Arena of Death 21 Sartosa 4.
Re: Arena of Death 21 Sartosa 4.
będzie tull jeszcze dziś kolejna walka
Były mistrz egzekutorów uśmiechnął się pod nosem... Oparty o ściane ze skrzyżowanymi rękoma na klatce piersiowej, ciesząc się z tego że goblin zranił elfa. Nagle jego mina spoważniała... "Pomimo iż jestem ślepy i po 900 latach rozpoznał bym Hoethan, białe szczury" splunął, czuł jak wzrasta w nim nienawiść do niego "sprawdził bym Cie na ubitej ziemi karaluchu" wycedził przez zęby.
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ?
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...
- Master of reality
- Oszukista
- Posty: 833
- Lokalizacja: Warszawa
Ostatnia wizyta w karczmie była bardzo długa, tak długa że Rajmund zdążył dopiero na 4 walkę. Normalnie z zaciekawieniem oglądałby starcie ale dziś każdy dźwięk a zwłaszcza szczękanie mieczy odbijał się w jego głowie niczym setka dzwonów.
Popatrzył w miejsce gdzie siedziała Natalia królowa piratów. Wyglądała na zdenerwowaną.
"Ciekawe czemu" Zastanawiał się
Swojego czasu pracował dla niej podczas jej pierwszej kadencji. Podczas tej służby stracił rękę. To nie było mile wspomnienie, chociaż hak zamiast palców nie był tak nieporęczny jak się tego spodziewał. Można z nim było zrobić wiele ciekawych rzeczy. Bardzo wiele ciekawych i nieprzyjemnych rzeczy. Nie mógł się doczekać kiedy pokaże swojej zbuntowanej załodze kilka sztuczek.
"Tymczasem jednak trzeba skoczyć do tawerny na jedną czy dwie kolejki, a potem poćwiczyć...Jeśli starczy czasu"
Popatrzył w miejsce gdzie siedziała Natalia królowa piratów. Wyglądała na zdenerwowaną.
"Ciekawe czemu" Zastanawiał się
Swojego czasu pracował dla niej podczas jej pierwszej kadencji. Podczas tej służby stracił rękę. To nie było mile wspomnienie, chociaż hak zamiast palców nie był tak nieporęczny jak się tego spodziewał. Można z nim było zrobić wiele ciekawych rzeczy. Bardzo wiele ciekawych i nieprzyjemnych rzeczy. Nie mógł się doczekać kiedy pokaże swojej zbuntowanej załodze kilka sztuczek.
"Tymczasem jednak trzeba skoczyć do tawerny na jedną czy dwie kolejki, a potem poćwiczyć...Jeśli starczy czasu"
I sold my soul for rock'n roll
Śpiący jestem, a dwie walki na dzień chyba styknąIce-T pisze:będzie tull jeszcze dziś kolejna walka




Nic by mnie nie cieszyło bardziej niż pojedynek Egzekutor vs Mistrz MieczaGarG pisze:"Pomimo iż jestem ślepy i po 900 latach rozpoznał bym Hoethan, białe szczury" splunął, czuł jak wzrasta w nim nienawiść do niego "sprawdził bym Cie na ubitej ziemi karaluchu" wycedził przez zęby.




Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
Poczekamy do finałuTullaris pisze:Nic by mnie nie cieszyło bardziej niż pojedynek Egzekutor vs Mistrz Miecza![]()
![]()
, to było by to


kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ?
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...
Napisałem zarąbistą wypowiedź mojego ogra na temat tej walki, niestety Chrome mi się zwiesiło i powiem tylko tyle: Niczego innego się nie spodziewałem
.

kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu.
Ettariel, Mroczne Słońce vs Wiktor "Farciarz"
Nad Sartossą wstawało krwawe słońce, co oznaczało, że dziś na Arenie rozlana będzie kolejna krew.
A nowi zawodnicy już czekali na rozpoczęcie walki, Ettariel była gotowa do starcia, czuła moc diademu Eldarów jak Przymierza Fenikas, one dadzą jej szybkość i ochronę konieczną do odniesienia zwycięstwa.
Z drugiej strony areny stał doświadczony weteran, Wiktor był zmuszony do wzięcia udziału w tej walce. Gdy zobaczył, że będzie musiał walczyć z piękną Elfką posmutniał, ale niestety nie miał innego wyjścia był zmuszony ją zabić.
