Arena of Death 21 Sartosa 4.

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tullaris
Masakrator
Posty: 2177
Lokalizacja: Solec nad Wisłą

Re: Arena of Death 21 Sartosa 4.

Post autor: Tullaris »

Aethis Mistrz Miecza z Hoeth vs Bruno „Mokra Piącha”

Przez ciemne zaułki pirackiego portu przekradała się grupa Krasnoludów, starając się, aby nie zostać zauważonym przez strażników, nie było to trudne bowiem byli oni zajęci podszczypywaniem dziewek i graniem w kości. Arena była już tuż, tuż lecz nagle ktoś krzyknął a później wyłonił się z ciemności.
- Ech głupie Krasnale, nie spodziewałem się, że będziecie, aż tak durne aby wracać na wyspę-
Długi Drąg poznał ten głos, należał on do Jacka Storma.
- A widzę, że piesek suki nas wywęszył, ale sam po nas przyszedłeś- Powiedział Długi Drąg zastanawiając się jakiem cudem on ich namierzył. Zagadka szybko się rozwiązała, bowiem z cienia wyłonił się ubrany na czarno mężczyzna-
-Dzięki Mario- Powiedział Jack podając mu sakiewkę ze złotem –Zawsze do usług powiedział z Tieliańskim akcentem mężczyzna. Na domach uliczki mimo ciemności można było dostrzec sylwetki było ich co najmniej dwadzieścia, a każda z nich miała kusze albo muszkiet.
- Jesteście otoczeni jeden ruch i zostaniecie naszpikowani bełtami i ołowiem, nawet nie zdążycie zbliżyć się do mnie na długość miecza- Powiedział Jack, Długi drąg zgryzł wargi.
- Sugeruje złożyć broń, ci na dachu to nie jedyni ludzie jakich tu mam, nie macie szans, a ja cierpliwy nie jestem- Dokończył Storm.
Jakiś czas później
-Wy nędznie wieprze myśleliście, że mi umkniecie nic z tego- powiedziała Natalie, po czym kopnęła swoją zgrabną nóżką Długiego Drąga w nos, a następnie przyłożyła mu sztylet do oka – Jak z tobą skończę to będziesz błagał o szybką śmierć-
-Nie możesz nas zabić- Powiedział Długi Drąg
-Coś ty rzekł psie- warknęła Królowa – Tu mogę zrobić wszystko-
-Prawdę, zgodnie z kodeksem nie możesz nas stracić. Upomnieliśmy się tylko on naszą własność, fakt poprzez kradzież, ale usprawiedliwioną, czy należy nas za to ukarać być może, ale o tym nie zdecydujesz ty, lecz sąd piracki. Poza tym Bruno jest chroniony, jako zawodnik Areny, każdemu z nich gwarantujesz bezpieczeństwo. Jeśli złamiesz kodeks pozostali kapitanowie odwrócą się od ciebie-
Długi Drąg mówi po części prawdę, ale nie do końca, niemiej w jego słowach było wiele racji.
-Kodeks to nie prawo- Powiedziała Natalie- To tylko wskazówki, ale dobra zrobimy tak, jeśli tan twój parch wygra, będziesz wolny, lecz jeśli powinie mu się noga marny twój los-
Długi Drąg nie miał wyjścia –Dobra niech będzie suko-
Aethis czekał już na arenie i zastanawiał się, dlaczego jeszcze pojedynek się nie zaczął. Ponoć Krasnolud z którym miał walczyć, dał nogę z wyspy. Nagle jednak został on przywleczony przez strażników, którzy rzucili go na ziemie. Mistrz miecza był gotów do walki.
