Arena of Death 21 Sartosa 4.

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Mhroczny Rycerz
Falubaz
Posty: 1146

Re: Arena of Death 21 Sartosa 4.

Post autor: Mhroczny Rycerz »

GarG pisze:Panowie idzcie na PW... prosze?
Oj tam, oj tam :D

Już nie będe spamował (w tym temacie :twisted:) :P
White Lion pisze:Mam prośbę :)

Nie, nie masz. Chyba że znudziło Ci się to forum, to wtedy możesz kontynuować nakłanianie do piractwa -- Tomash
Why so serious? ;)

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

Podpisuję się. Już nie będę, sorka :mrgreen:
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Tullaris
Masakrator
Posty: 2177
Lokalizacja: Solec nad Wisłą

Post autor: Tullaris »

Cresus pisze:honor grubasów obroniony :mrgreen:
swoją drogą, Tullaris - nic w zasadach nie widzę przeciw, przepuściłbyś ogra z markiem chaosu?
Dawaj go :twisted:
Mhroczny Rycerz pisze:Bez obrazy ale jak czytam raporty walk z ogrami to mam wrażenie, że przeciwnicy ogrów to idioci (a przynajmniej Twój opis tak o nich świadczy). Czemu żaden z nich nie próbuje obejść ogra i ciąć go po ścięgnach, kolanach, nerkach? Albo jak na którejś tam arenie wstecz jak demona złapał ogr to czemu on mu nie wsadził palców do oczu? Co za kretyn by atakował opancerzonego ogra od frontu? Mam nadzieje, że Cie nie uraziłem ale cały czas mnie to zastanawia.

PZDR
Wezmę sobie do serca te uwagii :wink: .
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

Znaczy że co, teraz mojego ogra będą ciąć po ścięgnach? :(

BTW, jak z dzisiejszą walką i losowaniem grup do półfinałów? ;)
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Mhroczny Rycerz
Falubaz
Posty: 1146

Post autor: Mhroczny Rycerz »

Tullaris pisze:Wezmę sobie do serca te uwagii :wink: .
I znowu wyszedłem na czepliwego dupka :?
White Lion pisze:Mam prośbę :)

Nie, nie masz. Chyba że znudziło Ci się to forum, to wtedy możesz kontynuować nakłanianie do piractwa -- Tomash
Why so serious? ;)

Awatar użytkownika
kubon
Falubaz
Posty: 1048

Post autor: kubon »

,,Chcemy krwi, chcemy krwi" - Słychać było na Arenie skandującą publiczność ...

:wink:
‎... And then God said 'Let metal bands have the most insanely awesome, twisted, kickass music videos known to man'.

And Satan said 'That's what I was thinking'.

Awatar użytkownika
Tullaris
Masakrator
Posty: 2177
Lokalizacja: Solec nad Wisłą

Post autor: Tullaris »

Mhroczny Rycerz pisze:
Tullaris pisze:Wezmę sobie do serca te uwagii :wink: .
I znowu wyszedłem na czepliwego dupka :?
Nie przesadzaj :wink: każda konstruktywan krytyka jest mile widziana :P