Padł gong i Walka się rozpoczęła. Niesiona mocą Diademu Eldarów Ettariel ruszyła błyskawicznie do ataku wyprowadzając precyzyjne uderzenia. Zaskoczyło to Wiktora który nie spodziewał się, że ktoś w pełnej zbroi będzie się tak szybko poruszać, przyjął on pozycje obronną zastawiając się tarczą i blokując ciosy Elfki. Następnie wyprowadził błyskawiczne uderzenia swym trójzębem. Lecz Ettariel sama po mistrzowsku władała tarczą i skutecznie nie tylko odbiła trójząb lecz także wykorzystał tarczę jako broń, wykonując piruet wyprowadziła uderzenie nią a później dodatkowo cięła mieczem. Tylko dzięki swojemu wrodzonemu szczęściu Wiktor uniknął tych ataków. Następnie wykorzystał sieć którą miał aby schwytać Elfkę. Moc Eldarów ją jednak nie zawiodła gdyż odskoczyła w ostatniej chwili. Wiktor ruszył za nią do ataku, atakując swym trójzębem, starając się znaleźć lukę w zastawie przeciwnika i uderzać szybciej niż on się porusza, niestety okazało się to trudne, tak samo jak kolejna próba złapania go w sieć. Ettariel natomiast wyczuła moment i jednocześnie odbijając tarczą trójząb trafiał Wiktora mieczem prosto w brzuch, gdy ten stracił równowagę zraniła go jeszcze w bark. Od ostatniego uderzenia zdołał się on jeszcze wywinąć, lecz był dotkliwie ranny. Z opresji wyratowała go jednak mikstura zdrowia. Elfka atakowała dalej, a weteran się cofał, wymiana ciosów trwała. Wiktowi udało się jednak wykorzystać szybkość dziewczyny przeciwko niej, gdy szarżowała na niego wyprowadził szybkie uderzenie, a ona była zbyt rozpędzona aby przed nim ustąpić, trujząb ranił ją w pierś. Jednak nie pozostawał ona dłużna swemu przeciwnikowi gdyż chwile później raniła go w bark.
Walka przeciągała się Ettariel postanowiła ją zakończyć, zaryzykowała więc i zaatakowała jednocześnie przy użyciu tarczy i miecza. Niestety szczęście sprzyjało bohaterowi, w ostatniej chwili uniknął on ataku i wyprowadził kontrę ponownie trafiając Elfkę. Wiktor spróbował jeszcze raz schwycić przeciwniczkę w sieć, lecz on choć była ranna nadal posiadała moc Eldarów która uchroniła ją przed schwyceniem. Ettariel stała się teraz ostrożniejsza, atakowała to tu to tym, raz zbliżała się raz oddalała, cały czas starając się uniknąć złapania w sieć. W końcu udało jej się znaleźć błąd u przeciwnika, gdy Wiktor uderzył trójzębem, zeszła nisko na lewą stronę odbijając go, a następnie pchnęła swoim mieczem trafiając weterana prosto w serce. Wiktor padał martwy a jego krew wsiąknęła w piasek Areny. Publiczność wiwatowała na cześć Ettariel.
Nad Sartossą wstawało krwawe słońce, co oznaczało, że dziś na Arenie rozlana będzie kolejna krew.
A nowi zawodnicy już czekali na rozpoczęcie walki, Ettariel była gotowa do starcia, czuła moc diademu Eldarów jak Przymierza Fenikas, one dadzą jej szybkość i ochronę konieczną do odniesienia zwycięstwa.
Z drugiej strony areny stał doświadczony weteran, Wiktor był zmuszony do wzięcia udziału w tej walce. Gdy zobaczył, że będzie musiał walczyć z piękną Elfką posmutniał, ale niestety nie miał innego wyjścia był zmuszony ją zabić.
Padł gong i Walka się rozpoczęła. Niesiona mocą Diademu Eldarów Ettariel ruszyła błyskawicznie do ataku wyprowadzając precyzyjne uderzenia. Zaskoczyło to Wiktora który nie spodziewał się, że ktoś w pełnej zbroi będzie się tak szybko poruszać, przyjął on pozycje obronną zastawiając się tarczą i blokując ciosy Elfki. Następnie wyprowadził błyskawiczne uderzenia swym trójzębem. Lecz Ettariel sama po mistrzowsku władała tarczą i skutecznie nie tylko odbiła trójząb lecz także wykorzystał tarczę jako broń, wykonując piruet wyprowadziła uderzenie nią a później dodatkowo cięła mieczem. Tylko dzięki swojemu wrodzonemu szczęściu Wiktor uniknął tych ataków. Następnie wykorzystał sieć którą miał aby schwytać Elfkę. Moc Eldarów ją jednak nie zawiodła gdyż odskoczyła w ostatniej chwili. Wiktor ruszył za nią do ataku, atakując swym trójzębem, starając się znaleźć lukę w zastawie przeciwnika i uderzać szybciej niż on się porusza, niestety okazało się to trudne, tak samo jak kolejna próba złapania go w sieć. Ettariel natomiast wyczuła moment i jednocześnie odbijając tarczą trójząb trafiał Wiktora mieczem prosto w brzuch, gdy ten stracił równowagę zraniła go jeszcze w bark. Od ostatniego uderzenia zdołał się on jeszcze wywinąć, lecz był dotkliwie ranny. Z opresji wyratowała go jednak mikstura zdrowia. Elfka atakowała dalej, a weteran się cofał, wymiana ciosów trwała. Wiktowi udało się jednak wykorzystać szybkość dziewczyny przeciwko niej, gdy szarżowała na niego wyprowadził szybkie uderzenie, a ona była zbyt rozpędzona aby przed nim ustąpić, trujząb ranił ją w pierś. Jednak nie pozostawał ona dłużna swemu przeciwnikowi gdyż chwile później raniła go w bark.
