Historia WFB w Polsce
Re: Historia WBF w Polsce
a pamięta ktoś soboty z fantastyką w Warszawskim kinie (nazwy nie pomnę, ale teraz to się nazywa Dom Wojska Polskiego). Filmy, pokazy, konkursy malarskie, stoiska sklepów jednym słowem mnóstwo radochy-jakiś rok 94 może 95.
E tam, do Warzone'a mam sentyment (do pierwszej edycji) ale nie oszukujmy się, mechanika systemu była prymitywna na maksa
Dla mnie pierwsza armia do Warhammera były High Elfy kupione okazyjnie - którymi nie zagrałem nawet żadnej bitwy - sprzedalem po dwóch tygodniach
Potem Warzone, pielgrzymki po ludki do Rzeszowa (organizowano tam cos w rodzaju comiesięcznych minikonwentów, zajeżdzał brązowy wartburg od krakowskiej Szecherezady z przyczepką wypakowaną ludkami), szły jak woda, wygłodzeni ludzie kupowali wsio jak leciało
To był chyba 96?
Potem dzięki dobrym układom z "Siekierką" nasze środowisko mogło zamawiac ludki wysyłkowo..
Ale ja zawsze chciałem grać Undeadami, pierwsze duże zamówienie zlożone w Bardzie w którym jeszcze wtedy szefował Piotrek, (wszystkie figurki mam do dzisiaj
), po kilku kolejnych latach przeprowadzka do Krakowa, i suto zakrapiane battlowe imprezy na melinie na Krowoderskich Zuchów (Grabarz, Babcia, Dziadek, Ziemiański, Piotrek, Sosna, Olaf... Kto się wtedy przez tą chatę nie przewinął.. Pozdrawiam jak któyś to czyta
)
Anegdotka: "Dziadek" po wychlaniu morza alkoholu poszedł spać do sąsiedniego pokoju, w drugim goscie twardo grali w battla. W pewnym momencie chłop musiał isc do kibla, idąc spojrzał w bok, zatrzymał, chwieje się, chwieje, mruży oczęta, podchodzi do stołu, zamienił dwa modele konnych rycerzy na ich koniach (bo to złe rumaki były, ogonki nie w ta stronę), po czym statecznym krokiem odszedł w stronę klopa puścić dużego ptaka grzebiącego z rodziny kurowatych..
Jak on te dwa (niepomalowane!) modele wypatrzył w całej masie (niepomalowanych!) ludków ledwo na nogach stojąc z pawiem podchodzącym do gardła, do dzisiaj jest zagadką. Co ciekawe, rano okazało się że istotnie miał rację
A potem jakoś każdy w swoją drogę poszedł, no ale hobby zostało do dzisiaj
Ech, łezka się w oku kręci..

Dla mnie pierwsza armia do Warhammera były High Elfy kupione okazyjnie - którymi nie zagrałem nawet żadnej bitwy - sprzedalem po dwóch tygodniach

Potem Warzone, pielgrzymki po ludki do Rzeszowa (organizowano tam cos w rodzaju comiesięcznych minikonwentów, zajeżdzał brązowy wartburg od krakowskiej Szecherezady z przyczepką wypakowaną ludkami), szły jak woda, wygłodzeni ludzie kupowali wsio jak leciało

Potem dzięki dobrym układom z "Siekierką" nasze środowisko mogło zamawiac ludki wysyłkowo..
Ale ja zawsze chciałem grać Undeadami, pierwsze duże zamówienie zlożone w Bardzie w którym jeszcze wtedy szefował Piotrek, (wszystkie figurki mam do dzisiaj


Anegdotka: "Dziadek" po wychlaniu morza alkoholu poszedł spać do sąsiedniego pokoju, w drugim goscie twardo grali w battla. W pewnym momencie chłop musiał isc do kibla, idąc spojrzał w bok, zatrzymał, chwieje się, chwieje, mruży oczęta, podchodzi do stołu, zamienił dwa modele konnych rycerzy na ich koniach (bo to złe rumaki były, ogonki nie w ta stronę), po czym statecznym krokiem odszedł w stronę klopa puścić dużego ptaka grzebiącego z rodziny kurowatych..
Jak on te dwa (niepomalowane!) modele wypatrzył w całej masie (niepomalowanych!) ludków ledwo na nogach stojąc z pawiem podchodzącym do gardła, do dzisiaj jest zagadką. Co ciekawe, rano okazało się że istotnie miał rację

A potem jakoś każdy w swoją drogę poszedł, no ale hobby zostało do dzisiaj

Ech, łezka się w oku kręci..
Old Grumblers
ale wiele w tym prawdy ;]

