ETC 2018 - Zagrzeb

Moderator: Piotr P.

Awatar użytkownika
Laik
Pan Spamu
Posty: 8457
Rejestracja: 8 paź 2008, o 14:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Laik » 28 sie 2018, o 18:49

Mojżesz pisze:Zastęp moich krasnoludków również zgłosi się by mścić doznane krzywdy.
Jak widać same krasnoludy tak o sobie piszą :wink:
swieta_barbara pisze:Jesteś maszyna debelial, bez Ciebie to hobby dawno by umarło.

Awatar użytkownika
Slayer Zabójców
Masakrator
Posty: 2323
Rejestracja: 27 sie 2010, o 00:27
Lokalizacja: Oleśnica

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Slayer Zabójców » 28 sie 2018, o 19:11

Laik pisze:
Mojżesz pisze:Zastęp moich krasnoludków również zgłosi się by mścić doznane krzywdy.
Jak widać same krasnoludy tak o sobie piszą :wink:
Dajesz się tak łatwo zmanipulować, przecież już na pierwszy rzut oka widać, że to jakiś szpicouchy szyszkożuj w przebraniu :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Heptun
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3241
Rejestracja: 9 paź 2009, o 11:22
Lokalizacja: klub SALAMANDRA - Włocławek

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Heptun » 29 sie 2018, o 05:19

Czytałem raport na raty i poczułem tą adrenalinę więc ... dobrze napisany (fotki pozytywnie podkręcają klimat). Brawo =D>

@Laik - cytuje "D6 testów ASa" i "niestety nie osiągnąłem 8 na 3 kostkach na D6 testów AS" --> co to za skrót AS i co to za testy bo nie mogę rozkminić ??? Aaa i dobrze by było jednak dołączyć swoją rozpiskę na początku :) musiałem poszukać by wiedzieć co i jak jest na stole.
Armie- Sylvan (Wood) Elves /Vermin Swarm
Klub Gier Bitewnych SALAMANDRA - Włocławek
sezon 2020 VS - W:5/D:2/L:19
sezon 2020 SE - W:1/D:0/L:5

Awatar użytkownika
Gasior
Postownik Niepospolity
Posty: 5058
Rejestracja: 24 gru 2006, o 11:27
Lokalizacja: Jeźdźcy Hardkoru

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Gasior » 29 sie 2018, o 07:58

AS to armour save.
D6 testów tego - jak mniemam chodzi o czar numer 1 z Divinacji - D3/D6 ciochów bez żadnych wardów lub regen.
:twisted: always Vampire :twisted:

Awatar użytkownika
Mojżesz
Mudżahedin
Posty: 329
Rejestracja: 26 lis 2013, o 09:59

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Mojżesz » 29 sie 2018, o 08:20

Slayer Zabójców pisze:
Laik pisze:
Mojżesz pisze:Zastęp moich krasnoludków również zgłosi się by mścić doznane krzywdy.
Jak widać same krasnoludy tak o sobie piszą :wink:
Dajesz się tak łatwo zmanipulować, przecież już na pierwszy rzut oka widać, że to jakiś szpicouchy szyszkożuj w przebraniu :)
Na pierwszy rzut oka to mogę Cie poczęstować toporem. Jok is frekk dûrgrimstvren?

Określenie krasnoludek występuje w literaturze polskiej od dawna. Osobiście nie widzę w nim żadnego braku szacunku o ile nie jest używane w kontekście wyśmiewania faktu, że mamy ruch 3". Takich dowcipnisiów z miejsca wpisuję do księgi uraz.
Obrazek

"For example - I am 15th best result (dwarfs), on par with Poland Dwarf player ;) ... But trust me, I am not that good in no way ever."

Awatar użytkownika
Laik
Pan Spamu
Posty: 8457
Rejestracja: 8 paź 2008, o 14:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Laik » 29 sie 2018, o 09:07

Wrzuciłem swoją rozpę :)
(Wieczorem wrzucę też przeciwników.co do zdjęć - to świetna robota Tutajca - myślę że dobrym pomysłem może byłaby zbiórka na korespondenta - taka osoba zajmowałaby się w 100% relacją - wrzucalaby zdjęcia, opisy, filmy...
swieta_barbara pisze:Jesteś maszyna debelial, bez Ciebie to hobby dawno by umarło.

