Kolega G (doświadczony wyjadacz, zbierał już ze 4 armie, prowadzący mroczne elfy) gra z Kolegą S (kompletnie początkujący, dowodzący elfami wysokimi).
Pierwsza tura bitwy, G ma dwóch potężnych magów, ochronę magiczną nie do przebicia i zaklęcia niszczące całe regimenty

G uśmiecha się z politowaniem obserwując ową próbę, nagle, dwie szóstki! Siła 3, tragicznie nie jest, kilku egzekutorów się smaży, ale prą do przodu. Następna tura, próba rozproszenia czaru, G rzuca czterema kośćmi i wypadają trzy jedynki!
Po chwili egzekutorzy upiekli się niemal wszyscy, bitwa zakończyła się masakrą w trzeciej turze! Podczas gdy na stole nie było już żadnego żywego mrocznego elfa, wysokich zginęło... czterech
