Armie Proxów Na Turniejach

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
quas
Niszczyciel Światów
Posty: 4071

Re: Armie Proxów Na Turniejach

Post autor: quas »

MagisterMilitum pisze:
quas pisze: skoro sam wiesz ze to nadal beda chaosnicy ale bez znaczkow to o czym wogole dyskusja?
to konwersja czy omijanie ciezarow zakupow?
Szczerze - jak sie już nie studiuje, ma sie dom, rodzinę i rachunki to sorry ale wyrzucanie 350zł za 5 metalowych lalek to idiotyzm. Tak to omijanie zakupów.
Tak wiem zaraz ktoś żuci wyświechtanym hasłem "mogłeś wybrać tańsze hobby"....
wiec sam przyznasz ze to nie jest mega tricky konwersja armii (co innego cale VC zrobione na bazie np chaosu).
wsio w temacie.
szczerze mówiąc wydaje mi się że to zależy od modeli i wykonania, 6ed chaos knighci z odpowiednimi główkami robiliby za świetnych Blood Knightów
nie, to nadal sa chaos knights. jezeli uwazasz ze konwertowanie ogranicza sie do wycieciu emblematow/glowy to ok.
Nie mów ze nie znasz tańszego hobby bo, co jak co, ale WFB to zajecie kosztowne. Sam staram sie ograniczać koszta do minimum, ale to dlatego ze mam jeszcze inne hobby i jedynie 16 lat ;) Przy stałych zarobkach, wiekszych niż 50 zł miesięcznie od rodziców pewnie bym aż tak nie ciął kosztów. Jednak są tacy którzy oprócz tego mają jeszcze rodzinę na utrzymaniu i dom. Obstawiam ze wtedy odechciewa sie wydawania majatku ma posuwnie ludzików na stole.
"jak mialem czas na granie to slabo z kasa. jak mam kase to nie mam czasu na granie".

Remo
Falubaz
Posty: 1247

Post autor: Remo »

A w czym jest w ogóle problem? Czy modele Blood Knights są aż tak brzydkie?
Ja mam jedną katapultę i gram (uwaga) jedną katapultą! Jak będę miał ochotę zagrać dwoma to kupię drugą a nie kupię bolca, którego będę przerabiał na katapę...
Chciałbym też jeździć lepszym autem... :roll:

Awatar użytkownika
Jasiuuu
Undead, Flying, Lucky Git
Posty: 5574

Post autor: Jasiuuu »

Quas myśle że sporo przesadzasz.
Patrz Chaos Lord : http://allegro.pl/lord-of-chaos-with-sw ... 47168.html
nawet bym się nie zająkną jakby mi przeciwnik powiedział że to lord wampirów, to samo z 6ed chaos knightami (nie mówie o tych klockach z SoC ani nowszych) to poprostu korpusy w ciężkich zbrojach , na jakiej podstawie wiesz co znajduje się w zbroi nie wiem i nie chce wiedzieć

serdecznie pieprzyć sugerowane modele GW jeśli są alternatywy i są chęci/umiejętności żeby z nich skorzystać - kompletnie mi to nie przeszkadza a czasem wygląda lepiej niż made by GW ...
Obrazek
T

quas
Niszczyciel Światów
Posty: 4071

Post autor: quas »

Jasiuuu jako gracz (praktycznie emerytowany) nie przeszkadza mi ze ktos gra proxami. jakos nie mam klopotu z zapamietaniem powiedzmy 20 informacji dotyczacej uzbrojenia itp.
Ale uwazam ze dorabianie ideologii do "WFB-tryb oszczedny" traci hipokryzja. Nie neguje umiejetnosci i pomyslowosci- ale jezeli masz cala armie wypicowanych VC i 5 chaos knightow malowanych "na umarlaka" to to nie jest zadna konwersja tylko prox.

BTW, fajny model.

Awatar użytkownika
Jasiuuu
Undead, Flying, Lucky Git
Posty: 5574

Post autor: Jasiuuu »

fajny fajny : )

Ale podrąże jeszcze temat, dlaczego uważasz że to prox? Czy Grave Guardzi kolegi Zulusa zrobieni z bretońskich Man At Armsów to też Prox? (dodajmy w armi gdzie za kawe robią świetnie skonwertowani grail knighci na kościanych kobyłach) Wd tego co piszesz tak , to prox bo niezależnie jak coś wygląda na stole jak nie jest orginalne - to jest proxem.

