GW bashing 3
- Murmandamus
- Niszczyciel Światów
- Posty: 4837
- Lokalizacja: Radom
Re: GW bashing 3
tak ale wtedy z powodu ograniczonej ilości kart na turę to i ilość magów była ograniczona bo nie było sensu wystawiać 4x magów bo rzuciłeś 1,2 czary na turę.
I to chodzi, o to chodziMurmandamus pisze:tak ale wtedy z powodu ograniczonej ilości kart na turę to i ilość magów była ograniczona bo nie było sensu wystawiać 4x magów bo rzuciłeś 1,2 czary na turę.

Tak wielka zmiane w mechanice przy wprowadzeniu 6 edycji tlumaczono tym, aby "oslabic" magie i jej dominacje w grach. A jak wyszlo..... calkiem odwrotnie i 6 edycyjna magia dopiero pokazala, co to znaczy "rzezanie" magia (chociazby 4 komety co ture)

Pozdrawiam
Seek honour as you act
and you will know no fear
and you will know no fear
A pozdrawiamy również.zaborek pisze:No prosze, jak milo zobaczyc, ze tyle "starej gwardii" zaglada tutaj
Pozdrowienia
dla wszystkich pamietajacych czasy bez Power i Dispel Dice

Wiesz, stara gwardia zagląda tutaj i w temacie o 8 ed. chyba głównie po to by może przeczytać coś co da nadzieję na to, że powrócą stare dobre czasy. Gdy GW nie miało nas w dupie bo inni ludzie tam pracowali, gdy w tej firmie pracowali klimaciarze nie mający pojęcia o marketingu bo od tego byli marketingowcy, którzy czasem coś nawet zagrali.
Ja bym z chęcią powrócił do czasów 5 edycji. Mimo przytoczonych przykadów jak można było wygiąć armie. Wiem jak można było wygiąć ale każda armia miała taką możliwość i to było piękne. Rozpiski były baaardzo zróżnicowane - każda bitwa to było cos innego, zaskakującego. A teraz co? Nie ma elementu zaskoczenia co ma przeciwnik w rozpisce bo mogę odgadnąć jej 90% na poczekaniu (przecież samodzielne myślenie boli i trudno jest coś swojego wymyśleć). Ja go też niczym nie zaskoczę (a często mam czym) bo przecież on zna moją rozpiskę jeszcze przed bitwą (śmieszne poprostu). Jedyne co może zaskoczyć to przeciwnik i jego zachowanie, które tez często pozostawia wiele do życzenia.
Kiedyś nie było takiego dostpeu do neta i tych wszystkich forum więc ludzie nie mieli się gdzie wybeczeć, że armie niezbalansowane przez co nikt nie ingerował w zasady turniejów w całej Polsce. I tak to było...
Dlatego z kumplami mocno ostatnio zastanawiamy się nad bojkotem turniejów na rzecz grania między sobą normalnych bitew w normlanego Warhammera.
Nie chce mi sie calego tematu przegladac, ale powiedzcie mi na ile % jest pewne , ze 8ed bedzie w tym roku?
Te wszystkie beki i jęki nad nie zbalansowanymi armiami są wynikiem uczynienia ze zwykłej, koleżeńskiej gry towarzyskiej czegoś w rodzaju wręcz dyscypliny olimpijskiej. Gdy punkty zwycięstwa (chęć zaspokojenia ambicji, może też próba dowartościowania się chociaż na tym polu, gdy w życiu realnym nie do końca jest, jakbyśmy chcieli) zaczynają ludziom przesłaniać przyjemność gry z osobą o podobnych zainteresowaniach, dobrze nie jest. Ale to tylko moje subiektywne zdanie.
Baaaardzo dobrze wspominam 4/5 ed. ale nie wybielajmy tych czasów na siłęRemo pisze: ludzie nie mieli się gdzie wybeczeć, że armie niezbalansowane przez co nikt nie ingerował w zasady turniejów w całej Polsce. I tak to było...