Bruno był wściekły, na rozwój wypadków i miał ochotę udusić to sukę Le Briss. Ale ciągle był w grze i to od niego zależało to czy się wykaraskają z opresji. Nic się nie zmieniło, trzeba załatwić wąsko dupca
Padł gong i obaj ruszyli na siebie. Bruno dobył swych pistoletów i wypalił, pierwsza z kul trafiła Elfa w naramiennik i zostawiła tylko wgniecenie, druga jednak zraniła go w bok. Krasnolud sięgnął po kordelas i chwycił tulipan walka się rozpoczęła. Jednak dysponujący większym zasiewem broni elf utrzymał dystans w stosunku do krasnoluda i nie pozwolił mu podejści bliżej. Krasnolud musiał unikać ciosów wielkiego miecza, lecz cały czas starał się podejść jak najbliżej elfa, aby wbić mu w bebechy swój długi miecz.
Aethis morderczo operował swoim ilmitarowym ostrzem, lecz krasnolud skutecznie parował i unikał jego ciosów. Mistrz Miecza musiał stwierdzić, że trafił na godnego przeciwnika który jest świetnie wyszkolony. Bruno natomiast musiał przyznać, że pokonanie długouchego to nie będzie zwyczajny spacerek. Ponieważ Krasnolud cały czas starał się skrócić dystans Mistrz Miecza postanowił mu to umożliwić, upozorował lukę w obronie, a gdy Bruno wyskoczył do pchnięcia swym kordelasem, zadał swoje cięcie które miało przepołowić przeciwnika. Bruno w ostatniej chwili zdążył odskoczyć, jednak ostrze dotkliwie poraniło jego pierś. Nie poddawał się jednak splunął krwią i ruszył do dalszej walki. Aethis sądził, że po tym ciosie zyska przewagę nad Krasnoludem, przypuścił wiec błyskawiczny atak na wroga. Bruno zdołał jednak odbić jego ciosy i wejść pod klingę nacierającego elfa, co pozwoliło mu skrócić wreszcie dystans. Aethis zorientował się w ostatniej chwili i mistrzowskim ruchem zmienił kont uderzenia miecza tak, że zdołał nim sparować kordelas, lecz Bruno miał jeszcze butelkę i wbił ją w słaby punkt w zbroi raniąc nogę Mistrza Miecza.
Aethis stwierdził, że był zbyt nie ostrożny i nie doceniał swego przeciwnika, teraz jednak zdecydował się to zmienić. Atakował ostrożnie nie pozwalając nad to zbliżyć się Brunowi. W końcu udało mu się zwabić go w pułapkę gdyż umiejętnie zszedł z linii uderzenia kordelansu, a cięciem potężnego miecza wytrącił z ręki Bruna tulipan, po czym kopnął go w wewnętrzną stronę kolana. Ten jednak choć stracił równowagę nie dał się rozrąbać sprawnym przerzutem przez bark uniknął ciosu, a następnie wyprowadził pchnięcie prosto w serce elfa. Aethis karkołomnym parowaniem uratował swoje życie, odtrącając ostrze przeciwnika w bok i jednocześnie ruszając do przodu. Obaj przeciwnicy znaleźli się odwróceni plecami do siebie, lecz Aethis miał ostrze swego miecza już ułożone pod pachą i zwrócone do tyłu, wyprowadził idealne pchnięcie. Ostrze wbiło się w plecy Krasnoluda, przebiło jago serce i ostatnim widokiem jaki on zobaczył była ilmitralowa klinga wystająca z jego piersi.
Królowa była zadowolona. Lecz do czasu gdy nie doszył do niej wieści, że Długi Drąg czmychnął z lochów i wykorzystując walkę wydostał się z wyspy.
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