Jeśli model wygląda jak to czym jest - nie jest proxem. I nie ważne z jakich modeli się składa ani jakie częsci zostały użyte ani też ile kasy kosztował model - liczy się efekt końcowy.

Co z warshrinem ? jak wyjdzie orginalny model to mój będzie proxem ? : P
Obrazek
T

Awatar użytkownika
General Baga
Kradziej
Posty: 905
Lokalizacja: AjWajHajm/ True Legion

Post autor: General Baga »

quas pisze: Ale uwazam ze dorabianie ideologii do "WFB-tryb oszczedny" traci hipokryzja.
Na półeczce leży sobie grzecznie kilka pudełek firmy Warlord Pike&Shotee - super figuraski! Bedą robić za imperium malowane na Nulln.
Ale jakby nie patrzeć, to jest WFB tryb oszczędny - bo pudełko 40 figurek kosztowało 16ł a 20 metalowych greatswordów (a raczej landsknechtów z dwurakami) 21ł....jak w mordę tryb oszczędny.
I co mam sie czuć zle, że nie wydałem na lalki 2000zł tylko 600zł?? a resztę dajmy tego przeznaczyłem np na rachunki, nowe opony ew inne duperele?
I nigdzie w życiu nie wyjadę
Mnie u siebie horoszo
Na inne kraje lachę kładę
Tam w kieliszkach wyższe dno
Tu chcę umrzeć w kraju cnót

Awatar użytkownika
Ludvik
Wałkarz
Posty: 84

Post autor: Ludvik »

Hmmm, to będzie chyba mój pierwszy merytoryczny post na tym forum :D .

Wypowiem się, jako, że temat wybitnie mnie interesuje(i dotyczy). Jestem graczem WFB od przeszło 8 lat (z różnych przyczyn nieturniejowym) i przyznam szczerze, że granica pomiędzy proxem a konwersją była dla mnie zawsze jednym z najciekawszych zagadnień tego hobby. Gdy zaczynałem zabawę w ludki durnostojki, jako licealista, faktycznie dysponowałem makabrycznie niskim budżetem. Dlatego rycerz z tarczą piechoty i głową z zestawu command group robił u mnie za imperialnego kapitana. Ale na Boga - graliśmy wtedy u siebie w domach, armiami w połowie z papieru (swoją drogą Armia paper mache dostała w tej edycji niezły armybook, coś ich dużo w swej ojczyźnie widzę :D ).

Jak kilka osób mądrze zauważyło, granicę proxa (i szaleństwa) wyznacza to, czy model na pierwszy rzut oka daje się rozpoznać. Osobiście dodałbym do tego jeszcze aspekt wizualno/estetyczny - konwersja musi być ładna i cieszyć oko. Zanim rozszarpią mnie wilki, wytłumaczę swoje zdanie - ktoś kto nie umie (co więcej, ogłasza to wszem i wobec) malować, tym bardziej nie powinien brać się za konwertowanie, bądź co bądź zabawę z wyższej półki. Z całym szacunkiem do świetnych pomysłów i oryginalnych myśli - jeśli coś wygląda jak kupa, to nie interesuje nikogo czy zrobiłeś to z figurek droższych czy tańszych od właściwych. Dodajmy, że tak chronicznie wystawiany jako tarcza "brak umiejętności" jest zazwyczaj dymną zasłoną dla lenistwa i sadystycznej chęci "pociskania" ludzi, którzy nad armią siedzą latami. Słyszałem już gdzieś argument, że liczy się gra i "skill" a nie hobbystyka. Nieprawda - to jest gra BITEWNA, FIGURKOWA. Skill liczy się w szachach i na kompie, tutaj liczy się wejście w świat fantasy, bo faktycznie bitewniaki to twórcze rozwinięcie RPG (przynajmniej w naszym obecnym wydaniu), na co dowodem są kampanie i historia świata, nie pisane bynajmniej jako zbędna otoczka.