Walka przeciągała się Ettariel postanowiła ją zakończyć, zaryzykowała więc i zaatakowała jednocześnie przy użyciu tarczy i miecza. Niestety szczęście sprzyjało bohaterowi, w ostatniej chwili uniknął on ataku i wyprowadził kontrę ponownie trafiając Elfkę. Wiktor spróbował jeszcze raz schwycić przeciwniczkę w sieć, lecz on choć była ranna nadal posiadała moc Eldarów która uchroniła ją przed schwyceniem. Ettariel stała się teraz ostrożniejsza, atakowała to tu to tym, raz zbliżała się raz oddalała, cały czas starając się uniknąć złapania w sieć. W końcu udało jej się znaleźć błąd u przeciwnika, gdy Wiktor uderzył trójzębem, zeszła nisko na lewą stronę odbijając go, a następnie pchnęła swoim mieczem trafiając weterana prosto w serce. Wiktor padał martwy a jego krew wsiąknęła w piasek Areny. Publiczność wiwatowała na cześć Ettariel.
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
- Murmandamus
- Niszczyciel Światów
- Posty: 4837
- Lokalizacja: Radom
Gwidon obserwował walkę. Wygrana Ettariel go zdziwiła. Widział elfa po raz pierwszy i z tego co widział to były drobne istoty a jednak wyglądało na to że potrafią o siebie zadbać. Do tego była to kobieta . Kobieta nie powinna walczyć. Całe wychowanie w Bretońskiej tradycji burzyło się temu ze kobieta walczy. Kobiety należy chronić. To uzmysłowiło mu całość zepsucia piraciej wyspy. Nie bez powodu jak się okazało bogini przywiodła go do tego miejsca. Może jego obecność wprowadzi tu nieco światła i honoru.
"To nie może być zwykła szlachcianka, porusza się z zbyt wielką gracją i za cicho!" zdziwił się Maletharion stojący w tym samym miejscu i w tej samej pozycji co ostatnio. "Niemożliwe żeby to była zabójczyni, jednak cholera! Wygląda na to jak by uczyła się chodzenia po cichu tak samo jak skrytobójcy!" Przysłuchiwał się walce, nagle usłyszał krzyk, krzyk rozpaczy, demoniczny krzyk cierpienia. "To nie może być ta tarcza!" Jego zdziwienie rosło... "Nie... brakuje jej wprawy w walce tarczą, a mimo to posiada tak potężny artefakt, co prawda potrafi nią walczyć ale brakuje jej jeszcze sporo do mistrzostwa... Niesmowite" Nagle, Ettariel została zraniona " Ten człowieczek nieźle walczy jak na zwykłego psa" Jednak ta elfka dalej mu nie dawała spokoju. "To na pewno nie jest elfka z Ultuanu!"
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ?
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...
-Za długo to trwało...- Powiedziała pod nosem, spoglądając na truchło przeciwnika, poczym chowając miecz ,z którego krew poprostu odparowała, przewiesiła wspaniałą tarczę na plecach i wyciągając swój ukochany wachlarz rozciagneła go przy czym skłoniła się widowni - widowni, którą jak mniemała, juz wkrótce miała ogarnać jakaś zła aura. Dobrze pamiętała twarze ludzi uczestniczących w krwawej masakrze - katów swojego losu.
Gdy wróciła do rezydencji, nie dając słowa nikomu, szypko pobiegła do swej komnaty. Służba nie była głupia, nie trudno było wywnioskować, że ich pracodawczyni wygrała. Cieszył ich owy fakt bowiem nikt nie miał zamiaru szypko wracać na usługi spowrotem do karczm, w których nie trudno było o bójkę, a nawet i kólkę. Tymczasem Ettariel, biorąc głęboki oddech, odłożyła tarczę na ołtarzyk którego blat podtrzymywały skrzydła feniksa. O tak, elfica nauczyła się dobrego gustu, wkońcu nieraz odwiedziała swoich kuzynów na wyspie i zdążyła się przygladnać jak mieszkają, a teraz starała sie choćby na chilę przyozdobić w owy sposób dom który zamieszkiwała. Co sie tyczy kwesti ołtarzyka, cacko przywiezione z daleka kosztowało wezmała fortunę, lecz owy widok cieszył jej oko nie mniej niż czyste niebo, które ostatnio przybrało barwę wrogiej zieleni, nie tej której istotę pojmowała- wrogi był to odcień, a jednocześnie coś co spowodowało zaistnienie owego faktu dawało jej siły, stało się dla niej pożywką.