- Hrmm... Te elfy som silniejsze niż żem zapamiętał... Ale ja żem jest silniejszy! Zgniotę tego ślepca i wygram tom arene! Haar!

Ogr pełen animuszu ruszył w stronę wejścia na arenę.
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Mac
Kretozord
Posty: 1842
Lokalizacja: Kazad Gnol Grumbaki z klanu Azgamod

Post autor: Mac »

Parę godzin później, na pokładzie "Pięknej Fregar".

Długi Drong i trzech innych piratów właśnie wdrapywało się z szalupy po linach na statek. Wszyscy byli mokrzy, obłożeni glonami i śmierdzieli niemiłosiernie, nawet jak na krasnoludzkich piratów. Nie było wśród nich Bruna. Kapitan już będąc na pokładzie, zrzucił z siebie całe świństwo i ryknął w przestrzeń:
- KURW***!!!!!
Następnie skierował kroki w stronę swej kajuty. Trzech innych piratów, którzy wdrapali się za kapitanem, opowiedziało całą historię jaka zdarzyła się w Sartosie:
- Ta dziwka Le Bliss, zastawił na nas pułapkę - rzekł Dramroz
- No i wpadliśmy, wsadzili nas do lochu, mieliśmy jednak szansę - zawtórował mu Hugri
- Bruno miał wygrać arenę, bylibyśmy wtedy wolni i nawet wygralibyśmy zakłady - dopowiedział Skomri
- Lecz kapitan nie zamierzał czekać. Czmychnęliśmy z lochów, tajnym przejściem w ścianie od morza - ponownie rzekł Dramroz
- Kapitan nie chciał spisywać Bruna i zakładów jakie na niego postawił na straty. Zamierzaliśmy sprawdzić jak mu poszło - rzekł Hugri.
- Bruno... przegrał - powiedzieli wszyscy trzej na raz. - Potem uciekaliśmy śmierdzącymi kanałami, aż dotarliśmy do morza. Znaleźliśmy jakąś starą łajbę, no i dotarliśmy do "Pięknej Fregar".
Zostało ich dwudziestu dziewięciu... dwudziestu dziewięciu krasnoludzkich piratów-zabójców. Teraz tylko do tej liczby będą umieli doliczyć.

Ze swej kajuty wypadł kapitan Długi Drong:
- Do roboty kurwie syny, mamy sprawę do załatwienie! Myślisz Le Bliss, że wygrałaś, ha?! - Długi Drong skierował swoją rękę zakończoną hakiem w stronę portu Sartosy - Ja ci jeszcze pokaże dziwko!!! Zobaczysz jeszcze co Długi Drong potrafi i Ci się to nie spodoba!!! Wyrąbie Ci te ślepia swym hakiem, potem oddam Cię chłopakom do zabawy, a na koniec zabijemy Cię w jakiś okrutny sposób, a twym ścierwem nakarmimy rekiny! Co tak się gapicie, bando jełopów?! Ruszać dupska! Pomścimy Bruna "Mokrą Piąchę"! Płyniemy w stronę naszej zatoki! Uzupełniamy zapasy, kontaktujemy się z kim trzeba. Wielu z tileańskich najemników, jest mi winnych przysługę, a i kontakty z Barak Varr mam nie kiepskie. Zapomnijcie o hulance i rumie. To przyjdzie później. Teraz jest czas zemsty!

"Piękna Fregar" skierowała swój dziób okręt na wschód, a razem z nią odpłynęli piraci. Choć w ich ładowni leżały dwie skrzynie wypełnione złotem i jedna diamentami, nie był to powód do radości. W krasnoludach wrzała chęć zemsty. Chęć, która w niedługim czasie miała się dopełnić...
"Remember, a Dwarf's only as big as his beard."

Varinastari
Masakrator
Posty: 2297

Post autor: Varinastari »