Sir Gwidon de Fannaes vs Terlarkar Upadły

- Te wieści są pewne Natalio- powiedział Jack – Te durne krasnoludy chyba zbierają przeciw nam armię- Powiedział Jack Storm.
-Jeśli rzeczywiście są tak głupi, aby atakować wyspę to proszę bardzo- Powiedziała Natalie- Długi Drąg powinien wiedzieć, że zacznie wojnę nie ze mną, ale z całą Radą Piratów. Gdyby był mądry, to spróbował by załatwić tą sprawę przez sąd kapitański, a tak ryzykuje wykluczenie z pirackiej braci, ale to jego wybór-
Królowa Piratów starała się zachować pozory nie wzruszonej, lecz wiedziała, że mogą wyniknąć z tego kłopoty. Najlepiej by było dogadać się jakoś z krasnalami, bo wojna choć na pewno nie zakończy się jej klęską z pewnością zaszkodzi interesom. Niemniej jednak należy podjąć przygotowania do odparcia ewentualnego ataku, oraz powiadomić sojuszników. A póki co czas na ostatnią walkę drugiej rundy na arenie.
Podczas tej walki miało dojść do starcia Bretońskiego Paladyna, z nieumarłym dawnym wojownikiem chaosu Pana Zmian, a obecnie sługą Pana Rozkładu. Pojedynek był więc szczególnie ekscytujący gdyż było to swoiste starcie dobra ze złem.
Gwidon skończył szykować rynsztunek w swej komnacie i ruszył w kierunku areny. Wiedział, że czeka go ciężka przeprawa czuł bowiem, że jego przeciwnik służy potężnemu złu które wspiera go swą mocą. Zatem jedyną drogą do zwycięstwa jest zwierzenia Pani. Gdy był już na miejscu pogrążył się w modlitwie.
Terlarkar wyczuwał moc Paladyna, ale nie przerażała go ona, wręcz przeciwnie im silniejszy przeciwnik tym większa satysfakcja z odniesionego nad nim zwycięstwa i poświęcenia jego duszy Nurglowi. Kiedy zobaczył rozmodlonego Paladyna nie mógł już doczekać się chwili gdy odda jego dusze swemu panu.
Gdy obaj usłyszeli gong rozpoczęła się walka. Pierwszy natarł nieumarły który wykorzystał fakt, że Gwidon się modlił. Bretończyk wstał jednak w ostatniej chwili i odbił miecz przeciwnika, po czym sam uderzył półtorakiem w tarczę Terlarkara. Ten odbił cios i zadał uderzenie w udo, ale Rycerz zdążył odstąpić, poza zasięg ostrza i ciął od góry swym mieczem. Nurglista przyjął to uderzenie na tarcze po czym od boku ciął swoim mieczem w bok Pladyna, ten jednak w porę zastawił się półtorakiem i odtrącił ostrze wroga, a następnie wykonała zamaszyste cięcie, kierując je w stronę tarczy nieumarłego. Zmienił jednak kąt uderzenia i udało mu się trafić Terlarkara w ramię. Miecz błysnął, Upadły poczuł jak poświęcone ostrze pali jego plugawe ciało, bul był nie do zniesienia, cofnął się więc przeklinając Paladyna. Gwidon widząc efekt swego ataku ruszył do natarcia sądząc, że teraz nadszedł czas zniszczenia przeklętej kreatury, zasypał więc Terlarkra gradem ciosów. Sługa Pana rozkładu, wytrzymał to natarcie, broniąc się tarczą i odbijając ciosy mieczem. Zdecydował nie odrzucać się Paladyna od siebie, wyczekał na odpowiedni moment, zasłonił się tarczą przed nadchodzącym ciosem i skrócił dystans, a następnie pchnął mieczem. Uderzenie trafiło Gwidona w brzuch, przebiło by go na wylot ale zbroja uratowała mu życie, zadana rana była jednak głęboka.
Terlarkar przejął teraz inicjatywę i zaczął nacierać na Gwidona, wyprowadzając swoje pchnięcia i cięcia. Paladyn zdołał jej jednak prawie wszystkie zbić, lecz jedno omal nie trafiło go w serce, na szczęście Pani czuwała. Paladyn nie pozostawał długo w defensywie po doparciu ciosów wroga, przeszedł do zadawania swoich, wykorzystał przy tym większy zasięg jaki dawał mu miecz półtoraręczny, co szybko się opłaciło. Jednym z ciosów odbił klingę przeciwnika na bok, a następnie trafił go w bok. Terlarkar poczuł jak jego umysł odpływa, opanował się jednak, przeklęty Paladyn był rzeczywiście trudnym wyzwaniem. Nieumarły musiał ponownie skrócić dystans co starał się przez całą wymianę ciosów uczynić i udało mu się to w końcu gdyż zadał Gwidonowi koleją ranę w bok, lecz ten nie pozostał mu dłużny i odpłacił się cięciem niemal w tym samym momencie.
Obaj przeciwnicy oberwali już solidnie lecz żaden nie zamierzał rezygnować, walczyli dla swych bóstw i widać było, że zmaganiom tym patronują potężne siły. Gwidon pierwszy ruszył do ataku, lecz po szybkiej wymianie ciosów został odepchnięty przez tarcze Terlarkara, ten wyczuł swoją szanse sam natarł zadając mordercze pchnięcie. Pani chroniła jednak swego sługę i ostrze upadłego ominęło cel, Gwidon poczuł, że jeśli teraz nie zakończy walki to przegra wiedział, że to sama Pani kieruje teraz jego ręką, błogosławione ostrze pomknęło w kierunku nieumarłego i zagłębiło się w jego spaczonym ciele, paląc i trzaskając kości. Dla Terlarkara to było już za wiele, nie mógł utrzymać się w świecie materialnym jego dusza wracała do Wapru, przed odejściem rzucił jeszcze Gwidonowi nienawistne spojrzenie, po czym jego ciało rozsypało się na kupę śluzowatych kości oblepionych przez muchy i robaki.
Giwidon odetchnął z ulgą i podzękował Panii za zwycięstwo, pomimo tego nie opuszczało go jednak uczucie, że zyskał właśnie potężnego wroga.