Tak po prawdzie to równie dobrze wspominam 6 ed. Jakoś dziwny zapach zaczął się unosić od wydania Wampirów. Jak już poruszone to było w innym temacie: za istniejący stan rzeczy można zwalić winę na niemal 1 osobę

- Bestialski_Brokuł
- Oszukista
- Posty: 800
Jest w tym zapewne ziarnko prawdy. Czytając fora zagraniczne i raporty z bitew można zobaczyć szerszą gamę rozpisek i to rozpisek, które wywołały by co najwyżej salwy śmiechu u naszych forumowych wymiataczy. Można oczywiście stwierdzić, że ludzie ci są plewami i nie mają pojęcia o grze, ale zastanówmy się kto z tej gry wyniesie więcej przyjemności- osoby, które grają tym czym lubią i nie boją się od czasu do czasu małych eksperymentów czy straszliwi masakrataorzy, którzy z każdej armii i AB muszą wycisnąć ostatnie soki.
Ale złe podejście do Battla zaczyna się już od samego początku przygody z nim. Oto nowy gracz rejestruje się na forum bo chce zacząć gracz w WFB i 1 jego postem (jeśli wie jaką armię wybierze) jest standardowe pytanie: "co mam kupić?". Zazwyczaj dostaje wtedy odpowiedź od wujka dobrej rady, która ogranicza się do wyliczenia jednostek znajdujących się w turniejowych standardach. To jaką ten człowiek ma potem złożyć armię? Ale wina leży także po stronie nowicjusza, który zadając pytanie takiej treści sam prowokuje ten typ odpowiedzi. Czy nie lepiej byłoby gdyby taka osoba zamiast tego co napisałem powyżej wzięła do ręki AB danej armii przeczytała go i stworzyła jakąś własną, zgodną ze swoimi wyobrażeniami koncepcję armii albo poproksowała troche i zobaczyła czym jej się dobrze gra zamiast od razu sięgać po gotowce?
Żeby nie było wątpliwości nie bronię tu WFB gdyż jak każdy wie dziur w nim więcej niż w szwajcarskim serze, a wielość możliwości uzyskania durnych wygięć ułatwia przejście na ciemną stronę mocy
. Uważam jednak, że za to jak wygląda WFB winę ponosimy także my gracze i dopóki nasza mentalność sie nie zmieni to czy to będzie 8, 9, 10 edycja to zmieni się niewiele- co najwyżej stare przegięcia staną się nieskuteczne więc trzeba będzie poszukać nowych.
Ale złe podejście do Battla zaczyna się już od samego początku przygody z nim. Oto nowy gracz rejestruje się na forum bo chce zacząć gracz w WFB i 1 jego postem (jeśli wie jaką armię wybierze) jest standardowe pytanie: "co mam kupić?". Zazwyczaj dostaje wtedy odpowiedź od wujka dobrej rady, która ogranicza się do wyliczenia jednostek znajdujących się w turniejowych standardach. To jaką ten człowiek ma potem złożyć armię? Ale wina leży także po stronie nowicjusza, który zadając pytanie takiej treści sam prowokuje ten typ odpowiedzi. Czy nie lepiej byłoby gdyby taka osoba zamiast tego co napisałem powyżej wzięła do ręki AB danej armii przeczytała go i stworzyła jakąś własną, zgodną ze swoimi wyobrażeniami koncepcję armii albo poproksowała troche i zobaczyła czym jej się dobrze gra zamiast od razu sięgać po gotowce?
Żeby nie było wątpliwości nie bronię tu WFB gdyż jak każdy wie dziur w nim więcej niż w szwajcarskim serze, a wielość możliwości uzyskania durnych wygięć ułatwia przejście na ciemną stronę mocy

