Wybory parlamentarne 2011
Moderatorzy: Heretic, Grolshek, Albo_Albo
Wybory parlamentarne 2011
Kampania wyborcza właśnie ruszyła więc pozwoliłem sobie założyć ten wątek (proszę więc bez zbędnego spamu, wyzywania się, oraz trzymania się tematu).
Wychodzi więc na to, że szykuje nam się nam pierwsza reelekcja rządu i koalicji która go popiera. PO przy obecnym poparciu mediów zwycięstwo ma w kieszeni, a wieś i tak zagłosuje za PSL. PiS na własne życzenie skupiając się głównie na sprawie smoleńska pozbawia się możliwości zwycięstwa, przy czym nie w ogóle zdolności koalicyjnej. Więc nawet jeśli jakimś cudem zdobędą przewagę nad PO to i tak najprawdopodobniej będzie koalicja PO-PSL-SLD. Gdyż PSLowi bardziej będzie się opłacać być "języczkiem u wagi" niż słąbym koalicjantem PiSu, PO nie będzie chciało oddać władzy, a SLD chce się do niej dorwać więc się odłożą na bok animozje i się dogadają.
Teoretycznie więc wszystko jest pozamiatane, ale ja mimo tej pesymistycznej analizy i tak pójdę głosować, oczywiście na Nową Prawice (dawniej UPR-WiP). Czy dostaną się do Sejmu, nie wiem, ale chce głosować za własnymi przekonaniami, a nie na jakieś mniejsze zło, lub tych co mają największe szanse. Jeśli się nie uda to trudno, ale jak dadzą rade uciułać te 5%, to przynajmniej będą mogli (oczywiście do spółki z PO bo niestety inaczej się nie da) przepchnąć parę wolnościowych rzeczy.
Wychodzi więc na to, że szykuje nam się nam pierwsza reelekcja rządu i koalicji która go popiera. PO przy obecnym poparciu mediów zwycięstwo ma w kieszeni, a wieś i tak zagłosuje za PSL. PiS na własne życzenie skupiając się głównie na sprawie smoleńska pozbawia się możliwości zwycięstwa, przy czym nie w ogóle zdolności koalicyjnej. Więc nawet jeśli jakimś cudem zdobędą przewagę nad PO to i tak najprawdopodobniej będzie koalicja PO-PSL-SLD. Gdyż PSLowi bardziej będzie się opłacać być "języczkiem u wagi" niż słąbym koalicjantem PiSu, PO nie będzie chciało oddać władzy, a SLD chce się do niej dorwać więc się odłożą na bok animozje i się dogadają.
Teoretycznie więc wszystko jest pozamiatane, ale ja mimo tej pesymistycznej analizy i tak pójdę głosować, oczywiście na Nową Prawice (dawniej UPR-WiP). Czy dostaną się do Sejmu, nie wiem, ale chce głosować za własnymi przekonaniami, a nie na jakieś mniejsze zło, lub tych co mają największe szanse. Jeśli się nie uda to trudno, ale jak dadzą rade uciułać te 5%, to przynajmniej będą mogli (oczywiście do spółki z PO bo niestety inaczej się nie da) przepchnąć parę wolnościowych rzeczy.
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."
Szkoda tylko, że takich ludzi jak ty czy ja jest mało, bo mam takie same poglądy. Jak dla mnie najwięcej psują sondaże przedwyborcze bo to nimi się ludzie zazwyczaj kierują idąc głosować.Tullaris pisze:Kampania wyborcza właśnie ruszyła więc pozwoliłem sobie założyć ten wątek (proszę więc bez zbędnego spamu, wyzywania się, oraz trzymania się tematu).
