Wylewanie żali na ograniczenia turniejowe po raz kolejny

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
misha
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6586
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wylewanie żali na ograniczenia turniejowe po raz kolejny

Post autor: misha »

as1 pisze:A i tak jeszcze przy okazji jaką ty armią grasz że taki pewny jesteś?
kanadian pisze:Tak, większość armii może mieć jednego scroll'a.
Mam armii 7, Lizaki, DE, HE, Empire, Scaven, VC i WoC
pozamiatałeś asowi :D
as1 pisze:Nie widzę sensu dyskutowania z tobą
wiesz, że to działa w 2 strony? pojawiłeś się w dyskusji i zaczynasz agresywnie się uzewnętrzniać
zluzuj trochę bo mało przyjemnie się twoje posty czyta

jakoś nie widze by kanadian jakoś optował za open jak matis poprzednio, natomiast przytacza całkiem sensowną argumentację jak czasami gra wyglą
dyskusja jest akademicja i wybucha zazwyczaj co roku po sezonie grania euro i tuż przed nowym sezonem :) ot tak, żeby ponabijać sobie posty, więc nie ma co się spinać i twierdzić, że moja racja jest najmojsza
Klub Adeptus Mechanicus http://admech.club Warszawa, Okęcie, Al Krakowska
Sklep FGB Figurkowe Gry Bitewne http://fgb.club Warszawa, Zelazna 69A

Awatar użytkownika
Kanadian
Falubaz
Posty: 1304

Post autor: Kanadian »

No i wszystko jasne, wiadomo żę Euro faworyzuje gwiazdy śmierci ;). As1 niech zgadne GutStar i do przodu??

Misja dokładnie nie mam nic przeciwko pobrania na open czy na euro, ale wałkowaniem ciągle tego samego jest nudne. Lubie jak gra jest ciekawa. I chętniej jeżdżę na turnieje nie euro ponieważ tam jest większą różnorodność.

Awatar użytkownika
Ratzing
Kretozord
Posty: 1549

Post autor: Ratzing »

kubencjusz pisze:Ratzing spokojnie. To tylko frywolna dyskusja a "miota tobą jak szatan po podłodze". Kanadian przedstawił argument że spora część battlowych newbie będzie robiła to co robi topka. Natomiast Ty nie dość że zacząłeś wypowiedź jak prostak( którym nie twierdzę że jesteś), to dalej zamiast zaoponować w logiczny sposób to zbyłeś to niegrzeczną ironią. To nieeleganckie i umniejsza erudycji uczestników tej bezcelowej dyskusji.
Reszcie też proponuje wziąć parę głębokich wdechów :)
Chyba za mało internetów widziałeś, jeżeli uważasz, że wspiąłem się na jakikolwiek wyższy stopień agresji słownej. Wypowiedź zacząłem dokładnie tak jak chciałem, bo pieprzył farmazony, statystycznie masz zawsze kości na wyturlanie słońca, i jak nie wchodzi ifką to nie możesz zdispelować, bo statystycznie nie masz dość kostek. Zresztą, opcja 5+1 na wiatry nie jest jedyna, bo możesz mieć i 4 i 3 kości dispela. Wtedy możesz sobie kulać do woli, i tak to nic nie zmieni.
Moja "nieelegancka ironia" była jak najbardziej logiczna. To, że ktoś lepiej suwa ode mnie pacynki nie znaczy, że będę się słuchał go, na jaki format mam grać, bo grać będę, jak mi się podoba. Nie mówię, że topowych graczy nie można nazwać batlowymi autorytetami - bo jakby nie było pasują do definicji słowa. Ale mówić, że na tej podstawie gracze wybierają rodzaj rozgrywki jest dla mnie daleko idącym wnioskiem wyssanym z palca.
I wreszcie, byli już czytający w myślach, teraz jest człowiek czytający z literek emocje. Weź daj se siana. To, że zakładasz, że pisałem to z pianą na ustach, bo to dla ciebie tak wygląda, nie czyni tego jeszcze faktem.
Kanadian pisze: Jak kos zna się na rzeczy to jasne jest autorytetem, i z nimi spoko można pogadać o różnych opcjach/kwestiach itp. Natomiast "owce" z automatu twierdzą że coś jest niegrywalne lub beznadziejne i koniec, do tego zazwyczaj są nieprzyjemni. W chwili gdy guru stwierdzi że to z czego się wyśmiewali przed chwilą jest ciekawe, to nagle zmieniają wszyscy powtarzają to samo co guru. Takie zachowanie mnie po prostu irytuje, Do guru osobiście nic nie mam, no szacun za osiągnięcia. Ale Owce najzwyczajniej, mnie drażnią. Gdyby potrafili wytłumaczyć dlaczego coś jest beznadziejne to było by spoko, ale tego nie potrafią bo nie ogarniają.
Tak jak wyżej napisałem, nie pisałem, że w batlu nie można kogoś nazwać autorytetem. Pewnie, można pogadać o opcjach i kwestiach. Ale w tym momencie wyskakujesz z jakimiś owcami co ślepo podążają za topem w kwestii formatu gry. Czemu do niektórych nie dociera, że ludzie chcą grać na ograniczeniach? Tak sami z siebie? To jest naprawdę tak bardzo nie do przyjęcia?
ainuin pisze:Jeżeli jednak jest wola ograniczania to uważam, że dobre mogą być ograniczenia cisnące po całości (które oczywiśnie pewne armie odczują dokliwie, inne przyjmą na klatę) takie jak max modeli w regimencie czy słynne max PD tnące "gejty i sany". Ingerencja indywidualna w AB moim zdaniem powinna odejść w otchłań, z której została zrodzona ponieważ jest tak samo zasadna jak nałożenie ograniczania dla TOP gracza (bez urazy i hejta prosze ale podaje przykład - Andrzej i Jankiel dostają 100 punkt w plecy na kompozycję rozpiski bo to pałejgejmery, kostki czarujom i bez sensu, że cały czas wygrywajom więc zróbmy coś z tym).
Nie czaję twojego porównania. Według mnie jest totalnie niezasadne. Wygrywanie, bo jest się lepszym graczem jest dla ciebie tym samym, co wygrywanie, bo ma się lepszą armię? To chcesz nam przekazać?
Uerph.

