
Kiedy oba statki wessało do domeny chaosu, ludzie zaczęli panikować. Zawodnicy, którzy byli w stanie chodzić, rzucili się na pokład by stawić czoła temu, co ich zaatakowało.
Von Drake wstał, podsunął swoje krzesło bliżej stołu i powolnym lecz dziarskim krokiem zaczął kierować się w stronę górnego pokładu. Dobył swego rapiera, gdy drogę zastąpiła mu jedna z demonic. Z sykiem rzuciła się na " swojego wybranka serca", chcąc pochwycić jego szyję szczypcami i odciąć głowę. Kapitan przystanął, wyczekał na odpowiedni moment i zrobił krok w prawo, tnąc przy tym swoją bronią. Ruszył spokojnym krokiem dalej. Ciało służki Slanesha rozpadło się na dwie części kilka sekund później i wyparowało z sykiem. Francis wiedział, że w takich momentach kluczem do przetrwania jest zachowanie spokoju. Jeden cios, jeden martwy demon, taki był plan...
Walka była intensywna lecz krótka. Oba statki w opłakanym stanie zostały wyrzucone na jakiejś mieliźnie. Magiczne zaklęcia ochronne, przygotowane i rzucone jeszcze w Marienburgu przez magów, ochroniły kadłub Revenge przed poważniejszymi obrażeniami i skutkami styczności z domeną chaosu.
Kiedy upewniono się, że nie czyha na nich żadne zagrożenie, obaj kapitanowie wydali rozkazy swoim załogom. Priorytetem było naprawienie okrętów i uzupełnienie zapasów.
Von Drake upewnił się, że jego ludzie wiedzą co mają robić i udał się na poszukiwania swojej lubej, którą porwał z Porto Maltese. Na swoim statku jej nie znalazł, a to już było bardzo niepokojące, udał się więc pod pokład okrętu Cortesa. Przeczucie kazało mu skierować się do kajuty wybrańca chaosu. Gdy wszedł do środka, zamarł z przerażenia.
Ophelia leżała związana po środku pobojowiska. Suknia, którą miała na sobie była podwinięta i zakrwawiona w okolicach nóg. Dziewczyna miała szeroko otwarte oczy i nie reagowała na żadne bodźce. Kapitan zdjął swój kapelusz i uklęknął przy niej. Sprawdził puls na ręce i przy szyi.
- Cholera, nic....
Zamknął jej powieki, suknię zaciągnął z powrotem na nogi i usiadł obok. Wszystko wskazywało na to, że przeprowadzono tu jakiś mroczny rytuał, w którym głównym narzędziem była jego panna. Jej drobne ciało nie wytrzymało i magia musiała wyssać jej wszystkie siły życiowe.
- Chędożony skurwiel. Zatłukę go jak psa. Pieprzyć arenę, pieprzyć zasady!
Znienacka do środka wpadli Jim i Tim. Obaj zatrzymali się w progu. Żaden się nie odezwał, czekali na rozkazy.
Kapitan patrzył na ukochaną pustym wzrokiem.
- Weźcie z ładowni jedną z czterech trumien przygotowanych na szczególne okazje, ułóżcie ją w niej i pochowajcie w mogile na skraju lasu.
- Aye Sir!!
Gdy chłopcy wybiegli, von Drake zakrył ciało prześcieradłem i wyszedł na zewnątrz.
Czasami mężczyzna musi zrobić to co powinien zrobić.
Sepphirion Aethelfbane siedział razem z innymi zawodnikami. Po okręgu krążyła butla z Rumem na którym widniały inicjały Revenge.
- I jeszcze skurwiel mój rum będzie pił, jego niedoczekanie.
Gdy slaneshyta pochwycił butelkę, von Drak wyciągnął pistolet i wystrzelił. Kula przebiła mu dłoń a stłuczone szkło rozprysnęło się na wszystkie strony.
Wywyższony czempion wrzasnął z bólu. Nim ktokolwiek zdążył zareagować, Francis kopnął go w twarz, by po chwili okładać go po mordzie bez opamiętania. Kilku marynarzy ze Statku Corteza starało się odciągnąć od siebie obu walczących, jednak zaprzestali tego, gdy jeden z nich skończył z lewakiem w tętnicy szyjnej. Dopiero połączone siły Skarga i Skita pozwoliły unieruchomić ogarniętego szałem kapitana.
- Zostawcie mnie parszywe szczury lądowe! Jeszcze z nim nie skończyłem. Zatłukę go gołymi rękami!
Celny cios pałką przez potylicę zakończył awanturę. Kapitana zaniesiono do jego kajuty, przy łóżku zostawiono rum, dużo rumu. Nieprzytomnego Slaneszytę opatrzono, nastawiono mu nos i zaniesiono do resztek jego kwatery.
Pogrzeb Opheli był skromny, dół głęboki na metr, przysypany piachem i kamieniami, z patyków utworzono znak młota i wetknięto w mogiłę. Tak właśnie kończy się historia domatorki, która zapragnęła wyruszyć w niebezpieczny świat i przeżyć niesamowite przygody...
Gdy ukończono naprawy, oba okręty ruszyły w dalszą drogę. Von Drake chlał niemal przez trzy dni i trzy noce, by wypłukać z organizmu wspomnienia o zamordowanej ukochanej.
Zza zamkniętych drzwi dało się słyszeć tylko jedno zdanie.
- Przysięgam przed wszystkimi bogami, że jeżeli stanę w szranki z tym psubratem, to śmierć będzie dla niego tylko wybawieniem.
Po dotarciu na smocze wyspy, wyładowano wszystko ze statków i ruszono w głąb lądu. Nagłe spotkanie jaszczuroludzi nie zrobiło na skacowanym kapitanie żadnego wrażenia, podobnie było z majestatycznym miastem i ogłoszeniem walk. Dopiero informacja o rozpoczęciu pierwszego pojedynku go zaciekawiła. Poprosił jednego ze skinków, by przygotował mu prażoną kukurydzę, która została niegdyś odkryta przez pewnego Bretońskiego rycerza o imieniu Roland i nazwana Popcornem. Idealnie nadawała się do oglądania brutalnej sieczki.