Patrząc na to co się dzieje na masterach mogę powiedzieć, że to się płynnie łączy ;pNaviedzony pisze: Będę strzelał, ale pewnie takim, który kocha hobby bardziej niż alkohol.
Games Workshop - co to będzie, co to będzie?
Moderatorzy: Heretic, Grolshek, Albo_Albo
Re: Games Workshop - co to będzie, co to będzie?
"You either die a cyka or live long enough to become a blyat"
Aj tam 
My zazwyczaj tez browarzymy jak w cos tam gramy... chociaz staram sie przyswoic zasade kolegi - turlasz kosci, nie pij

My zazwyczaj tez browarzymy jak w cos tam gramy... chociaz staram sie przyswoic zasade kolegi - turlasz kosci, nie pij

Sekundka... i nie mów, że kupił?Glonojad pisze:A tam kolejka. Trzech nas było, tylko książki dwie... (pozdrowienia dla "kulturalnego" młodzieńca, co przyszedł trzeci a jako pierwszy do regału pognał...).
a podobno książki się źle sprzedają , na kazdych targach ksiązki biadolenie. bo wydają kurde nie to co trzeba , jakieś litelature menstruacyjne zamiast książki dla mężczyzn czyli do batla.
kupię bretke,orki, leśne elfy i wampiry. http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=55&t=52293
Afro pisze:Patrząc na to co się dzieje na masterach mogę powiedzieć, że to się płynnie łączy ;p

mówisz o ekstremach
nie przesadzaj, oczywiście zdarzy się ktoś kto się spije i trzepnie w stół, że 2 armie zlecą na podłogę, ale to samo może niechcący zrobić postronna osoba potykająca się o jakąś torbę gracza
poza tym ty jako gracz masz wybór, czy chcesz grać z kimś kto ledwo stoi na nogach, zgłaszasz organizatorowi i tyle
byłeś świadkiem takich zdarzeń czy tylko piszesz z miejskich legend i co kolega kolegi widział na turnieju jak battlowcy się zachowywali?
natomiast siedzenie w pubie/domu/garażu etc przy piwku i sączenie 1-2-3 browarów przez wieczór i miłe spędzenie czasu nie jest zbrodnią na hobby
nie przesadzaj, oczywiście zdarzy się ktoś kto się spije i trzepnie w stół, że 2 armie zlecą na podłogę, ale to samo może niechcący zrobić postronna osoba potykająca się o jakąś torbę gracza
poza tym ty jako gracz masz wybór, czy chcesz grać z kimś kto ledwo stoi na nogach, zgłaszasz organizatorowi i tyle
byłeś świadkiem takich zdarzeń czy tylko piszesz z miejskich legend i co kolega kolegi widział na turnieju jak battlowcy się zachowywali?
natomiast siedzenie w pubie/domu/garażu etc przy piwku i sączenie 1-2-3 browarów przez wieczór i miłe spędzenie czasu nie jest zbrodnią na hobby

Klub Adeptus Mechanicus http://admech.club Warszawa, Okęcie, Al Krakowska
Sklep FGB Figurkowe Gry Bitewne http://fgb.club Warszawa, Zelazna 69A
Sklep FGB Figurkowe Gry Bitewne http://fgb.club Warszawa, Zelazna 69A
misha pisze:mówisz o ekstremach
nie przesadzaj, oczywiście zdarzy się ktoś kto się spije i trzepnie w stół, że 2 armie zlecą na podłogę, ale to samo może niechcący zrobić postronna osoba potykająca się o jakąś torbę gracza
poza tym ty jako gracz masz wybór, czy chcesz grać z kimś kto ledwo stoi na nogach, zgłaszasz organizatorowi i tyle
byłeś świadkiem takich zdarzeń czy tylko piszesz z miejskich legend i co kolega kolegi widział na turnieju jak battlowcy się zachowywali?
natomiast siedzenie w pubie/domu/garażu etc przy piwku i sączenie 1-2-3 browarów przez wieczór i miłe spędzenie czasu nie jest zbrodnią na hobby

