Drużynowe Mistrzostwa Polski "Games R Us" 28-29.08.10 GWlkp.
Re: Drużynowe Mistrzostwa Polski "Games R Us" 28-29.08.10 GW
W sumie to ja też wolę nie wiedzieć
Nadszedl w koncu czas abym cos skrobnal.
DMP bylo dla mnie pierwszym masterem po ponad rocznej przerwie od wfb. Przerwie, ktora byla niestety wymuszona. Dlatego tez bylem bardzo podekscytowany na mysl o wspolnym wyjezdzie - szczegolnie, ze w tym roku az 3 sklady Kohorty pojechaly na mistrzostwa.
3 samochody z Bydgoszczy wyruszyly w piatek, ostatni w sobote w ktorym ja tez jechalem.
Po drodze mielismy niemila sytuacje, gdyz okazalo sie, ze Byro podczas postoju dzien wczesniej zostawil swoja armie w szczerym polu - wiec trzeba bylo ratowac 3eci sklad i kolege z klubu. Z pomoca przyszedl Szmaja, ktory pozyczyl nam armie. Jeszcze raz wielkie dzieki.
Dojechalismy i zobaczylem mnostwo znanych mi ludzi, od razu humor po akcji z Byrem mi sie poprawil.
Parowanie na pierwsza bitwe i kogo dostajemy??? Animosity Alfa..... Nasza mina byla srednia, gdyz taki paring konczyl na 1wszym stole rok temu na DMP, rok temu w pierwszej bitwie tez wylosowano nam pierwszy sklad Snota. No coz jak 3a to 3a
I Bitwa Animosity Alfa
Piotr EMP vs Simson Doch 10:10
Pasiak WE vs DE 10:10
Malin Doch vs Skav Tomka Frymarka 9:11
Megi vs Furion 15:5
Ja mialem grac z el kapitano Lucasem TK.
Obaj wiedzielismy od poczatku, ze bitwa skonczy sie ok remisu. Zaden z nas nie chcial ryzykowac, maksymalne asekuracyjne granie z obu stron. Generalnie straty bardzo male u mnie i Lucasa. W 6tej popelniam male bledy i troche trace co powoduje, ze przegrywam 9:11.
Jednak druzyna wygrywa 53:47 - delikatna zemsta za poprzedni rok.
Generalnie Animosity to super chlopaki, super mi sie gralo i generalnie ekipe szczecinska naprawde bardzo lubie. Szkoda tylko tego kwasu na stole Megiego z Furionem, nie chce do niej wracac, nie wiem jak to dokladnie bylo, bo obaj totalnie inne wersje pisza. Jednak ja na pewno jakbym wiedzial, ze zatrzymanie nie dziala na furmanke poinformowalbym przeciwnika przed rzutem.
II Bitwa Strefa Zero Czas Pogardy
Malin Doch vs Pingwin Liz 10:10
Megi Skav vs DE 13:7
Pasiak WE vs HE 12:8
Piotr Emp vs Klops Boch 15:5
Ja dostawilem sie do krasi, bo za bardzo nikt nie chcial z tym grac, a ja z moim veteranem z boundem steed of shadowsa i wzieciu shadowa mialem najwieksze szanse. Generalnie bitwa bez jakis wiekszych zwrotow akcji. Zaczynam - niezdana glupota na 9 na kawie, nastepnie 2 miscasty na zabie. Mysle sobie - moze byc ciekawie. Cala armia na turbo lufie do przodu. W 2giej dalej napieram wystawiajac sie wszystkim na strzelanie. Engine zostaje na 1 ranie, cala gora stracona, niezdaje monster reaction i stoi. Na szczescie wybucha kowadlo. (choc i tak bym je dorwal tylko, ze w 4tej turze) Moja 3ecia to 5 szarz, z czego 4 na maszyny. Przeciwnikowi zostaje na koniec bitwy polowa longow i bsb.
20:0
70:30
III Bitwa Indy Posen
Piotr EMP vs Skav 20:0
Pasiak WE vs DoW 9:11
Megi Skav vs Dw 9:11
Malin Doch vs VC 16:4
Ja dostalem Szymona Lezniaka z Dochem. No nie bylem zachwycony - nie ze wzgledu na armie, ale na przeciwnika. Kojarze Szymona jako mega napinacza i cisnieniowca po jednej naszej bitwie w Poznaniu. Myslalem, ze bedzie ciezko, ale sie pozytywnie zakoczylem. Super bitwa, gralo mi sie mega przyjemnie - zadnych spin, rewalacja. Szymon mial nietypowe demony - Keeper z tormentem, herald na steedzie z syrena, herald na steedzie bsb z sounderingiem, 3x5 psy, 2x10 horrory, 6xpsow, 6xflamerow, klocek demonetek i seekerki z ecstasy. Mialem ugrac remis, wiec skampilem sie i patrzylem co sie bedzie dzialo na polu bitwy. W 1 turze Szymon wpuszcza latanie w veterana - wpadam w 8emke furii. Wszystko trafiam, wszystko ranie - Szymon warduje 3. W odpowiedzi zadaje mi rane i lece ofem. Pogonia bardzo daleko pod las w ktorych kampia sie skinki, a za nimi terki szarza na skinki robie flee, niestety 8 cali jest wystarczajaco tez do terek - robie flee liczac, ze zatrzymam sie na krawedzi - niestety trace je. W tej chwili myslalem, ze moge przez takie cos w 1 turze miec juz w plecy. Szymon sprytnym uzyciem syreny w demonetkach i ecstasy kaze mi na siebie szarzowac TG i zdaje stuborna. Dostaje szarze Keepera na ranie i demonetek z bsb - nie jest fajnie. Jedynym plusem jest fakt, ze Keeper jest na ranie, a obok TG stoi engine. Szymon kroi mocno TG razem z heraldami zaczyna robic sie nieciekawie. Flara zadaje rane Keeperowi, ale ward zdany. Demonetek i seekerek troche zniknelo. Robi sie coraz bardziej goraco. W kolejnej mojej nadchodzi przelom. Ubijam wszystkich 3ech herosow - syrenka ginie od bounda testu T (byl juz tylko na 1 ranie) , bsb ginie w challengu z moim championem Tg (w poprzedniej walce dostal 1 rane od niego), a Keeper ginie z flary... Uffff bylo goraco, bo tylko 5 TG zostalo. Po wyczyszczeniu glownych regimentow Szymona zaczynam czyscic stol. 16:4 dla mnie.