Awatar użytkownika
Heptun
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3241
Rejestracja: 9 paź 2009, o 11:22
Lokalizacja: klub SALAMANDRA - Włocławek

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Heptun » 29 sie 2018, o 10:26

myślę że dobrym pomysłem może byłaby zbiórka na korespondenta - taka osoba zajmowałaby się w 100% relacją - wrzucalaby zdjęcia, opisy, filmy...
Ten pomysł co roku się rodzi jak śledzimy relację - jednakże jestem ZA takim "zawodnikiem" w repie :mrgreen:
Armie- Sylvan (Wood) Elves /Vermin Swarm
Klub Gier Bitewnych SALAMANDRA - Włocławek
sezon 2020 VS - W:5/D:2/L:19
sezon 2020 SE - W:1/D:0/L:5

Awatar użytkownika
Laik
Pan Spamu
Posty: 8457
Rejestracja: 8 paź 2008, o 14:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Laik » 31 sie 2018, o 17:50

Znalazłem nagranie z szarży angielskich Dread Elfów na pozycje Sylvan Elfów (od 2 minuty - koloryzowane)
https://www.youtube.com/watch?v=N3qrhhMCJlI
swieta_barbara pisze:Jesteś maszyna debelial, bez Ciebie to hobby dawno by umarło.

Awatar użytkownika
Pająk
Masakrator
Posty: 2669
Rejestracja: 12 gru 2006, o 20:32
Lokalizacja: Gdynia/Poznań- BWT Klika

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Pająk » 31 sie 2018, o 18:58

dziwne te elfy...

Awatar użytkownika
Podwys
Oszukista
Posty: 838
Rejestracja: 24 gru 2008, o 11:53
Lokalizacja: Wrocław

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Podwys » 23 paź 2018, o 07:15

tych raportów to sie chyba nie doczekamy :D

Awatar użytkownika
Szaitis
Falubaz
Posty: 1030
Rejestracja: 10 lip 2010, o 11:37

Re: ETC 2018 - Zagrzeb

Post autor: Szaitis » 23 paź 2018, o 12:09

Wrzucam w końcu relację, piszę ją od sierpnia w ratach i została mi jedna bitwa do opisania, więc opiszę ją w kilku słowach żeby mieć to w końcu z głowy


I już po ETC, a zatem teraz pozostało tylko napisać relację. Może zacznę od tego, jeżeli chcecie żeby na forum była bieżąca relacja z turnieju musi być osoba tylko i wyłącznie od tego. 2 coachów ma swoją robotę, a robienie relacji to nie jest ich zadanie.
Nasze auto do Zagrzebia wyjechało już we wtorek w składzie ja, Konrad, Jurek i Artur, a na miejscu dołączył do nas Bartosz vel. Błażej vel. Eltharion vel. Bartłomiej. W związku z tym, że robiliśmy za mały vanguard to wypróbowaliśmy inny nocleg od naszego i okazało się, że mamy komfortowy pokój 8 osobowy, 3m2, 4 podwójne łóżka, 3 Abdulów w pokoju. Naszą przygodę z Zagrzebiem rozpoczęliśmy od poszukiwania spożywczaka i jak wielkie było nasze zdziwienie widząc market otwarty w godzinach od 7 do 14, a obok weterynarza w godzinach od 8 do 22 - WTF!?! Na szczęście po dłuższych poszukiwaniach udało się znaleźć coś otwartego, godziny nocne umilało nam chrapanie Abdulów i wspaniały 34 stopniowy tropikalny klimat – bo chyba zapomniałem wspomnieć ale pokój był w piwnicy.
Gdy już w końcu nadszedł poranek udaliśmy się na salę która była niewątpliwie jednym z największych atutów tego turnieju – duża i bardzo dobrze klimatyzowana. Zaraz obok centrum handlowe z dużym parkingiem, także pomimo tego że ceny na sali były absurdalnie wysokie to dla nas Cebulaków market w centrum wystarczał. Zabawę zaczęliśmy od ESC gdzie Xargos, Furion i Eltharion godnie reprezentowali Polskę, a ja z Konradem dopingowaliśmy.
Już jadąc na turniej wiedzieliśmy, że może być ciężko i że większość będzie chciała żeby wygrał ktokolwiek inny niż Polska – ostatnie Herford to w mojej ocenie taki policzek wymierzony wszystkim innym środowiskom. Przedsmak tego jakie będzie nastawienie do nas mieliśmy już w czasie ESC, mianowicie kiedy chłopaki walczyli trwały w najlepsze sparingi innych reprezentacji, m.in. grali Amerykanie ze Szwedami, a na bitwy patrzył m.in. Konrad, co bardzo nie spodobało się ich kapitanowi Chrisowi Mincowi który oczywiście zgłosił sędziom że są SZPIEGOWANI przez Polaków i nie życzy sobie obecności Polaków w trakcie kiedy oni grają sparingi na WSPÓLNEJ SALI. W tzw. międzyczasie Furion urządzał sobie rajd po Francuzach bijąc 3 z rzędu – tutaj ciekawostka – Jurek nie wyraził zgody na filmowanie jego bitwy z 3 z nich – zresztą całkiem słusznie – dlaczego ich społeczność battlowa miałaby mieć przyjemność oglądania tej gry skoro tyle gówna na niego wylali – efekt i nastawienie każdy może zobaczyć na fejsbukowym fanpejdżu francuskim – zresztą film byłby mocno krótkometrażowy, bo Fracuzowi po 3 turach skończyły się figurki.
Wieczorem dojechał Crusowóz i wieczór upłynął nam na spożywaniu napojów wyskokowych – Stasiu byłeś niesamowity! :D
Może jeszcze kilka słów z punktu widzenia parującego – najwięcej problemów mieliśmy zdecydowanie z Undying dynasties, demonami podobnymi do Konradowych i ze strzelającym Imperium. Postaram się trochę też podsumować właśnie z perspektywy paringów – przynajmniej to jak my to widzieliśmy :D