Podsumowując, przejdę do konkretów. Wystawianie np. Black Knightów jako Blood Knightów uważam za osobistą obrazę, bo ja jednak przebolałem te ileś set złotówek żeby grać w bitewniaka, więc inni też mogą (do zamożnych jeszcze nie należę). Jednak wystawienie np. imperialnej czy bretońskiej kawy, po odpowiednim skonwertowaniu i przerobieniu (oraz dobrym pomalowaniu) uważam za ok. Bo widzę, że ktoś włożył dużo pracy i serca by osiągnąć fajny efekt. I ciul mi do tego, że użył do tego figurek 3 razy tańszych. Tak samo sprawa ma się z figsami alternatywnymi. Od lat widuje różne wariacje nt. dziwacznego modelu trebusza do brety - w tym najliczniejsze tanie trebusze zvezdy w skali 1:72. Jak dla mnie figurka wygląda super i ładnie pomalowana jest lepsza od oryginału. Ale rydwan chaosu byle jak oklejony badziewiem to nie jest dla mnie warshrine, jak bardzo przeciwnik by się nie czerwienił. I nie interesuje mnie, że ten model do tanich nie należy.
Osobiście zrobiłem kumplowi kilka konwersji do O&G, m.in. bsb oraz szamana na pieszo, ze zwykłych, staro edycyjnych plastikowych boyzów. Jeden i drugi otrzymali taką dawkę bitsów i greenstuffu, że faktycznie wyróżniają się na stole i nikt nigdy się do nich nie przyczepił. Ale nie wystawiłbym Glade Raiders jako Wild Riders, nawet jeśli mają WYSIWYG, bo zwyczajnie jest to wredny wałek na tych wszystkich, którzy kupili oryginalnych WR.

Pozdrawiam wszystkich, którzy po moim poście krzyknęli "flame on" :D
"I made one mistake in my life, I should've burned Berlin!" - Napoleon I Bonaparte

Awatar użytkownika
kubon
Falubaz
Posty: 1048

Post autor: kubon »

Spoko, masz mało postów, zaraz zmieszaja Cie z błotem ...
‎... And then God said 'Let metal bands have the most insanely awesome, twisted, kickass music videos known to man'.

And Satan said 'That's what I was thinking'.

Awatar użytkownika
Jasiuuu
Undead, Flying, Lucky Git
Posty: 5574

Post autor: Jasiuuu »

Za taki post to można tylko piwo wręczyć : )
Obrazek
T

Awatar użytkownika
Domino
Falubaz
Posty: 1490

Post autor: Domino »

A wg mnie trafniej nie można było napisać tego, co sam myślę na ten temat. Podzielam całkowicie zdanie Ludvika, które, jak mi się wydaje, jest chyba najpowszechniejszym i najzdrowszym, jeśli mogę się tak wyrazić, wśród graczy.

Za to co do WYSIWYGu- dla mnie, jeśli ktoś specjalnie po zmianie edycji zamieniał jakieś włócznie na orkach na, powiedzmy, drugi rembak, by mieć ten WYSIWYG, to już chyba fanatyzm :D. Nigdy specjalnie mi to nie przeszkadzało, bylebym wiedział co ma co. Ważne, by figurka była odpowiednia. Swoją drogą na turniejach najlepiej jest to odzwierciedlone- za ten aspekt jest zazwyczaj tylko jeden punkt, nic wielkiego, a jednocześnie każdy, kto ma idealnie podoklejane bronie może poczuć się doceniony.

Awatar użytkownika
eliah91
Masakrator
Posty: 2759
Lokalizacja: Warszawa Czarne Wrony

Post autor: eliah91 »

"Ale rydwan chaosu byle jak oklejony badziewiem to nie jest dla mnie warshrine, jak bardzo przeciwnik by się nie czerwienił. I nie interesuje mnie, że ten model do tanich nie należy."

Dla mnie jest to warshrine jak w mordę strzelił.
Wystarczy dać czaszki, sztandaro-gwiazdę chaosu, dwóch wojaków obok koni i jakiegoś maga na górę i jest mega spoko.