Awatar użytkownika
Akadera
Falubaz
Posty: 1349
Lokalizacja: Białystok - Front Wschodni

Post autor: Akadera »

Kanadian pisze:gówniarski tekst? sorki, ogólnie jak cokolwiek mi rujnuje armię, to dlatego że nie potrafię z tym sobie radzić, trudno tu o jakieś inne wytłumaczenie. Aby z tym sobie radzić, najlepiej zmienić taktykę bądź rozpiskę. Można też coś zbanować ograniczyć itp. tylko ile ograniczeń to przesada? trudno tu o jakąś rozsądną granice. IMHO te pierwsze dwa rozwiązana są lepsze.
Ale posuwając Jak dla mnie to właśnie sedno "Jak coś ci rujnuje armie, to wymyśl coś by przeciwdziałać, zamiast marudzić że coś jest przegięte"
No nie, bo jak masz I2 albo I1 to nawet głupi ogarnie że kulnięcie pity czy słońca to dobry pomysł a ustawić się w skutecznym zasięgu nie jest trudno 24" dla np pity to nie jest jakaś mega filozofia, super posunięcie taktyczne godne von Mansteina. To nie jest kwestia ogrania tylko statystyk jednostek. Nie potrafisz czy nie chcesz zrozumieć, że są armie które na niektóre czary nie mają odpowiedzi na podobnej zasadzie jak mało skuteczne jest walenie słońca w elfy których na poziomie statów ten czar nie rusza?
Kanadian pisze:Ale ja nie twierdzę że to genialna taktyka, niemniej można tak złożyć armię by ten jeden czar nie decydował o wszystkim i samemu wykazać się genialną taktyką. I nie oszukujmy się, jak pozwoliłeś przeciwnikowi doprowadzić do sytuacji w której turlnięcie jednego czaru decyduje o wyniku gry, to znaczy że zostałeś ograny.
To lepszy gracz zazwyczaj dyktuje warunki i kontroluje przebieg gry. Czasem fart potrafi to zmienić, ale to tylko czasem, Duża losowość jest wynikiem systemu opartym na k6, gdzie skoki są dosyć duże i fart jest dosyć istotnym czynnikiem niewpływającym na grę, ale to dyskusja na inny temat. Choć ci dobrzy gracze robią wszystko by to ryzyko sprowadzać do minimum.
Nie rozumiesz, że nie mówię tu nie mówimy o casusie Śmiecha co to miał wyjebane na dwellersy ale jego kadra vc już nie. Tylko o tym, że albo zdispelluję czar albo w jest krucho i tak co tura. No sorry ale nie każdy ma możliwość wystawienia się na gejowisku gdzie 1 czar niewiele zmienia są armie które grają klocami piechoty.
Sam mówisz o kluczowej turze, no właśnie kluczową turą kiedyś była ta w której się wciskało brzytwę na witchki albo nie. I tyle w temacie. Jakoś nie pamiętam innych mega super kmin graczy DE z tego okresu. Zajebiście skomplikowana do wykonania kmina.
Kanadian pisze:I tu znowu wracamy do tego liczenie na to że wypadnie lub nie wypadnie Ifka to kiepska taktyka. Nie znam twojej rozpiski, ale pozwolę sobie strzelić w ciemno: Może zastanów się nad wyrzuceniem deathstara savegy z rozpy, na rzecz innych zabawek.
Żebyś miał jasność savage są w corach a tych trzeba mieć 25%. Orki w corach mają oprócz wymienionych dzikusów:
- Spider riders - I2
- goblin riders - I2
- goblins - I2
- night goblins - I3 :D
- orc arrer boyz - I2 i bs3 bomba jednym słowem wystrzelam w pizdu każdego :P
- orc boyz - i zaskoczenie znowu I2