Turniej zwarci i gotowi zaczęliśmy w piątek. Parowanie wyszło bardzo dobrze, tylko Artur dostał potencjalnie negatywny paring, reszta na plus i lepiej. Ja zagrałem z ich kapitanem Chrisem Mincem – na ostatnim ETC ugrał chyba 104 czy 105 pktów więc potencjalnie zdjąłem ich najlepszego gracza.
W tabelce z paringami mieliśmy jedno -1 od Artura, do tego 3x2, 1x1 i 3x0.

1 bitwa – USA

Chris Mince – VC – scen: secure target, wystawienie: Dawn Assault

Chris “eggsPR” Mince (c) - Vampire Covenant
Independent Army
845 - Vampire Count, General, Dead Arise, Light Armour, Halberd, Blessed Inscriptions, Destiny's Call, Nights Crown, Wizard Master, Monster Hunter, Path of Evocation
795 - Vampire Count, Great Weapon, Hypnotic Pendant, Talisman of Shielding, Wizard Master, Bestial Bulk, Path of Occultism
125 - Necromancer, Apprentice, Path of Alchemy
505 - 46x Skeletons, M, S, C, Flaming Standard
160 - 25 Zombies, M
133 - 8x Dire Wolves, C
105 - 2x Bat Swarm
845 - 10x Ghasts, C
90 - 2x2 Great Bats
355 - 10x Wraiths
170 - 5x Wraiths
280 - 3x Vampire Knights, M, C
4498

Już na początku miała miejsce sytuacja o której już pisałem, Amerykanie byli od samego początku nastawieni do nas bardzo negatywnie, my nie chcieliśmy eskalować żadnych konfliktów więc po tej sytuacji ze zgłoszenie rozmów po polsku ja prosiłem chłopaków żeby rozmawiali tylko i wyłącznie po angielsku. Sama bitwa była bardzo nudna – Chris wystawił się w całości w narożniku wokół domku, jako 2 wystawiał punkt i wystawił około 70 cali od mojego. Niestety swój punkt bronił oddziałem 10 crypt horrorów z herosem z którymi nie miałem co zrobić. Ja powoli napierałem, ale nie widziałem żadnej opcji żeby otworzyć ten bunkier. Kolejna taka mała ciekawostka – Chris poszedł się odlać i w tym czasie miałem siedzieć przy stole i musiał mnie pilnować ich coach – żeby po 1. Nie poprzestawiał mu figurek a po 2. nie konsultował się z innymi graczami… Było to około 4 tury gdzie było już jasno widać że nikt nic tutaj nie zrobi. Po jego powrocie zaproponowałem 10:10 bo i tak się nic nie wydarzy na co się zgodził. Bardzo mnie prosił o wymianę koszulek na co się oczywiście zgodziłem – po co chciał wymiany koszulek z reprezentacją oszustów – nie wiem do teraz…

10:10

2 bitwa – Hiszpania

Josu "epoepo" García - The Vermin Swarm – scen: hold the ground, wystawienie: Marching Columns

Josu "epoepo" García - The Vermin Swarm
845 - Magister, general, 4 spells, Doom Bell, light armour, alchemist alloy, second awakening, crown of autocracy, Wizard Master, Thaumaturgy
195 - Chief, BSB, scepter of vermin valour
735 - Plague Patriarch, 2 spells, plague pendulum, plague flail, light armour, putrid protection, lucky charm, Wizard Adept, Occultism
476 - 41x Plague Brotherhood, M, C
509 - 27x Vermin Guard, M, S, Lightning Rod
140 - 20x Giant Rats
90 - 2x Rat Swarms
295 - 2x4 Vermin Hulks
170 - 2x8 Plague Disciples
290 - 2x1 Dreadmill
4500