Złomowisko: https://goo.gl/photos/xRMRQZGkEgCpcHcx5
Dla mnie najlepszy cytat z psów.Bezapelacyjnie do samego końca.
Mojego lub jej

Ja sie przewinalem przez 4 edycje i pewnie jak większość "starszych" graczy największy sentyment mam do 6 edycji. Grało mi się w niej najprzyjemniej (większośc armii nie miała jak póżniej odporności na fear, stubbornów itp, była panika w walce więc było wiecej możliwości). Środowisko może nie było tak liczne jak w 7 edycji (frekwencja) lecz był to czas kiedy strony klubów jeszcze tętnily życiem (pojawiało się dużo zdjęć czy battlereportów). Na forum (wtedy Gildia potem Border) też ludzie chętnie pisali reporty. Wiadomo reporty fajnie sie czyta ale gorzej samemu pisać:P wiec z roku na rok coraz mniej ich było. No i wtedy White Dwarfy jeszcze były zjadliwe.
Fakt. Pojawienie się forów dyskusyjnych (gildii i długo, długo później BP) zabiło strony klubowe i w ogóle strony traktujące o wfb.
Kilka innych zmian też jest znaczących. Na samym początku XXI wieku praktycznie wszystkie mastery odbywały się na konwentach, już nie pamiętam, który odkleił się jako pierwszy - chyba Arena. Dodatkowo, były wspólne mastery 40K i WFB, a co za tym idzie obie ekipy znały się i bawiły się razem. Teraz na masterze już się nie napijesz z czterdziestkowcami, bo oni mają swoje turnieje i oba środowiska się zupełnie oddzieliły. No i wtedy grało sie niepomalowanymi modelami
Kilka innych zmian też jest znaczących. Na samym początku XXI wieku praktycznie wszystkie mastery odbywały się na konwentach, już nie pamiętam, który odkleił się jako pierwszy - chyba Arena. Dodatkowo, były wspólne mastery 40K i WFB, a co za tym idzie obie ekipy znały się i bawiły się razem. Teraz na masterze już się nie napijesz z czterdziestkowcami, bo oni mają swoje turnieje i oba środowiska się zupełnie oddzieliły. No i wtedy grało sie niepomalowanymi modelami

Warhammer Pro-Tip #2: If Purple Sun isn't winning the game for you, consider using it more.
Heh ja swoją pierwszą bitwę battla widziałem około roku 1994/5 w księgarniu U Izy na Wilczej. Przy okazji kupowania gry strategicznej "Dragona" zobaczyłem, że na stole stoją jakieś ludki i ludzie ciskają kościami... do tej pory pamiętam to była bitwa Chaos vs Empire
potem pograłem troszkę do mniej wiecej wyjścia 1 vampire countów.

We Bust in, Fight Through the Carnage, let the BOOMSTIK do the Talking...
Mój początek w grach bitewnych związany był ze studiami i z Warzone oczywiście. Którego roku oni mieli premierę w Polsce? 1996?
Studiowałem wtedy w Poznaniu i moje początki związane były z malutkim sklepikiem który nie wiedzieć czemu nazywałem "Kaern" (sam nie wiem dziś czy tak się naprawdę nazywał, nie miał żadnego szyldu
). Znajdował się w miejscu, w którym teraz wznosi się "Kupiec poznański". Miejsce malutkie (aczkolwiek chyba jeden blat do gry tam stał) i magiczne. Magiczne dla mnie oczywiście, piorunujące wrażenie robiły na mnie te wszystkie anglojęzyczne okładki stojące na najwyższej półce (miało to tak wielki wpływ na mnie, iż stało się to dla mnie archetypem sklepu z tej branży - na najwyższej półce muszą stać anglojęzyczne podręczniki, koniecznie okładkami do przodu).
Warzone pamiętam słabo, ale radości przysparzało dużo. Fajny był motyw z zostawianiem punktów akcji na turę przeciwnika (by wypalić do niego w szarży
). Figurki mam do dziś, chociaż nie widziałem ich chyba z 5 lat (są spakowane, grałem Bractwem). Poza Kardynałem Dominikiem - bo pomalowany był ładnie
Wzory figurek jednak się zmieniły przez te lata - pamiętam swój zachwyt, gdy kupiłem pojazd do Bractwa (sam nie pamiętam, jak się nazywał - z tyłu miał figurę anioła). Gdy zobaczyłem go parę lat później po przerwie... ale prymityw 
WFB już chyba wtedy w Poznaniu startowało. W "Kaernie" stało wielkie pudło startowe (tuż obok Space Hulka bodajże
). Ale starć żadnych na stole nie zanotowałem. Mój pierwszy, platoniczny jeszcze kontakt z tą grą zaliczyłem przy okazji czytania "Fantastyki" - opowiadanie "Geheimnisnacht" było zaopatrzone w małą notkę od redakcji, w której wspominali o istnieniu RPG i gry bitewnej w tym settingu (a opowiadanie, co tu kryć, podobało mi się wtedy okrutnie
). Potem dostałem wraz z czasopismem "Magia i Miecz" elfiego spearmena - przez wiele lat moją jedyną figurkę do battla 
Studiowałem wtedy w Poznaniu i moje początki związane były z malutkim sklepikiem który nie wiedzieć czemu nazywałem "Kaern" (sam nie wiem dziś czy tak się naprawdę nazywał, nie miał żadnego szyldu