Wychodzi więc na to, że szykuje nam się nam pierwsza reelekcja rządu i koalicji która go popiera. PO przy obecnym poparciu mediów zwycięstwo ma w kieszeni, a wieś i tak zagłosuje za PSL. PiS na własne życzenie skupiając się głównie na sprawie smoleńska pozbawia się możliwości zwycięstwa, przy czym nie w ogóle zdolności koalicyjnej. Więc nawet jeśli jakimś cudem zdobędą przewagę nad PO to i tak najprawdopodobniej będzie koalicja PO-PSL-SLD. Gdyż PSLowi bardziej będzie się opłacać być "języczkiem u wagi" niż słąbym koalicjantem PiSu, PO nie będzie chciało oddać władzy, a SLD chce się do niej dorwać więc się odłożą na bok animozje i się dogadają.
Teoretycznie więc wszystko jest pozamiatane, ale ja mimo tej pesymistycznej analizy i tak pójdę głosować, oczywiście na Nową Prawice (dawniej UPR-WiP). Czy dostaną się do Sejmu, nie wiem, ale chce głosować za własnymi przekonaniami, a nie na jakieś mniejsze zło, lub tych co mają największe szanse. Jeśli się nie uda to trudno, ale jak dadzą rade uciułać te 5%, to przynajmniej będą mogli (oczywiście do spółki z PO bo niestety inaczej się nie da) przepchnąć parę wolnościowych rzeczy.
Nie wiem czy i kiedy w końcu się to zmieni, że 2 partie będą na topie, ale widocznie ludziom jest z tym dobrze i nie potrzebują zmian w tym kraju. Ja bym też dał szanse innym, a nie pitolił potem jak to u nas jest źle.
typowo UPR-owska uwaga. Bo przecież "lewaki" nie chcą zdobyć władzy tylko się do niej "dorwać"...Tullaris pisze:a SLD chce się do niej dorwać
(nie, nie głosuję na SLD)
Ludvik pisze:Wystawianie np. Black Knightów jako Blood Knightów uważam za osobistą obrazę
- krystian1wielki
- Niszczyciel Światów
- Posty: 4143
- Lokalizacja: FENIX Włocławek/Gdańsk
Uważam że należy wypierdolić wszystkich dotychczasowych rządzących a na ich miejsce dać kogoś nowego - tylko tak moze poprawić sie u nas sytuacja w kraju
Nic się nie zmieni (niestety). Prawdopodobnie trochę straci PiS i PO na rzecz SLD (niestety2). Jednak mieć nadzieję trzeba i spróbować warto. Jednak KNP brakuje elektoratu. To tylko ludzie młodzi, a to za mało by zdobyć te 5% choć kto wie?
ONR falanga i radykalni narodowcy, to jedyna nadzieja po śmierci Andrzeja!!
"W sumie nie zmienia to nic tylko tyle że wyczułeś okazje i ją wykorzystałeś a ja byłem naiwny i dałem się wykorzystać. Nie martw się następnym razem nie będe uprzejmy i miły" AS1 vs. Dymitr
- Infernal Puppet
- Masakrator
- Posty: 2936
- Lokalizacja: Koszalin
Cóż, może i ja się tu nieco wypowiem - zasadniczo można się spodziewać ze wybory skończą się na jeden z 4 mozeliwych scenariuszy :
Wariant 1 - zwycięsto PO - była by to w sumie pierwsza reelekcja rządu w nasze 20 letniej historii demokracji, do tej pory co wybory była karuzela. Jeśli Po wygra zasadniczo można się spodziewać kontynułacji obenej polityki z wszystkimi jej wiadomymi nam wadami i zaletami... Pytanie jakie to będzie zwycięsto ?