Parowanie poszło dobrze – według tabelek nie mieliśmy ani jednego minusa. Wyszło nam 3x1 i 5x0 = czyli wygląda przyzwoicie :wink: Wszyscy Hiszpanie przyjęli taką samą taktykę – jeżeli mogą wystawiają się cali i zaczynają – przy graniu środka i patrząc na ich rozpiski miało to z pewnością sens. Mój przeciwnik oczywiście po 3 dropie wystawił się cały i zaczynał. Wystawił się mniej więcej symetrycznie, obie flanki pilnowane przez hulki, kółka i censerów, na środku dzwonek i pendulum. W 1 turze nic się nie wydarzyło, on wyjechał do przodu lekko, ja mocniej wyjechałem skrzydłami – szykował się, żeby w 2 turze wyjechać do przodu monkami i zacząć wygrywać scenariusz – ja bardziej obciążyłem lewą flankę żeby stamtąd zajeżdżać 2 altarami i coachem. Z magii i strzelania nic ważnego się nie działo. W 2 turze wydaje mi się, że w dużej mierze wygrałem tą bitwę, na mojej mocniejszej lewej flance ustawił się 18” kółkiem do coacha żeby po nim strzelać – ja na 10 doszedłem, hulki odgiąłem kowbojem, nie wiem czy czasem w ten samej turze nie szarżowałem też na lewej flance altarem w censerów – generalnie coach pokroił kółko – chyba nawet nie dał mu zaatakować. Na tej flance zostały tak naprawdę hulki z którymi do 6 tury męczyły się altary. W tym momencie wygrałem lewą flankę więc mogłem go okrążać. Tą bitwę w zasadzie wygrały coache – prawą flankę drugi coach zamiótł w całości – zabił 20 giant ratów które go odginały, potem doszarżował w cencerów z overrunem na 8 w hulki – mój przeciwnik postanowił skontrować na bok kółkiem – niby dobra szarża, ale nabiłem dość woundów na hulkach żeby zbrejkować kółko, a sam straciłem może 1w. Na środku trwały szachy, straciłem chyba ze 2 odginaczki tj psy i hexy żeby blokować szarże pendulum i w tym czasie nabijać pkty za scena na środku – zresztą to tak naprawdę były wszystkie combaty w jakich walczyło pendulum z monkami – w 6 turze chyba mieliśmy walkę 30 -40 zombie w kresce które przygotowywałem do tego żeby w ostatnich turach złapać tych monków. Decydujące dla wysokiego wyniku w tej bitwie była szarża oczywiście kowbojem w bok dzwonku – spodziewałem się że go stracę, ale zdołałem złapać dużo pktów i przygotować na szarżę szkieletów w courtem którymi podszedłem na cal i na bok coacha. Zabawne było to że przez 2 tury odginałem swoimi hexami jego odginaczkę w postaci rat swarmów. W 5 turze wpadłem w dzwon, zbrejkowałem i zagoniłem. Ostatecznie jemu przeżyło tylko pendulum z monkami. Bardzo fajny przeciwnik, miło że i on mnie dobrze wspominał. Bez problemów dogadywaliśmy się na wszystko. Bardzo miłe po bitwie z Hiszpanami było to, że CaaL - ich lider - podchodził i gratulował zwycięstwa nam.
Po bitwie nie ma co ukrywać, nastroje były kiepskie, niby wygraliśmy 82:78 ale wydaje się, że mieliśmy poczucie porażki. Bardzo dużo rzeczy spieprzyło się w czasie tych bitew, Rince wygrał tylko 11 a powinien dużo więcej, ale mocno mu się coś spieprzyło, Furion nie doszedł kluczową szarżą na 6 ze swiftem co go też kosztowało zwycięstwo, u Shina też się cuda działy w bitwie z CaaLem.
19:1