O to, o toRemo pisze:A pozdrawiamy również.zaborek pisze:No prosze, jak milo zobaczyc, ze tyle "starej gwardii" zaglada tutaj
Pozdrowienia
dla wszystkich pamietajacych czasy bez Power i Dispel Dice![]()
Ja bym z chęcią powrócił do czasów 5 edycji. Mimo przytoczonych przykadów jak można było wygiąć armie. Wiem jak można było wygiąć ale każda armia miała taką możliwość i to było piękne. Rozpiski były baaardzo zróżnicowane - każda bitwa to było cos innego, zaskakującego. A teraz co? Nie ma elementu zaskoczenia co ma przeciwnik w rozpisce bo mogę odgadnąć jej 90% na poczekaniu (przecież samodzielne myślenie boli i trudno jest coś swojego wymyśleć). Ja go też niczym nie zaskoczę (a często mam czym) bo przecież on zna moją rozpiskę jeszcze przed bitwą (śmieszne poprostu). Jedyne co może zaskoczyć to przeciwnik i jego zachowanie, które tez często pozostawia wiele do życzenia.
Kiedyś nie było takiego dostpeu do neta i tych wszystkich forum więc ludzie nie mieli się gdzie wybeczeć, że armie niezbalansowane przez co nikt nie ingerował w zasady turniejów w całej Polsce. I tak to było...
Dlatego z kumplami mocno ostatnio zastanawiamy się nad bojkotem turniejów na rzecz grania między sobą normalnych bitew w normlanego Warhammera.



A co do 5 edycji jeszcze to zawsze można było wygiąć rozpiskę ale kiedyś po prostu nowy gracz nie wchodził na neta i nie czytał jakie jest najmocniejsze wygięcie, żeby potem pójść do sklepu, kupić i na pierwszym turnieju wszystko rozjechać swoim samograjem, tylko patrzył w ab wybierał sobie jednostki na podstawie fluffu, które mu się podobały, potem szedł do sklepu gdzie okazywało się, że są tylko 2 blistery z jego armii


Pamiętam to jeżdżenie po całym mieście w poszukiwaniu jakiegoś sklepu na zadupiu, który "podobno" ma ten wymarzony blister co bym mógł po roku szukania w końcu regiment skompletować. Ale to była satysfakcja potem

Bestialski_Brokuł - 100% zgody, też odnoszę wrażenie, że istnieje tylko jedna słuszna rozpiska do każdej armii a wszystko inne jest plewne i dla noobów.
Hej, przedstawiasz to tak, jakby gracze kopiowali rozpiski z wrodzonej złośliwości. A to przecież nieprawda, bo o "klonowaniu" decydują względy utylitarne. Czyli pewne jednostki, przedmioty i kombinacje są tak mocne, że zwiększają szansę na zwycięstwo, przez co tak często się je spotyka. Jeśli więc ktoś jest winny zaistniałej sytuacji, to Games Workshop, który wydaje kiepskie armybooki. Owszem, zdarzają się naprawdę fajne (dla mnie, choć gram mrocznymi elfami, najlepszym bookiem są zdecydowanie wysokie elfy), ale są i tragiczne (warriors of chaos, wszystkie rozpiski są identyczne, a do tego mocno średnie).Remo pisze: Ja bym z chęcią powrócił do czasów 5 edycji. Mimo przytoczonych przykadów jak można było wygiąć armie. Wiem jak można było wygiąć ale każda armia miała taką możliwość i to było piękne. Rozpiski były baaardzo zróżnicowane - każda bitwa to było cos innego, zaskakującego. A teraz co? Nie ma elementu zaskoczenia co ma przeciwnik w rozpisce bo mogę odgadnąć jej 90% na poczekaniu (przecież samodzielne myślenie boli i trudno jest coś swojego wymyśleć). Ja go też niczym nie zaskoczę (a często mam czym) bo przecież on zna moją rozpiskę jeszcze przed bitwą (śmieszne poprostu). Jedyne co może zaskoczyć to przeciwnik i jego zachowanie, które tez często pozostawia wiele do życzenia.
Ależ masz rację. Tzn. napewno nie jest tak, że nie ma z kim pograć. Znam wielu fajnych ludzi nie tylko z mojego miasta, z którymi lubię rozgrywać bitwy. Nie mam też nic przeciwko gdy ktoś ucieka w WFB od prawdziwego świata, w którym mu się nie podoba/nie udaje (byle tylko nie leczył kompleksów oszukiwaniem i aptekatrskim mierzeniem zasięgów). Ale niech Ci ludzie czują klimat swoich armii i grają tym co lubią (kiedys tak było) a nie tylko tym co wygięte.Gashlug pisze:Te wszystkie beki i jęki nad nie zbalansowanymi armiami są wynikiem uczynienia ze zwykłej, koleżeńskiej gry towarzyskiej czegoś w rodzaju wręcz dyscypliny olimpijskiej. Gdy punkty zwycięstwa (chęć zaspokojenia ambicji, może też próba dowartościowania się chociaż na tym polu, gdy w życiu realnym nie do końca jest, jakbyśmy chcieli) zaczynają ludziom przesłaniać przyjemność gry z osobą o podobnych zainteresowaniach, dobrze nie jest. Ale to tylko moje subiektywne zdanie.
No to jest właśnie ta power gamerska kultura gry, wystawiać tylko to co jest jak najbardziej "utylitarne". Nie ma miejsca na klimat, eksperymenty czy suboptymalne kombinacje dla funu. Liczy się tylko zwycięstwoMatis99 pisze: Hej, przedstawiasz to tak, jakby gracze kopiowali rozpiski z wrodzonej złośliwości. A to przecież nieprawda, bo o "klonowaniu" decydują względy utylitarne. Czyli pewne jednostki, przedmioty i kombinacje są tak mocne, że zwiększają szansę na zwycięstwo, przez co tak często się je spotyka. Jeśli więc ktoś jest winny zaistniałej sytuacji, to Games Workshop, który wydaje kiepskie armybooki. Owszem, zdarzają się naprawdę fajne (dla mnie, choć gram mrocznymi elfami, najlepszym bookiem są zdecydowanie wysokie elfy), ale są i tragiczne (warriors of chaos, wszystkie rozpiski są identyczne, a do tego mocno średnie).

