też jadę do lublina. Jasiuu ale po za tym nasze systemiki się róznią chyba nieco. Po za tym uczestnicy oczekują że ty prowadzisz a ja mam tam swojego zawodnika przecierz.
@Jasiuuu- z punkty widzenia racjonalisty obaj powinni być martwi, ale po sprawiedliwości ten, który padł drugi powinien jednak przeżyć... Takie moje zdanie...
choć przegrałem to walka piękna, na coś takiego miałem nadzieję
a jeśli jest z tym aż taki problem to może dogrywka
proponuję obniżenie khornikowi statów
i byłem kapitanem najemników a nie imperiali
SZARŻAAA!!!
new steggie has super huge multi fire high strength big blowguns
Na arenie stał goblin , nie był to jednak byle jaki niski pokurcz - o nie - Gumpo miał cały metr dwadzieścia wzrostu które teraz dumnie prezentował przed zebraną publiką.
Z naprzeciwka przydreptał skaven . Rozejrzał się w poszukiwaniu niewolników lecz żadnego nie zauważył. niedobrze niedobrze wypiszczał . Nie czuł się do końca skavenem stojąc tam samotnie. Lecz zanim zaczął rozmyślać nad tym egzystencjalno filzoficznym zagadnieniem przerwał mu Gumpo.
Jam Gumpo Miażdżyciel, pogromca kretów , postrach królików , łowca nietoperzy i pustoszyciel ptasich gniazd. Jam morderca squigów , Praprawnuk Grumpa który zabił Czarnego Orka 'Great Colate' . Stań przedemną i zgiń wykrzy.. wypiszczał goblin i groźnie zamachał mieczykami .
Głupiec-głupiec , jesteś wysłany przez mego wroga-wroga tajnym agentem-szpiegiem ze Skavenblight ! Jesteś mały-mały Scikch pożre twoje nerki
Nagle Gumpo zjadł grzybka którego nosił przypiętego do pasa , jego mięsnie zaczęły rosnąc a sam Gumpo urósł do rozmiarów przeciętnego orka.
Skaven wydał z siebie wściekły pisk i zaatakował. Nie chciał czekac na kolejne magiczne sztuczki tego dziwnego goblina. Zaskoczony goblin nie zdążył nic zrobic i Szczurek ciął go głęboko w lewą ręke . W odwecie Gumpo kopnął go z całej siły a że kop miał potężny to skaven wylądował rozpłaszczony na najbliższej ścianie nie czekając na ruch przeciwnika Gumbo doskoczył do niego i zadał pchnięcie krótkim mieczem - który teraz wyglądał jak zabawka w jego rękach- Scikch jednak zbił ostrze szybkim ruchem tarczy i wyprowadził kontre w to samo miejsce rozcinając
ręke niemal do końca
WHAAA ryknął goblin z bólu i w tej samej chwili jakaś tajemnicza postac z głębi areny rzuciła 2ke z lore of life . Ręka w magiczny sposób się zrosła (tak goblin wygrał miksture leczenia za historyjke )
Nie więżąc w swoje szczęście Gumpo skoczył na wstającego Skavena i zaczął go obijać gołymi pięściami . Skaven starał się jeszcze bronic ,nawet zdążył użyć proszku przeciw bólowego ale wielki goblin poprostu wrąbał go w ziemię. Walka dobiegła końca i zszokowana publiczność poszła do knajpy przeżywać to widowisko
Łaa, Łaaa... wygrałem. A mówiłem że gobbo som tfarde i krfiożercze, jak na gobbo oczywiście.
Tylko taka mała uwaga. Jakim cudem gobbo rośnie do rozmiarów orka?
Gregorius machinalnie sprawdził ostrość swego miecza . Podczas wielu lat walk jako najemnik czynił to wielokrotnie - to go uspokajało. Poprawił rzemyki swojej zbroi i zeskoczył na zaśnieżone dno areny. Nad nim płonęły pochodnie oświetlając z góry jego sylwetkę . Gregorius powoli wyjął swój miecz i odrzucił pochwę. Zrobił parę ćwiczeń rozluźniających i oczyścił swój umysł z myśli. Był profesjonalistą wiedział jak przygotować się do walki . Wtem usłyszał ryk besti. Brział jak ryk byka połączony z wrzaskiem człowieka -niezbyt przyjemnie. Gregorius łyknął magiczny napój który dostał od druida pewnej wioski i poczuł jak jego mięśnie twardnieją.
Czuł zapach przeciwnika i wyczuwał delikatną nutkę strachu , gdy norsmeni wypuścili go z klatki ruszył z kopyta i nie namyślając się przez pół sekundy wybił się ze swojej krawędzi areny kręcąc wściekle flailem rzucił się na człowieka.
Gregorius odskoczył w ostanim momencie przed ciosem który niemal zachaczył o jego skroń i odpowiedział kontr atakiem , bestia sparowała cios tarczą i wyprowadziła kolejny atak tym razem celny, Greogorius upadł na ziemię zaskoczony siłą uderzenia . Bestia ruszyła na niego pewna siebie , może zbyt pewna gdyż najemnik zręcznie odturlał się przed ciosem ciężkiej maczugi i ciął w nogę Ghrnu'a . Z uda besti zaczęła się sączyć zielona ciecz a zwierz zdawał się nie zauważac rany.