Pólfinał:
1.Sir Gwidon de Fannaes vs Tar'to, ogrzy najemnik
2.Eldril Tancerka Wojny vs Aethis Mistrz Miecza z Hoeth
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."

Awatar użytkownika
GarG
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3946
Lokalizacja: Przy 7 szkielecie skręć w prawo

Post autor: GarG »

Tullaris będziesz organizował następną arene? Bo nie wiem czy mam pisać nową postać pod Ciebie czy pod Murma...
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ? :)
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...

Varinastari
Masakrator
Posty: 2297

Post autor: Varinastari »

Seridorn Kasi'Matoth, zwany dawniej jako Albert Zermann, spojrzał na rozpadające się zwłoki Terlarkara.
Czarownik Chaosu bez słowa wyciągnął z kieszeni szat okrywających jego opancerzone ciało wielką, okutą metalem księgę. Poszperał w niej trochę.
-"T" ....hm....Tamog, Tamalogh.....Na Mrocznych Bogów, gdzie on jest......Ah, tutaj....
Chaosyta zaśmiał się paskudnie i triumfalnie wyrwał kartę z księgi, po czym, inkantując Mroczne Moce, spalił ją na popiół.
Nikt nie zauważył, iż na stronie tej napisane było tylko jedno słowo....imię. Terlarkar.

-Na Wielkiego Mutatora, ileż można było czekać-mruknął Czarnoksiężnik i spojrzał na obolałego Bretończyka, który triumfalnie stał na środku Areny, zbyt zmęczony, by wiwatować razem z tłumem. Plan mego Mistrza rozwija się bez zakłóceń.
Wyczuwał zbliżającą się wojnę, Chaosu miał zagościć na tej wyspie. Ten imbecyl Żniwiarz zasługiwał zresztą na porażkę. Zdrajca.

Czarnoksiężnik Chaosu wiedział, co czynić. Wojownicy Chaosu, z paroma spektakularnymi wyjątkami, okazywali się niekompetentnymi głupcami, dającymi się zabić byle wrogowi.
"Czas wytoczyć cięższe działa" -pomyślał Chaosyta i parsknął śmiechem, widząc niezwykłą trafność tego stwierdzenia. Wykonał gest opancerzoną rękawicą i zniknął w Spaczni.
-To jeszcze nie koniec!-zdążył krzyknąć, nim zgłębił się w Immaterium.

Awatar użytkownika
Mac
Kretozord
Posty: 1842
Lokalizacja: Kazad Gnol Grumbaki z klanu Azgamod

Post autor: Mac »

Byli w swej grocie - grocie krasnoludzkich piratów-zabójców usytuowanej na wschodnich brzegach Księstw Granicznych. Dopłynęli tu dwa dni temu, omijając zabójcze wiry i skalne rafy wybrzeża. Ta droga znana była tylko im.

Długi Drong już wczoraj otrzymał papugę pocztową od Hugriego i Skomriego. Choć Pirazzo i Braganza, jak to można było przewidzieć, byli niechętni do spełniania przysług, nie mieli wyboru, a i tak im się to jak najbardziej opłacało. Ponadto, obu krasnoludom udało się zatrudnić bandę Beorga i jego norsemenów, za pieniądze ze skrzyni. Sytuacja w Luccini miała się bardzo dobrze.

----------------------

Długi Drong stał na skałach wewnątrz groty, doglądając przygotowań okrętu jakie czyniła reszty załogi. Proch i amunicja, armaty i pistolety, beczki rumu i oliwy, liny i haki, kordelasy i topory - wszystko to już leżało w ładowniach "Pięknej Fregar". Byli prawie gotowi. W tym momencie w grocie dało się słyszeć głośny skrzek. Była to papuga. Długi Drong właśnie spodziewał się wiadomości z Barak Varr.