Co do Blood knightów, dla mnie najlepszymi modelami na ten oddział są nowi dragon princsi pomalowani na czerwono.
Co w nich jest nie tak?
Bo ich koniki nie skaczą ochoczo jak szczęśliwe szczeniaczki?
Bo nie mają ledwo widocznych kłów?
Osobiście nigdy mi się nie podobali oryginalni i co gdy nagle chciał bym grać tą jednostką?
Nie mam oryginalnych 5 za 250 zł tylko DP za 90 więc jest to ewidentny prox i już ktoś by mnie cisnął o to na masterze?
Tak samo jest z wraciakami, zwracają mi uwagę że moje zrobione z nowych szkieletów są konwulsją.
Szkoda tylko że byłem posiadaczem oryginałów ale je sprzedałem ze względów estetycznych.
Oryginałki są mega słabe dla mnie. Strasznie słabo wyglądają w armii całej zrobionej z nowo edycyjnych modeli ale przecież to są oryginalne modele prosto od genialnego wydawcy więc jak ktoś mógł by śmieć wystawić jakieś tam proxy zamiast tych dzieł sztuki.
Panowie są granice zdrowego rozsądku, każdy ma inne upodobania, to co jednej osobie może się wydawać proxem innej wcale nie musi.
A teksty w tylu "wydałeś mniej więc proksyjesz" są mega z dupy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ludvik
Wałkarz
Posty: 84

Post autor: Ludvik »

Ależ ja przecież wyraźnie napisałem, że nie chodzi o koszty, tylko o chęci/wkład pracy. Jak ktoś umie/chce/znajdzie czas to niech robi wyczesane konwersje, nawet ze śmieci (widziałem na localu w Częstochowie kociołek DE zrobiony głównie ze styropianu i szklanego znicza... Ale był tak świetnie wymodelowany i pomalowany, że nikomu się nie śniło do niego przyczepić. Widziałem też konwersje niechlujnych warshrinów zrobione z całkiem kosztownych modeli, które moim zdaniem powinny być wyoutowane już w momencie urodzenia się pomysłu na nie w głowie twórców). Natomiast inną sprawą jest kupowanie tańszych modeli, których przerabianie polega na spiłowaniu tego i owego i udawaniu, że to jest droższy odpowiednik. Nie mam nic przeciwko Dragon Prąciom jako BK, o ile są dobrze zrobieni, oraz odpowiednio pomalowani. A jak ktoś nie ma pomysłu, czasu, lub umiejętności do konwertowania to niestety, musi kupić odpowiednie modele, lub zrezygnować z danego oddziału.

Podam przykład z turnieju, który obserwowałem jakieś pół roku temu, bodaj w Katowicach - była tam hellka, zrobiona z rurki i bitsów, czyli na pierwszą myśl klasyczna konwulsja turniejowych wymiataczy. Ale była tak świetnie pomyślana, dopracowana i pomalowana, że na pierwszy rzut oka była chyba lepsza od oryginału. I nie obchodzi mnie, że koszt modelu wynosi 1,25 zł (koszt superduper kleju). Wygląda ok, zatem jest konwersją, a nie proxem.
"I made one mistake in my life, I should've burned Berlin!" - Napoleon I Bonaparte

Awatar użytkownika
Horror
Mudżahedin
Posty: 308

Post autor: Horror »

z tym ze figurek dp nie trzeba tak strasznie przerabiac i gdybym zobaczyl taki odzial dp pomalowanych na krwawo czerwono w armi vc to jest tylko jedna mozliwosc jaki to oddzial moze byc

quas
Niszczyciel Światów
Posty: 4071

Post autor: quas »

Jasiuuu pisze:fajny fajny : )

Ale podrąże jeszcze temat, dlaczego uważasz że to prox? Czy Grave Guardzi kolegi Zulusa zrobieni z bretońskich Man At Armsów to też Prox? (dodajmy w armi gdzie za kawe robią świetnie skonwertowani grail knighci na kościanych kobyłach) Wd tego co piszesz tak , to prox bo niezależnie jak coś wygląda na stole jak nie jest orginalne - to jest proxem.

Jeśli model wygląda jak to czym jest - nie jest proxem. I nie ważne z jakich modeli się składa ani jakie częsci zostały użyte ani też ile kasy kosztował model - liczy się efekt końcowy.