Bjarni z Vargów siedział spokojnie na pomoście i zawzięcie łowił ryby. Jednak najwyraźniej nie dopisywało mu szczęście. Zasrane cholery nie chciały się złapać na imirzy tłuszcz, a wszak jest to najlepsza przynęta znana młodemu norsmenowi. Może to przez pogodę-mruknął wściekły norsmen i spojrzał w niebo. Zbierało się na burzę. Znowu. Powoli miał już dosyć tej wyprawy do Sartossy. Gdy jego Pan zabijał wrogów Neiglena na Arenie, reszta załogi miała niezwykłą okazję na zwiedzenia tej przeklętej wyspy...gdyby chociaż było tu cokolwiek wartego obejrzenia! Karczmy zapchane, żarcie drogie a miejscowi niemili. Pozostało łowić ryby i najeść się do syta za darmo.
Wtem Bjarni usłyszał plusk i nerwowo rozejrzał się. Co do cholery...ryba? Tłusta jakaś chyba....Nie, niemożliwe! Plusk! CO JEST?!
Norsmen wstał, wyciągnął topór i spojrzał w kierunku, z którego dochodził odgłos. To, co jednak zobaczył, nie było zdecydowanie żadną rybą...
Grupa muskularnych, brzuchatych krasnoludów, niemalże goła, właśnie wskoczyła do wody i cicho podpływała do jakiejś łajby, zapewne należącej do tutejszego rybaka. Norsmen wytrzeszczył oczy ze zdumienia. Te krasnoludy wyglądały mu na Zabójców, lecz co na Mrocznych Bogów robili oni w wodzie?!
Dawi mozolnie wdrapali się po burcie na pokład statku, jeden z nich chwycił śpiącego nocnego stróża i bez pardonu dał mu w łeb płazem szabli. Po chwili łódź mozolnie oderwała się od pomostu i popłynęła na pełne morze.
Bjarni stał tak chwilę z rozdziawioną gębą i nie wiedział za bardzo, co zrobić. Ci zabójcy musieli być jakoś związani z jednym z uczestników Areny, który walczył w tej chwili.
-Hah, pewnie przegrał i jego kumple się wkurzyli, hyhy- zaśmiał się idiotycznie norsmen. Pójdę powiedzieć chłopakom, pewnie się ucieszą!
-Nigdzie nie pójdziesz.
-Eeeee, co do AAAAAAAAARRRRGH!
Bajrni ryknął z bólu, gdy jego ciało zostało rozerwane na strzępy przez naglą eksplozję magicznego ognia. Zwęglone pozostałości norsmena zawirowały w powietrzu i przemieniły się malutkie, pokraczne niebieskawe istoty, które ze śmiechem rozpierzchły się na wszystkie strony.
Czarnoksiężnik Chaosu opuścił Immaterium i rozejrzał się.
-Na Zmieniacza Dróg, nikomu już nic nie powiesz, prymitywie-pomyślał.
Spojrzał w kierunku, w którym odpłynął statek. Chaos....Wielki Mutator karmi się entropią, a wy, krasnoludy, przyniesiecie go ze sobą.
Mag Chaosu rozejrzał się i nagłym gestem magicznego kostura rozpłynął się w powietrzu, znikając w Spaczni.
Ostatnio zmieniony 1 mar 2010, o 17:38 przez Varinastari, łącznie zmieniany 1 raz.

Yourself
Mudżahedin
Posty: 295
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Yourself »

Ten krasnolud był dobrym wojownikiem aż szkoda że musiałem go zabić. Ale cóż takie jest prawo tej areny
matilizaki napisał:
Na brete

wybiegac biegaczem do przodu i wbijac sie od tyłu w kawalerie jak sie wyjdzie z tyłu

Awatar użytkownika
Mac
Kretozord
Posty: 1842
Lokalizacja: Kazad Gnol Grumbaki z klanu Azgamod

Post autor: Mac »