Jeszcze raz Flail zagwizdał swą melodię i tym razem trafił centralnie w czerep Gregoriusa rozpryskując mózg w promieniu kilku metrów. Zadowolona bestia rozpoczęła konsumpcje ciała a zniesmaczeni widzowie udali się do karczmy na piwo a co poniektórzy mieli niestrawność żołądka przez 2 następne dni
Śnieżyca .Śnieg zasypał Wioskę i żeby dojść do Areny Rodderick musiał brodzic po kolana w śniegu. Błękitnymi oczami spojrzał w niebo ,wezwał Panią i zeskoczył na dno pola walk na spotkanie swego przeznaczenia.
Rastagarnar obudził się ze swojej medytacji, znał przebieg swojej walki więc spokojnie nałożył gruby płaszcz ze skóry szopów praczów i jął brodzić w śniegu w stronę areny .
Dziki kruk przeleciał nad lasem i wylądował na chatce norsmeńskiej wioski bez imienia, widziałł ludzi powoli gromadzących się wokół sporawej jamy w ziemi , słyszał okrzyki. czuł zapach podniecenia .
sKRAAAAAAAAAA zaskrzeczał w oczekiwaniu na świeże truchło
O Pani pobłogosław mą duszę i uczyń mnie silnym abym dał radę bestiom mroku . Daj mi moc światła i uczyń me czyny prawymi....
Rastagarnar zeskoczył zręcznie na dół jamy zbliżył się do przeciwnika .
Wypatroszę twe ciało i zjem twoje serce powiedział wyznawca Tzeentcha a w jego głosie słychać było absolutną pewność siebie .
... prawymi i silnymi abym mógł zwalczyć zło które stoi na mojej drodze. Rodderick przeżegnał się wstał z klęczek i wyjął swoje dwa miecze. Wiatr hulał coraz mocniej , śnieg ograniczał widoczność ludzie byli albo pijani albo dygotali z zimna .
Gotuj się na śmierć poczwaro z piekła rodem - powiedział palladyn- zaatakował w tej samej chwili Rastagarnara trafiając go raz końcówką miecza w pierś, na śnieżnobiały śnieg spłynęła czarna krew spaczeńca ,
spaczony człowiek uśmiechnął się tylko paskudnie i nawet nie próbował atakować swego przeciwnika .
Paladyn wykorzystał brak akcji swego wroga i wyprowadził kolejne ciosy i kolejny raz mimo kontr wroga udało mu się przebić przez jego obronę i zostawić szeroką bruzdę na jego ręku , chaośnik zaczął obficie krwawic
Nagle niespodziewanie wybraniec Tzeentcha skoczył i wbił krótki mecz głęboko pod żebra Palladyna przebijając zbroję w cienkim miejscu i starając się wbic dlugi miecz w skroń przeciwnika lecz tajemnicze niebieskie światło odbiło jego cios .
Palladyn krwawiąc przystąpił do kontr ataku jednak jego ciosy okazały się niecelne , Rastagarnar ponowił swój cios i tym razem żadne niebieskie światło nie ocaliło głowy Palladyna która potoczyła się pare metrów dalej.
Natychmiast nadleciał kruk który zaczął wydziobywać oczy szlachetnemu rycerzowi.
Eh wiedziałem że tak to się skończy , co za dureń niepotrzebnie ze mną walczył. wystarczyłaby rozmowa, durni ludzie..
Śnieg nie przestawał padać a mróz narastał z każdą godziną , Chaośnik udał się czym prędzej do wioskowego medyka a później do łóżka by przespać czas do następnej walki , przespać i śnic . Ale najpierw przekąska - chaośnik zbliżył się do ciała martwego rycerza...
Rołer ściskał trzonek swego wielkiego dwusiecznego topora.
Gdzie na przeklęty spaczony stos martwych ciężarnych kobiet jest mój przeciwnik ? zastanawiał się .
Czekał już na dnie areny od dobrych 5 minut a nikt nie nadchodził . Nie dziwiła go dziwna cisza wsród publiki . A powinna .
Hikch znany Rdzawym znał się na swym fachu , 3dni temu zakopał się pod zmarzniętą ziemią areny i żywiąc się robakami i insektami czekał na swoją walkę . Teraz powoli wysuwał się z pod ziemi tuż za plecami chaośnika.
Nagle skoczył jak sprężyna jeden z mieczy przebił napierśnik w miejscu łączenia i głęboko zatopił się w ciele wyznawcy Chaosu. Ów ryknął głośno z bólu i zaskoczenia i odpowiedział kontr atakiem , topór wyskoczył ze świstem w powietrze i spadając z impetem przepołowił skavena na pół.
Widownia zawiedziona wróciła do baru , walka zakończyła się nim na dobre się zaczęła . Rołer był szczęśliwy, coraz bliższa droga do do odkupienia .
mała uwaga nie chce byc posądzony o stronniczośc i trzymanie strony chaośników ale poprostu takie rzuty