3 bitwa – Dania

Rasmus Mølbak - Undying dynasties, scen: spoils of war, wystawienie: battleline

Rasmus “Corky” Mølbak - Undying Dynasties
275 - Death cult Hierach, General, Hierophant, Binding scroll, Wizard Adapt, Evocation
405 - Death cult Hierach, Binding scroll, Wizard Master, Cosmology
395 - 3x4 Skeleton chariots, Legion Charioteers, M
350 - 3x3 Sand Stalkers, Underground ambush
465 - 3x1 Battle Sphinx
190 - 15x Necropolis guard
4500
Może najpierw kilka słów o parowaniu – tabelkowo wyszło nam 3x1 i 5x0 – czyli nieźle. Nie tak dobrze jak w zeszłym roku, ale dalej nie było źle. Zdecydowanie najbardziej niebezpieczny był paring Jurka z Imperium – skończyło się niestety kiepsko, ale były tam spore szanse na wina ale to zapewne Furion opisze. Ja jako jeden z nielicznych mogłem zagrać na te TK i udało się taki paring zrobić.
Z Rasmusem grałem już na DMP, wtedy zakończyło się na sporej wyżynce, gdzie obaj straciliśmy większość armii a skończyło się 10:10. Wtedy zrobiłem błąd, którego już teraz nie chciałem powtórzyć, mianowicie pozwoliłem mu wykopać się za moją armią – on wygrał stronę i niestety wziął taką z górką więc rerole szarż straszyły mnie przez całą bitwę. Wiedziałem, że jeżeli nie wystawie się cały Rasmus to zrobi, z 2 strony zdecydowałem, że wolę jak najszybciej wiedzieć gdzie idą wykopki. Także tak jak przewidywałem tak się też stało, po moim 1 wystawieniu Rasmus wystawił się cały i zaczynał. Ja wystawiłem się w rogu żeby kontrolować wykopki. Problemem był scenariusz – kluczowy był punkcik na środku. W 1 turze przeciwnik lekko podszedł, ja też jakieś lekkie manewry w oczekiwaniu na rzut na wykopki. Niestety wyszło najgorzej jak mogło wyjść, wykopały się tylko i wyłącznie jedne stalkery – Rasmus wykorzystał je jako odginaczkę żeby bezpiecznie wejść rydwanami na środek i zebrać punkt. Problem w tej bitwie polegał na tym, że mój przeciwnik szybciej uciekał do tyłu niż ja szedłem do przodu… Przez te wykopki nie mogłem dalej wyjechać swobodnie kowbojem i robić presję na niego. Powoli przesuwałem się do przodu, ale nadal musiałem zabezpieczać tyły. Rasmus cały czas powoli się cofał i kontrował sfinksami, w ten sposób że nie mogłem odgiąć 2 jednym fastem. Około 4 tury Duńczyk z 4 kostek wysadził sobie dużego maga z cosmologia, niestety było już trochę za późno – w 5 turze wszedłem w dość ryzykowną szarże kingiem w sfinksa (8a z KB z wciąż potencjalnymi rerolami to hit i wound). W szarży wbiłem mu nawet jakąś ranę i posypałem o 1. Ustawiłem altar w szarżę na bok tego sfinksa. On w swojej wrzucił rerole to wound na tego sfinka – rzucił bardzo dużo na 4 kostkach i nie mogłem zdispelować bo miał jeszcze rerole to hit. Wbił ze 2w w kinga, ja mu 1w i staliśmy dalej. W 6 turze miałem ostatnią szansę zdobyć jakieś realne pkty – początkowo planowałem wpakować altar w bok tego sfinksa który walczył z kinigiem – w tym problem, że w dalszym ciągu miał niezużyte zionięcie i to z rerolami to wound teraz… Ostatecznie zdecydowałem się zaszarżować na 8 altarem i na na jakieś 5-6 coachem w 2 sfinksa. Miałem jeszcze opcję zaszarżować 2 coachem w 3 sfinksa ale w dalszym ciągu miał zionięcie i tak naprawdę to większe szanse miał że to on mi coś zrobić niż ja jemu, więc nie wszedłem w to. Miałem jeszcze jedną dość absurdalna szarżę – 5 hexów na 4 rydwany od przodu – jak zabije to mam 3-4 duże pkty bo remisuje scena i zdobywam pkty, jak on mnie zabije to tracę 1 duży pkt… Myslę że szanse na powodzenie wynosiło poniżej 1% więc nie wszedłem w to…
W ostatniej turze mogłem podnieść całkiem sporo pktów, gdyż miałem szanse zabić 2 sfinksy i z 2d6s6 może społowić na farcie 4 rydwany. Niestety z 2d6s6 i 4a kinga i 1a konia wbiłem jedynie 1w w sfinksa w cc z kingiem co dało mi połówkę pktów – przeżył na 1w… A w 2 sfinksa z 4d6 (2x spawanie z altarów + 2x impacty) i 19 ataków trafianych na 2+/3+ bo miał -2ws z courta wbiłem 1w i drżałem żeby to on mnie nie społowił…
Wyszło tak, że przegrałem scena, a zabiłem połowę sfinksa, 1x stalkery i maga co dało wynik:

10:10


4 bitwa – Anglia

Adam Jones – Warriors of the Dark Gods, scen: king of the hill, wystawienie: battleline
Adam Jones - Warriors of the Dark Gods
840 - Exalted Herald, General
220 - Sorcerer, Wizard Adept, Alchemy
286 - 2x 9 Barbarian Horsemen, Light Lance, Shield, M
205 - 15x Barbarians, S, Banner of Discipline
130 - 8x Warhounds
220 - 3x 1 Warrior Chariot
623 - 3x 4 Chosen Knights, Wrath, Halberds, S, Flaming Banner
4496
Paringi znowu wyszły pozytywnie, w tabelkach mieliśmy 1x2, 6x1 i 1x0. Także generalnie wyglądało to dobrze. Anglicy byli do nas bardzo źle nastawieni, a oto kilka sytuacji :
- zaraz po tym jak skończyliśmy parowanie wymienialiśmy się z uściskami dłoni z Anglikami życząc sobie powodzenia – jeden z Anglików podał rękę Jurkowi, a w momencie gdy Jurek wyciągnął rękę cofnął ją… WFT!?
- u mnie w bitwie ustaliliśmy z przeciwnikiem w jego turze, że szarża w jego psy mojego coacha jest możliwa, po czym nadchodzi moja tura – ja szarżuje, a on mówi że szarża jest niemożliwa – w tym momencie włącza się Craig, czyli gość który wziął już wtedy remis z Crusem i twierdzi, że wobec tego szarża jest spalona bo jest niemożliwa… WTF? Mój przeciwnik po chwili się chyba ogarnął, i przyznał mi rację, że jeżeli jest niemożliwa to nie mogę jej deklarować i tyle i pozwolił mi na szarżę moich psów w te jego psy
- u Shina – bitwa o dominacje w TK – rzucają se jakieś czary, Shino rzuca rerole to hit na uszaty, koleś mówi, że wchodzi bo Shino nie powiedział jaką wersję rzuca więc nie działa na strzelanie – w tym momencie Shino mu mówi że skoro wchodzi to wchodzi, ale ten czar w podstawowej wersji działa też na strzelanie, ale skoro już powiedział wchodzi to wchodzi i żeby się zastanowił czy na pewno chce w ten sposób grać, on idzie na fajkę i niech typ się zastanowi… Koleś przepraszał, że to amerykanie ich nastawili w ten sposób, że jesteśmy oszustami i wygrywamy tylko oszukując…
Wracając do mojej bitwy, teraz z pespektywy czasu wiem, że zrobiłem kilka błędów – pierwszy podstawowy wydawało mi się, że mam całkiem ok w tym paringu :D 2 – nie chciałem combatu DP z zombie – widać dalej pokutowała świadomość że DP będzie mi ich thunderstompował i szybko wyjdzie z 2 strony, a tak chyba nie jest… Po jakichś 2-3 dropach wystawiłem się cały i zacząłem. W 1 turze jak zawsze miały miejsce lekkie manewry, ja się przygotowywałem żeby kowbojem złapać jedne crushery i w 2 turze ustawiłem się im pod ryjem. Z magii zabiłem 1 crushera. Już w 2 turze miała miejsce ta sytuacja z psami – w efekcie ta moja szarża psami była błędem, bo dałem mu szansę na szarżę w te moje psy rydwanami na 11 i 10 – wychodziło na to, że jeżeli obie szarże dojdą to mam overruna w nekromantę generała – ale tylko w sytuacji kiedy dojdą obie – oczywiście doszedł i w 2 turze straciłem generała – zresztą powinienem go zabić zanim zabije mi generała – miał 2x3 DT w ruinach, potem 2x spawanie z altarów i wrzuciłem sobie zionięcie bez AS na generała w sytuacji kiedy on miał -2I z courta – więc powinienem go zabić zanim on zabije mnie – niestety nie zabiłem. Mało tego, 2 chariot przytrzymał mi szkielety z courtem. Przed 3 turą ustaliliśmy z inicjatywy Anglika, że gramy 5 tur, bo szło nam powoli. W jego 3 crushery zaszarżowało mi około 22 szkielety z courtem – kilka straciłem od rydwanu. Przeciwnik miał 15a + 3 stompy – trafiane na 3/4+ bo miałem parry – o dziwo trafił praktycznie wszystko, przebił wszystko i posypał mi szkielety z courtem bo ja mu wbiłem ze wszystkich ataków 1 wounda… W tym momencie wiedziałem już że jest bardzo źle. Na szczęście już wtedy usłyszałem że mamy capa, bo Jurek, Laik, Stasiu i Konrad już zrobili 70, a obok Shino wbijał mache i ogólnie było dobrze więc był spory luz. Myślę, że to też jest efekt tego, że dostałem tak srogo, rozluźniłem się i wiedziałem, że nie muszę tu specjalnie walczyć :wink: Ostatecznie dograliśmy wszystkie tury, w sumie to w tej 6 turze której mieliśmy nie grać straciłem scenariusz i dużo pktów, ale co tam – mieliśmy maxa – zatem totalnie nieważna bitwa mimo, że denerwuje mnie do teraz…