Była noc tego samego dnia, którego Bruno "Mokra Piącha" przegrał na arenie i którego Długi Drong i reszta krasnoludów odpłynęli z wód należących do księstwa Sartosy. Kapitan nie zamierzał zwlekać z dokonaniem swojej zemsty:
- Hugri i Skomri do mnie! Bierzcie swe dupska i na szalupę. Wypływacie w stronę Luccini. Tam macie się skontaktować z najemnikami Pirazzo i strzelcami Braganzy. Są mi winni coś więcej niż zwykłą przysługę i na pewno zgodzą się je spłacić w tak łatwy sposób, jak atak na Sartosę. Weźcie ze sobą jeszcze jedną skrzynie złota z podpokładu, zatrudnimy każdą bandę, która będzie chętna do bitki - rzekł Długi Drong i odesłał dwóch krasnoludów machnięciem ręki.
- Dramroz do mnie! Ty również wskakujesz na szalupę. Bierzesz pół tego co znajduje się jeszcze w skrzyni z diamentami. Wypływasz w stronę Barak Varr, a tam kontaktujesz się z kapitanem Fjoldrakiem Żelaznobrodym. To mój stary druh, pomocy nie odmówi. Diamenty będą zapłatą dla króla Byrnoth'a Grundadrak'a, za "wypożyczenie" na jakiś czas drednota Fjoldraka "Stalową Dziewicę". A teraz ruszaj!

Kapitan odszedł do swej kabiny. Za dwie godziny powinni byli, pod osłoną nocy, dopłynąć do swej pirackiej zatoki. Tam od razu rozpoczną przygotowania do wyprawy wojennej przeciwko Le Bliss. Za dzień powinien otrzymać, gołębiem pocztowym, wiadomość od Hugri'ego i Skomri'ego. Za dwa od Dramroz'a. Pirazzo, Braganza i Fjoldrak na pewno się zgodzą. Reszta to kwestia odpowiednich środków. Tych krasnoludy miały w bród.
- Już niedługo Le Bliss. Już niedługo... - wredny uśmiech pojawił się na twarzy Długiego Drong'a, gdy ten przyglądał się wielkiemu diamentowi, leżącego na jego dłoni - pożałujesz, że zadarłaś z Długim Drongiem.
"Remember, a Dwarf's only as big as his beard."

Awatar użytkownika
Tullaris
Masakrator
Posty: 2177
Lokalizacja: Solec nad Wisłą

Post autor: Tullaris »