Zrzuciła z siebie zbroję, która nie czyniła jej ciężaru, natomiast wolała od niej przechadzać sie nago, zresztą któż mógł ją tu zauważyć, a jeśli nawet to co z tego.
-Przecież te dziwki ze świątyni Khaina, wciaz biegały nago... tam każdy mógł napatrzyć się ile chciał...- mówiac to parsknęła dzikim śmiechem, jaki nie przypadał okazywać elficy, zwłaszcza dostojnej za jaka tu uchodziła, ale wspomnienie setek rozszalałych elfic taplajacych się w hektolitrach krwi pobudził ją niesamowicie. -Na Khaina, te to potrafiły mieć zabawę...- Starając sie powstrzymac od kolejnego napadu zasłaniała usta dłonią, poczym chwyciła za klamkę drzwi swego pokoju z zamiarem oglądania kolejnych walk. Nie zdążywszy domknać drzi stanęła boso na delikatnym dywanie w korytarzu i ujrzała chłopca, tego samego który zajmował się polerowaniem jej rynsztunku. Blondyn z wrażenia upuścił srebrna tacę, której lot spowodował setki odbić promieni słonecznych chaotycznie rozrzuconych po pomieszczeniu, a huk rozbijającego sie kielicha z kryształu, napełnionego winem dla niektórych równał sie z wyrzuconą w morze sakiewką złota. Chłopak chciał jedynie dostarczyć wino swej Pani, której jak wszyscy mniemali doskwierało pragnienie po stoczonej walce. Wtedy do elficy dotarło, że strój, który przyobrała, jest nie stosowny, a przynajmniej nie tutaj. Diadem i naszyjnik z symbolem wyznawców khaina, tyle miała na sobie nie liczac paru pierścieni i lekkich kolczyków, które i tak przysłaniały jej bujne włosy.
-Wybacz...- Powiedziała, poczym jak to miała w zwyczaju okręciła się na pięcie, i spowrotem zamknęła za drzwiami swego pokoju, ponownie starajac siępowstrzymać od fali śmiechu, lecz tym razem nie okiełznała owej rządzy i ponownie tego dnia dało sie słyszeć panią domu rozbawioną do rozpuku.
Tym razem już nieco bardziej ostrożna, najpierw przegladała sie chwilę w lustrze, stwierdzajac bałacho jak wielka jest jej uroda, po chwili nasłuchwiania, stwierdziła że na zewnątrz nikogo nie ma, uchyliła drzwi i jak za dawnych czasów niepostrzerzenie w jedwabnej sukni, która zasłaniała tyle co nic, przedarła sie do głównych drzwi wyjściowych i spokojnie udała sie w stronę areny, by podziwiać kolejnych śmiałków.
@Tull mam pytanie czy nie zawsze zachodzi potrzeba używania miksturki? Jak to jest że postać albo ryzykuję chcąc szypko zabić wroga mimo ran, lub wycofuje się na chwile zażywaja miksturke, przez co daje odetchnać przeciwnikowi. Czy poporstu dopiero gdy rany siegaja jakiegoś punktu to postać stara sie jej użyć? Chodzi mi o to że mimio rany jaka doznała moja posać nie użyła mikstury.
Gdy wróciła do rezydencji, nie dając słowa nikomu, szypko pobiegła do swej komnaty. Służba nie była głupia, nie trudno było wywnioskować, że ich pracodawczyni wygrała. Cieszył ich owy fakt bowiem nikt nie miał zamiaru szypko wracać na usługi spowrotem do karczm, w których nie trudno było o bójkę, a nawet i kólkę. Tymczasem Ettariel, biorąc głęboki oddech, odłożyła tarczę na ołtarzyk którego blat podtrzymywały skrzydła feniksa. O tak, elfica nauczyła się dobrego gustu, wkońcu nieraz odwiedziała swoich kuzynów na wyspie i zdążyła się przygladnać jak mieszkają, a teraz starała sie choćby na chilę przyozdobić w owy sposób dom który zamieszkiwała. Co sie tyczy kwesti ołtarzyka, cacko przywiezione z daleka kosztowało wezmała fortunę, lecz owy widok cieszył jej oko nie mniej niż czyste niebo, które ostatnio przybrało barwę wrogiej zieleni, nie tej której istotę pojmowała- wrogi był to odcień, a jednocześnie coś co spowodowało zaistnienie owego faktu dawało jej siły, stało się dla niej pożywką.