Jeśli da się złożyć jedyną słuszną rozpę, to znaczy, że armybook jest do dupy.MeanGreen pisze: No to jest właśnie ta power gamerska kultura gry, wystawiać tylko to co jest jak najbardziej "utylitarne". Nie ma miejsca na klimat, eksperymenty czy suboptymalne kombinacje dla funu. Liczy się tylko zwycięstwo. Tak jak brokuł pisał, pytasz czy to jest spoko rozpiska na forum i nikt nie pisze- "ale fajnie oryginalnie złożyłeś herosa" albo "o fajnie, że dałeś jednostkę X, ostatnio rzadko się ją widuje", tylko "beznadziejna kombinacja przedmiotów na herosie, zobacz sobie moją rozpę", "zamień na jednostkę Y bo jest dużo lepsza" - i to pcha ludzi w kierunku jednej najlepszej super rozpy.
Podałem wysokie elfy w ramach przykładu, bo tam są autentyczne rozkminki, czy lepiej dawać WL, czy PG, czy może SM, a może jednak złożyć rozpiskę na konnicy. W WoCh nawet jak gracz będzie kombinował, próbował i testował wojowników na piechotę czy forsakenów, to po jakimś czasie sam stwierdzi, że te jednostki ssają pytę. I forum może znacznie przyspieszyć ten proces (dzięki instytucji Wujka Dobra Rada) ale w efekt finalny zawsze będzie ten sam, chyba, że ów gracz jest masochistą i lubi dostawać maski.
Nie podoba Ci się podforum rozpisek? Ok, to Twoje zdanie, niektórzy jednak chcą korzystać zarówno jako pytający, jak i odpowiadający. Sam jestem przeciwnikiem przerabiania konceptu w sposób totalny (wchodzi koleś Imperium z outriderami i klockami, wychodzi jako 4+2), ale oczywiste błędy (np. dawanie SoM zamiast AoL+halabarda na star dragonie) warto wskazywać.
No ja właśnie o tym piszę, można na armię patrzyć tylko pod kątem wygrywania i optymalizacji, a może być tak, że ktoś kupuje army book warriors of chaos, czyta fluff i wyobraża sobie swoją armię jako opartą na piechocie, bo akurat tak się zajarał i tak mu się wydaje fajnie. I gdyby grał z podobnymi ludźmi którzy składają równie "nie turniejowe" rozpy to pewnie by nie zbierał samych masek. Ale oczywiście jak pojedzie na turniej i tam zmierzy się z PG to jest bez szans i jeżeli nie jest masochista to pozostaje mu rzeczywiście przestawienie się na to co pisze się na forum.Matis99 pisze: Jeśli da się złożyć jedyną słuszną rozpę, to znaczy, że armybook jest do dupy.
Podałem wysokie elfy w ramach przykładu, bo tam są autentyczne rozkminki, czy lepiej dawać WL, czy PG, czy może SM, a może jednak złożyć rozpiskę na konnicy. W WoCh nawet jak gracz będzie kombinował, próbował i testował wojowników na piechotę czy forsakenów, to po jakimś czasie sam stwierdzi, że te jednostki ssają pytę. I forum może znacznie przyspieszyć ten proces (dzięki instytucji Wujka Dobra Rada) ale w efekt finalny zawsze będzie ten sam, chyba, że ów gracz jest masochistą i lubi dostawać maski.
Nie podoba Ci się podforum rozpisek? Ok, to Twoje zdanie, niektórzy jednak chcą korzystać zarówno jako pytający, jak i odpowiadający. Sam jestem przeciwnikiem przerabiania konceptu w sposób totalny (wchodzi koleś Imperium z outriderami i klockami, wychodzi jako 4+2), ale oczywiste błędy (np. dawanie SoM zamiast AoL+halabarda na star dragonie) warto wskazywać.
Ja nie mam nic nawet przeciwko power gamerskim rozkminą, też fajnie sobie pogadać o tym, ale na obecnej scenie praktycznie nie ma miejsca na cokolwiek innego. Tak jak powiedziałeś piechotna armia WoCh nie ma racji bytu.
Ciekawostką jest natomiast, że zamknięte grupy graczy z reguły mają zupełnie inne rozpiski z którymi sobie kulają przeciwko kumplom i sprawdzają im się inne rzeczy - bo jeszcze nie spotkali się z optymalnym wygięciem na jakimś turnieju, który powoduje, że czują się bezsilni swoją armią.
Kurcze, czlowieku czytasz w moich myslach, z niebywala przyjemnoscia na 5 edycje sie wybioreRemo pisze:
Dlatego z kumplami mocno ostatnio zastanawiamy się nad bojkotem turniejów na rzecz grania między sobą normalnych bitew w normlanego Warhammera.

