trybunach znaną jej elfkę.
- Fainewedd! - wykrzyknęła donośnie - To ja dałem Ci kwiaty i pierścionek!
- C... Co? - nie dowierzała elfka
Niewyraźny zarys szczura zaczął zanikać. Warke musiał się śpieszyć.
- Zawsze Cię kochałem! Wiedziałem to od razu! Proszę cię tylko o jedno! Powiedz, czy ty też mnie kochałaś?
Na niebie pojawiły się grzmoty i pioruny. Na niebie raz, drugi zamajaczyła niewyraźna głowa. Nagle wszyscy usłyszeli donośny głos samego Sigmara:
Ty, Warke! Nie byłeś tacy jak inni Skaveni! Mogłeś kochać! Daję Ci więc możliwość poproszenia mnie o jedną rzecz!
- Sigmarze - została tylko górna część sylwetki - Proszę cię o jedno. Niech nic się nie stanie Fainewedd.
- I niech tak będzie!
Gdy została już tylko sama głowa szczura, elfka wybiegła na sam środek Areny i powiedziała duchowi prosto w oczy...
Tu niech wypowie się Byqu
Jak widzicie, miałem plan, by kontynuawać ten wątek nawet po śmierci 
Kiedy głowa Warke'a odpadła od jego ciała, stało się coś niesamowitego. Wychynęła z niego przeźroczysta sylwetka postaci. Najpierw spojrzała dookoła, nie wiedząc, co się dzieje. Potem zauważyła na trybunach znaną jej elfkę.
- Fainewedd! - wykrzyknęła donośnie - To ja dałem Ci kwiaty i pierścionek!
- C... Co? - nie dowierzała elfka
Niewyraźny zarys szczura zaczął zanikać. Warke musiał się śpieszyć.
- Zawsze Cię kochałem! Wiedziałem to od razu! Proszę cię tylko o jedno! Powiedz, czy ty też mnie kochałaś?
Na niebie pojawiły się grzmoty i pioruny. Na niebie raz, drugi zamajaczyła niewyraźna głowa. Nagle wszyscy usłyszeli donośny głos samego Sigmara:
Ty, Warke! Nie byłeś tacy jak inni Skaveni! Mogłeś kochać! Daję Ci więc możliwość poproszenia mnie o jedną rzecz!
- Sigmarze - została tylko górna część sylwetki - Proszę cię o jedno. Niech nic się nie stanie Fainewedd.
- I niech tak będzie!
Gdy została już tylko sama głowa szczura, elfka wybiegła na sam środek Areny i powiedziała duchowi prosto w oczy...
Tu niech wypowie się Byqu


Ostatnio zmieniony 15 maja 2011, o 19:17 przez lukin56, łącznie zmieniany 1 raz.
nieregulaminowy podpis usunięty- administracja
Lubiłam cię. Byłeś kimś niezwykłym, kimś, kto niósł mi pocieszenie w chwilach smutku. Jednak niezależnie od tego co mówi mi rozum, serce oddałam już komuś innemu. Przykro mi...lukin56 pisze:powiedziała duchowi prosto w oczy...
WELCOME TO ESTALIA GENTLEMEN
Ja pierdziele, ale ostatnio wszyscy zmartwychwstają, Jezus zaczął i już wszyscy tacy oryginalni. 
Edit: Biedny szczurek.
Kto by go tam kochał. : D Mówię ci szczurze było gwałcić, palić i rabować jak się jeszcze mogło! ;]

Edit: Biedny szczurek.

Ostatnio zmieniony 15 maja 2011, o 19:26 przez Eriks281, łącznie zmieniany 1 raz.
- Klnę się na Sigmara - nigdy nie weźmiecie mnie żywcem, upadli słudzy ciemności!
- Nigdy nie zamierzaliśmy. Zastrzelcie go.
Takaris Fellblade, kapitan Czarnej Arki "Udręka"
- Nigdy nie zamierzaliśmy. Zastrzelcie go.
Takaris Fellblade, kapitan Czarnej Arki "Udręka"
A co ma być? Żeby nie było naciągane to bym powiedział:
-Warke umarł i nie żyje...
A czegoś takiego nie chcemy
Była już czarodziejka po misscascie zamieniona w pomiot Khorna, a moje życzenie to tylko ochrona elfki, więc AŻ TAK BARDZO nie namieszałem.
- Fainewedd, nie mam ci tego za złe. To... Zrozumiałe. Idź w pokoju. -po tych słowach postać znikła
-Warke umarł i nie żyje...
A czegoś takiego nie chcemy

Była już czarodziejka po misscascie zamieniona w pomiot Khorna, a moje życzenie to tylko ochrona elfki, więc AŻ TAK BARDZO nie namieszałem.

- Fainewedd, nie mam ci tego za złe. To... Zrozumiałe. Idź w pokoju. -po tych słowach postać znikła
Ostatnio zmieniony 15 maja 2011, o 19:28 przez lukin56, łącznie zmieniany 2 razy.
nieregulaminowy podpis usunięty- administracja
No łałhammer taki jest. Umarł to nie żyje. :] Taki brutalny, dosadny. Bez cudownych historii i happy endów. ;] No, ale cóż to arena śmierci każdy się napracował nad postacią(no prawie każdy :]) to ma prawo coś jeszcze z nią pokombinować.
- Tak kończą romantycy - Rzucił Olaf po czym poszedł palić, gwałcić i mordować.
- Tak kończą romantycy - Rzucił Olaf po czym poszedł palić, gwałcić i mordować.
- Klnę się na Sigmara - nigdy nie weźmiecie mnie żywcem, upadli słudzy ciemności!
- Nigdy nie zamierzaliśmy. Zastrzelcie go.
Takaris Fellblade, kapitan Czarnej Arki "Udręka"
- Nigdy nie zamierzaliśmy. Zastrzelcie go.
Takaris Fellblade, kapitan Czarnej Arki "Udręka"
Nie, no mogła wyznać mu miłość i:Byqu pisze:Ona z duchem gada.
Przecież nie podniesie odciętego łba i nie pójdzie w świat...
-popełnić samobójstwo
-popłakiwać w kąciku
-duch by się zmaterializował z miłości
-łzy elfki ożywiłyby Warke'a
etc, etc.
LOLEriks281 pisze:- Tak kończą romantycy - Rzucił Olaf po czym poszedł palić, gwałcić i mordować.