Tar'to, ogrzy najemnik vs Maletharion

W przedostatnim pojedynku drugiej rundy zmierzyć się mieli Ogr i Mroczny Elf. Tar'to wszedł na arenę pierwszy potężny Ogr robił wrażenie i niejednego człowieka przyprawiał o atak strachu, dlatego wielu widzów postawiło na niego. Sam Ogr zjadłwszy prawie wszystkie zapas karczmarza ciągle nie był najedzony i podejrzewał, że elfem też się nie naje, bo to są przecież chudzinki.
Maletharion wkroczył zaraz za Ogrem, nie bał się tego starcia, był przekonany, że skoro pokonał jednego tłuściocha pokona także drugiego.
Walka się rozpoczęła, ślepy Druchii ruszył przed siebie, doskonale słyszał sapanie i dudnienie kroków tłustego stwora. Jego nogi następowały rytmicznie na piasek, a on poruszał się z gracją i szybkością, zakręcił nad głową Draichem, a był już na tyle blisko Ogra, że słyszał bicie jego serca i wymierzył cios. Tar’to zastawił się swą żelazną rękawicą odbijając cios Draicha, po czym sam uderzył maczugą, lecz zwinny elf odskoczył na bezpieczną odległość. Draich jeszcze raz zatańczył w jego rękach i jego ostrze poleciało w stronę korpusu Ogra lecz zderzyło się tu z maczugą. Ogrzy najemnik zaczął wściekle młócić maczugą, lecz Elf skutecznie odskakiwał sprężystym krokiem uchodząc przed morderczymi ciosam. Odskoczył na bezpieczną odległość po czym błyskawiczne ruszył do ataku. Wyprowadził cios lecz maczuga pomknęła w jego stronę, amulet na jego szyi błysnął i minęła go ona dosłownie o włos w przeciwieństwie do jego Draicha który zagłębił się w ciele Ogra. Maletharion nie odpuszczał atakował dalej, odskakując i doskakując to tu to tam starając się wbić kolejny cios. Udało mu się w końcu ominąć zastawę rękawicy i ostrze Draicha zagłębiło się po raz kolejny w ciało Ogra, tym razem jednak jego atak nie pozostał bez odpowiedzi. Potężne uderzenie maczugi trafiło go w żebra było tak silne, że rzuciło go na ścianę. Mroczyn Elf czuł, że dostał solidnie, miał połamane żebra i uszkodzone organy wewnętrzne, sięgnął więc po miksturkę, poczuł się lepiej, lecz nie wyleczyła ona wszystkich jego ran. Wstał natychmiast gdyż usłyszał zbliżającą się maczugę, zwinnie odskoczył i przeszedł do defensywy.
Tar’to był zły bo słabowity elf dziabnął go mocno i nie dawał się zjeść, nawet gdy łupnął go w końcu, to on ciągle się ruszał, musiał grzmotnąć go mocniej wtedy przestanie się ruszać na pewno. Jednak kolejne uderzenia nie przyniosły rezultatu gdyż zwinny elf wybronił się ze wszystkich i wyczuwając tempo jednego z nich zdała Tar’to kolejną ranę. Ogr oberwał już solidnie. Mroczny Elf czuł, że zwycięstwo jest w zasięgu ręki, zdecydował się wkończyć ogra, wyprowadził idealne cięcie, ale jego przeciwnik wyczuwając chyba zbliżającą się zagładę sam zaczął machać wściekle, a raczej desperacko maczugą. Pech chciał, że Maletharion znalazł się w zasięgu jednego z nich, musiał więc zrezygnować z cięcia i przejść do zastawy niestety był to trudny manewr i Druchii popełnił błąd, gdyż w ostatnim ułamku sekundy źle ustawił ostrze. Bronie zderzyły się, a klinga Draicha uderzyła Malethariona w głowę Mrocznemu Elfowi zaszumiało w głowie, przez chwile słyszał tylko pisk i to wystarczyło, widząc zdezorientowanie elfa Tar’to zadał cios Maletharion za późno się zorientował, zdążył pomyśleć tylko, za popełnione błędy trzeba płacić, a następnie podobnie jak wcześniej głowę Mirona tak teraz jego została przez ogrzą maczugę roztrzaskała na kawałki. Tar’to pomimo ran mógł więc zasiąść do kolejnej uczty.

Buuu :cry: , Egzek zginął, a ja już miałem nadzieje, na to, że zmierzy się z Mistrzem Miecza, szkoda :( .
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."

Awatar użytkownika
GarG
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3946
Lokalizacja: Przy 7 szkielecie skręć w prawo

Post autor: GarG »

Dostałem przeciwnika którego najbardziej się bałem, ogry są cholerenie silne na arenie a z ekwipunkiem to ZUO ;) Coż bywa ;) dzięki za zabawe :P
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ? :)
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

Haar! Krzyknął triumfalnie Tar'To unosząc nad głowę truchło pokonanego przeciwnika. Żem jest najsilniejszy! Żem jest najlepszy! Żem jest największy!


Bardzo dobry opis walki, do końca myślałem że Egzekutor potnie mojego ogra na plasterki. Ogre Powah! :D
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Varinastari
Masakrator
Posty: 2297

Post autor: Varinastari »

-Czas już, O Upadły-Czarnoksiężnik zmaterializował się obok Nurglity.
Terlarkar w spokoju oglądał śmierć Druchii, cóż to wszak za pomysł...ślepiec walczący na Arenie? Musiał jednak przyznać, iż niewiele brakowało, iż by to Mroczny Elf zatriumfował nad tłustym ogrem. Styl walki na ślepo? Upadły słyszał o tym parokrotnie.
-Czas zebrać plony w imię Ojczulka Nurgla.
Nieumarły Czempion Chaosu wstał i powolnym krokiem ruszył ku bramom Areny.


W przerwie pomiędzy walkami..........