Papuga wylądował na ramieniu kapitana. Ten dość niezręcznym ruchem odwiązał od jej nóżki zwitek pergaminu, a papuga skrzecząc protestująco w końcu wyrwała się z łap Długiego Dronga i odleciała w stronę Barak Varr. Długi Drong rozwinął list. Pismo należało do Fjoldraka:
"Druhu, kompanie. Oczywiście mej pomocy nie odmawiam. Jak krasnolud krasnoludowi i przyjaciel przyjacielowi. Twój podwładny wykonał swe zadanie i przekonał Byrnoth'a. Diamenty wielce pomogły, znając upodobanie króla do tych szlachetnych kamieni. Z chęcią dokopię tym morskim bękartom, zwącym się piratami. Ostatnio ostro się naprzykrzali naszym statkom kupieckim. A więc, zemsta stoi i po mojej stronie. Jeśli czytasz ten list, oznacza to, że "Stalowa Dziwica" jest już w drodze do Sartosy. Spotkamy się na polu bitwy!"
A więc Fjoldrak, też przybędzie. Bardzo dobrze. Wszystko się układało. Jedyne co mogło im stanąć na drodze to Rada Piratów, ale ich zdanie Długi Drong miał w dupie. Chodziło o krasnoludzki honor i dumę. A z tym nie mogła się wiązać żadna porażka. Drugiej Krasnoludzki Zabójca nie mógł ponieść.

Na "Piękną Fregar" właśnie wniesiono ostatni załadunek. Wszystkich dwudziestu ośmiu krasnoludzkich piratów było już na statku. Ostatni na pokład wkroczył kapitan:
- Ruszać tyłki zabójcy! Mamy kolejną szansę na pomszczenie swych dawnych błędów i spełnienie przysięgi! Nie zmarnujmy jej! Walczcie, aż do śmierci! Kierunek Sartosa! - ryknął Długi Drong, a jego głos i słowa niosły się po całej grocie. Chwilę później wiosła poszły w ruch, a statek skierował się w stronę pirackiego księstwa Sartossy. Krasnoludzcy piraci zabójcy płynęli ku swemu przeznaczeniu.
"Remember, a Dwarf's only as big as his beard."

Awatar użytkownika
Tullaris
Masakrator
Posty: 2177
Lokalizacja: Solec nad Wisłą

Post autor: Tullaris »

GarG pisze:Tullaris będziesz organizował następną arene? Bo nie wiem czy mam pisać nową postać pod Ciebie czy pod Murma...
Mur narazie zrobił przerwę, ja może poprowadze jeszcze jedną, zobacze jak będe stał z czasem :?: . Choć pewnie będzie przerwa :roll: . A myśle też o zmianie miejsca może na Musillon. Gospodarzem areny był by Czarny Rycerz :twisted: . (Ci co czytali dodtatek do WFRP Baronia Przeklętych wiedzą o kogo chodzi :P )
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."

Awatar użytkownika
Mac
Kretozord
Posty: 1842
Lokalizacja: Kazad Gnol Grumbaki z klanu Azgamod

Post autor: Mac »

Tullaris pisze:Mur narazie zrobił przerwę, ja może poprowadze jeszcze jedną, zobacze jak będe stał z czasem :?: . Choć pewnie będzie przerwa :roll: . A myśle też o zmianie miejsca może na Musillon. Gospodarzem areny był by Czarny Rycerz :twisted: . (Ci co czytali dodtatek do WFRP Baronia Przeklętych wiedzą o kogo chodzi :P )
Akurat dobrze się składa, bo Sartosa zostanie najechana i zniszczona. Krasnoludzki upór raczej trudno powstrzymać :P.
"Remember, a Dwarf's only as big as his beard."

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

- Ech... wielkie trzewia ze mnie drwią chyba. Już drugi raz mam walczyć z herlawym człowieczkiem z ludzikowymi oszukańczymi magicznymi błyskotkami. Nie widzi mi się a walka, bydzie ciężko... Ale ja nie mogem przegrać! Bom jest najsilnieszy przeca! HAAR!

Ogr ruszył w stronę areny, zdeterminowany by po raz kolejny zmiażdżyć swego wroga
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
GarG
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3946
Lokalizacja: Przy 7 szkielecie skręć w prawo

Post autor: GarG »

jak się zdecydujesz to daj mi znać na pw wcześniej ok? ;)
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ? :)
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...