70:30
IV Bitwa Snot Beta aka pierwszy sklad
Piotr EMP vs Kolek VC 10:10
Malin Doch vs Rzymek EMP 3:17
MEgi Skav vs Mlody TK 5:15
Pasiak WE vs Thurion Doch 9:11
Mi trafil sie Xet na turbo mega ofensie z Hotekiem. Wiedzialem, ze bedzie w plecy tylko nie wiedzialem jak bardzo. Xet zaczyna cala armia na mega pelnej lufie do mnie. Liczylem, ze Xet zagra troche asekuracyjnie co mogloby dac mi troche czasu, ale niestety tak nie bylo. Jednak byla nadzieja - 60 strzal skinkow z poisonem na 5+ w smoka. No i zadaje 0 ran. Cudownie. Po tym juz wiedzialem, ze bedzie bardzo slabo. Xet w swojej dalej do przodu smok ustawia sie na bok gwardii (pewnie chcial sciagnac engina najpierw, ale ten razem z reszta herosow wszedl do klocka TG) obie hydry ustawione do szarzowania, to samo gwardia i jedne coki. Nie jest fajnie. W swojej przelatuje 2x4 terkami nad gwardia + strzelam ze skinkow i terkow do gwardii - zostaje 1 gwardzista, ktory do konca bitwy juz nie zostaje zabity pomimo ciskania w niego roznego rodzaju pociskow. Xet szarzuje, jedna hydra od przodu z kb i smok w plecy. Nie ma miejsca dla championa z przodu, wiec krzycze challange lataczem - zabija go bez problemu smoczek, a 3 atakow poganiacza z kb ginie kowboj - cudowdnie. Hydra jest generalnie na 2 ranach. W swojej kontruje kawa w bok hydry i smaze wszystkich flara - hydra zostaje na 1 ranie i do konca bitwy pomimo flary i atakow engina nie moge jej ubic - zawsze wyskakuje 6tka na regenke. Potem reszta gowna dochodzi i zostaje zniszczony. Moj jedyny fart w tej bitwie to dzielny skink priest, ktory w 3 tury walki wysejwowal 10 na 11 ran od hydry Taka armia jest chyba najgorsza na mnie - gdyby bylo statystycznie tez bym dostal, ale zrobilbym wieksze straty - smok zostal na 2 ranach, hydra na 1 , jeden cok z jednego oddzialu gdzies sie schowal, 1 gwardzista tez sie zakampil - no ale co zrobic - wygral lepszy
0:20
V Bitwa MSWIA
Piotr Emp vs Woch 18:2
Megi Skav vs Tk 10:10
Pasiak WE vs WE 13:7
Malin Doch vs Rafix Doch 15:5
Ja dostalem VC na 4x15 ghulach, mega mocnym wskrzeszaniu, coachu , wraithach i smieciach.
Po wystawieniu przeciwnika wiedzialem, ze bede gral na remis, ewentualnie na 11:9. Cala armia skampowana za lasem - po 2 klocki na kazda ze stron lasu, a w lesie wraithy. Za lasem stal coach, ktory czekal na naladowanie. Bardzo szybka bitwa bez wielkich zwrotow akcji. Zabilem wilki i psy na prawiej flance, wszystko na lewej bylo zakampowane. Mialem zrobic remis, wiec gdybym wepchnal sie w ktores ghule to w przeciwnika turze dostalbym wriathy z lasu z popychaczki ktorych przeciwnik mial 4. Rozwazalem to jeszcze mimo wszystko, ale od 4 tury coach byl naladowany na maxa, wiec w takiej sytuaji nie bylo co ryzykowac. Zajalem 1 cwiartke zabilem troche smiecia, przeciwnik mi nic 11:9 dla mnie.
Zajelismy w koncu 6te miejsce - oczko nizej niz rok temu. Uwazam, ze 5-6 miejsce to chyba nasze optimum na nasze umiejetnosci. Jestesmy zadowoleni z wyniku.
No i teraz troche rzeczy wokol masterowych. Turnieje w Gorzowie sa rewelacyjne - od zawsze, a jezdzimy tam dobrych pare lat, zanim pierwszy MB byl masterem Brawa dla calej ekipy RSa za swietne ogarniecie tematu.
Cudownie bylo w koncu przyjechac na mastera i zobaczyc tyle znajomych twarzy, to w sumie sprawia mi wieksza frajde na turniejach - spotkanie i pogadanie ze znajomymi z calej Polski niz same granie na nich. Tego mi bylo ewidentnie trzeba. Mam nadzieje, ze bede mial okazje zobaczyc sie z wiekszoscia z Was na Kohortexie.