Zrzuciła z siebie zbroję, która nie czyniła jej ciężaru, natomiast wolała od niej przechadzać sie nago, zresztą któż mógł ją tu zauważyć, a jeśli nawet to co z tego.
-Przecież te dziwki ze świątyni Khaina, wciaz biegały nago... tam każdy mógł napatrzyć się ile chciał...- mówiac to parsknęła dzikim śmiechem, jaki nie przypadał okazywać elficy, zwłaszcza dostojnej za jaka tu uchodziła, ale wspomnienie setek rozszalałych elfic taplajacych się w hektolitrach krwi pobudził ją niesamowicie. -Na Khaina, te to potrafiły mieć zabawę...- Starając sie powstrzymac od kolejnego napadu zasłaniała usta dłonią, poczym chwyciła za klamkę drzwi swego pokoju z zamiarem oglądania kolejnych walk. Nie zdążywszy domknać drzi stanęła boso na delikatnym dywanie w korytarzu i ujrzała chłopca, tego samego który zajmował się polerowaniem jej rynsztunku. Blondyn z wrażenia upuścił srebrna tacę, której lot spowodował setki odbić promieni słonecznych chaotycznie rozrzuconych po pomieszczeniu, a huk rozbijającego sie kielicha z kryształu, napełnionego winem dla niektórych równał sie z wyrzuconą w morze sakiewką złota. Chłopak chciał jedynie dostarczyć wino swej Pani, której jak wszyscy mniemali doskwierało pragnienie po stoczonej walce. Wtedy do elficy dotarło, że strój, który przyobrała, jest nie stosowny, a przynajmniej nie tutaj. Diadem i naszyjnik z symbolem wyznawców khaina, tyle miała na sobie nie liczac paru pierścieni i lekkich kolczyków, które i tak przysłaniały jej bujne włosy.
-Wybacz...- Powiedziała, poczym jak to miała w zwyczaju okręciła się na pięcie, i spowrotem zamknęła za drzwiami swego pokoju, ponownie starajac siępowstrzymać od fali śmiechu, lecz tym razem nie okiełznała owej rządzy i ponownie tego dnia dało sie słyszeć panią domu rozbawioną do rozpuku.
Tym razem już nieco bardziej ostrożna, najpierw przegladała sie chwilę w lustrze, stwierdzajac bałacho jak wielka jest jej uroda, po chwili nasłuchwiania, stwierdziła że na zewnątrz nikogo nie ma, uchyliła drzwi i jak za dawnych czasów niepostrzerzenie w jedwabnej sukni, która zasłaniała tyle co nic, przedarła sie do głównych drzwi wyjściowych i spokojnie udała sie w stronę areny, by podziwiać kolejnych śmiałków.
@Tull mam pytanie czy nie zawsze zachodzi potrzeba używania miksturki? Jak to jest że postać albo ryzykuję chcąc szypko zabić wroga mimo ran, lub wycofuje się na chwile zażywaja miksturke, przez co daje odetchnać przeciwnikowi. Czy poporstu dopiero gdy rany siegaja jakiegoś punktu to postać stara sie jej użyć? Chodzi mi o to że mimio rany jaka doznała moja posać nie użyła mikstury.
Nie nie zawsze, ale akurat w tej walce, obaj przeciwnicy doszli do punktu w którym należało ją zażyć. Czasami moze się jednak zdarzyć, że postać nie zdąży miksturki użyć
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
-
- Masakrator
- Posty: 2297
Terlarkar Upadły pochylił się nad barierką odgradzającą widownię od walczących i z zaciekawieniem obserwował pojedynek, który właśnie miał miejsce.. Intrygujące. Jeden z nich....ten elf...wydawał się Żniwiarzowi dziwny. W czasie swej służby Mrocznym Bogom rozpłatał wielu kłapouchych, lecz ten tutaj wzbudził jego zainteresowanie.
-Też to wyczuwasz, Seridornie?-Chaosyta zwrócił się do siedzącego obok Czarnoksiężnika.
-Jak najbardziej-odparł opancerzony Mag Chaosu.
-Pierwszy raz widzę coś takiego.
-Ja zaś spotkałem się z czymś takim już parę razy.
-Mów, zatem.
-Podczas podróży przez odmęty Immaterium zdarzyło mi się spotkać podobne istoty jak ta. Pochłaniające magie i wzmacniające się takową. Podsiadam nawet parę okazów podobnych kreatur zamkniętych w mojej wieży na Pustkowiach. Interesujące jest jedno. Fizycznie przypomina elfa.
-Interesujące. Ta istota....nie wydaje się być stąd. Eter otacza ją, lecz traktuje jak obcą.
-Dokładnie.
-Czy ta kreatura jest przeciwna Mocom Chaosu?
-Nie wiem tego, O Upadły.