Co z warshrinem ? jak wyjdzie orginalny model to mój będzie proxem ? : P
to kolega Zulus ma pomysl na armie- wskrzesil Bretonczykow.
chodzi nie tylko o efekt koncowy (wizualny/estetyczny) danego oddzialu ale tez o jego wpasowanie sie w schemat armii.
przyklad: BK na bazie grali a obok np zombiaki na bazie M&A i duchy z pieszych bohaterow a czarodziejka przemieniona w banshee. Do tego sprawne malowanie i voila.
czyms zupelnie innym jest przemalowanie imperialnej 6ed.kawalerii na wąpierzowy kolor, zastapienie helmu czaszka z boxa szkieletow...gdzie nie pasuja ani w kij ani w oko. /prawie jak z piwem, :wink: ,bezalkoholowym/
MagisterMilitum pisze:
quas pisze: Ale uwazam ze dorabianie ideologii do "WFB-tryb oszczedny" traci hipokryzja.
Na półeczce leży sobie grzecznie kilka pudełek firmy Warlord Pike&Shotee - super figuraski! Bedą robić za imperium malowane na Nulln.
Ale jakby nie patrzeć, to jest WFB tryb oszczędny - bo pudełko 40 figurek kosztowało 16ł a 20 metalowych greatswordów (a raczej landsknechtów z dwurakami) 21ł....jak w mordę tryb oszczędny.
I co mam sie czuć zle, że nie wydałem na lalki 2000zł tylko 600zł?? a resztę dajmy tego przeznaczyłem np na rachunki, nowe opony ew inne duperele?
po pierwsze nie jestem snobem /ale najczesciej pseudokonwersje sa celem ciecia kosztow/...i tak tez juz place rachunki, podobno to nieodlaczny element dorosłości :evil:

po drugie- jak juz napisalem wczesniej -> masz caly schemat armii w pacynkach owej firmy. tworza pewna calosc. z GT cie zdejma ale i tak armie bedziesz mial raczej unikatowa w skali kraju.
Co do Blood knightów, dla mnie najlepszymi modelami na ten oddział są nowi dragon princsi pomalowani na czerwono.
Co w nich jest nie tak?
Bo ich koniki nie skaczą ochoczo jak szczęśliwe szczeniaczki?
Bo nie mają ledwo widocznych kłów?
Osobiście nigdy mi się nie podobali oryginalni i co gdy nagle chciał bym grać tą jednostką?
Nie mam oryginalnych 5 za 250 zł tylko DP za 90 więc jest to ewidentny prox i już ktoś by mnie cisnął o to na masterze?
Tak samo jest z wraciakami, zwracają mi uwagę że moje zrobione z nowych szkieletów są konwulsją.
Szkoda tylko że byłem posiadaczem oryginałów ale je sprzedałem ze względów estetycznych.
Oryginałki są mega słabe dla mnie. Strasznie słabo wyglądają w armii całej zrobionej z nowo edycyjnych modeli ale przecież to są oryginalne modele prosto od genialnego wydawcy więc jak ktoś mógł by śmieć wystawić jakieś tam proxy zamiast tych dzieł sztuki.
Panowie są granice zdrowego rozsądku, każdy ma inne upodobania, to co jednej osobie może się wydawać proxem innej wcale nie musi.
doslownie cytujac-> bo to sa DP malowani na czerwono /jakbys ich zrobil z samych modeli green knightow malowanych na czerwono napisalbym dokladnie to samo/
wraciaki-prosty test. wez 20 szkieletow i wloz tam te wraithy-> jezeli ktos je z tlumu rozpozna i argument bedzie wiekszy niz "bo sa inaczej pomalowani" to racje masz ty. w przeciwnym wypadku to konwulsja.

IMO:
konwersja = masz orginalny model i zaczynasz sie z nim bawic; efekt koncowy zalezy od pomyslu/umiejetnosci/wlozonej pracy.
prox- bierzesz model X i przerabiasz go na Y (nawet bierzesz modeline i robisz Y). wtedy wazny jest nie tylko efekt koncowy ale tez jak sie wpasowywuje w schemat calej armii (np te modele Blood Elfow, pomysl zacny-zwlaszcza ze trzymal schemat armii; ale tez nie wszystko dalo sie ze 100% pewnoscia przypisac do AB DE)

Awatar użytkownika
Jankiel
Sol Invictus
Posty: 8228
Lokalizacja: Szybki Szpil

Post autor: Jankiel »