1:19

5 bitwa – Niemcy

Yannic Titgemeyer – Empire of Sonnstahl, scen: capture the flag, wystawienie: countertrust

805 – Marshal, General, Dragon, Imperial Prince, Hand Weapon + The Light of Sonnstahl, Potion of Swiftness
275 – Marshal, BSB, Great Tactician, Binding Scroll
445 – Wizard, Magical Heirloom, Talisman of the Void, Wizard Master, Cosmology
135 – Artificer, Long Rifle
180 – 21x Heavy Infantry, M
213 – 2x 16 Light Infantry
261 – 2x 17 Light Infantry, C with Long Rifle
326 – 2x 3 Knights of the Sun Griffon, Lance
180 – 2x 5 Reiters, Repeater Gun
250 – 1x 1 Artillery, Cannon
450 – 1x 1 Steam Tank
4500
Paringi wyszły tak, że tabelkowo mieliśmy 5x1, 2x0 i ja miałem -1, także wydaje się, że mocno do przodu. U mnie ten paring też jest taki, że jak mu nie wejdzie strzelanie w 1-2 turze to powinienem mieć ok.
Przegrałem rzut na stronę, więc mogłem wystawić 1 unit. Nie ukrywam, że mnie to ucieszyło bo wiedziałem, że zacznę a przy okazji jako 1 drop oczywiście rzuciłem psy w kresce na maxa na środku stołu. W zasadzie już przy 1 dropie Yannick musiał wybrać narożnik w którym będzie stał. Jak tylko mogłem oczywiście wystawiłem się cały i wziąłem zaczynanie. W 1 turze pojechałem na maxa do przodu ustawiając się w miarę możliwości dość szeroko tak żeby jednym fastem nie mógł mi odgiąć sporej części armii. Plan miałem taki, że wight king będzie polował na czołg który obok smoka był oczywiście największym zagrożeniem – ustawiłem go na około 14-15 na dalekim zasięgu od działa. Plan był taki że jeżeli kowboj przeżyje 1 turę to jest naprawdę dobrze. Jego 1 tura niestety była bardzo traumatyczna dla mnie – wyjechał na maxa czołgiem do przodu co było dość zaskakujące bo dawał mi automatyczną szarżę kingiem w czołg i potencjalnie szkieletami z courtem też w czołg. Dałem mu szarżę na 12 demigryfami w psy z overrunem w magów – Yanick zdecydował się to wziąć, rzucił 11 :wink: i spalił. Niestety jego strzelanie okazało się mordercze – z 66 strzał, w tym część na coverze za czołg i zionięcia z czołgu zabił mi 27 szkieletów – dokładnie tyle ile potrzebował… I z działa jednym strzałem zabił mi Wight Kinga który był kluczowy – podobno ma na to 14%, więc mogło się to zdarzyć, ale grając 2x tą bitwę ustawiłbym się dokładnie tak samo. Przed swoją 2 turą wziąłem czas z Tomkiem i ustaliliśmy, że jadę dalej, bo już teraz nie ma się co cofać – wszedłem w ryzykowną szarżę courta w czołg i hexów (na 8) + altara (na 9) + coacha (na 8) w 3 demisie które spaliły wcześniej szarże – była perspektywa overrunu w 16 strzelców. Court wpadł w czołg, a w demisie nie doszedł oczywiście tylko najważniejszy coach. W combacie czołgu z courtem ja nie wbiłem nic, a w zwrotce dostałem 3w. W 2 walce hexy z altarem nie wbiły ani jednego wounda w demigryfy, za to spadł 1 hex i dzielnie zremisowaliśmy. W swojej Yannick doszarżował z altar 16 strzelców – coś postrzelał, coś pomagował, nic wielkiego się nie wydarzyło – co warte podkreślenia nie mam pojęcia co chciał zrobić w tej bitwie smokiem bo nie robił nim nic – ze 2x próbował szarżować na 11, ale nie doszedł, więc smok grzecznie przez cały czas w rogu i w całej bitwie nie był ani razu w CC – nie wiem o co chodziło. W combacie czołg oczywiście wbił 2 pozostałe woundy w courta i w tym momencie byłem już w totalnej dupie. Hexy z altarem wygrały cc bo nabiłem jakieś rany na strzelcach – nie mam pojęcia po co szarżował… Ja w swojej dopchnąłem coacha w ten combat i udało się przepchnąć zarówno demisie jak i strzelców. Od pogoni powstrzymał się jedynie coach, hexy wybiegły za plansze. Musiałem coś zrobić z czołgiem który był dość centralnie w mojej armii i mógł se jechać w co mu się podobało, więc musiałem desperacko doszarżować w niego 2 altarem – niestety żadne zombie nie mogły tego zrobić… W magii dowskrzesiłem oddział zombie tak żeby mógł w przyszłej złapać ten czołg. Niemiec w swojej 3 chyba znowu próbował jakiejś szarży na 11 smokiem i o dziwo znowu się nie udało. Za to wyszła mu szarża na bok altara jeszcze jednych strzelców. Z magii nie zbiłem na 4 kostkach 9 pocisku w 5 hexów które szykowały się do szarży w tył czołgu. W strzelaniu cannon posadził coacha na 3 woundach który miał zaraz wpadać w kolejne light troopsy. O dziwo w 2 tury combatu altar poradził sobie ze strzelcami – one były wcześniej dość mocno przetrzebione bo dostały 3x spawanie w turach 2,3 i 4. W magii zabijałem powoli demisie które zbliżały się do moich zombiaków które już przestały napierać :D W mojej 4 turze szarżowałem 2 coachem który również był na 3 woundach na 17 light troopsów – i ZDECHŁEM ze stand & shoota… To był w zasadzie koniec – skończyły mi się modele do walki. Po tym jak altar przepchnął tą 16 light troopsów dostał cannona który go zabił. Yanick nie miał szans już rozstrzelać moich zombiaków urosły do 40. Smok pedalił do końca i nic się już nie wydarzyło. Ja wygrałem scena, on mi dużo zabił.