-Zatem zapytam ją, kiedy będzie konała u mych stóp.
-Też to wyczuwasz, Seridornie?-Chaosyta zwrócił się do siedzącego obok Czarnoksiężnika.
-Jak najbardziej-odparł opancerzony Mag Chaosu.
-Pierwszy raz widzę coś takiego.
-Ja zaś spotkałem się z czymś takim już parę razy.
-Mów, zatem.
-Podczas podróży przez odmęty Immaterium zdarzyło mi się spotkać podobne istoty jak ta. Pochłaniające magie i wzmacniające się takową. Podsiadam nawet parę okazów podobnych kreatur zamkniętych w mojej wieży na Pustkowiach. Interesujące jest jedno. Fizycznie przypomina elfa.
-Interesujące. Ta istota....nie wydaje się być stąd. Eter otacza ją, lecz traktuje jak obcą.
-Dokładnie.
-Czy ta kreatura jest przeciwna Mocom Chaosu?
-Nie wiem tego, O Upadły.
-Zatem zapytam ją, kiedy będzie konała u mych stóp.
ps. Będzie dzis walkaA więc teraz moja walka. Będę walczyć z jakimś krasnoludkiem...
To będzie proste.- Eldril nie mogła się doczekac i wyruszyła w strone wejścia aby stanąć na piasku areny jak najszybciej.

... And then God said 'Let metal bands have the most insanely awesome, twisted, kickass music videos known to man'.
And Satan said 'That's what I was thinking'.
And Satan said 'That's what I was thinking'.
Modsognir vs Eldril
Dzień na pirackiej wyspie miał się ku końcowi, lecz ona nie pogrążała się we śnie. Wręcz przeciwnie, życie tutaj dopiero teraz się zaczynało, widownia areny była pełna bowiem z walki na walkę zainteresowanie nią wzrastało. Modsognir ucieszył się, że jego przeciwnikiem będzie elf, a właściwie elfka, dla niego nie robiło to różnicy. Pamięć o Wojnie Zemsty była wciąż żywa i szpiczastouche nie zapłaciły za swe przewiny zapisane w Księdze Krzywd. A dziś będzie on miał możliwość zmuszenia do zapłaty jednego z nich.
Eldril myślami popłynęła w stronę Imhola (tak tego wrednego drania który zaciukał mojego wampira
)nie wiedziała czy przetrwa to starcie, czy też gdy dobiegnie ono do końca spotka go i na zawsze będą razem. Wiedział jednak jedno dla niego będzie walczyć z całych sił używając wszystkich swoich umiejętności.
Zabrzmiał gong i walka się zaczęła, Wojenna Tancerka ruszyła do przodu zgrabnie operując swymi mieczami. Lecz nagle spostrzegła, że jej przeciwnik dobył dwóch pistoletów. Zrobiła instynktownie unik lecz to nie pomogło. Pierwsza kula omal nie przeszyła jej na wylot lecz moc lasu ochroniła ją, druga jednak zraniła ją dotkliwie w ramię. Modsognir widząc zranienie przeciwniczki chwycił swój młot i zaczął atakować, jeden cios młotem powinien zakończyć sprawę. Elfka znalazła się w obronie i starała się odeprzeć ciosy Krasnoluda, lecz ten dalej atakował zawzięcie, starając się jednym ciosem zgnieść szpiczasto uchą. Eldril widział, że ma do czynienia z doświadczonym i niebezpiecznym wojownikiem, a zwycięstwo nie będzie łatwe. Udało jej się jednak utrzymać przeciwnika na dystans i zadawać swoje ciosy. Wymiana uderzeń trwała przez dłuższą chwilę, Tancerka gdy doszła do siebie po otrzymaniu pierwszej rany stawiała zacięty opór i krasnolud musiał przyznać, że jak na nędzną chudzinę i w dodatku kobietę nieźle daje sobie radę. Nagle Eldril zeszła z linii ataku inżyniera i skracając dystans zadała dwa swoje ciosy niestety, ostrza jej broni nie przebiły twardej gromilowej zbroi. Musiała ona odskoczyć od przeciwnika bowiem o mało jej głowa nie została roztrzaskana przez Młot inżyniera. Modsognir zgryzł wargi i ruszył dalej do ataku, parszywy Elf był trudny do trafienia, uderzał raz za razem lecz nie udało mu się zadać ciosu. Eldril tymczasem poruszając się z gracją odbijała jego ciosy i sama szukała miejsca do zadania swoich. Nagle udało jej się odbić młot jednym mieczem, a drugi dzięki mocy duszków odnalazł słabe miejsce w zbroi Krasnoluda i otrzymał on dotkliwą ranę w udo. Tancerka wpadał teraz w trans walki i rozpoczęła swój śmiercionośny taniec wojny, jej poruszała się z gracją młodej sarny, jej uderzenia był płynne i precyzyjne. Zmusiła Modsognir