Wariant 2 - zwycięsto PiS - czyli powrót 4 PR i lat 2005-2007 w pełnej rozpiętości, do tego naznaczonych przekonieniem o spisku, układzie i dyszących żądzą zemsty za domniemane i prawdziwe krzywdy od innych opcji politycznych...I tej wariant wcale nie jest taki niemożliwy jakby wielu chciało. Szaleństo posmoleńskie jeszce się całkiem mocno w społeczeństwie żarzy, do tego umiejęste wytykanie porażek rządu ( których zresztą "trochę" jest ) i może to przy umiejętnej kampanii dać PiS zwycięsto, którym wcale nie musi byc władza, znaczną poprawą sytułącji było by już zmniejszenie przewagi platformy o tyle by koalicja z PSL ( o ile wejdzie do parlamentu ), co wypchnie ją w objęcia SLD ( z któym PiS moze się dogadać ) albo rząd mniejszościowy ( co przerabialiśmy w latach rządów lewicy po wejściu do UE ). Jeśli dojdzie do tego wysoki wynik SLD to ogólnie sytułacja platformy mozę być bardzo nieciekawa.
Waraint 3- zwcięstwo SLD - mało prawdopodobny, ale dla sojuszu sporym sukcesem było by już uzyskanie 15-20 % mandatów poselskich, co umacniało by pozycję lewicy jako trzeciej siły politycznej, zdolej domknąć ew. lukę do większości sejmowej , pytanie czym dal PO czy dal PIS. A wynik taki też nie jest niemozliwy bo istnieje spora grupa zniechęconych bezustanną wojną po-pis, która mogła by wybrać właśnie sojusz. Newet jeśli lewicy brakuje nieco wyrazistości ( w przeciwieństwie do np. PiS który ma jej aż za wiele, tak jak niegdyś saoobrona i LPR ), ale w ostatnich latach sporo zrrobiła dal poprawy wizerunku, a i odmium okresu rządów Leszka Millera też już powoli odchodzi w niepamięć...
Waraint 4 - "zwycięstwo" michałków - czyli różnorakich małych partii, jak ruchu palikota, partii kobiet czy SDPL. Jeśli nawet pratia tak ugruntowana jak PSL ( Pawlakowi mozna zarzucać czasami zaściankowość i nepotyzm, ale trudno negować że jak na rozmiary swojej partii ma nieproporciolalnie dużą rolę w parlamencie ) nie ma 100% pewności na wejście do sejmu trudno jest oczekiwać, ze uda się to partiom o wyraźnie słabszej odeń pozycji, ale z drugiej strony w pewnych okolicznosciach nawet jedna taka mała partia która przekroczyła by próg wyborczy mogła by na scenie politycznej nieźle namieszać jeśli akurat tych kilku posłów było by potrzebych do uzyskania przez rząd większości....albo do zablokowania go przy mniejszości....
Wariant 1 - zwycięsto PO - była by to w sumie pierwsza reelekcja rządu w nasze 20 letniej historii demokracji, do tej pory co wybory była karuzela. Jeśli Po wygra zasadniczo można się spodziewać kontynułacji obenej polityki z wszystkimi jej wiadomymi nam wadami i zaletami... Pytanie jakie to będzie zwycięsto ?
Wariant 2 - zwycięsto PiS - czyli powrót 4 PR i lat 2005-2007 w pełnej rozpiętości, do tego naznaczonych przekonieniem o spisku, układzie i dyszących żądzą zemsty za domniemane i prawdziwe krzywdy od innych opcji politycznych...I tej wariant wcale nie jest taki niemożliwy jakby wielu chciało. Szaleństo posmoleńskie jeszce się całkiem mocno w społeczeństwie żarzy, do tego umiejęste wytykanie porażek rządu ( których zresztą "trochę" jest ) i może to przy umiejętnej kampanii dać PiS zwycięsto, którym wcale nie musi byc władza, znaczną poprawą sytułącji było by już zmniejszenie przewagi platformy o tyle by koalicja z PSL ( o ile wejdzie do parlamentu ), co wypchnie ją w objęcia SLD ( z któym PiS moze się dogadać ) albo rząd mniejszościowy ( co przerabialiśmy w latach rządów lewicy po wejściu do UE ). Jeśli dojdzie do tego wysoki wynik SLD to ogólnie sytułacja platformy mozę być bardzo nieciekawa.