Nie marudzę żeby nie było taka specyfika armii mam z grania nią mnóstwo funu. Ale sorry małpia taktyka to nie jest dla mnie nic funowego. Tak samo jak żadnym funem nie jest wystrzelanie standardowo złożonego wochu czy imperium na kawie. Ale do jasnej ciasnej tu nie trzeba być geniuszem zbrodni żeby się kapnąć że savage + ng z fanolami to najlepszy sensowny zestaw na cory. Może zapomniałeś ale istnieje coś takiego jak animozja po to jest black orc w savagach żeby mieć ją w głębokim poważaniu. Po to orczy mag siedzi tam żeby w kluczowym momencie nie rzucić tej 1 na nią i żeby później jakiś cwaniaczek nie mówił ci "ograłem Cię bo wiedziałem, że nie zdasz". Mam dalej tłumaczyć podstawy czy dalej będziesz mi imputował, że grać nie umiem?
Kanadian pisze:Tu się nie zgodzę. oznacza to, że jest więcej niż jeden sposób na grę. Oraz nie koniecznie nasz, jest najsłuszniejszy (Nie zależnie od tego jakie są ograniczenia).
Wszystko co polskie to lepsze :D

Dobra skończmy to udowadnianie sobie kto ma większego penisa i gadki na poziomie zmień rozpę czy wystaw się inaczej. Zmienię jak nie będziecie grać na death :P
Kanadian pisze:No i wszystko jasne, wiadomo żę Euro faworyzuje gwiazdy śmierci . As1 niech zgadne GutStar i do przodu??
Ty chyba z choosenami nie miałeś zderzenia czołowego jak ironi to dla ciebie death star :D Moi savage już czekają na nich :D
Kanadian pisze:Misja dokładnie nie mam nic przeciwko pobrania na open czy na euro, ale wałkowaniem ciągle tego samego jest nudne. Lubie jak gra jest ciekawa. I chętniej jeżdżę na turnieje nie euro ponieważ tam jest większą różnorodność.
Przecież Ci tłumaczyłem, że wszyscy mniej więcej grają na różne formaty na lokalach. Dlaczego większość masterów jest na euro też tłumaczyłem. Imo tu jest meritum sprawy a nie czy małpia taktyka jest ok czy nie (bo nie jest :P ) Założę się że obaj nie jeździmy po wszystkich masterach w sezonie. A sorry jako organizator muszę mieć pewność co do tego że dostanę dość głosów i do frekwencji. Format euro mi ją w miarę daję. 800pkt nie gwarantuje że dostanę dość głosów a na 3500pkt open raczej nie będę miał frekwencji nie wspominając już o tym ile czasu gry zajmą.
Nie lubię się powtarzać ale serio jak zwolennicy open chcą by były na niego mastery to musicie robić lokale na open, pisać o nich itp generalnie robić wszystko żeby było głośno o tym, że ludzie chcą grać i grają open i że będą na masterach open. Bo jak ktoś tylko pierdzi na forum open open open ale nigdzie 4 liter nie rusza to nie rozumiem po co mam dla niego robić mastera w takim formacie, skoro przyjadą na niego głównie osoby, które i tak wolą grać euro.
kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego

Awatar użytkownika
Kanadian
Falubaz
Posty: 1304

Post autor: Kanadian »

Ratzing pisze: Tak jak wyżej napisałem, nie pisałem, że w batlu nie można kogoś nazwać autorytetem. Pewnie, można pogadać o opcjach i kwestiach. Ale w tym momencie wyskakujesz z jakimiś owcami co ślepo podążają za topem w kwestii formatu gry. Czemu do niektórych nie dociera,
że ludzie chcą grać na ograniczeniach? Tak sami z siebie? To jest naprawdę tak bardzo nie do przyjęcia?
Ale dlaczego inni nie są wstanie zrozumieć, że niektórzy chcą zagrać coś innego niż Euro an masterze! To jest naprawdę tak bardzo nie do przyjęcia? :wink:


@Akadera, to może spróbuj grę na MSU, ciężej tym się gra, ale jest dużo bardziej zabawnie, i interesująco. Przeciwnikowi nie do końca opłaca się tą pitke turlać, jak niema w co.
Jak mi Templi pitki i słoneczka zjadały to przestałem na nich grać, slana miałem na lightcie, by sobie I poprawić. Problem z głowy. To samo było z hydrą, ciągle dostawała pitkę i schodziła, wiec ja zostawiałem w domu. jak przeciwnik nie ma sensownych celów, to nie martwisz się o te czary. A niech sobie puści słoneczko przez 20 gobosów, a nuż mu maga wciągnie.

Co do przypadku Śmiecha to nie znam historii.

Co do kluczowej tury, jak przeciwnik daje się na to złapać to dlaczego nie. Dobry gracz połamie/wystrzela ci te witchki zanim zdążysz brzytwę walnąć. Lub tak podgina że nie będzie sensu brzytwy na nie rzucić. ewentualnie zatłucze magiczkę nim zdąży coś rzucić.
Grałem przeciwko oraz takimi rozpiskami, i jakoś nie uważam by sukcesywnie dobrze sobie radziły. Zbyt duża losowość takiej rozpiski by sukcesywnie osiągać dobre wyniki.
Ale u mnie zazwyczaj przeciwnik nie ma w co tych mega czarów turlać, a rzadko ma godny cel by do niego strzelać, wiec nie ma poco ryzykować miscasta.

Jak tam sobie na UB czasami O&G śmigam, to głównie gram na goblinach, trochę black orków, masę zabawek, i dają rade. Bez konieczności inwestowania w savag'y. Mój ulubiony odział to 20 goblinów z 1 fanatykiem.

Każdy odział który się składa z wszystkich bochaterów + ciała, oraz kosztuje ponad 1000 punktów, to dla mnie deathstar.

Awatar użytkownika
Akadera
Falubaz
Posty: 1349
Lokalizacja: Białystok - Front Wschodni

Post autor: Akadera »

Jak chcę się bawić w ganianie i latanie dookoła i mobilność to odkurzam bretkę ;)
Kanadian pisze:Co do kluczowej tury, jak przeciwnik daje się na to złapać to dlaczego nie. Dobry gracz połamie/wystrzela ci te witchki zanim zdążysz brzytwę walnąć. Lub tak podgina że nie będzie sensu brzytwy na nie rzucić. ewentualnie zatłucze magiczkę nim zdąży coś rzucić.
Grałem przeciwko oraz takimi rozpiskami, i jakoś nie uważam by sukcesywnie dobrze sobie radziły. Zbyt duża losowość takiej rozpiski by sukcesywnie osiągać dobre wyniki.
Ale u mnie zazwyczaj przeciwnik nie ma w co tych mega czarów turlać, a rzadko ma godny cel by do niego strzelać, wiec nie ma poco ryzykować miscasta.
Nie mówię, że ten oddział jest nie do zabicia ale mówię, że to małpia taktyka :P
Kanadian pisze:Ale dlaczego inni nie są wstanie zrozumieć, że niektórzy chcą zagrać coś innego niż Euro an masterze! To jest naprawdę tak bardzo nie do przyjęcia?
Ale ze zrozumieniem tego nikt nie ma problemu stary. Po prostu za dużo tu było postów na poziomie: "euro to straszny shit, który zabija wfb. Tylko open może nas ocalić". Generalnie to imo cała ta dyskusja o shadow/death odbiegła nieco od meritum problemu czyli różnorodności formatów masterowych.
kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego

Awatar użytkownika
Kanadian
Falubaz
Posty: 1304

Post autor: Kanadian »

Akadera pisze: Ale ze zrozumieniem tego nikt nie ma problemu stary. Po prostu za dużo tu było postów na poziomie: "euro to straszny shit, który zabija wfb. Tylko open może nas ocalić". Generalnie to imo cała ta dyskusja o shadow/death odbiegła nieco od meritum problemu czyli różnorodności formatów masterowych.
Różnorodność IMHO powinna być.

Z tezą że euro zabija wfb muszę się zgodzić. Nowi gracze nie chcą w to grać, i niema aż takich argumentów by ich do euro przekonywać. Pod koniec 7ed, jak wielka trójka kodeksów wyszła, tłumaczenie było proste, zagraj z tym lub tamtym, i będziesz wiedział dlaczego jest balancing patch, w 8ed tego nie ma, zostały nam przyzwyczajenia z 7ed. i granie pitch battle, ponieważ scenariusze wymagają zmian w rozpie i zastosowanie trochę innej taktyki, co jest nie do pomyślenia, w rezultacie na miejsce scenariuszy, i win draw loss wprowadzamy ograniczenia i system 0-20, tylko czy aż tak dobrze na tym wychodzimy?

Awatar użytkownika
Albo_Albo
Masakrator
Posty: 2836
Lokalizacja: Krakow Legion
Kontakt:

Post autor: Albo_Albo »

cała ta rozmowa jest z cyklu ja lubię herbatę a ja kawę bo jest lepsza ... nie to herbata jest lepsza ... itd.

de gustibus non est disputandum i niech każdy gra jak chce przecież nikt nikogo nie zmusza do grania na euro są turnieje bez euro czyż nie ?

Awatar użytkownika
Akadera
Falubaz
Posty: 1349
Lokalizacja: Białystok - Front Wschodni

Post autor: Akadera »

Prędzej nie euro a format. Powiem na przykładzie białostockim mamy kilku nowych graczy i jakoś żaden z nich nie miał problemów żeby grać na euro. Kompletnie żaden. Już prędzej 30 paro latek średnio chciał grać z 12latkiem :P Większym problemem jest czas potrzebny na złożenie armii na 2400pkt. Imo jakby najbardziej popularnym formatem byłoby 2999 open to byłoby jeszcze gorzej właśnie ze wzg na to że trzeba więcej figsów niż w 7ed ;)

Ja tam lubię pitched battles a nie przepadam za scenariuszami. Nawet na funowych domówkach nie bardzo chce mi się je grać bo imo dobra bitwa to taka w której ork krzyknie waagh i spróbuje wtubić lordowi chaosu a nie taka gdzie jakiś kloc zombie wbije się do karczmy z burdelem i trzeba ich stamtąd wyganiać i ratować niekoniecznie dziewice z opresji :P
kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego

Awatar użytkownika
Eltharion
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3684
Lokalizacja: Tychy

Post autor: Eltharion »

Ja tam lubię pitched battles a nie przepadam za scenariuszami. Nawet na funowych domówkach nie bardzo chce mi się je grać bo imo dobra bitwa to taka w której ork krzyknie waagh i spróbuje wtubić lordowi chaosu a nie taka gdzie jakiś kloc zombie wbije się do karczmy z burdelem i trzeba ich stamtąd wyganiać i ratować niekoniecznie dziewice z opresji :P
HAHA
Zajebiste lecisz do podpisu :mrgreen:
Mówi się trudno i idzie się dalej ...