Pozdrawiam wszystkich, którzy po moim poście krzyknęli "flame on"
Co tu krzyczeć - zgadzam się we wszystkim, poza tym:
Ale nie wystawiłbym Glade Raiders jako Wild Riders, nawet jeśli mają WYSIWYG, bo zwyczajnie jest to wredny wałek na tych wszystkich, którzy kupili oryginalnych WR.
A ja wystawiam i nie uważam, żeby to był prox albo jakieś uchybienie wyswig. Mam te modele:
Obrazek
Nie podobaja mi się nowe wzory WE, mam same stare i nowi WR za bardzo by odstawali.
Za to co do WYSIWYGu- dla mnie, jeśli ktoś specjalnie po zmianie edycji zamieniał jakieś włócznie na orkach na, powiedzmy, drugi rembak, by mieć ten WYSIWYG, to już chyba fanatyzm . Nigdy specjalnie mi to nie przeszkadzało, bylebym wiedział co ma co. Ważne, by figurka była odpowiednia.
Wiesz, równie dobrze mozna by wystawiać imperialnych spearmenów zamiast halabardników czy handgunnerów - w końcu modele mają te same statsy tylko się różnią uzbrojeniem, ba, a halabardnicy, swordsmeni i spearmeni sa sprzedawani jako jeden oddział - soldiers of the empire. Jeżeli jednak przyjęlibyśmy, że musimy się kierować przede wszystkim wpisami w armybooku, to w 6 edycji kusznik DE wystawiony za spearelfa nie byłby proksem (bo DE warrior mógł być wystawiony z włócznią lub kuszą) ale w 7 edycji już został by proksem, bo pojawiły się osobne jednostki włóczników i kuszników. Uważam rozróżnienie na proksy i braki w wyswig za rozmywanie istoty problemu i wprowadzanie tylnymi drzwiami pozwolenia na korzystanie z figsów, które nie wiadomo co przedstawiają. To jest moja prywatna opinia i nie oczekuję, że wszyscy się zgodzą.
Warhammer Pro-Tip #2: If Purple Sun isn't winning the game for you, consider using it more.

Awatar użytkownika
Grolshek
Administrator
Posty: 7831
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Grolshek »

No to mam motywację żeby ostatnich dziesięciu maruderów przezbroić przed Białym i pomalować. Armia w pełni pomalowana co prawda na TT ale zawsze, z pełnym wysiwygiem zarówno na oddziałach jak i na bohaterach... 8)

Awatar użytkownika
Ludvik
Wałkarz
Posty: 84

Post autor: Ludvik »

Jankielu, w moim poście chodziło mi o figurki z końca 6 ed. Te które masz/ używasz są dla większości graczy zbyt dużym archaizmem by odróżnić GR od WR. I zgadzam się co do argumentu o jednostkach IMP i WYSIWYGu - dlaczego ja mam kupować 120 modeli, żeby móc wystawić każdy z 3 oddziałów state troops, a gracz chaosem, który ma marudów jako jeden unit w AB, może posklejać sobie ich w cały świat i mówić, że mają to czy tamto. Jak już ktoś mądrze zauważył, jeżeli chcesz koniecznie dogiąć rozpę na 100 %, to powinieneś powymieniać te ręce i broń. A normalni ludzie,którym ogień z d*py nie gorzeje, powiedzą sobie "wystawię ich z flailami, bo takich mam". Tłumaczenie, że coś jest ok bo w pierwszym szeregu jest ok, nie bardzo do mnie przemawia. To może ja kupię command do GSów (5 modeli na pierwszy rank) po czym dołożę 35 swordmanów - wyglądają podobnie, mają koszule, szczątkowe pancerze płytowe i miecze? Kit z tym, że nie dwuręczne. A facetowi, który wydał te 400 zł na ów oddział i malował ich miesiącami, żeby wyglądali jak gwardia cesarska powiem, że jest frajerem? Nie, to też jest grzech, mniejszego kalibru niż dziwne ekonomiczne proxy, ale jednak.
"I made one mistake in my life, I should've burned Berlin!" - Napoleon I Bonaparte

Awatar użytkownika
wru
Chuck Norris
Posty: 651
Lokalizacja: "Kieł" Kielce

Post autor: wru »

Człowiek wydaje dużo kasy na figurki. Następnie poświęca swój czas aby je pomalować, skonwertować itd. a jakiś koleś wyskakuje z badziewiem, które nazywa armią z czego połowa to gołe podstawki a druga to niewiadomo co w ogóle. I gdzie tu "kultura battlowa". Przecież to sama przyjemność grania z osobą, która ma ładną armię i może ona być skonwetowana, ale przynajmniej żeby trzymała jakiś poziom.
Come crawling faster, obey your Master...