No i teraz kilka smiesznych akcji Cala Kohorta spi sobie w naszej starej zakampionej miejscowce, obok mnie spi Bartas na materacu, nagle sie przebudzam i mowie do niego - Bartas nie wpadaj na mnie i mnie nie kop. Bartas na to - to nie ja to Barbara. Ja do niego - nie wierze, nie sciemniaj mi tu. Podnosze sie i patrze obok Bartasa spi Barbara - nie wiadomo skad, nie wiadomo kiedy, ale sie przyteleportowal. Szybka decyzja i zrzut Kacperka na moja karimate, a ja ide do Bartasa na materac. Kacper na tym turnieju byl nie do zajechania, a jego hasla uwienczone sa na 3ech filmikach, ktore wrzuce jakos niebawem
Kolejna sytuacja - siedzielismy u gory, jak zwykle chlopaki grali w pokera, ja jako noob w tej dziedzinie przygladalem sie tylko i usiadlem obok Fischa, ktoremu szlo srednio. Gadamy sobie gadamy i we 2jke kminimy co grac i nagle beginners luck przychodzi do nas i wygyrwamy co wazniejsze rozdania w puli. Mina wielu doswiadczonych pokerowo graczy byla bezcenna Fisch odpala mi czesc wygranej, ktorej nie chce przyjac, ale jak on to powiedzial - bez ciebie nei chcialoby mi sie grac. Fischu moje zaproszenie na piatkowy wieczor u mnie przed Kohortexem jak najbardziej aktualne.
No i na koniec wielkie pozdrowienia dla wszystkich z ktorymi sie widzialem, pogadalem, wypilem, zagralem czy ktorych dopiero co poznalem. Nie bede wymienial, bo lista bylaby bardzo dluga , wy wiecie,ze to o Was mowa
DMP bylo dla mnie pierwszym masterem po ponad rocznej przerwie od wfb. Przerwie, ktora byla niestety wymuszona. Dlatego tez bylem bardzo podekscytowany na mysl o wspolnym wyjezdzie - szczegolnie, ze w tym roku az 3 sklady Kohorty pojechaly na mistrzostwa.
3 samochody z Bydgoszczy wyruszyly w piatek, ostatni w sobote w ktorym ja tez jechalem.
Po drodze mielismy niemila sytuacje, gdyz okazalo sie, ze Byro podczas postoju dzien wczesniej zostawil swoja armie w szczerym polu - wiec trzeba bylo ratowac 3eci sklad i kolege z klubu. Z pomoca przyszedl Szmaja, ktory pozyczyl nam armie. Jeszcze raz wielkie dzieki.
Dojechalismy i zobaczylem mnostwo znanych mi ludzi, od razu humor po akcji z Byrem mi sie poprawil.
Parowanie na pierwsza bitwe i kogo dostajemy??? Animosity Alfa..... Nasza mina byla srednia, gdyz taki paring konczyl na 1wszym stole rok temu na DMP, rok temu w pierwszej bitwie tez wylosowano nam pierwszy sklad Snota. No coz jak 3a to 3a
I Bitwa Animosity Alfa
Piotr EMP vs Simson Doch 10:10
Pasiak WE vs DE 10:10
Malin Doch vs Skav Tomka Frymarka 9:11
Megi vs Furion 15:5
Ja mialem grac z el kapitano Lucasem TK.
Obaj wiedzielismy od poczatku, ze bitwa skonczy sie ok remisu. Zaden z nas nie chcial ryzykowac, maksymalne asekuracyjne granie z obu stron. Generalnie straty bardzo male u mnie i Lucasa. W 6tej popelniam male bledy i troche trace co powoduje, ze przegrywam 9:11.
Jednak druzyna wygrywa 53:47 - delikatna zemsta za poprzedni rok.
Generalnie Animosity to super chlopaki, super mi sie gralo i generalnie ekipe szczecinska naprawde bardzo lubie. Szkoda tylko tego kwasu na stole Megiego z Furionem, nie chce do niej wracac, nie wiem jak to dokladnie bylo, bo obaj totalnie inne wersje pisza. Jednak ja na pewno jakbym wiedzial, ze zatrzymanie nie dziala na furmanke poinformowalbym przeciwnika przed rzutem.
II Bitwa Strefa Zero Czas Pogardy
Malin Doch vs Pingwin Liz 10:10
Megi Skav vs DE 13:7
Pasiak WE vs HE 12:8
Piotr Emp vs Klops Boch 15:5
Ja dostawilem sie do krasi, bo za bardzo nikt nie chcial z tym grac, a ja z moim veteranem z boundem steed of shadowsa i wzieciu shadowa mialem najwieksze szanse. Generalnie bitwa bez jakis wiekszych zwrotow akcji. Zaczynam - niezdana glupota na 9 na kawie, nastepnie 2 miscasty na zabie. Mysle sobie - moze byc ciekawie. Cala armia na turbo lufie do przodu. W 2giej dalej napieram wystawiajac sie wszystkim na strzelanie. Engine zostaje na 1 ranie, cala gora stracona, niezdaje monster reaction i stoi. Na szczescie wybucha kowadlo. (choc i tak bym je dorwal tylko, ze w 4tej turze) Moja 3ecia to 5 szarz, z czego 4 na maszyny. Przeciwnikowi zostaje na koniec bitwy polowa longow i bsb.