Awatar użytkownika
Murmandamus
Niszczyciel Światów
Posty: 4837
Lokalizacja: Radom

Post autor: Murmandamus »

Sir Gwidon czuł radość. Oto kolejny szczebel testu pokonał w swej próbie a Bogini Jeziora czuwała nad nim. Po ostatnim pojedynku gdy kupa kości kozsypałą się na ziemii rycerz zrozumiałże jest w półfinale. Dotarł daleko i przyszedł czas na najlepszych przeciwników, najbardziej wymagających-najpotężniejszych. W końcu dowiedział się że jego oponentem był potężny ogr. Obserwując z daleka zawalistą postać-chodzącą górę tłuszczu Gwidon wiedział że to będzie chyba najtrudniejsza walka jaką dotąd mu przypadła ale nie traciłducha. Im potężniejszy przeciwnik tym większa chwałą by na niego spłynęła. Zawierzy pani po raz kolejny by poprowadziła go do zwycięstwa i ostatecznego odnalezienia swojego Gralla.




Ha. Jeśli Tull chce niech prowadzi następną. Co do miejsca to będzie jak w olimpiadzie. Były już księstwa graniczne, Norsca, Karak Vlag, Saratosa i teraz Sylvania a teraz szykuje się Mousilion. A kiedy wrócę do arenowania i Sylvania się wyczerpie to mam dwa miejsca które już u maga się ubiegają o przyznanie igrzysk olim...( ops areny przecierz).:P
zapraszam na Polskie Forum Kings of War

https://kow.fora.pl/

Awatar użytkownika
Tullaris
Masakrator
Posty: 2177
Lokalizacja: Solec nad Wisłą

Post autor: Tullaris »

Mac pisze:Akurat dobrze się składa, bo Sartosa zostanie najechana i zniszczona. Krasnoludzki upór raczej trudno powstrzymać :P.
Nie przesadzaj, to że teraz może będzie Mousilion nie oznacza, że nie będe chciał powrócić do Pirackiej Wyspy :wink:.
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

- Stojem i stojem na tej arenie a walka siem nie zaczyna! - Ogr rzucił w stojącego na skraju areny trębacza podniesionym z ziemi kamieniem.
- Nie opierdalajta się tutaj, jeno dmijna w tom trąbę! A ciebie rycerzyku - Tutaj Ogr wskazał na Gwidona - Zabiję i upiekę chleb z kości, a twoje słabe bóstwo zostanie pożarte przez trzewia! Haar!
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Murmandamus
Niszczyciel Światów
Posty: 4837
Lokalizacja: Radom

Post autor: Murmandamus »

-A ciebie rycerzyku - Tutaj Ogr wskazał na Gwidona - Zabiję i upiekę chleb z kości, a twoje słabe bóstwo zostanie pożarte przez trzewia! Haar!
Słysząc że do niego ta mowa, Sir Gwidon odwrócił się do Ogra i zmierzył go wzrokiem od stóp do głów. Zaiste był potężny lecz bretończyk nie uląkł się chełpliwego ogra.
-Na Panią ! Potworze twe słowa są niczym puch na wietrze. Twą zniewagę odkupisz swą krwią gdyż obraziłeś jej cześć który ja przysiągłem bronić. Niniejszym wyzywam cię na walkę konną lub pieszą, na miecze lub topory, ale jeno na śmierć jak mówią zasady areny. Jesteś potężnym przeciwnikiem więc i otrzymasz honor walki w pojedynku ze mną a nie zwykłego szlachtowania mięsa co dostają odemnie niegodni przeciwnicy.
zapraszam na Polskie Forum Kings of War

https://kow.fora.pl/

Majestic
Falubaz
Posty: 1263

Post autor: Majestic »

- Że pojedynkować się mamy? Hahaha! - zaśmiał się gromko ogr - Niech ci będzie, mały człowieczku, masz jaja by wyzywać mnie na pojedynek! Tar'To przyjął pozycję i zaczął oczekiwać na sygnał rozpoczęcia walki

- Niech wygra lepszy! - rzekł ogr, po czym dodał pod nosem - znaczy, się, ja! Hyhyhy!
kubencjusz pisze:Młody. Było powiedziane czwartek. Spójrz na kalendarz. Spójrz na ten post. Spójrz jeszcze raz na kalendarz. Dziś nie jest czwartek. Siedzę na koniu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Tullaris
Masakrator
Posty: 2177
Lokalizacja: Solec nad Wisłą

Post autor: Tullaris »