Awatar użytkownika
Cormagh
Dr. House
Posty: 365
Lokalizacja: Janusze Wargamingu

Post autor: Cormagh »

Jasiuuu pisze: Jeśli model wygląda jak to czym jest - nie jest proxem. I nie ważne z jakich modeli się składa ani jakie częsci zostały użyte ani też ile kasy kosztował model - liczy się efekt końcowy.
Przypiąłem się akurat do tego cytatu, bo mi pasuje i właściwie powinien być podsumowaniem tej, trwającej od z górą 10 lat dyskusji (czy raczej mniej lub bardziej kontrolowanej kłótni... :wink: ).
I chyba raczej niemożliwej do zakończenia...

I tak sobie myślę, że główna linia podziału biegnie pomiędzy tymi, którzy chcą podchodzić do sprawy literalnie i po trochu konserwatywnie, a tymi (bez obrazy), dla których chodzenie na skróty i obcinanie rogów jest swego rodzaju praktyką codzienną. Bo dla mnie oddział Dragon Prince'ów pomalowanych na czerwono i wstawionych do armii VC wciąż będzie oddziałem DP pomalowanych na czerwono... Chyba, że ich właściciel włoży choć trochę wysiłku, zaangażowania i pomysłowości, żeby wyglądali jak dawno już martwi DP. I drugi przykład, to cytowanie Grale - widziałem już kilka armii VC zrobionych z Bretki, które prezentowały się naprawdę bosko, ale ci rycerze na pierwszy rzut oka wyglądali jakby ich dopiero co wyciągnięto z grobów. Sytuacja, kiedy przeciwnik marnuje pół godziny przed bitwą na tłumaczenie, co jest czym, bo sam za skarby bym się nie domyślił, jest zwyczajnie dołujące. I nie chodzi tu o to, czy figsy są od GW, czy nie ( jesteśmy jednym z nielicznych krajów, gdzie na turniejach dopuszcza się "ciała obce" i chwała za to).
Jako przykład do dyskusji dorzuciłbym jeszcze Helcannona zrobionego przez Starbuck w formie ręcznie ulepionej z modeliny różowej świnki z puszkiem-futerkiem na grzbiecie :lol2: Jest to bez dwóch zdań mega-prox, ale zrobiony tak pomysłowo i z jajem, że nigdy bym się nie śmiał do niego przyczepić. Tu się liczy po prostu intencja (swoją drogą takiej "konwersji" nikt na pewno nie pomyli z niczym innym :lol2: )

Co do WYSIWYG, to raczej kwestia pewnej elegancji i szacunku dla przeciwnika. Wolałbym na stole widzieć dokładnie to, z czym będę się musiał zmierzyć, ale nie miałbym serca wymagać od kogokolwiek, żeby przerabiał swoje staroedycyjne figurki tylko dlatego, że mają oryginalnie inną broń (o ile wciąż reprezentują ten oddział, którym powinny być).
Nic tak nie przekona w dyspucie, jak dwie stopy krasnoludzkiej stali między łopatkami. Trudno zignorować tak celny argument.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam w sobie taki potencjał, że gdybym tylko chciał, rzuciłbym do swych stóp cały świat. Na szczęście dla świata jestem na to zbyt leniwy...

Awatar użytkownika
General Baga
Kradziej
Posty: 905
Lokalizacja: AjWajHajm/ True Legion

Post autor: General Baga »

Cormagh pisze:( jesteśmy jednym z nielicznych krajów, gdzie na turniejach dopuszcza się "ciała obce" i chwała za to).
Przepraszam, przepraszam - nie wiem w jakich kolega krajach bywał ;) ale tam gdzie ja bywałem, jeśli turnieju nie organizuje się w sklepie GW, ani głównym sponsorem nie jest GW wtedy dopuszczanie innych modeli to norma.
I nigdzie w życiu nie wyjadę
Mnie u siebie horoszo
Na inne kraje lachę kładę
Tam w kieliszkach wyższe dno
Tu chcę umrzeć w kraju cnót

ODPOWIEDZ