20:0
70:30
III Bitwa Indy Posen
Piotr EMP vs Skav 20:0
Pasiak WE vs DoW 9:11
Megi Skav vs Dw 9:11
Malin Doch vs VC 16:4
Ja dostalem Szymona Lezniaka z Dochem. No nie bylem zachwycony - nie ze wzgledu na armie, ale na przeciwnika. Kojarze Szymona jako mega napinacza i cisnieniowca po jednej naszej bitwie w Poznaniu. Myslalem, ze bedzie ciezko, ale sie pozytywnie zakoczylem. Super bitwa, gralo mi sie mega przyjemnie - zadnych spin, rewalacja. Szymon mial nietypowe demony - Keeper z tormentem, herald na steedzie z syrena, herald na steedzie bsb z sounderingiem, 3x5 psy, 2x10 horrory, 6xpsow, 6xflamerow, klocek demonetek i seekerki z ecstasy. Mialem ugrac remis, wiec skampilem sie i patrzylem co sie bedzie dzialo na polu bitwy. W 1 turze Szymon wpuszcza latanie w veterana - wpadam w 8emke furii. Wszystko trafiam, wszystko ranie - Szymon warduje 3. W odpowiedzi zadaje mi rane i lece ofem. Pogonia bardzo daleko pod las w ktorych kampia sie skinki, a za nimi terki szarza na skinki robie flee, niestety 8 cali jest wystarczajaco tez do terek - robie flee liczac, ze zatrzymam sie na krawedzi - niestety trace je. W tej chwili myslalem, ze moge przez takie cos w 1 turze miec juz w plecy. Szymon sprytnym uzyciem syreny w demonetkach i ecstasy kaze mi na siebie szarzowac TG i zdaje stuborna. Dostaje szarze Keepera na ranie i demonetek z bsb - nie jest fajnie. Jedynym plusem jest fakt, ze Keeper jest na ranie, a obok TG stoi engine. Szymon kroi mocno TG razem z heraldami zaczyna robic sie nieciekawie. Flara zadaje rane Keeperowi, ale ward zdany. Demonetek i seekerek troche zniknelo. Robi sie coraz bardziej goraco. W kolejnej mojej nadchodzi przelom. Ubijam wszystkich 3ech herosow - syrenka ginie od bounda testu T (byl juz tylko na 1 ranie) , bsb ginie w challengu z moim championem Tg (w poprzedniej walce dostal 1 rane od niego), a Keeper ginie z flary... Uffff bylo goraco, bo tylko 5 TG zostalo. Po wyczyszczeniu glownych regimentow Szymona zaczynam czyscic stol. 16:4 dla mnie.
70:30
IV Bitwa Snot Beta aka pierwszy sklad
Piotr EMP vs Kolek VC 10:10
Malin Doch vs Rzymek EMP 3:17
MEgi Skav vs Mlody TK 5:15
Pasiak WE vs Thurion Doch 9:11
Mi trafil sie Xet na turbo mega ofensie z Hotekiem. Wiedzialem, ze bedzie w plecy tylko nie wiedzialem jak bardzo. Xet zaczyna cala armia na mega pelnej lufie do mnie. Liczylem, ze Xet zagra troche asekuracyjnie co mogloby dac mi troche czasu, ale niestety tak nie bylo. Jednak byla nadzieja - 60 strzal skinkow z poisonem na 5+ w smoka. No i zadaje 0 ran. Cudownie. Po tym juz wiedzialem, ze bedzie bardzo slabo. Xet w swojej dalej do przodu smok ustawia sie na bok gwardii (pewnie chcial sciagnac engina najpierw, ale ten razem z reszta herosow wszedl do klocka TG) obie hydry ustawione do szarzowania, to samo gwardia i jedne coki. Nie jest fajnie. W swojej przelatuje 2x4 terkami nad gwardia + strzelam ze skinkow i terkow do gwardii - zostaje 1 gwardzista, ktory do konca bitwy juz nie zostaje zabity pomimo ciskania w niego roznego rodzaju pociskow. Xet szarzuje, jedna hydra od przodu z kb i smok w plecy. Nie ma miejsca dla championa z przodu, wiec krzycze challange lataczem - zabija go bez problemu smoczek, a 3 atakow poganiacza z kb ginie kowboj - cudowdnie. Hydra jest generalnie na 2 ranach. W swojej kontruje kawa w bok hydry i smaze wszystkich flara - hydra zostaje na 1 ranie i do konca bitwy pomimo flary i atakow engina nie moge jej ubic - zawsze wyskakuje 6tka na regenke. Potem reszta gowna dochodzi i zostaje zniszczony. Moj jedyny fart w tej bitwie to dzielny skink priest, ktory w 3 tury walki wysejwowal 10 na 11 ran od hydry Taka armia jest chyba najgorsza na mnie - gdyby bylo statystycznie tez bym dostal, ale zrobilbym wieksze straty - smok zostal na 2 ranach, hydra na 1 , jeden cok z jednego oddzialu gdzies sie schowal, 1 gwardzista tez sie zakampil - no ale co zrobic - wygral lepszy
0:20
V Bitwa MSWIA
Piotr Emp vs Woch 18:2
Megi Skav vs Tk 10:10
Pasiak WE vs WE 13:7
Malin Doch vs Rafix Doch 15:5
Ja dostalem VC na 4x15 ghulach, mega mocnym wskrzeszaniu, coachu , wraithach i smieciach.
Po wystawieniu przeciwnika wiedzialem, ze bede gral na remis, ewentualnie na 11:9. Cala armia skampowana za lasem - po 2 klocki na kazda ze stron lasu, a w lesie wraithy. Za lasem stal coach, ktory czekal na naladowanie. Bardzo szybka bitwa bez wielkich zwrotow akcji. Zabilem wilki i psy na prawiej flance, wszystko na lewej bylo zakampowane. Mialem zrobic remis, wiec gdybym wepchnal sie w ktores ghule to w przeciwnika turze dostalbym wriathy z lasu z popychaczki ktorych przeciwnik mial 4. Rozwazalem to jeszcze mimo wszystko, ale od 4 tury coach byl naladowany na maxa, wiec w takiej sytuaji nie bylo co ryzykowac. Zajalem 1 cwiartke zabilem troche smiecia, przeciwnik mi nic 11:9 dla mnie.
Zajelismy w koncu 6te miejsce - oczko nizej niz rok temu. Uwazam, ze 5-6 miejsce to chyba nasze optimum na nasze umiejetnosci. Jestesmy zadowoleni z wyniku.
No i teraz troche rzeczy wokol masterowych. Turnieje w Gorzowie sa rewelacyjne - od zawsze, a jezdzimy tam dobrych pare lat, zanim pierwszy MB byl masterem Brawa dla calej ekipy RSa za swietne ogarniecie tematu.