Awatar użytkownika
Akadera
Falubaz
Posty: 1349
Lokalizacja: Białystok - Front Wschodni

Post autor: Akadera »

:D
kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego

Awatar użytkownika
Bearded Unclean 'Un
Kretozord
Posty: 1506

Post autor: Bearded Unclean 'Un »

Kanadian pisze: Z tezą że euro zabija wfb muszę się zgodzić. Nowi gracze nie chcą w to grać...
Niezła hipoteza.
Tak się składa, ze ja i moich 3 kolegów, jestesmy jak najbardziej za graniem na zasadach ETC, grywamy czasem w domu na ETC, a gramy od pół roku, z czestotliwoscią raz na 2tyg, i nie można nas nazwac inaczej jak "nowymi graczami". jesteśmy żywym zaprzeczeniem Twojego twierdzenia.
Oprócz tego grywamy na mniejsze punkty, i z mniejszymi ograniczeniami, gralismy tez bez ograniczen. Nie widzę żadnych przymusów ani nie czuje presji, a okazji do pogrania w ligach i turniejach bez ograniczen tez nie brakuje.

Powiem więcej, gdyby nie to ze jest cos takiego jak ETC i inne compy, to ta gra interesowałaby mnie nieco mniej. Lubię gry które dają frajdę na poziomie competitive, a WFB w swiej oryginalnej postaci do gry turniejowej się nie nadaje (bo najwyraźniej GW nie jest tym zainteresowany), chyba ze turniejem ktoś nazywa grupową masturbację i wspólne obserwowanie wygięć, jakimi wypelniony jest Warhammer saute.
kazdy comp ma swoje zady i walety, sa compy lepsze, gorsze, ale prawie kazdy uzdatnia WFB do rywalizacji turniejowej, i maja one wiele cech wspólnych, co powinno dawac twórcom gry sygnał, które aspekty gry wypadałoby zmienic.

To co nie podoba mi sie w etc, to ze jego twórcy często wprowadzają ograniczenia nie bazujac na żadnych danych statystycznych.
Ograniczenia powinny byc wprowadzane po to, zeby wyrównywać statystyczne wyniki danej armii w okreslonym srodowisku, a nie na zasadzie: "w armii X jest cos podobnego i tam przycięlismy to, wiec tu tez powinnismy".
Meta ma zdolnosc samoregulacji, a comp powinien jedynie wyrównywac to, co nie wyrównuje się samoistnie.
Ostatnio zmieniony 24 paź 2013, o 11:53 przez Bearded Unclean 'Un, łącznie zmieniany 2 razy.
"Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki, panie, to nikomu tak nie podoba się. Wiec dlatego z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, zeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie tych naszych, prawda punktów, które stworzymy."

Obrazek

Awatar użytkownika
Kanadian
Falubaz
Posty: 1304

Post autor: Kanadian »

Bearded Unclean 'Un pisze:Lubię gry które dają frajdę na poziomie competitive.
I z wszystkich możliwych systemów wybrałeś WFB :shock:. Stary to jak strzał w kolano.

A my w klubie mamy naście graczy, którzy graja poniżej roku, i Euro itp to traktują jako ciekawostkę, poza kilkoma którzy zaczynają łamać się pod naciskiem naszym na grę turniejową. Akurat u nas jak jest spotkanie klubowe, to zapodajemy 2 formaty zazwyczaj 1600 (by można było szybko 2 gry zagrać) oraz drugi z jakimś compem turniejowym. Jak na 8-10 zajętych stołów, to na jednym czy dwoma jest gra z compem.

I tak, w ciągu ostatnich 2-3 lat klub nam się rozrósł pięciokrotnie.

Awatar użytkownika
Bearded Unclean 'Un
Kretozord
Posty: 1506

Post autor: Bearded Unclean 'Un »

I z wszystkich możliwych systemów wybrałeś WFB :shock:. Stary to jak strzał w kolano.
Tak się składa, ze gram w wiele innych gier, od karcienek poczynając, a na konsolowych kończąc.

Comp jest dla ludzi, chcących pograc na przyzwoitym poziomie w turniejach, jak kogos to nie kręci, to nie musi na turnieje jeździć, albo moze jeździć na te, gdzie ograniczen nie ma*. O tym jest ten wątek. Skoro w Twoim klubie jest kilku graczy, którzy lubią pograc na spotkaniach bez ograniczen, to super, tez lubię tak pograc, ale ja dostrzegam potrzebę wprowadzania ograniczen turniejowych, bo na takowe chcę sie wybierać.

* A to ze takich turniejów jest mało, powinno dawac do myslenia zwolennikom rywalizacji i jednoczesnie przeciwnikom compu.
"Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki, panie, to nikomu tak nie podoba się. Wiec dlatego z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, zeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie tych naszych, prawda punktów, które stworzymy."

