Zatem po kolei:No wiesz, ja mogę podać jeszcze więcej przykładów u Lovecrafta gdzie akcja nabierała dość wartkiego tempa albo pojawiały się motywy sensacyjne - choćby w samym "Zewie Cthulhu" - wyczyny inspektora Le Grasse albo akcja ze staranowaniem Cthulhu przez okręt!!! Podobnie w "Widmo nad Innsmouth" pod koniec opowiadania miała miejsce wielka wojskowa akcja ostrzelania diabelskiej rafy. Takich przykładów znalazłoby się jeszcze więcej.
Odnośnie "Dunwich Horror" zwycięstwo bohaterów opowiadania było jak najbardziej realne ponieważ mimo wszystko pomiot Yog Sothotha został wyeliminowany. I taki też typ zwycięstwa najczęściej ma miejsce w "Eldritch Horror" albo "Arkham Horror". Rzadko kiedy walczysz z samym Przedwiecznym, o wiele lepiej jest w ogóle zapobiec jego przybyciu. A np. taki Azathoth jeśli zejdzie na Ziemię to gracze automatycznie przegrywają
1. owszem, zarówno ucieczka z Innsmouth, jak i przed Cthulhu w "Zewie..." były wartkie oraz emocjonujące, jednakże były pełne strachu i osaczenia, czego mi w akcji "Horroru w Arkham" osobiście brakuje, choć to może kwestia tego, że ta nam się te partie ułożyły.

2. wszystkie te zwycięstwa, tak jak pisałem wyżej, mają dla mnie charakter iluzoryczny:
- w "Zewie..." co prawda udało się rozbić kultystów przez inspektora Legrasse'a, a marynarzom uciec przed Cthulhu, to świadomość istnienia takich istot jak Wielcy Przedwieczni uświadamia bohaterom ich trudną (żeby nie powiedzieć z góry przegraną) pozycję względem nich.
- to samo dotyczy "Zgrozy..." - pomioty Yog-Sothotha zostały unicestwione, jednakże on sam pozostał.
- w "Widmie..." z kolei główny bohater ostatecznie ulega "zewowi krwi", udaje się do Innsmouth by ulec przemianie i żyć w Y'ha-nthlei jako jeden z pomiotów Dagona.
3. Niemniej jednak Twoja interpretacja jest bardzo ciekawa i dziękuję Ci za zwrócenie uwagi, że można też spojrzeć na te historie w bardziej optymistyczny sposób. Mnie właśnie u Lovecrafta urzekło to, że wszystkie te stworzenie z mitów mają możliwość ominięcia jedynej (przynajmniej wg Lovecrafta jedynej) ochrony człowieka jaką są prawa fizyki etc. Na tym polega ta groza u niego, że przed Zewnętrznymi Bogami i Wielkimi Przedwiecznymi nie ma żadnej obrony. Przynajmniej ja to tak wszystko odbieram.

4. Tak jak pisałem wyżej, możliwe że kiepsko nam się te partię ułożyły i zawsze kończyło się na walce z Przedwiecznym (choć tu plus dla FFG, że te walki są bardzo, bardzo trudne. Tak samo plus za mechanikę "sudden death" przy Bestii Nuklearnego Chaosu), a nie tak jak w przypadku opowiadań, z sługusami i pomiotami.

Doskonale to rozumiem, gdyż mam podobnie. W każdym razie polecam, w szczególności biografię Lovecrafta.Jeśli chodzi o interpretacje utworów literackich to wolę samemu wyciągać wnioski, właściwie każde twór kultury powinien być samodzielnie oceniany przez odbiorcę - niemniej dzięki za info, może sobie zerknę i poczytam.