Cudownie bylo w koncu przyjechac na mastera i zobaczyc tyle znajomych twarzy, to w sumie sprawia mi wieksza frajde na turniejach - spotkanie i pogadanie ze znajomymi z calej Polski niz same granie na nich. Tego mi bylo ewidentnie trzeba. Mam nadzieje, ze bede mial okazje zobaczyc sie z wiekszoscia z Was na Kohortexie.
No i teraz kilka smiesznych akcji Cala Kohorta spi sobie w naszej starej zakampionej miejscowce, obok mnie spi Bartas na materacu, nagle sie przebudzam i mowie do niego - Bartas nie wpadaj na mnie i mnie nie kop. Bartas na to - to nie ja to Barbara. Ja do niego - nie wierze, nie sciemniaj mi tu. Podnosze sie i patrze obok Bartasa spi Barbara - nie wiadomo skad, nie wiadomo kiedy, ale sie przyteleportowal. Szybka decyzja i zrzut Kacperka na moja karimate, a ja ide do Bartasa na materac. Kacper na tym turnieju byl nie do zajechania, a jego hasla uwienczone sa na 3ech filmikach, ktore wrzuce jakos niebawem
Kolejna sytuacja - siedzielismy u gory, jak zwykle chlopaki grali w pokera, ja jako noob w tej dziedzinie przygladalem sie tylko i usiadlem obok Fischa, ktoremu szlo srednio. Gadamy sobie gadamy i we 2jke kminimy co grac i nagle beginners luck przychodzi do nas i wygyrwamy co wazniejsze rozdania w puli. Mina wielu doswiadczonych pokerowo graczy byla bezcenna Fisch odpala mi czesc wygranej, ktorej nie chce przyjac, ale jak on to powiedzial - bez ciebie nei chcialoby mi sie grac. Fischu moje zaproszenie na piatkowy wieczor u mnie przed Kohortexem jak najbardziej aktualne.
No i na koniec wielkie pozdrowienia dla wszystkich z ktorymi sie widzialem, pogadalem, wypilem, zagralem czy ktorych dopiero co poznalem. Nie bede wymienial, bo lista bylaby bardzo dluga , wy wiecie,ze to o Was mowa
Panowie wrzucajcie swoje relacje tutaj http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=167&t=25498
Mega lol z tą sytuacją Furiona w bitwie z Kohortą. Propos kwestii fair play się nie wypowiadam, bo nie widziałem sytuacji. Ale może jednak już czas, żebyś Furion doczytał zasady tego czaru, bo co turniej, to jesteś z powodu jego nieznajomości mega zaskoczony.
Słyszałem o ciekawej propozycji wprowadzenia zegarów szachowych przynajmniej dla wybrańców. Oczywiście rozumiemy, że w 5edycji grało się 4 tury i niektórzy nie mogą się przestawić, ale już czas wejść w XXI wiek.
RIP
Ziemko pisze:Ja Robert Mrozek kajam się przed Wami wszystkimi, zrobiłem błąd, chcemy bardzo wygrać, ale nie zrobiliśmy tego umyślnie, padamy na kolana - WYBACZCIE
Robson mistrz
Wielkie dzieki od calego Ordinu za turniej.
Byl na prawde dobrze zorganizowany i nie bylo jakis wiekszych usterek tu. Jedyna zmiana na turniej za rok moglaby byc wieksza przerwa obiadowa bo nie bylo zwyczajnie czasu na zjedzenie czegokolwiek w trakcie dnia. No i mozna by troche przedluzyc bitwy pierwszego dnia ale to na prawde nikle szczegoly przy tym jak to wszystko bylo zorganizowane
Caly turniej Zaczelismy od gry z Poznaniem 1. Rok temu jak gralismy z nimi mielismy wynik 51:49 (lub 52 ale w kazdym razie bylo blizej remisu niz wygranej) Takze musielismy od razu po drodze sie spiac i jakos zagrac. PO przegranym rzucie wyszly pairingi (od stolu nr 5):
Crus lizi vs Gobos de
Dyd skav vs Grzegorz skav
Assur vc vs Kudłaty tk
ja tk vs Blady doch
Handelek emp vs emp
ogolny wynik to 61:39
potem podskakujemy jeden stol i gramy ze spoznionym Slunskiem 1
tu z kolei wygralismy rzut co pozwlilo nam na pairingi:
Crus lizi vs Cosmo skav
Assur vc vs Solo doch
Handelek emp vs Laik lizi
ja tk vs Kocon Empire
Dyd skav vs Andrzej he
wynik to 64:36
znowu podjechalismy kilka szebli do gory i trafilismy na Animosity beta
stoly byly nastepujace
ja tk vs doch
Dyd skav vs bretonia
Assur vc vs skav
Handelek emp vs lizi
Crus lizi vs emp
wynik to znowu 64:36
po pierwszym dniu wiekzosc z nas od razu odpadla po nieprzespanej nocy zeby jakos wygladac drugiego dnia. Szczegolnie, ze trafilismy na druzyne, ktroej ja najbardziej sie obawialem czyli skaven Blade
Tu szczesliwie wygralismy rzut i paringi nie byly takie zle.
Handelek emp vs Pafu Lizi
Crus lizi vs Maryś we
ja tk vs Malal tk
Assur vc vs Robson vc
Dyd skav vs Koszo doch
wynik ogolny to 60:40
i na konic drugi team ,ktorego najbardziej sie obawialem czyli snot. Na szczescie tu tez wygralismy rzut wiec mielismy dosc dobra pary
Crus lizi vs Mlody tk
Assur vc vs Thurion doch
ja tk vs Xet de
Dyd skav vs Kolek vc
wynik ydalo se zrobic 56:44 co dalo nam wygrana turnieju.
co do wynikow osobistych to ciezko sie chwalic bo mialem najgorszy z calej druzyny oscylujacy w okolicach 53 :>
Wielkie dzieki dla Mlodego, Packa, Arbitra i Cosma za porzyczenie figsow.