do obrony i zadała mu kolejną ranę. Krasnolud mocno oberwał, ale zdecydował, że tanio nie sprzeda szpiczastouchej skóry. Gdy jeden z jej cisów znów zatrzymał się na zbroi a drugi został odbity przez młot, wyprowadził on swoje uderzenie i trafił ją powyżej uda. Cios był dotkliwy, ale na szczęście nie śmiertelny. Eldril czuła, że z jej lewą nogą jest coś nie porządku ledwo mogła na nią stanąć jej taniec wojny dobiegł końca. Krasnolud przejął teraz inicjatywę i ponownie zaczął uderzać, a Eldrli broniła się nie mogła jednak dobrze unikać ciosów na szczęście jako biegły szermierz mogła je parować. Wiedziała jednak, że tak długo nie pociągnie, musiała zaryzykować i zakończyć walkę. Cofnęłą się, gdy Krasnolud ruszył za nią odbiła cios jego młota w jedną stronę, a sama skoczyła na zdrowej nodze w drugą, w momencie lądowania znalazła się z boku Modsognirsza, a ten nie mógł w tej sekundzie zablokować jej ataku bowiem młot znajdował się z jego drugiej strony. Wykonała ona piruet i zadała dwa ciosy jej ostrza wiedzione były mocą leśnych duszków i wbiły się kark i szyje inżyniera. Modsognir padł martwy, a Eldril pokuśtykała w poszukiwaniu jakiegoś medyka. Publiczność wiwatowała na cześć jej i jej talentu szermierczego.
Komentarz do walki, po ciosie młotem Elfka została na dwóch PŻ
, ale wykaraskała się skubana

Dzień na pirackiej wyspie miał się ku końcowi, lecz ona nie pogrążała się we śnie. Wręcz przeciwnie, życie tutaj dopiero teraz się zaczynało, widownia areny była pełna bowiem z walki na walkę zainteresowanie nią wzrastało. Modsognir ucieszył się, że jego przeciwnikiem będzie elf, a właściwie elfka, dla niego nie robiło to różnicy. Pamięć o Wojnie Zemsty była wciąż żywa i szpiczastouche nie zapłaciły za swe przewiny zapisane w Księdze Krzywd. A dziś będzie on miał możliwość zmuszenia do zapłaty jednego z nich.
Eldril myślami popłynęła w stronę Imhola (tak tego wrednego drania który zaciukał mojego wampira


Zabrzmiał gong i walka się zaczęła, Wojenna Tancerka ruszyła do przodu zgrabnie operując swymi mieczami. Lecz nagle spostrzegła, że jej przeciwnik dobył dwóch pistoletów. Zrobiła instynktownie unik lecz to nie pomogło. Pierwsza kula omal nie przeszyła jej na wylot lecz moc lasu ochroniła ją, druga jednak zraniła ją dotkliwie w ramię. Modsognir widząc zranienie przeciwniczki chwycił swój młot i zaczął atakować, jeden cios młotem powinien zakończyć sprawę. Elfka znalazła się w obronie i starała się odeprzeć ciosy Krasnoluda, lecz ten dalej atakował zawzięcie, starając się jednym ciosem zgnieść szpiczasto uchą. Eldril widział, że ma do czynienia z doświadczonym i niebezpiecznym wojownikiem, a zwycięstwo nie będzie łatwe. Udało jej się jednak utrzymać przeciwnika na dystans i zadawać swoje ciosy. Wymiana uderzeń trwała przez dłuższą chwilę, Tancerka gdy doszła do siebie po otrzymaniu pierwszej rany stawiała zacięty opór i krasnolud musiał przyznać, że jak na nędzną chudzinę i w dodatku kobietę nieźle daje sobie radę. Nagle Eldril zeszła z linii ataku inżyniera i skracając dystans zadała dwa swoje ciosy niestety, ostrza jej broni nie przebiły twardej gromilowej zbroi. Musiała ona odskoczyć od przeciwnika bowiem o mało jej głowa nie została roztrzaskana przez Młot inżyniera. Modsognir zgryzł wargi i ruszył dalej do ataku, parszywy Elf był trudny do trafienia, uderzał raz za razem lecz nie udało mu się zadać ciosu. Eldril tymczasem poruszając się z gracją odbijała jego ciosy i sama szukała miejsca do zadania swoich. Nagle udało jej się odbić młot jednym mieczem, a drugi dzięki mocy duszków odnalazł słabe miejsce w zbroi Krasnoluda i otrzymał on dotkliwą ranę w udo. Tancerka wpadał teraz w trans walki i rozpoczęła swój śmiercionośny taniec wojny, jej poruszała się z gracją młodej sarny, jej uderzenia był płynne i precyzyjne. Zmusiła Modsognir do obrony i zadała mu kolejną ranę. Krasnolud mocno oberwał, ale zdecydował, że tanio nie sprzeda