Wylewanie żali na ograniczenia turniejowe po raz kolejny
Re: Wylewanie żali na ograniczenia turniejowe po raz kolejny
Akurat bretkę się pozbyłem w okolicach 7ed. Przez net grywam czasem na piechocie wspieranej przez knightów, pegazy itp. Jak mówiłem można wsiąść jedno wymiarowa rozpiskę i marudzić że scenariusze są niegrywalne. A przegonienie 20 zombi z budynku to znowu nie taki problem. Co nie zmienia że armia oparta na kawalerii ma problem z zdobywaniem budynków.
Ja i moi koledzy to nie jest miarodajne. A pojawienie się na masterze nie oznacza że się wszystkie rozumy pozjadało (Niektórzy się tak zachowują), Ja na przykład nie jeżdżę bo mi albo terminy albo formaty nie pasują. nie przeszkadza mi to w jeżdżeniu na turnieje inne, lub organizowanie własnych, może faktycznie jak bym je do ligi zgłaszał to bym tych punktów miał więcej.... ale szczerze się piąć w górę, w jakiejś tabelce nie jest mi to potrzebne do szczęścia. Jak potrzebowałem głosy by wyrazić moją opinię o EURO compie to je zgłosiłem. Jak chciałem pojechać na EURO to załatwiłem sobie miejsce. Więc proszę bez jak nie jeździsz na mastery to nic nie wiesz.
Ale cała ta dyskusja się sprowadza do tego, że jedni chcą jedno a drudzy coś innego. Jak chciałem jeździć na fajne turnieje, fajne w rozumieniu takie które mi pasują, z porządną hobbistką, jednodniowe, i w fajnych lokalizacjach, to produktem finalnym jest cykl 4CT, na którym próbujemy rożne compy. I najciekawsze są te które mają najmniejszą ilość ograniczeń, i najciekawsze dodatki, jak tereny magiczne, scenariusze itp.
Ja i moi koledzy to nie jest miarodajne. A pojawienie się na masterze nie oznacza że się wszystkie rozumy pozjadało (Niektórzy się tak zachowują), Ja na przykład nie jeżdżę bo mi albo terminy albo formaty nie pasują. nie przeszkadza mi to w jeżdżeniu na turnieje inne, lub organizowanie własnych, może faktycznie jak bym je do ligi zgłaszał to bym tych punktów miał więcej.... ale szczerze się piąć w górę, w jakiejś tabelce nie jest mi to potrzebne do szczęścia. Jak potrzebowałem głosy by wyrazić moją opinię o EURO compie to je zgłosiłem. Jak chciałem pojechać na EURO to załatwiłem sobie miejsce. Więc proszę bez jak nie jeździsz na mastery to nic nie wiesz.
Ale cała ta dyskusja się sprowadza do tego, że jedni chcą jedno a drudzy coś innego. Jak chciałem jeździć na fajne turnieje, fajne w rozumieniu takie które mi pasują, z porządną hobbistką, jednodniowe, i w fajnych lokalizacjach, to produktem finalnym jest cykl 4CT, na którym próbujemy rożne compy. I najciekawsze są te które mają najmniejszą ilość ograniczeń, i najciekawsze dodatki, jak tereny magiczne, scenariusze itp.
Z piechoty to od biedy opłaca się tylko 10 łuków w skirmishu. Porównaj sobie koszt chłopów z ich statami i tyle w temacie zamiast chrzanić głupoty o jednowymiarowych rozpach bo to nudne się robi.Kanadian pisze:Akurat bretkę się pozbyłem w okolicach 7ed. Przez net grywam czasem na piechocie wspieranej przez knightów, pegazy itp. Jak mówiłem można wsiąść jedno wymiarowa rozpiskę i marudzić że scenariusze są niegrywalne. A przegonienie 20 zombi z budynku to znowu nie taki problem. Co nie zmienia że armia oparta na kawalerii ma problem z zdobywaniem budynków.
2x20 zombie to od biedy jest na początku tyle, że szybko w chorych ilościach się dorabiają.