Wielkie dzieki dla Szmai, Busza, Piszczalki, Slawola i reszty RS za organiacje
Dla Ziemka za to, ze byl i w koncu sie zobacylismy po tylu latach
Dla Jh i w szczegolnosci Kacpra za robienie klimatu turnieju
i dla calej mojej druzyny za to, ze zgodzila sie ze mna grac. W tym dodatkowe dzieki dla handelka, ktorego znalezlismy na 2 tygodnie przed dmp
pozdro i do zobaczenia na dmp za rok. Miejmy nadzieje, ze na 7 edycje
Byl na prawde dobrze zorganizowany i nie bylo jakis wiekszych usterek tu. Jedyna zmiana na turniej za rok moglaby byc wieksza przerwa obiadowa bo nie bylo zwyczajnie czasu na zjedzenie czegokolwiek w trakcie dnia. No i mozna by troche przedluzyc bitwy pierwszego dnia ale to na prawde nikle szczegoly przy tym jak to wszystko bylo zorganizowane
Caly turniej Zaczelismy od gry z Poznaniem 1. Rok temu jak gralismy z nimi mielismy wynik 51:49 (lub 52 ale w kazdym razie bylo blizej remisu niz wygranej) Takze musielismy od razu po drodze sie spiac i jakos zagrac. PO przegranym rzucie wyszly pairingi (od stolu nr 5):
Crus lizi vs Gobos de
Dyd skav vs Grzegorz skav
Assur vc vs Kudłaty tk
ja tk vs Blady doch
Handelek emp vs emp
ogolny wynik to 61:39
potem podskakujemy jeden stol i gramy ze spoznionym Slunskiem 1
tu z kolei wygralismy rzut co pozwlilo nam na pairingi:
Crus lizi vs Cosmo skav
Assur vc vs Solo doch
Handelek emp vs Laik lizi
ja tk vs Kocon Empire
Dyd skav vs Andrzej he
wynik to 64:36
znowu podjechalismy kilka szebli do gory i trafilismy na Animosity beta
stoly byly nastepujace
ja tk vs doch
Dyd skav vs bretonia
Assur vc vs skav
Handelek emp vs lizi
Crus lizi vs emp
wynik to znowu 64:36
po pierwszym dniu wiekzosc z nas od razu odpadla po nieprzespanej nocy zeby jakos wygladac drugiego dnia. Szczegolnie, ze trafilismy na druzyne, ktroej ja najbardziej sie obawialem czyli skaven Blade
Tu szczesliwie wygralismy rzut i paringi nie byly takie zle.
Handelek emp vs Pafu Lizi
Crus lizi vs Maryś we
ja tk vs Malal tk
Assur vc vs Robson vc
Dyd skav vs Koszo doch
wynik ogolny to 60:40
i na konic drugi team ,ktorego najbardziej sie obawialem czyli snot. Na szczescie tu tez wygralismy rzut wiec mielismy dosc dobra pary
Crus lizi vs Mlody tk
Assur vc vs Thurion doch
ja tk vs Xet de
Dyd skav vs Kolek vc
wynik ydalo se zrobic 56:44 co dalo nam wygrana turnieju.
co do wynikow osobistych to ciezko sie chwalic bo mialem najgorszy z calej druzyny oscylujacy w okolicach 53 :>
Wielkie dzieki dla Mlodego, Packa, Arbitra i Cosma za porzyczenie figsow.
Wielkie dzieki dla Szmai, Busza, Piszczalki, Slawola i reszty RS za organiacje
Dla Ziemka za to, ze byl i w koncu sie zobacylismy po tylu latach
Dla Jh i w szczegolnosci Kacpra za robienie klimatu turnieju
i dla calej mojej druzyny za to, ze zgodzila sie ze mna grac. W tym dodatkowe dzieki dla handelka, ktorego znalezlismy na 2 tygodnie przed dmp
pozdro i do zobaczenia na dmp za rok. Miejmy nadzieje, ze na 7 edycje
- swieta_barbara
- habydysz
- Posty: 14645
- Lokalizacja: Jeźdźcy Hardkoru
Juz od dawna sie nad tym zastanawiam :Młody pisze:Robson mistrz
http://allegro.pl/zegar-szachowy-jantar ... 21353.html
Wciaz jeszcze nie mam sil opisywac ogolnie turnieju, ale sprobuje, bo bylo naprawde w porzadku. Od razu po wyjsciu z samochodu przybuszyl sie Moczul i zaczelismy pic browary. Szmaja nie pil, bo jest na diecie (ahahahahaha). Wlasciwie tyle moge powiedziec o sobocie.
W niedziele rano obudzilem sie z XIII Kohorta, mimo ze w glownej salce mialem z Zielonym przygotowany kozacki materac. Ostatecznie spal na nim Tutajec, Mork musial mi troche namieszac.
Impreza byla kozacka, zgrabnie przebieglo rozdawanie dyplomow, kielby naszamalem sie za wszystkie czasy, wypilem okolo 40 browarkow, zajebiscie bylo spotkac sie z Wojtasem, Bladym, z thurionem (40k FTW!!!), z Ziemkiem, Koszem, Buszem i Moczulem, z Cosmem (cool story bro!), z wszystkimi ogolnie ryjami, ktore mnie wbijaja w wesoly klajmat. Organizacja jak zwykle byla niezwykla.
Z bitew rozegralem wszystkie i mimo, ze bylem dziebo wstawiony ugralem nienajgorsze wyniki. Przepraszam tych przeciwnikow, na ktorych uzylem za duzo barbary:
I Xen Skaveny 9
II Lucas TK 9
V Kasia DE 15
? ? Bretka ?
? ? WoCh 12
Bardzo dziekuje teamowi za transport, za lajtowe paringi i rozkminy. Sry, ze po raz kolejny okazalem sie chamem, burakiem i nie pomagalem Wam zanadto w paringach. W porzadku z Was ziomy, powrot byl hardkorowy.