Warzone pamiętam słabo, ale radości przysparzało dużo. Fajny był motyw z zostawianiem punktów akcji na turę przeciwnika (by wypalić do niego w szarży



WFB już chyba wtedy w Poznaniu startowało. W "Kaernie" stało wielkie pudło startowe (tuż obok Space Hulka bodajże



hehe, ja dwa lata wcześniej zacząłem przygodę z bitewniakami, to był jakiś '93-'94 kiedy wpadłem do znajomego po jakiś zeszyt czy cóś, a tu się okazało że panowie (on i jego duuuuużo starszy brat, chyba o 8 lat) rozstawiali planszę i jakieś plastikowe potworki, przysiadłem się, zainteresowałem, starszy z braci wytłumaczył łopatologicznie o co chodzi i zaczęliśmy grać w....Battletecha. Sam kupiłem zestaw z pół roku później z tymi kauczuko/plastikowymi potworkami w środku, później zaś jakieś dodatki (w międzyczasie grałem w 1ed WFRP) i oczywiście magia i mieczyk do tego jako support. Aż łezka w oku się kręci jak odkryłem kilka lat później że gdzieś tam u naszego dużego brata Wujaszka Sama jest mała firma, która robi modele z metalu do BTecha właśnie (Ral Partha). Potem przyszedł jakiś artykuł wstępniak w magii i zajob na punkcie warzone, w które dość długo się zagrywałem, przerwa z 3-4 latka od wszystkiego (WFRP i WZ) i ponowny wkręcenie się w klimat bitewniaków, ale tym razem był to młotek i zupełny początek 6ed....ehhh człowiek stary jest 

Głupoty piszesz!#helion# pisze:....Battletecha. Sam kupiłem zestaw z pół roku później z tymi kauczuko/plastikowymi potworkami w środku


A co do Battletech-a jakoś specjalnie mnie nie wkręcił więc nawet o nim nie wspominałem aczkolwiek z helionem sporo wieczorów poświęciliśmy na ciskanie laserami wiązek, latanie po planszy i rozpisywaniu się na kartach tych robotów. Jakoś płynnie przeszliśmy do Warzone (u mnie po drodze była jeszcze karcianka) i od tego momentu mogę stwierdzić, że zacząłem grać w system bitewny. Battletech to raczej planszówka.
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart




Głupoty piszesz, miał równomerne zasady do gry na makietach, obok cali można było grać "europejsko" na cm....Może kupię kilka modeli "na półkę" ulubionych maszynekDaw pisze:Battletech to raczej planszówka.#helion# pisze:....Battletecha. Sam kupiłem zestaw z pół roku później z tymi kauczuko/plastikowymi potworkami w środku

