Ja, choć darzę niektóre armie wielką sympatią (jak np moje pierwsze HE i Eldarów) to jednak nie byłbym w stanie pomalować w ten sam sposób ogromnej masy figurek...zazwyczaj armia dobija u mnie do wielkości grywalnej (~2000pts) i potem zmieniam armię, by pomalować coś innego w innym stylu. Generalnie dzielę armie na takie gdzie się przykładam i malowanie idzie bardzo wolno i takie gdzie odpowiednio dobraną metodą szybko mogę zrobić kilka oddziałów do gry. Staram się przeplatać te dwa style, żeby nie tracić motywacji (nie może być na raz za dużo malowania ani "eee, tak wolno" ani "eee, tak prostacko"

Do ulubionych armii jednak wracam, często z powodu wydania do nich nowych figurek lub przyuważenia seksownego modelu z FW. Do Fantasy, nim przestałem grać pod koniec 7 edycji dorobiłem się 4 armii w tym jedną -demony - przerzuciłem już na okrągłe podstawki. Z 7 armii do WH40K najwięksi są Eldarzy (bo zbieram ich od kilkunastu lat) i Tyranidzi (zbierani od roku ale traktuję ich ekspresowym malowaniem) - około 4000pkt każda.
Polecam robienie paru armii równolegle w różnych stylach. Podziwiam - acz z niezrozumieniem - tych z Was, którzy piszą , ze mają kilkanaście tysięcy punktów danej armii, chyba, że naprawdę malujecie różne oddziały w bardzo różnych stylach i kolorystyce.