Sir Gwidon de Fannaes vs Tar'to, ogrzy najemnik

Na arenie stali już pierwsi półfinaliści, widownia była pełna. Królowa Piratów po usłyszeniu rozmowy Ogra z Paladynem nie mogła doczekać się ich starcia, więc bez zwłoki dała sygnał do walki.
Starcie rozpoczęła szarża Orga który z rykiem i uniesioną maczugą runął na Paladyna jak lawina. Gwidon, powstał z kolan i chwycił mocno miecz, nie uląkł się potężnego przeciwnika i zastawiając się swą klingą umiejętnie odbił wszystkie ciosy, a następnie zakręcił swym półtorakiem nad głową i wyprowadził cios w lewy bok Tar'To, lecz tez zdołał wyłapać uderzenie w swą rękawice, a następnie uderzyć zamaszyście młotem, Gwidon jednak uchylił się w ostatniej chwili i zszedł na prawy bok stwora i ciął go w bok, błogosławione ostrze błysnęło zagłębiając się w ciało Ogra. Tar’to poczuł dotkliwy ból lecz natychmiast kontratakował niezmordowanie młócąc swą maczugą. Paladyn odstąpił poza zasięg ciosu i szykował się do kolejnego ataku. Uderzał raz z lewej raz z prawej starając się zajść Ogra z boku. Ogrzy najemnik był jednak doświadczonym wojem i nie dał się tak łatwo podejść, sam oddawał ciosy maczugą i odbijał uderzenia rękawicą, a nawet starał się pochwycić w nią Paladyna. Właśnie podczas takiej jednej próby Gwidon odtrącił zmierzającą ku niemu łapę i zachodząc na lewą stronę zranił go w udo. Tar’To wściekle kontr atakował i jedno z uderzeń omal nie rozgniotło Gwidona ale na szczęście Pani chroniła swego wiernego sługę. Gwidon poczuł, że teraz nastała jego szansa zaczął atakować Ogra zawzięcie zadając szybkie i mocne uderzenia i równie szybko wycofując się przed, lub schodząc z linii ewentualnych kontruderzeń. Niestety przy ponownej próbie zejścia na lewą stronę został odepchnięty przez rękawicę Ogra i zdzielony maczugą w bok, gdyby nie zbroja pewnie by zginął. Cios był potężny, Gwidon czuł, że ma połamane żebra, mógł jednak jeszcze walczyć.
Tar’To ruszył na Paladyna i zadawał kolejne ciosy ten ranny bronił się starając trzymać dystans i szukać okazji do kontry. Wymiana cisów przeciągała się, w końcu Ogr trafił po raz kolejny, nie tak mocno jak wcześniej, sam jednak otrzymał w tym samym momencie cięcie. Obaj przeciwnicy odskoczyli od siebie, obaj solidnie oberwali, lecz mogli włączyć dalej. Walka rozgorzała ponownie, Gwidon musiał ustąpić przed ciosami maczugi, a Tar’To już czuł w ustach smak kolejnego Paladyna, podobnie jak w poprzednich walkach chciał zadać decydujący cios rozgniatając głowę przeciwnika, tym razem jednak Pani jednak czuwała i maczuga ominęła głowę o włos. Gwidon zszedł nisko i ruszył na prawą stronę Ogra, wyprowadzając potężny cios w kolano, błogosławione ostrze wzmocnione mocą wiary Paladyna błysnęło światłem i rozrąbało staw ogrzego najemnika. Tar’To zwalił się jak kłoda omal nie przygniatając Gwidona ten jednak ruszył przed siebie i poczuł na plecach tylko falę powietrza na plecach, odwrócił się na piecie i stanął nad głową Ogra, ten chciał go jeszcze chyba załapać w rękawice lub zdzielić młotem, Gwidon nie dał mu takiej szansy. Błogosławiona klinga wbiła się w gardło przeszła przez całą szyje i przecięła kręgosłup, ciało ogra zesztywniało, a Gwidon odetchnął z ulgą, pomścił Mirona i był już blisko celu.
Tullaris Dredbringer was dying. He knew this, and he cared not.... At last, he knew the truth that Khain had tried to share with him all theas years, and it was glorius.
"Kings of Ulthuan!" the Pheniks King spat the words sa a curse. "You are usurpres and thieves. You owne me a debt. In my name, and thad of my fadher, I call upon you to repey it now."

ODPOWIEDZ