Ostatnio zmieniony 15 maja 2011, o 19:32 przez lukin56, łącznie zmieniany 1 raz.
nieregulaminowy podpis usunięty- administracja
Eriks281 pisze: - Tak kończą romantycy - Rzucił Olaf po czym poszedł palić, gwałcić i mordować.

I słusznie!
Ale ona kocha Kratosa.lukin56 pisze:Nie, no mogła wyznać mu miłość i:
-popełnić samobójstwo
-popłakiwać w kąciku
-duch by się zmaterializował z miłości
-łzy elfki ożywiłyby Warke'a
etc, etc.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2011, o 19:35 przez Byqu, łącznie zmieniany 1 raz.
WELCOME TO ESTALIA GENTLEMEN
Ale musicie przyznać, że ten wątek naprawdę ożywił ten temat.

lukin56 pisze:Nie, no mogła wyznać mu miłość i:
-popełnić samobójstwo
-popłakiwać w kąciku
-duch by się zmaterializował z miłości
-łzy elfki ożywiłyby Warke'a
etc, etc.
Jakby zmieniła zdanie, niech zadzwoni do DucholanduByqu pisze:Ale ona kocha Kratosa.

nieregulaminowy podpis usunięty- administracja
-Szczurzy pomiot nie żyje. Dobrze.-stwierdził Kratos-Tym lepiej dla niego. Nie chciałby się dostać w moje ręce.-dodał w myślach
-Nie mów tak-powiedziała wzburzona Faeinewedd.-Był dla mnie bardzo miły.
-Za bardzo. Jak chcesz, to kupię ci innego.
-Jesteś okropny. Czy śmierć dla ciebie nic nie znaczy?
-Wymknąłem się z jej szponów. Siostry losu nie mają mnie we władaniu. A ty przestań użalać się nad szczurem!
-Jesteś zazdrosny!
-Wcale nie.
-Oglądasz walki, albo latasz po górach. Kto wie czy nie mam innych?
-O czym ty mówisz? Przestań mnie drażnić!
-Drażni cię to, bo ci na mnie zależy! Przyznaj w końcu.
-Widzę, że trudno cię przegadać. Wygrałaś. Wracajmy do kwatery.
***
Kilka godzin później
-Kratos?
-Tak?
-Kochasz mnie?
-Nie dasz mi spokoju, co?
-Powiedz.
-Lepiej chodźmy do karczmy coś zjeść. I lepiej usiądźmy z dala od Coena. Wkurza mnie jego obecność.
-Nie mów tak-powiedziała wzburzona Faeinewedd.-Był dla mnie bardzo miły.
-Za bardzo. Jak chcesz, to kupię ci innego.
-Jesteś okropny. Czy śmierć dla ciebie nic nie znaczy?
-Wymknąłem się z jej szponów. Siostry losu nie mają mnie we władaniu. A ty przestań użalać się nad szczurem!
-Jesteś zazdrosny!
-Wcale nie.
-Oglądasz walki, albo latasz po górach. Kto wie czy nie mam innych?
-O czym ty mówisz? Przestań mnie drażnić!
-Drażni cię to, bo ci na mnie zależy! Przyznaj w końcu.
-Widzę, że trudno cię przegadać. Wygrałaś. Wracajmy do kwatery.
***
Kilka godzin później
-Kratos?
-Tak?
-Kochasz mnie?
-Nie dasz mi spokoju, co?
-Powiedz.
-Lepiej chodźmy do karczmy coś zjeść. I lepiej usiądźmy z dala od Coena. Wkurza mnie jego obecność.
WELCOME TO ESTALIA GENTLEMEN
- The WariaX
- Falubaz
- Posty: 1005
- Lokalizacja: Rybnik i okolice
-Kratos?
-Tak?
-Kochasz mnie?
-Nie dasz mi spokoju, co?
-Powiedz.
-Lepiej chodźmy do karczmy coś zjeść. I lepiej usiądźmy z dala od Coena. Wkurza mnie jego obecność.




Co tu się wyrabia... ratuj kto honor areny i niech pozabija tych wszystkich lovesiarzy....

Zapraszam do mojej galerii

http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=10&t=35475
Maluję na zamówienie:
http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php? ... 13#p990613
Pewnie bym spróbował moim cholernie mrocznym i bezwzględnym wampirem, ale ten przedwcześnie zginąłThe WariaX pisze:Co tu się wyrabia... ratuj kto honor areny i niech pozabija tych wszystkich lovesiarzy....


Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.
- The WariaX
- Falubaz
- Posty: 1005
- Lokalizacja: Rybnik i okolice
Pewnie bym spróbował moim cholernie mrocznym i bezwzględnym wampirem, ale ten przedwcześnie zginął
Ta, nieodpowiednie osoby odpadły w I rundzie i teraz widać skutki tego


Zapraszam do mojej galerii

http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=10&t=35475
Maluję na zamówienie:
http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php? ... 13#p990613