Z dobrych akcji, to rano w niedziele z Zielonym zrobilismy piekna szabere sniadanka, fajnie bylo posluchac historii Cosma o dojezdzie i losowac paringi w 3 albo w 4 bitwie. Powitanie Busza tez kozackie, ale nie bede opisywal
Ordin - mega szacun chlopacy, bardzo na Was liczylem. Jestescie zajebistymi graczami i spoko typami, chyba po raz pierwszy nikt nie ma watpliwosci, czy DMP wygral odpowiedni team
Z tego co Stachu mowil, to na pucharze jest jeszcze wolne miejsce, wiec kwestia wciaz sie wazy. Do zobaczenia na DMP za rok (oczywiscie na 8ma edycje).
Powiem szczerze, ze nie wiem jak zagrac tylko 4 tury w 3h. We wszystkich bitwach zagralem 6 tur i konczylem 30-60 min przed czasem. Czy to tak ciezko kminic co chce sie ruszyc, zrobic w turze przeciwnika?? Czy moze po prostu ktos nie chce tego robic?
Barbara jest mistrzem jesli chodzi o ten nocleg z nami - na pytanie dlaczego do nas przyszedl odpowiedzial rano - nie wiem Ja pamietalem, ze mial zajebista miejscowke z materacami w ciszy i spokoju
No i Kacperos pytanie " jak sie stad wychodzi" tez bylo dobre
Dzis postaram sie wrzucic na jakis serwer zdjecia i filmiki
Barbara jest mistrzem jesli chodzi o ten nocleg z nami - na pytanie dlaczego do nas przyszedl odpowiedzial rano - nie wiem Ja pamietalem, ze mial zajebista miejscowke z materacami w ciszy i spokoju
No i Kacperos pytanie " jak sie stad wychodzi" tez bylo dobre
Dzis postaram sie wrzucic na jakis serwer zdjecia i filmiki
Furion ma postawić tą kwestię na LL. Myślę, że takie rozwiązanie dla wybrańców przy okazji DMP będzie sprawiedliwe dla wszystkich drużyn.Robson pisze:Słyszałem o ciekawej propozycji wprowadzenia zegarów szachowych przynajmniej dla wybrańców. Oczywiście rozumiemy, że w 5edycji grało się 4 tury i niektórzy nie mogą się przestawić, ale już czas wejść w XXI wiek.
Pozdrawiam
Lucas
Graty Ordin
Ja też się was ( i generalnie nikogo innego )najbardziej obawiałem, mieliście na nas dobre armie i dobre parringi po wygranym rzucie, po którym nie byliśmy w stanie ustawić żadnego korzystnego parringu, więc pozostało nam grać jak najbardziej na remis. Szkoda, że przegraliśmy aż 60:40.
( Ja i Malalem) poszliśmy na mirrory, grać na "excytujący" remis, zalezało nam na wyniku około 50:50 w miarę bez ryzyka nawet z małą dla was przewagą i zostalibyśmy na 1 stole. Paffeu miał zremisować z empire chowając się za lasem i czarując haeven szkoda ze kasandora nie spadła przez 8 tur. Zakładaliśmy, że Crus wygra minorem z WE, a Dyd przegra minnorem z Doch na wronie, po zabiciu obu abomek i społowieniu seera oraz czekając na duuużą kasandorę u Paffeu dogrywałem swoją najnudniejszą w życiu bitwę spokojnie do końca mysląc, że mamy w meczu 48-52pkt w dowolną stronę.
Niestety wszystkie 3 bitwy przegralismy pod koniec minimalanie 13:7
Malal 10:10 Shino
Ja 9:11 Assur
więc plan się nie powiódł i wyszedł z tego prawie max.
Ostatnią kolejkę graliśmy z Inkwizytorkiem. Oba team-y wiedziały, ze nie mogą wygrać DMP i wyszedł z tego mało emocjonujący wynik
12-8 Koszo-Holan, bez powtórki z Solidem sprzed roku
10-10 Paffeu-Dalmar, bez zagarów
7:13 Malal - Kubi, bez hita kiedy był potrzebny
3:17 Marcyś - Żaba, bez zdanej liderki
19:1 Robson - Bartek bez skutecznego gateway-a
po zsumowaniu 51:49 a podobno był remis, wiec 1 wynik pewnie był inny.
Mimo zarzutów, że pierwszego dnia graliśmy tylko z warzywami, chciałem zaznaczyć, ze nasi przeciwnicy skończyli turniej na miejscach:
1.
3.
7.
12.
16.
na 44.
więc zarzut imo nietrafiony
Ja też się was ( i generalnie nikogo innego )najbardziej obawiałem, mieliście na nas dobre armie i dobre parringi po wygranym rzucie, po którym nie byliśmy w stanie ustawić żadnego korzystnego parringu, więc pozostało nam grać jak najbardziej na remis. Szkoda, że przegraliśmy aż 60:40.
( Ja i Malalem) poszliśmy na mirrory, grać na "excytujący" remis, zalezało nam na wyniku około 50:50 w miarę bez ryzyka nawet z małą dla was przewagą i zostalibyśmy na 1 stole. Paffeu miał zremisować z empire chowając się za lasem i czarując haeven szkoda ze kasandora nie spadła przez 8 tur. Zakładaliśmy, że Crus wygra minorem z WE, a Dyd przegra minnorem z Doch na wronie, po zabiciu obu abomek i społowieniu seera oraz czekając na duuużą kasandorę u Paffeu dogrywałem swoją najnudniejszą w życiu bitwę spokojnie do końca mysląc, że mamy w meczu 48-52pkt w dowolną stronę.