Czarnoksiężnik Chaosu spojrzał z ukosa na zwłoki Ettariel. Gdyby nie hełm, jaki zakrywał rysy Maga, otoczeniu jawił by się paskudny uśmiech, jaki pojawił się na ustach Chaosyty. Tym niemniej irytował go fakt, iż musiał przebywać w Immaterium, by móc przyjrzeć się ciału elfki. Mimo zaproponowanych pieniędzy, Natalia Le Bliss odmówiła zgody na oględziny zwłok, powołując się na rzekome "rozporządzenie woli ostatniej". Cóż, zawsze istnieje jakieś wyjście a mag był mistrzem w znajdywaniu takowych. Żałował trochę, iż nie może dokonać sekcji i znaleźć źródło tej "tajemniczej" mocy elfki. Teraz, po jej śmierci, badanie pasm Spaczni w końcu jest możliwe. Czarownik wykonał gest okutą kolcami rękawicą i zgłębił się w odmęty Immaterium.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Apoteoza się zbliża.
Terlarkar Upadły o tym wiedział. Zauważył to również jego "sojusznik". Czaszka Żniwiaża zmieniła się. Wyrastały z niej teraz grube, ociekające płynami mózgowymi rogi. Z pleców wystawały paskudne, otoczone przez chmary much kolce. Zbroja jakby sama reagowala na zmiany zachodzące w ciele Nieumarłego, pokrywały ją teraz jarzące się na zielono Chaosu.
Żniwiarz wiedział, iż Nurgle dał mu znak.
Pokonanie Bretończyka nie mogło być proste lecz Upadły nie mógł zawieść.
Wszak wielka nagroda czeka go na końcu.

Awatar użytkownika
Mhroczny Rycerz
Falubaz
Posty: 1146

Post autor: Mhroczny Rycerz »

Bez obrazy ale jak czytam raporty walk z ogrami to mam wrażenie, że przeciwnicy ogrów to idioci (a przynajmniej Twój opis tak o nich świadczy). Czemu żaden z nich nie próbuje obejść ogra i ciąć go po ścięgnach, kolanach, nerkach? Albo jak na którejś tam arenie wstecz jak demona złapał ogr to czemu on mu nie wsadził palców do oczu? Co za kretyn by atakował opancerzonego ogra od frontu? Mam nadzieje, że Cie nie uraziłem ale cały czas mnie to zastanawia.

PZDR
White Lion pisze:Mam prośbę :)

Nie, nie masz. Chyba że znudziło Ci się to forum, to wtedy możesz kontynuować nakłanianie do piractwa -- Tomash
Why so serious? ;)

Awatar użytkownika
Cresus
Mudżahedin
Posty: 300

Post autor: Cresus »

honor grubasów obroniony :mrgreen:
swoją drogą, Tullaris - nic w zasadach nie widzę przeciw, przepuściłbyś ogra z markiem chaosu?

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

Mhroczny Rycerz pisze:Bez obrazy ale jak czytam raporty walk z ogrami to mam wrażenie, że przeciwnicy ogrów to idioci (a przynajmniej Twój opis tak o nich świadczy). Czemu żaden z nich nie próbuje obejść ogra i ciąć go po ścięgnach, kolanach, nerkach? Albo jak na którejś tam arenie wstecz jak demona złapał ogr to czemu on mu nie wsadził palców do oczu? Co za kretyn by atakował opancerzonego ogra od frontu? Mam nadzieje, że Cie nie uraziłem ale cały czas mnie to zastanawia.

PZDR

Bo ogry to nie słonie? :roll: Raczej ciężko tak po prostu obejść ogra.
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Mhroczny Rycerz
Falubaz
Posty: 1146

Post autor: Mhroczny Rycerz »

Majestic pisze:
Mhroczny Rycerz pisze:Bez obrazy ale jak czytam raporty walk z ogrami to mam wrażenie, że przeciwnicy ogrów to idioci (a przynajmniej Twój opis tak o nich świadczy). Czemu żaden z nich nie próbuje obejść ogra i ciąć go po ścięgnach, kolanach, nerkach? Albo jak na którejś tam arenie wstecz jak demona złapał ogr to czemu on mu nie wsadził palców do oczu? Co za kretyn by atakował opancerzonego ogra od frontu? Mam nadzieje, że Cie nie uraziłem ale cały czas mnie to zastanawia.