Waraint 3- zwcięstwo SLD - mało prawdopodobny, ale dla sojuszu sporym sukcesem było by już uzyskanie 15-20 % mandatów poselskich, co umacniało by pozycję lewicy jako trzeciej siły politycznej, zdolej domknąć ew. lukę do większości sejmowej , pytanie czym dal PO czy dal PIS. A wynik taki też nie jest niemozliwy bo istnieje spora grupa zniechęconych bezustanną wojną po-pis, która mogła by wybrać właśnie sojusz. Newet jeśli lewicy brakuje nieco wyrazistości ( w przeciwieństwie do np. PiS który ma jej aż za wiele, tak jak niegdyś saoobrona i LPR ), ale w ostatnich latach sporo zrrobiła dal poprawy wizerunku, a i odmium okresu rządów Leszka Millera też już powoli odchodzi w niepamięć...
Waraint 4 - "zwycięstwo" michałków - czyli różnorakich małych partii, jak ruchu palikota, partii kobiet czy SDPL. Jeśli nawet pratia tak ugruntowana jak PSL ( Pawlakowi mozna zarzucać czasami zaściankowość i nepotyzm, ale trudno negować że jak na rozmiary swojej partii ma nieproporciolalnie dużą rolę w parlamencie ) nie ma 100% pewności na wejście do sejmu trudno jest oczekiwać, ze uda się to partiom o wyraźnie słabszej odeń pozycji, ale z drugiej strony w pewnych okolicznosciach nawet jedna taka mała partia która przekroczyła by próg wyborczy mogła by na scenie politycznej nieźle namieszać jeśli akurat tych kilku posłów było by potrzebych do uzyskania przez rząd większości....albo do zablokowania go przy mniejszości....
Ach te uroki bycia ciągle głodnym .Mad Mike pisze:To nie wypali. Zanim wjedzie, to sytuacja ulegnie odwróceniu i tort będzie w środku Cezarakwaku pisze:nawet gdyby miał tam wjechać tort z Cezarym w środku.
- Silverbolt
- Chuck Norris
- Posty: 428
- Lokalizacja: Włocławek
Może i tak, ale SLD jak nie kojarzy się z komuchami to z homoseksualistami.Infernal Puppet pisze:ale w ostatnich latach sporo zrrobiła dal poprawy wizerunku, a i odmium okresu rządów Leszka Millera też już powoli odchodzi w niepamięć...
-
- Masakrator
- Posty: 2297
Brawo Infernal, w końcu jakiś rzeczowy post. A ja myślałem, iż ten wątek zamieni się w wylęgarnię trolli.Cóż, może i ja się tu nieco wypowiem - zasadniczo można się spodziewać ze wybory skończą się na jeden z 4 mozeliwych scenariuszy :
Wątpię by JKM zdobył te 5 % chociaż. Partia idzie do wyborów pod nazwą Nowa Prawica JKM (jego ego by nie wytrzymało gdyby w nazwie się nie znalazło jego imię i nazwisko) a on tymczasem wygłasza takie wywiady : http://www.youtube.com/watch?v=2JhtRLkAKYM
Nie dość ,że się "zacina" w mówieniu, to spluwa przed słowem demokracja, obraża socjalistów i generalnie jak zawsze zaostrza przedwyborczą retorykę. A potem jeszcze się awanturuje ,ze ma mało czasu antenowego. Ale jak mu dać czas to właśnie swoje teorie wyjawia.
Generalnie mocno się zastanawiam przez zachowanie JKM'a czy głosować na KNP. Gdyby ludzie jak S. Michalkiewicz mieli choć trochę charyzmy a nie byli ciepłymi kluchami to by KNP miał szanse na 5-7 %.
Ale jedyną propagandę robi JKM, który dodatkowo marnuje czas na swoje bzdury zamiast przedstawić program Kongresu Nowej Prawicy. KNP z Korwinem i bez Korwina nie ma tak naprawdę szans na zwycięstwo. Korwin zawsze przed wyborami zniechęca ludzi swoimi teoriami, a KNP bez Korwina zginie po prostu bo to małe kółko wzajemnej adoracji jest.