Obrazek

Awatar użytkownika
Akadera
Falubaz
Posty: 1349
Lokalizacja: Białystok - Front Wschodni

Post autor: Akadera »

Bearded popraw proszę ten cytat bo ja tego nie powiedziałem. Co najwyżej Kanadian bo to jego opinia ja mam skrajnie odmienną.
kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego

Awatar użytkownika
Bearded Unclean 'Un
Kretozord
Posty: 1506

Post autor: Bearded Unclean 'Un »

Obrazek
"Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki, panie, to nikomu tak nie podoba się. Wiec dlatego z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, zeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie tych naszych, prawda punktów, które stworzymy."

Obrazek

Awatar użytkownika
Kanadian
Falubaz
Posty: 1304

Post autor: Kanadian »

Od pojawienia się 8 ed były krzyki że tak się grać nie da. I zaczęli naginać WFB do 7ed zasad, potem scena turniejowa zaczęła powolutku luzować. Robiłem turnieje na zasady z rule booka, i po kilku kilka ograniczeń wprowadziliśmy, jak look out od instant death, 50% punktów za ćwiartkowanie unit, i może coś tam jeszcze było. I graliśmy na scenariusze, oraz na win, loss, draw. I daje radę.

Problemy jakie były to gracze nie radzili sobie z scenariuszami, bo brali jedno wymiarowe rozpiski, lub z netu, a one nie działały na połowę scenariuszy. I był lament że scenariusze są beznadziejne :|.

Awatar użytkownika
Ratzing
Kretozord
Posty: 1549

Post autor: Ratzing »

Osobiście nie chcę grać na scenariusze, bo chociażby to, co napisał Akadera. W 40k koncept mi się podoba, ale 40tka w mojej opini do scenariuszy pasuje, a battl w ni cholere. Także weź graj sobie na scenariusze, ale nie mów, że wszyscy je niesprawiedliwe oceniają, bo jakby nie byli głupi to by im się podobało.

Serio, ludzie, weźcie skończcie z argumentacją "Ja i moi koledzy". To nie dowodzi niczego. Nie, nie możesz oceniać stanu środowiska na podstawie jednego albo dwóch klubów. Tzn. możesz, ale ta ocena będzie skrajnie subiektywna i co najwyżej przez przypadek zgodna ze stanem faktycznym, czego nie będziesz mógł i tak sprawdzić.
Uerph.

Awatar użytkownika
trikk
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3900
Lokalizacja: Malifaux

Post autor: trikk »

Można je lubić, można nie lubić, ale prawda jest taka, że moim zdaniem trochę wyrównują balans
Release the Przemcio!

Awatar użytkownika
Akadera
Falubaz
Posty: 1349
Lokalizacja: Białystok - Front Wschodni

Post autor: Akadera »

Kanadian pisze:Problemy jakie były to gracze nie radzili sobie z scenariuszami, bo brali jedno wymiarowe rozpiski, lub z netu, a one nie działały na połowę scenariuszy. I był lament że scenariusze są beznadziejne .
Zajmij bretką domek grając np z VC gdzie wystarczy do karczmo-burdelu zapakować wagon zombie i pozdro ;) No ale zapomniałem przecież gracze bretonii nie mają wielowymiarowych rozp na znakomitej piechocie :P Jak mi nie wierzysz to wpadaj do babic z bretką robimy challenge z tym scenariuszem w I bitwie i Zulus ci udowodni jak fajnie się czuje dziecko bez rączek i nóżek vs zawodnik mma na ringu ;)
Ratzing pisze:Serio, ludzie, weźcie skończcie z argumentacją "Ja i moi koledzy". To nie dowodzi niczego. Nie, nie możesz oceniać stanu środowiska na podstawie jednego albo dwóch klubów. Tzn. możesz, ale ta ocena będzie skrajnie subiektywna i co najwyżej przez przypadek zgodna ze stanem faktycznym, czego nie będziesz mógł i tak sprawdzić.
Jak ktoś nie jeździ na turnieje to tylko to mu pozostaje bo można wtedy uczciwie mówić tylko o swoim lokalnym środowisku ;) Tyle, że nie czaję po co wtedy innym coś na siłę narzucać no chyba, że standardowo wychodzi się z założenia "ja/my wiem/y najlepiej i wszyscy mają się dopasować!".
kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego

ODPOWIEDZ