PZDR

Bo ogry to nie słonie? :roll: Raczej ciężko tak po prostu obejść ogra.
Szybkiemu i zwinnemu elfowi? Zresztą ja z doświadczenia wiem, że nie tak trudno jest znaleźć sie za plecami przeciwnika... :roll:
White Lion pisze:Mam prośbę :)

Nie, nie masz. Chyba że znudziło Ci się to forum, to wtedy możesz kontynuować nakłanianie do piractwa -- Tomash
Why so serious? ;)

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

Zwinny elf z z dwuręczną bronią przeciwko wielkiemu bydlakowi który przyjmuje dość statyczną pozycję. Szansę widzę tylko w ew. szarży ogra.
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Mhroczny Rycerz
Falubaz
Posty: 1146

Post autor: Mhroczny Rycerz »

Chyba nigdy nie walczyłeś... I nie mam tu na myśli zabawy w rycerzy i inne grunwaldy tylko prawdziwą walke gdzie naprawdę obrywa sie po pysku. Statyczny przeciwnik to nawet lepiej. Łatwiej obejść.
White Lion pisze:Mam prośbę :)

Nie, nie masz. Chyba że znudziło Ci się to forum, to wtedy możesz kontynuować nakłanianie do piractwa -- Tomash
Why so serious? ;)

Varinastari
Masakrator
Posty: 2297

Post autor: Varinastari »

To chyba wynika z tego, iż tak naprawdę o wyniku walki decydują kostki.
Tull jedynie obrazowo opisuje, jak to wygląda.
Celne trafienia, fatalne rzuty na ranienie etc.
Manewry nie mają tutaj nic do rzeczy.

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

Mhroczny Rycerz pisze:Chyba nigdy nie walczyłeś... I nie mam tu na myśli zabawy w rycerzy i inne grunwaldy tylko prawdziwą walke gdzie naprawdę obrywa sie po pysku. Statyczny przeciwnik to nawet lepiej. Łatwiej obejść.
Nie zaczynaj, pokonałem w prawdziwej walce bretońskiego rycerza i Egzekutora Mrocznych Elfów :P. Co ty wiesz o zabijaniu...
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Mhroczny Rycerz
Falubaz
Posty: 1146

Post autor: Mhroczny Rycerz »

Majestic pisze:
Mhroczny Rycerz pisze:Chyba nigdy nie walczyłeś... I nie mam tu na myśli zabawy w rycerzy i inne grunwaldy tylko prawdziwą walke gdzie naprawdę obrywa sie po pysku. Statyczny przeciwnik to nawet lepiej. Łatwiej obejść.
Nie zaczynaj, pokonałem w prawdziwej walce bretońskiego rycerza i Egzekutora Mrocznych Elfów :P. Co ty wiesz o zabijaniu...
Doszedłem do finału którejś tam areny (numeru nie pomne) ale... niestety Khorne sie odemnie odwrócił (pewnie sie dowiedział, że tak naprawde czcze Gorka albo Morka... OBU!!!)

Także co TY wiesz o zabijaniu...
White Lion pisze:Mam prośbę :)

Nie, nie masz. Chyba że znudziło Ci się to forum, to wtedy możesz kontynuować nakłanianie do piractwa -- Tomash
Why so serious? ;)

Awatar użytkownika
GarG
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3946
Lokalizacja: Przy 7 szkielecie skręć w prawo

Post autor: GarG »

Panowie idzcie na PW... prosze?
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ? :)
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...

ODPOWIEDZ