Podejrzewam, że jak nie zagłosuję na KNP to będę głosował przeciw PiSowi (czyli niestety na PO).
Bo takich popaprańców jak pisowcy, którzy nawet śmierć Leppera wykorzystują do własnych gier politycznych to trzeba pogonić z polityki.
Nie dość ,że się "zacina" w mówieniu, to spluwa przed słowem demokracja, obraża socjalistów i generalnie jak zawsze zaostrza przedwyborczą retorykę. A potem jeszcze się awanturuje ,ze ma mało czasu antenowego. Ale jak mu dać czas to właśnie swoje teorie wyjawia.
Generalnie mocno się zastanawiam przez zachowanie JKM'a czy głosować na KNP. Gdyby ludzie jak S. Michalkiewicz mieli choć trochę charyzmy a nie byli ciepłymi kluchami to by KNP miał szanse na 5-7 %.
Ale jedyną propagandę robi JKM, który dodatkowo marnuje czas na swoje bzdury zamiast przedstawić program Kongresu Nowej Prawicy. KNP z Korwinem i bez Korwina nie ma tak naprawdę szans na zwycięstwo. Korwin zawsze przed wyborami zniechęca ludzi swoimi teoriami, a KNP bez Korwina zginie po prostu bo to małe kółko wzajemnej adoracji jest.
Podejrzewam, że jak nie zagłosuję na KNP to będę głosował przeciw PiSowi (czyli niestety na PO).
Bo takich popaprańców jak pisowcy, którzy nawet śmierć Leppera wykorzystują do własnych gier politycznych to trzeba pogonić z polityki.
trolujesz.diuk pisze:SLD = PO
Nie ma co się roztkliwiać Panowie, załóżmy Partię Batlowców.
Dla tych co chcą radykalnych zmian i wyłonienia się idealnej partii, która zrealizuje swoje obietnice przedwyborcze... przez ostatnie 20 lat władza nam się zmieniała co kadencję - nic dobrego z tego nie wyszło, a co wybory obiecywano, że będzie lepiej.
Jeśli chcielibyście by tym razem coś się poprawiło to też się zawiedziecie.
IMO branie udział w wyborach to zawsze wybieranie mniejszego zła.
Z obserwacji mi wyszło, że czym bardziej skrajne poglądy tym więcej złego czynią.
Jeśli chcesz by ktoś realizował Twoje pomysły, rządził sprawiedliwie i z myślą o wszystkich to sam kandyduj
pozdrawiam
A.
ps. żeby nie było wątpliwości to głosuje na PO
- krystian1wielki
- Niszczyciel Światów
- Posty: 4143
- Lokalizacja: FENIX Włocławek/Gdańsk
Kiedyś myślałem o pójściu w politykę i zrobieniu czegoś sensownego ale pomyślałem że qrva szkoda zachodu bo żeby samemu coś zmienić to musiałbym sie solidnie narobić a z resztą to nie chcę żeby cały kraj sie ze mnie śmiał i uważał za debilaJeśli chcesz by ktoś realizował Twoje pomysły, rządził sprawiedliwie i z myślą o wszystkich to sam kandyduj
Proponuję zagłosować na PO, ponieważ tylko oni mając coś sensownego do zaproponowania i są przy tym liczącą się partią (SLD zaraz zajmie się rozdawaniem kasy w celu zwiększenia długu publicznego, a PiS zrobi polowanie na czarownice i rozwalanie tego co udało się Platformie), po drugie każdorazowa zmiana powoduje osłabienie efektywności procesu. W efekcie ludzie będą niezadowoleni i zaczną domagać się kolejnej zmiany, co spowoduje kolejny dołek, nim efektywność wróci do stanu sprzed zmiany, powodując dalsze obniżanie skuteczności działania organizacji jaką jest w tym przypadku państwo. Po prostu głosowanie na obecną władzę jest zwyczajnie rozsądne i to nawet nie z przyczyn politycznych, a z przyczyn wynikających z praw ekonomii, a konkretnie jej działu zajmującego się organizacją i zarządzaniem. Z resztą PO radzi sobie całkiem dobrze ze sprawowaniem władzy, gdy uwzględni się złożoność tego zadania. Dlatego też ludzie, którzy narzekają na swoich przełożonych, czy na rząd nie zdają sobie sprawy jak trudne jest choćby samo utrzymanie danej organizacji w całości.