hehe trochę wspomnień 
u nas w Gdańsku najbardziej przyczynił się do rozwoju battla - sklep Strefa 51 (była to filia już wcześniej wymienianego sklepu z Warszawy - tutaj pytanie do warszawiaków - co się stało/dzieje się z tym sklepem (szczerze wątpie aby dalej działał, ale może zawsze) ?? )
Sama S51 rozpoczeła działalność w wakacje 1998 roku - na początku opierali się głównie na karciankach i erpegach a battlowskie blitery i pudełka początkowo były rzadkością, ale dość szybko się rozkręcała scena lalkowa.
Sklepik miał super atmosferę , najpierw na Dworcu a potem na starówce, fajni mili ludzi - Amin (wywalony w czasie przeprowadzki), Jaskier i Dziki (którzy zostali "na pokładzie" do końca działalności, czyli do okolic marca - maja 2000) - można by to nazwać dobrze sklepo-klubem SZKODA, O SZKODA
:(:(:(:( - tak właśnie powinien wyglądać każdy sklep battlowo/karciany
Wcześniej działała już Iskra w Domu Książki na Miszewskiego, ale był to mikro sklep - przyjdź, kup, żegnaj - bez możliwości posiedzenia, poogladania bitew, pogadania itd.
Sama scena battlowa w Gdańsku rozwijała się dość mocno od niepamiętnych czasów - gdy zaczynałem grać wakacje 1997 było już sporo graczy - 5 edzia była bardzo popularna ze swoimi gięciami - i niektórymi rozpiskami, które to weterani pamiętają do dziś (oj że owych weteranów to już prawie z tego okresu niema).
Największy lokal jaki kiedykolwiek kojarzę w dobie preinternetowtych forów battlowych, smsów i innych szatanistycznych wynalazków mieliśmy właśnie w 5edzi (w Maciusiu) - 52 uczestników - stołów zabrakło i ludzie musieli grać na połączonych ławkach szkolnych (och wspomnienia, wspomnienia )
....zapomniałem dodać jeszcze o Masterze - chyba pierwszym sklepie rpgowo-karciano-battlowym w 3miesie - on dał podwaliny pod cały rozwój battla ale zmarł już dawno temu i tyle o nim

u nas w Gdańsku najbardziej przyczynił się do rozwoju battla - sklep Strefa 51 (była to filia już wcześniej wymienianego sklepu z Warszawy - tutaj pytanie do warszawiaków - co się stało/dzieje się z tym sklepem (szczerze wątpie aby dalej działał, ale może zawsze) ?? )
Sama S51 rozpoczeła działalność w wakacje 1998 roku - na początku opierali się głównie na karciankach i erpegach a battlowskie blitery i pudełka początkowo były rzadkością, ale dość szybko się rozkręcała scena lalkowa.
Sklepik miał super atmosferę , najpierw na Dworcu a potem na starówce, fajni mili ludzi - Amin (wywalony w czasie przeprowadzki), Jaskier i Dziki (którzy zostali "na pokładzie" do końca działalności, czyli do okolic marca - maja 2000) - można by to nazwać dobrze sklepo-klubem SZKODA, O SZKODA

Wcześniej działała już Iskra w Domu Książki na Miszewskiego, ale był to mikro sklep - przyjdź, kup, żegnaj - bez możliwości posiedzenia, poogladania bitew, pogadania itd.
Sama scena battlowa w Gdańsku rozwijała się dość mocno od niepamiętnych czasów - gdy zaczynałem grać wakacje 1997 było już sporo graczy - 5 edzia była bardzo popularna ze swoimi gięciami - i niektórymi rozpiskami, które to weterani pamiętają do dziś (oj że owych weteranów to już prawie z tego okresu niema).
Największy lokal jaki kiedykolwiek kojarzę w dobie preinternetowtych forów battlowych, smsów i innych szatanistycznych wynalazków mieliśmy właśnie w 5edzi (w Maciusiu) - 52 uczestników - stołów zabrakło i ludzie musieli grać na połączonych ławkach szkolnych (och wspomnienia, wspomnienia )
....zapomniałem dodać jeszcze o Masterze - chyba pierwszym sklepie rpgowo-karciano-battlowym w 3miesie - on dał podwaliny pod cały rozwój battla ale zmarł już dawno temu i tyle o nim
Ostatnio zmieniony 1 cze 2011, o 11:55 przez qwer, łącznie zmieniany 1 raz.
podpis skasowany-> patrz regulamin -> REGULAMIN ŚMIERDZI
Strefa o ile się nie pomylę działała na ulicy Żelaznej, pareset metrów od pamiętnego Estela (za blisko jak na dwa sklepy z podobną dziedziną), potem przenieśli się chyba do pasażu handlowego w metrze centrum, tam dość długo gościli, a dogorywali na ul. Jana Pawła, jakieś 50m od kina Femina (po drugiej stronie, w kierunku na mokotów), tam chyba z pół roku pociągnęli, może rok, dokładnie nie pamiętam...nie funkcjonuje już od 7-8 lat jakoś
A pamięta ktoś księgarnię na Brazylijskiej w Warszawie? Zamknęli ją jakieś 3-4 lata temu.
Albo Klub Iskra (lub Ikar..? ) osiedlowy na Gocławiu.
Spotykali się tam jacyś pro gracze, którzy grali w Warhammera, to była już 6 edycja.
Pozwalali przychodzić dzieciakom i grać, każdy miał pojedynczy regiment, a oni nam tłumaczyli co powinniśmy robić etc.
Mieli naprawdę kozackie malowanie armi, pamiętam High Elfy, Bestie i Imperium.
Niestety, później nagle słuch o nich zaginął i przestali nawiedzać tamten klub osiedlowy, pamiętam jeszcze jak kilka razy tam czekaliśmy, ale już nigdy nie przyszli. Podobno pojechali na jakieś mistrzostwa w USA, czy coś, ale chyba to były tylko plotki..
Już nie byłem taki mały, ale jak zobaczyłem te wielkie makiety w tym klubie i graczy, którzy mają z tego mega dużo radości, to też mnie coś wzięło.
W księgarni na Brazylijskiej kupiłem swój pierwszy regiment łuków Elfickich, gram nim nawet teraz - i do dzisiaj modele się nie zmieniły
Ale to był już (sic!) 2001-2 rok.
Później działał już chyba nawet klub w okolicznej szkole "żółtej", niedaleko Balatonu i basenu Wodnik, też na GOcławiu - może ten ktoś zapamiętał..
Albo Klub Iskra (lub Ikar..? ) osiedlowy na Gocławiu.
Spotykali się tam jacyś pro gracze, którzy grali w Warhammera, to była już 6 edycja.
Pozwalali przychodzić dzieciakom i grać, każdy miał pojedynczy regiment, a oni nam tłumaczyli co powinniśmy robić etc.
Mieli naprawdę kozackie malowanie armi, pamiętam High Elfy, Bestie i Imperium.
Niestety, później nagle słuch o nich zaginął i przestali nawiedzać tamten klub osiedlowy, pamiętam jeszcze jak kilka razy tam czekaliśmy, ale już nigdy nie przyszli. Podobno pojechali na jakieś mistrzostwa w USA, czy coś, ale chyba to były tylko plotki..