8:12


6 bitwa – Włochy
Andrea B "Taro" Sferrazza - Empire of Sonnstahl, scen: breakthrough

Andrea B "Taro" Sferrazza - Empire of Sonnstahl
365 - Prelate, General, Plate Armour, Shield, Imperial Seal, Locket of Sunna, Lucky Charm
325 - Marshal, BSB, Great Tactician, Shield, Death Warrant, Blacksteel
465 - Wizard, Wizard Master, Divination, Exemplar's Flame, Binding Scroll
260 - Wizard, Wizard Adept, Pyromancy, Book of Arcane Mastery
180 - Wizard, Wizard Apprentice, Pyromancy, Binding Scroll
135 - Artificer, Long Rifle
200 - 1x Artillery, Volley Gun
200 - 1x Artillery, Mortar
250 - 1x Artillery, Cannon
567 - 47x Heavy Infantry, Halberd, M, C, S, Household Standard
170 - 20x Heavy Infantry, M
233 - 16x Light Infantry, M
155 - 10x Light Infantry, M
346 - 2x3 Knights of the Sun Griffon, Replace Halberd with Lance, M
150 - 2x5 Reiters
4497

Paringowo wyszło mega zabawnie – Shino poszedł na rzeź… dostał paring na -3 i każdy punkt powyżej 0 był fajny :D Mieliśmy 3, 2x2 i 4x1, no i -3 u Shina który był ciut niepocieszony :D
W skrócie, w 1 turze tracę courta i większość szkieletów ze strzelania. W 2 albo 3 turze wpadam w 3 demisie stojące w kresce z przodu coachem i z boku altarem – stoimy tak 6 tur CC !!! To i strata BSB w 1 turze to był główny powód dla którego wynik był taki a nie inny. Gość MEGA stallował, 5 i 6 ture ja robiłem tylko ruchy i graliśmy CC, gdzie on grał całe swoje fazy ale to ja chciałem dograć.
Generalnie zabiłem mu całą armię poza głównym klocem z bohaterami.
Liczymy punkty, wychodzi że jest 9:11, wiem, że to jest niemożliwe i od razu to mówię, ale chłopaki mówią że taki wynik jest ok i tak wpisujemy, wieczorem siedząc w knajpie policzyłem pkty jeszcze raz i wyszło:

12:8

Nie podsumowuje, bo to już było tak dawno, relacje wklejam z kronikarskiego obowiązku. Jeżeli są jakieś błędy, to też przepraszam, ale nie chce mi się już tego czytać :wink:

ODPOWIEDZ