Piekna teoria, ale koslawa.
1) PO nie radzi sobie z realizacja nawet prostych zadan - autostrada lodz-warszawa, tak 200% nie do zawalenia jeszcze 2 lata temu - nie powstanie jeszcze dlugo po euro. Stan innych drog - jak widac, choc akurat o A2 bym sie nie czepial. Kondycja sluzby zdrowia czy spolek skarbu panstwa - fatalna.
Styl sprawowania wladzy PO to "nie chce nam sie". Gdyby tylko tyle, to jeszcze bylbym w stanie przezyc, bo idealem wladzy dla mnie jest wycofywanie panstwa z obszarow, ktore nie sa strategicznie niezbedne, a ten, kto nic nie robi, nie poprawi, ale i nie spieprzy bardziej. Samo pieprzy sie na tyle powoli i przewidywalnie, ze dalbym sobie rade. Vide "nie robimy nic jak byl kryzys" czy "epidemia? poczekajmy". Dzialania, jak sie okazalo, sluszne.
Tyle tylko, ze PO rozbudowala administracje ponad wszelkie dopuszczalne granice, blatowanie na najwyzszych szczeblach ujawnila afera hazardowa (ktorej podobno nie bylo), a stopien zenady Bronka przebil Fotyge i Kaczora - cos, co wydawalo mi sie niemozliwe.
PO po prostu daje dupy, a sukcesy osiagaja tylko tam, gdzie nic nie robia.
To chyba jedyna zaleta PO - przewidywalnosc miernoty.
2) Mowisz, ze zarzadzanie panstwem jest trudne - do cholery jasnej, to sa zawodowi politycy, od 2003 PO przygotowywala sie do przejecia wladzy i gdy ja w koncu zdobyla - nastal taki metlik i takie zamieszanie, ze np Zdrojewski objal kulture przez personalne zagrywki. Gdy Ci kucharka spali caly obiad to tez wzruszasz ramionami i mowisz, ze "gotowanie jest trudne" ? Nie sprawdza sie, to won.
Ale Grabarczyk dalej przy korycie. To wkurza.
3) PO chyba zapomnialo o jednym bardzo prostym fakcie - spora czesc jej wyborcow to ludzie o pogladach typowo POPiSowskich, rodem z koalicji 2005. To, ze glosuja na nich spowodowane jest niechecia do kaczora, czasow Fotygi czy Leppera w koalicji. PO odjezdza coraz bardziej na lewo, a skrzydlo Gowina jest pacyfikowane, bo nie jest "mierny, bierny, ale wierny". Jesli Tusk przegnie pale i Gowin odejdzie, a slychac w kuluarach takie ploty, to dlugiego rzadzenia PO nie wroze. Takich ludzi jak ja, konserwatywno-liberalnych, ale glosujacych do tej pory na PO przez niechec do PiSu - jest masa. PJN nie byla alternatywa nigdy, ale Gowin jest.
Zabawne, ze nawet Czuma potrafi sprzedac Tuskowi niespodziewanego kopa w jaja, kierujac sie zwyczajna uczciwoscia i to jest szok, bo to "czlowiek PO". Dodajcie do tego tuszowanie raportu NIK, ktory powinien wywolac burze miesiac wczesniej, turbofail polskiej polityki zagranicznej przez raport MAK, rozsypana infrastrukture, tematy zastepcze (pedofile, kibole, cyklisci), jaruzela u bronka, brak nawet proby realizacji wyborczych obietnic... moge tak dlugo.