Widziałem, a to co widziałem to moja sprawa, z tego względu podchodzę krytycznie do picia podczas gry. Ponieważ lubię grać czasem pić, ale nigdy nie robię sobie podwójnej przyjemności, źle się to kończy zazwyczaj.
Także pozostawmy temat picia na turniejach w niebycie, zawszeniu, kwestia sporna politycznie.
Mimo że nie jestem abstynentem, to wg mnie na turniejach powinien być zakaz picia alkoholu oto dlaczego:
wyobraźcie sobie młody chłopiec lub dziewczynka chcą grać w gry figurkowe rodzice nie chcą się zgodzić albo się wahają. Więc ten oto młody człowiek, płci dowolnej, postanawia zabrać rodzica na najbliższy turniej i ... Pewnie powiecie że zobaczy kilka osób z piwkiem i luzik, no właśnie nie, zobaczy że jego dziecko może mieć kontakt z bełkoczącym gościem a dla innych to norma. Nawet jak nie spotka kogoś bełkoczącego to nadal przekaz jest nie najlepszy. Czym innym jest after party czym innym sam turniej. A jak ktoś nie wytrzyma dnia bez piwa w południe to niestety ale powinien się zastanowić nad sobą.
Oczywiście można też organizować turnieje 18+ i wtedy alko, cóż wg mnie też nie powinno go być ale tu nie będę się kłócił.
wyobraźcie sobie młody chłopiec lub dziewczynka chcą grać w gry figurkowe rodzice nie chcą się zgodzić albo się wahają. Więc ten oto młody człowiek, płci dowolnej, postanawia zabrać rodzica na najbliższy turniej i ... Pewnie powiecie że zobaczy kilka osób z piwkiem i luzik, no właśnie nie, zobaczy że jego dziecko może mieć kontakt z bełkoczącym gościem a dla innych to norma. Nawet jak nie spotka kogoś bełkoczącego to nadal przekaz jest nie najlepszy. Czym innym jest after party czym innym sam turniej. A jak ktoś nie wytrzyma dnia bez piwa w południe to niestety ale powinien się zastanowić nad sobą.
Oczywiście można też organizować turnieje 18+ i wtedy alko, cóż wg mnie też nie powinno go być ale tu nie będę się kłócił.
Widzę zebranie obrońców moralności. Jak macie jakieś problemy alkoholowe to nie pijcie, ale jak ja nie mam to nie twoja sprawa co tam pomijam przy stole.
Zresztą pominę fakt tego, że byłby to pusty zakaz chyba że będziecie wąchać każde icetea czy codę
Zresztą pominę fakt tego, że byłby to pusty zakaz chyba że będziecie wąchać każde icetea czy codę

kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego
Ale to nie o moralność chodzi a oto że nie każdy chce grać z kimś kto pije, bo np. sam jest młody, bo np. ma w rodzinie problemy alkoholowe (podkreślam nie on ma tylko ktoś mu bliski) i gra żeby choć chwilę o tym zapomnieć. Bo po prostu nie lubi grać z kimś kto jest zawiany.
Widzisz to też chodzi o wrażliwość na innych, i to nie jest tylko twoja sprawa bo nie grasz sam.
Pamiętam że taki problem był z Cytadelą w Warszawie w pewnym okresie, i podkreślam to nie picie alkoholu jest problemem to sposób jego picia i upicia się.
A co do martwego zapisu jakbyś musiał się z tym kryć to już by było inaczej nie sądzisz?
A mój prywatny stosunek jest taki że czasem gram z kumplem i pijemy sobie po piwku a np. w klubie bardzo nie lubię grać z ludźmi wstawionymi.
Na wszystko jest czas i miejsce i wg mnie na turnieju nie ma czasu i miejsca na alko. Ale to moje zdanie i nikomu go nie narzucam po prostu je mówię. Tym kończę swoje wypowiedzi w temacie alko na turniejach.
Widzisz to też chodzi o wrażliwość na innych, i to nie jest tylko twoja sprawa bo nie grasz sam.
Pamiętam że taki problem był z Cytadelą w Warszawie w pewnym okresie, i podkreślam to nie picie alkoholu jest problemem to sposób jego picia i upicia się.
A co do martwego zapisu jakbyś musiał się z tym kryć to już by było inaczej nie sądzisz?
A mój prywatny stosunek jest taki że czasem gram z kumplem i pijemy sobie po piwku a np. w klubie bardzo nie lubię grać z ludźmi wstawionymi.
Na wszystko jest czas i miejsce i wg mnie na turnieju nie ma czasu i miejsca na alko. Ale to moje zdanie i nikomu go nie narzucam po prostu je mówię. Tym kończę swoje wypowiedzi w temacie alko na turniejach.
offtopując:
jak tak was czytam to porzucenie pacynek bylo dobra opcja. Kiedyś trzeba dorosnąć.
Pare lat jezdze dosyc regularnie na eventy roznej rangi w krążkach i jakoś alko + karty nie sprawiały najmniejszego problemu. Sa nawet formaty ktore testują metabolizm etanolu
. Ale tez chyba target zupelnie inny- u nas generalnie wiek 28+. Wiec i "najebie sie do nieprzytomności i zażygania wszystkiego" sie nie zdaza.
Generalnie wszystko zostaje w gestii orgow; jezeli miejscowka jest w jakiejs szkole/MDK itp. to awaria alkoholowa może ją z automatu kasowac.
jak tak was czytam to porzucenie pacynek bylo dobra opcja. Kiedyś trzeba dorosnąć.
Pare lat jezdze dosyc regularnie na eventy roznej rangi w krążkach i jakoś alko + karty nie sprawiały najmniejszego problemu. Sa nawet formaty ktore testują metabolizm etanolu