Niestety wszystkie 3 bitwy przegralismy pod koniec minimalanie 13:7
Malal 10:10 Shino
Ja 9:11 Assur
więc plan się nie powiódł i wyszedł z tego prawie max.
Ostatnią kolejkę graliśmy z Inkwizytorkiem. Oba team-y wiedziały, ze nie mogą wygrać DMP i wyszedł z tego mało emocjonujący wynik
12-8 Koszo-Holan, bez powtórki z Solidem sprzed roku
10-10 Paffeu-Dalmar, bez zagarów
7:13 Malal - Kubi, bez hita kiedy był potrzebny
3:17 Marcyś - Żaba, bez zdanej liderki
19:1 Robson - Bartek bez skutecznego gateway-a
po zsumowaniu 51:49 a podobno był remis, wiec 1 wynik pewnie był inny.
Mimo zarzutów, że pierwszego dnia graliśmy tylko z warzywami, chciałem zaznaczyć, ze nasi przeciwnicy skończyli turniej na miejscach:
1.
3.
7.
12.
16.
na 44.
więc zarzut imo nietrafiony
RIP
Ziemko pisze:Ja Robert Mrozek kajam się przed Wami wszystkimi, zrobiłem błąd, chcemy bardzo wygrać, ale nie zrobiliśmy tego umyślnie, padamy na kolana - WYBACZCIE
oby. Może wtedy puszczę w niepamięć zepsucie mi ostatniej takiej imprezySexRocket pisze:thrue thrueShino pisze:pozdro i do zobaczenia na dmp za rok. Miejmy nadzieje, ze na 7 edycje
może i Jurek świętym graczem nie jest, ale jakoś w TO nie potrafię uwierzyć. Poza tym DMP to jest poważniejszy turniej, niż lokal w Bardzie. Tu nie ma głaskania się po fiutkach.Knight pisze:Furion sam na początku zaznaczył że nie chce friendly game
patrząc, kto gra w tym rowerowym, mogę przypuszczać, że przedtem poszedł już co najmniej jeden baniaczek pysznego domowego winka własnej produkcjiSzmajson pisze:nie no hardcore cisnąć w bitwe w przedziale rowerowym
...mój bohaterlohost pisze:wspolczuje komus kto byl moderatorem gdy ja sie podobnie zachowywalem. od czytania tego szajsu mozg sie lasuje.
Halo!
Dzięki za Super turniej. Organizacja na 6. Tylko liczyć, że inni będą się na Was wzorować!!
Dzięki za Graty. Fajnie w końcu ugrać to upragnione 1 miejsce
Co do samych gier. To w zasadzie nie mieliśmy ani jednej bardzo łatwej rundy.
Trzeba było się spinać w każdej grze. A w ostatniej rundzie to emocje sięgały zenitu.
Jeżeli chodzi o moje gry, to były dość monotonne, ale cóż taka rola w drużynie i trzeba było grać.
1. vs Emp Tu przegrałem rzut o zaczynanie i ogólnie z wielkim trudem skończyło się tylko 8:12
2. vs Liz Bez większych niespodzianek 16:4
3. vs Liz Chłopaki zostawili mi najbardziej pozasłaniany stół i działa ogólnie miały wolne w tej grze. Ciężko było coś upolować. Tylko 10:10
4. vs Liz Kometa była na 7 nie 8 Ale IMHO większego znaczenia nie miała. Może przy odrobinie fata bym stracił jednego maga i działo, więc wynik by się zmienił o 1 pkt. A jak by był duży zasięg to po jego skinkach też by pojechało. Wielki niefart Paffua jak wstawił do TG saurusa na CO, który bardzo miło dla mnie wyciągnął ich w z lasu jak nie zdał stupida nic nie zmienił - wjechałem czołgiem społowiłem gwardię i dostałem 5 ran w czołg (czyli daliśmy sobie po 150 pkt.) Może gdyby przy pierwszej szarży moja kawa zdała fear'a i dojechała na bok było by trochę lepiej. 14:6
5. vs Emp tu już po prostu remis, bez emocji. 10:10
Pozdro dla Wszystkich!!
INKWIZYTOR-ORDIN!!!!
Dzięki za Super turniej. Organizacja na 6. Tylko liczyć, że inni będą się na Was wzorować!!
Dzięki za Graty. Fajnie w końcu ugrać to upragnione 1 miejsce
Co do samych gier. To w zasadzie nie mieliśmy ani jednej bardzo łatwej rundy.
Trzeba było się spinać w każdej grze. A w ostatniej rundzie to emocje sięgały zenitu.
Jeżeli chodzi o moje gry, to były dość monotonne, ale cóż taka rola w drużynie i trzeba było grać.
1. vs Emp Tu przegrałem rzut o zaczynanie i ogólnie z wielkim trudem skończyło się tylko 8:12
2. vs Liz Bez większych niespodzianek 16:4
3. vs Liz Chłopaki zostawili mi najbardziej pozasłaniany stół i działa ogólnie miały wolne w tej grze. Ciężko było coś upolować. Tylko 10:10
4. vs Liz Kometa była na 7 nie 8 Ale IMHO większego znaczenia nie miała. Może przy odrobinie fata bym stracił jednego maga i działo, więc wynik by się zmienił o 1 pkt. A jak by był duży zasięg to po jego skinkach też by pojechało. Wielki niefart Paffua jak wstawił do TG saurusa na CO, który bardzo miło dla mnie wyciągnął ich w z lasu jak nie zdał stupida nic nie zmienił - wjechałem czołgiem społowiłem gwardię i dostałem 5 ran w czołg (czyli daliśmy sobie po 150 pkt.) Może gdyby przy pierwszej szarży moja kawa zdała fear'a i dojechała na bok było by trochę lepiej. 14:6
5. vs Emp tu już po prostu remis, bez emocji. 10:10
Pozdro dla Wszystkich!!
INKWIZYTOR-ORDIN!!!!