Teza o "dobrym radzeniu sobie ze sprawowaniem wladzy" przez PO wywoluje u mnie spazmy smiechu.
1) PO nie radzi sobie z realizacja nawet prostych zadan - autostrada lodz-warszawa, tak 200% nie do zawalenia jeszcze 2 lata temu - nie powstanie jeszcze dlugo po euro. Stan innych drog - jak widac, choc akurat o A2 bym sie nie czepial. Kondycja sluzby zdrowia czy spolek skarbu panstwa - fatalna.
Styl sprawowania wladzy PO to "nie chce nam sie". Gdyby tylko tyle, to jeszcze bylbym w stanie przezyc, bo idealem wladzy dla mnie jest wycofywanie panstwa z obszarow, ktore nie sa strategicznie niezbedne, a ten, kto nic nie robi, nie poprawi, ale i nie spieprzy bardziej. Samo pieprzy sie na tyle powoli i przewidywalnie, ze dalbym sobie rade. Vide "nie robimy nic jak byl kryzys" czy "epidemia? poczekajmy". Dzialania, jak sie okazalo, sluszne.
Tyle tylko, ze PO rozbudowala administracje ponad wszelkie dopuszczalne granice, blatowanie na najwyzszych szczeblach ujawnila afera hazardowa (ktorej podobno nie bylo), a stopien zenady Bronka przebil Fotyge i Kaczora - cos, co wydawalo mi sie niemozliwe.
PO po prostu daje dupy, a sukcesy osiagaja tylko tam, gdzie nic nie robia.
To chyba jedyna zaleta PO - przewidywalnosc miernoty.
2) Mowisz, ze zarzadzanie panstwem jest trudne - do cholery jasnej, to sa zawodowi politycy, od 2003 PO przygotowywala sie do przejecia wladzy i gdy ja w koncu zdobyla - nastal taki metlik i takie zamieszanie, ze np Zdrojewski objal kulture przez personalne zagrywki. Gdy Ci kucharka spali caly obiad to tez wzruszasz ramionami i mowisz, ze "gotowanie jest trudne" ? Nie sprawdza sie, to won.
Ale Grabarczyk dalej przy korycie. To wkurza.
3) PO chyba zapomnialo o jednym bardzo prostym fakcie - spora czesc jej wyborcow to ludzie o pogladach typowo POPiSowskich, rodem z koalicji 2005. To, ze glosuja na nich spowodowane jest niechecia do kaczora, czasow Fotygi czy Leppera w koalicji. PO odjezdza coraz bardziej na lewo, a skrzydlo Gowina jest pacyfikowane, bo nie jest "mierny, bierny, ale wierny". Jesli Tusk przegnie pale i Gowin odejdzie, a slychac w kuluarach takie ploty, to dlugiego rzadzenia PO nie wroze. Takich ludzi jak ja, konserwatywno-liberalnych, ale glosujacych do tej pory na PO przez niechec do PiSu - jest masa. PJN nie byla alternatywa nigdy, ale Gowin jest.
Zabawne, ze nawet Czuma potrafi sprzedac Tuskowi niespodziewanego kopa w jaja, kierujac sie zwyczajna uczciwoscia i to jest szok, bo to "czlowiek PO". Dodajcie do tego tuszowanie raportu NIK, ktory powinien wywolac burze miesiac wczesniej, turbofail polskiej polityki zagranicznej przez raport MAK, rozsypana infrastrukture, tematy zastepcze (pedofile, kibole, cyklisci), jaruzela u bronka, brak nawet proby realizacji wyborczych obietnic... moge tak dlugo.
Teza o "dobrym radzeniu sobie ze sprawowaniem wladzy" przez PO wywoluje u mnie spazmy smiechu.