Generalnie wszystko zostaje w gestii orgow; jezeli miejscowka jest w jakiejs szkole/MDK itp. to awaria alkoholowa może ją z automatu kasowac.
Zawsze myślałem,że dorastanie idzie w drugą stronę, najpierw karty później figurki bo i zasady bardziej skomplikowane, a i sama rozgrywka znacznie bardziej wymagająca myślenia. W mtg grałem jakieś 10lat temu ale wątpię by coś się w tej grze zmieniło na+jak tak was czytam to porzucenie pacynek bylo dobra opcja. Kiedyś trzeba dorosnąć.
Pare lat jezdze dosyc regularnie na eventy roznej rangi w krążkach i jakoś alko + karty nie sprawiały najmniejszego problemu.
Z tego co ja obserwuję, to generalnie właściciele sklepów z figsami/grami to taki specyficzny gatunek panów z wieczną huśtawką nastrojów. Osobiście dużo kupowałem zawsze w u Faberów bo mam dosłownie 5 min piechotą i różne były sytuacje - raz pan był miły i np jak się go pytałem, czy nie sprzedałby mi kilku podstawek, bo nie potrzebowałem aż tylu za aż tyle, to powiedział, że kilka może mi odkopsać za free bez problemu; a innym razem jak się spytałem, czy coś, cokolwiek nie da się zrobić z ceną ze względu na baaaardzo dłuuuugą historię handlową to się żywo obruszył i poinformował mnie, że "on nie jest instytucją harytatywną"...beerfield pisze:Dwa razy trafiłem do tego sklepu. Dzięki bardzo kompetentnemu sprzedawcy-właścicielowi przepłaciłbym i to całkiem sporo, gdyż zamiast kupić dwa bataliony polecił mi zakup batalionu oraz pojedynczych pudełek-oddziałów twierdząc, że tak wychodzi lepiej (a wszystko dlatego, że nie miał dwóch pudeł batalionów i chciał koniecznie sprzedać to co miał).LoudLord pisze:Przejeżdżałem ostatnio koło ich sklepu i zastanawiałem się właśnie, czy remont, czy likwidacja...Jacyś zajęci budowlańcy się kręcili. Szkoda, choć nie jestem graczem, trochę rzeczy tam przez lata kupiłem, czy w sklepie hobbystycznym, czy też w księgarni.. Uważasz, że to definitywne zamknięcie sklepu? Faberowie nie odpowiedzieli dotąd na mejl...Furman pisze:Kolejna jak dla mnie ofiara polityki GW.http://warfaber.pl/
Wygląda na typowe już zamknięcie sklepu po polsku. Informacja o przerwie w działaniu sklepu internetowego, wyświetliła mi się 03.10, z deka 2 tygodnie po terminie. Czyżby znowu powtarzał się utarty schemat zakończenia współpracy.
W sumie nie ważne, smutny jest jednak fakt iż już 3 w tym roku sklep, prawdopodobnie zamyka swoje podwoje dla graczy WFB. Przypomnę 3 duży sklep w którym się grało.
Za drugim razem namawiał mnie na zakup torby safe&sound a ja chciałem zamówić walizkę cytadelki. Po 10 minutach tłumaczenia mi jak wspaniała jest torba s&s, na moją prośbę czy może mi pokazać walizkę odpowiedział, że nie (mimo, że stała na regale ale wysoko, bardzo wysoko) - zaś na pytanie za ile mógłby mi taką walizkę ściągnąć z mail ordera rzucił mi kwotę ze strony GW a nie tą, która jest na stronie sklepu internetowego...
Przy takim podejściu aż dziw, ze ten sklep tak długo się utrzymuje w tym niszowym rynku.
Natomiast Mortimera z Cytadeli pamiętam jako generalnie równego gościa, poza tym, że czasem się obrażał nie wiadomo na co, czego punktem kulminacyjnym była obraza na swój własny sklep, stronę, sprzedawanie figurek w ogóle i ogólnie na cały "ten dziadowski kraj".
I jeszcze ten wiecznie zblazowany kolo z Goblina w pasażu metra centrum, który w odpowiedzi na "dzień dobry" robił face palma i tonem nie znoszącym zwłoki pytał "co podać?"
Ale jednak mam nadzieję, ze u Faberów to rzeczywiście tylko zmiana wystroju i że nie zrezygnują ze figurek. Ktoś może wie coś więcej?
Parę lat temu był oszołom
który najeżdżał na warszawskie sklepy GW itd, wielka trauma na wielu forach. A teraz co nagle wysyp niezadowolonych klientów
.
Publiczne wywnętrzenia na temat ludzi z tamtych sklepów w obecnej sytuacji nic nie zmienią. Co najważniejsze nikomu nie zaszkodzą, ponieważ osoby te nie są już zainteresowane naszym środowiskiem, nie ciągną z niego hajsu. Smutne ale prawdziwe .


Publiczne wywnętrzenia na temat ludzi z tamtych sklepów w obecnej sytuacji nic nie zmienią. Co najważniejsze nikomu nie zaszkodzą, ponieważ osoby te nie są już zainteresowane naszym środowiskiem, nie ciągną z niego hajsu. Smutne ale prawdziwe .