Już nie byłem taki mały, ale jak zobaczyłem te wielkie makiety w tym klubie i graczy, którzy mają z tego mega dużo radości, to też mnie coś wzięło.
W księgarni na Brazylijskiej kupiłem swój pierwszy regiment łuków Elfickich, gram nim nawet teraz - i do dzisiaj modele się nie zmieniły

Ale to był już (sic!) 2001-2 rok.
Później działał już chyba nawet klub w okolicznej szkole "żółtej", niedaleko Balatonu i basenu Wodnik, też na GOcławiu - może ten ktoś zapamiętał..

Szukam: zamienników do Silver Helmsów
Kontakt PM
Kontakt PM
niech będzie, ale to co opisałem, to też istniało, a tam na centralu byłem raz, jakoś te nurki śmietnikowe i beje zniechęcały do chodzenia tam, wolałem już "Estel" i "U Izy", po nich zaś Bellonę na Krakowskim Przedmieściu.Daw pisze:Braciszku - S51 była na Centralnym w podziemiach
o dziwo nikt tu nie wspomniał o sklepie w zakopanem;] dla mnie pierwsza wizyta tam była jak objawienie, sklepik malutki przy krupówkach ale z wejściem przez podwórze, cały w makietach zamków, scen bitewnych, setki pomalowanych modeli w witrynach... właściciel sam lepił smoki nawet;] strasznie mnie to zajawiło ale kasa wtedy (96? 97?) dla młodego człowieka była za duża jak na figurki... potem w krakowie dowiedziałem się o bardzie i szecherezadzie. pamiętam że szecherezada miała swoją filię na tomexie:D a sami zmieniali miejsce sklepu dwa razy ale w okolicy małego rynku zawsze. powstał też sklep na placu wolnica (który padł), w międzyczasie w szecherezadzie został z figurek praktycznie tylko komis , za to powstał sklep w galerii krakowskiej- smok. bard do dziś w tym samym miejscu. a obecnie zgubiłem rachubę w ilości sklepików;]
http://picasaweb.google.pl/vocart - moja galeria
Byłem tamvocal pisze:o dziwo nikt tu nie wspomniał o sklepie w zakopanem;] dla mnie pierwsza wizyta tam była jak objawienie, sklepik malutki przy krupówkach ale z wejściem przez podwórze, cały w makietach zamków, scen bitewnych, setki pomalowanych modeli w witrynach... właściciel sam lepił smoki nawet;] strasznie mnie to zajawiło ale kasa wtedy (96? 97?) dla młodego człowieka była za duża jak na figurki...

Na jakiejś wycieczce szkolnej. Wtedy jeszcze nie miałem bladego pojęcia, że wogóle istnieją takie gry. Wrażenia dokładnie jak Twoje. Piękne figurki i ogromne ceny