Pozdrawiam
Seek honour as you act
and you will know no fear
and you will know no fear
Stefan, tak na prawde przed turniejem 5 edycji wystarczylo tylko jedno zdanie: "uzywamy przedmioty magiczne do 50 punktow" i juz!!! To wlasnie dzisiaj tych wszyskich klaryfikacji, uscislen, BP, itp jest tyle, ze kiedy mam komus nowemu przy stole odpowiedziec, czy trudno sie nauczyc w ta gre grac i czy duzo jest zasad, to... mam problem... niestety.Kruti pisze:Baaaardzo dobrze wspominam 4/5 ed. ale nie wybielajmy tych czasów na siłęRemo pisze: ludzie nie mieli się gdzie wybeczeć, że armie niezbalansowane przez co nikt nie ingerował w zasady turniejów w całej Polsce. I tak to było...Przed każdym turniejem jaki pamietam była wielostronicowa klaryfikacja, zakazy, nakazy i lista zbanowanych przedmiotów.
Co prawda teraz, z racji "wygnania" nie jestem w stanie tego zrobic ale po moim powrocie spodziewajcie sie nowej Wielkiej Herezji

Pomysly kwitna mi juz w glowie od lat, srodki i mozliwosci przybywa, wiec zobaczymy, co sie da zrealizowac

Mysle, ze dla takich ludzi jak na przyklad Remo, warto wiele zrobic

Pozdrawiam
Seek honour as you act
and you will know no fear
and you will know no fear