szpiczastouchej skóry. Gdy jeden z jej cisów znów zatrzymał się na zbroi a drugi został odbity przez młot, wyprowadził on swoje uderzenie i trafił ją powyżej uda. Cios był dotkliwy, ale na szczęście nie śmiertelny. Eldril czuła, że z jej lewą nogą jest coś nie porządku ledwo mogła na nią stanąć jej taniec wojny dobiegł końca. Krasnolud przejął teraz inicjatywę i ponownie zaczął uderzać, a Eldrli broniła się nie mogła jednak dobrze unikać ciosów na szczęście jako biegły szermierz mogła je parować. Wiedziała jednak, że tak długo nie pociągnie, musiała zaryzykować i zakończyć walkę. Cofnęłą się, gdy Krasnolud ruszył za nią odbiła cios jego młota w jedną stronę, a sama skoczyła na zdrowej nodze w drugą, w momencie lądowania znalazła się z boku Modsognirsza, a ten nie mógł w tej sekundzie zablokować jej ataku bowiem młot znajdował się z jego drugiej strony. Wykonała ona piruet i zadała dwa ciosy jej ostrza wiedzione były mocą leśnych duszków i wbiły się kark i szyje inżyniera. Modsognir padł martwy, a Eldril pokuśtykała w poszukiwaniu jakiegoś medyka. Publiczność wiwatowała na cześć jej i jej talentu szermierczego.
Komentarz do walki, po ciosie młotem Elfka została na dwóch PŻ



Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
Damn, elfy zaczynają dominować tą arenę. Czas pokazać im co potrafią barbarzyńskie rasy 
- Bueer! - Donośne ogrze beknięcie rozległo się w karczmie - Chybam się najadł w końcu, ale troche mi to zajeło. Żarła tu dają jak dla Gnoblara jakiegoś, nie mały?
- Tak, tak! Zdecydowanie za mało. Co one se myślom te ludziki! Panie?
- Ta?
- Chyba już czas na waszom walke. Ludziska siem zbierajo już.
- Aa... tego ludzika mam przeca poturbować... Hy, hy, hy! Długo to mnie nie zajmie. Ale trza już iść jak mam siem nie spóźnić, nie?
Ogr żwawo ruszył w stronę areny roztrącając mijanych ludzi. Tar'to był mile zaskoczony poziomem kultury tutejszej ludności, żaden ze spieszących na arenę widzów nawet się nie zająknął na takie, nieco szorstkie traktowanie ze strony ogrzego najemnika

- Bueer! - Donośne ogrze beknięcie rozległo się w karczmie - Chybam się najadł w końcu, ale troche mi to zajeło. Żarła tu dają jak dla Gnoblara jakiegoś, nie mały?
- Tak, tak! Zdecydowanie za mało. Co one se myślom te ludziki! Panie?
- Ta?
- Chyba już czas na waszom walke. Ludziska siem zbierajo już.
- Aa... tego ludzika mam przeca poturbować... Hy, hy, hy! Długo to mnie nie zajmie. Ale trza już iść jak mam siem nie spóźnić, nie?
Ogr żwawo ruszył w stronę areny roztrącając mijanych ludzi. Tar'to był mile zaskoczony poziomem kultury tutejszej ludności, żaden ze spieszących na arenę widzów nawet się nie zająknął na takie, nieco szorstkie traktowanie ze strony ogrzego najemnika
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu.
-Cholera!! - Elfka zaklnęła kiedy medyk areny dezynfekował jej rany. - Twardy był ten krasnoludek. Ale za wolny. Uważaj trochę !! - Krzyknęła kiedy medyk opatrywał jej udo. - Ciekawe jakich przeciwników przyniesie mi los w następnych walkach. - Pomyślała Eldril a następnie pogrążyła się we wspomnieniach...
Kurde juz myślałem że nie dam rady a jednak sie udało
Walka była wyrównana 
Kurde juz myślałem że nie dam rady a jednak sie udało


... And then God said 'Let metal bands have the most insanely awesome, twisted, kickass music videos known to man'.
And Satan said 'That's what I was thinking'.
And Satan said 'That's what I was thinking'.
Nie mogę się doczekać śmierci mojego Ogra. Chcę zacząć pisać historię pewnego Gnoblarskiego Honcho który mści się za śmierć swego pana
.

kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu.
Zła kolejność , nie chodziło o to, że skóra jest szpiczastoucha, tylko że nie zostanie tanio szpiczastouchej sprzedanaMac pisze:Co? ZNIEWAGA! To elfy mają szpiczaste uszy!Krasnolud mocno oberwał, ale zdecydował, że tanio nie sprzeda szpiczastouchej skóry.

Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."