A kto twierdzi, że pojawienie się na masterze = zjadło się wszystkie rozumy, czy o miejscu w lidze?Kanadian pisze:Ja i moi koledzy to nie jest miarodajne. A pojawienie się na masterze nie oznacza że się wszystkie rozumy pozjadało (Niektórzy się tak zachowują), Ja na przykład nie jeżdżę bo mi albo terminy albo formaty nie pasują. nie przeszkadza mi to w jeżdżeniu na turnieje inne, lub organizowanie własnych, może faktycznie jak bym je do ligi zgłaszał to bym tych punktów miał więcej.... ale szczerze się piąć w górę, w jakiejś tabelce nie jest mi to potrzebne do szczęścia. Jak potrzebowałem głosy by wyrazić moją opinię o EURO compie to je zgłosiłem. Jak chciałem pojechać na EURO to załatwiłem sobie miejsce. Więc proszę bez jak nie jeździsz na mastery to nic nie wiesz.
Co do ostatniego zdania to powiedziałbym raczej, że "jak nie jeździsz na mastery to nie oczekuj, że twoja opinia co do ich przyszłego formatu będzie dużo znaczyła". To akurat jest moje prywatne zdanie ale jeśli jest rozmowa o formatach i widzę, że chłopaki którzy jeżdżą regularnie, byli u mnie wcześniej piszą że chcą taki a taki format a ktoś kto nie jeździ i mam małą szansę, że się pojawi stoi do tego w opozycji to wybór do której opcji się przychylić jest dla mnie prywatnie oczywisty.

Jak mówiłem nie pytałem na ilu byłeś masterach żeby się naigrywać tylko z wymienionych wyżej powodów. Mastery organizuje się dla graczy. Jeśli większość która na nie jeździ chce grać tak a nie inaczej to nie jestem żadnym prorokiem żeby ich na siłę uszczęśliwiać i tłumaczyć że **** wiedzą o tej grze i mają cienkie rozpy bo dopiero open, scenariusze i magiczne tereny to prawdziwa gra. Imo żeby coś takiego twierdzić trzeba mieć poziom pychy wysoko ponad moim.Kanadian pisze:Ale cała ta dyskusja się sprowadza do tego, że jedni chcą jedno a drudzy coś innego. Jak chciałem jeździć na fajne turnieje, fajne w rozumieniu takie które mi pasują, z porządną hobbistką, jednodniowe, i w fajnych lokalizacjach, to produktem finalnym jest cykl 4CT, na którym próbujemy rożne compy. I najciekawsze są te które mają najmniejszą ilość ograniczeń, i najciekawsze dodatki, jak tereny magiczne, scenariusze itp.
Jak zaznaczałem nie przeszkadza mi kto jak sobie gra ale nie widzę sensu w uszczęśliwianiu ludzi na siłę. Sillesian jest przecież w miarę bliski do opena cieszy się popularnością ale jakoś więcej masterów w podobnym formacie nie ma i to raczej nie z powodu spisku żydomasonocyklistokomunistów. Ja tam szanuje twoje zdanie i to że coś zgoła innego wydaje ci się fajniejsze niż mi. Super. Ale oczekuję tego samego a nie pouczania.
Pozdrawiam.
Było ad rem nie ad persona gdyby były jakieś wątpliwości.
kudłaty pisze:Wiadomo alkohol jest dla ludzi, ale śliwowica jest dla frontu wschodniego
@Akadera: Mój post nie był kierowany do ciebie. Wiec luzik, wiem że tych rzeczy nie twierdziłeś lub sugerowałeś. Z tym pouczanie to mnie trochę zaskoczyłeś .... nigdy bym o tyn nie pomyślał, zawsze starałem się zwrócić uwagę na "drugą stronę medalu" że jest więcej "niż jedna słuszna droga", zwrócę większa uwagę na moje posty, może to trochę wynikać z moich braku w naszym języku, nie wiem.
Na poprzednim Silesianie byłem bardzo fajnie się grało gdyby nie grypa która mnie rozkładała. Swoją droga nie napotkałem się na jakieś mega przegięcia, i rozpiski z którymi się nie dało grać. Sam miałem dosyć fun'ową rozpiskę. Z racji na pracę rodzinę, mam dosyć ograniczone możliwości pojawiania się na turniejach, i jak jest jeden w roku master na który chciał bym jechać, to jest mniejsze prawdopodobieństwo że na niego się załapie, jak by były powiedzmy 3, no to szansa że zjawie się na jednym czy dwóch była by zdecydowanie większa. Ale spoko nie oczekuje by pod moje widzimisię organizowali mastery ... choć z drugiej strony było by to fajne
. W przyszłym roku pewnie pojawię się na kilku, ponieważ myślę o ETC.
Sedno sprawy, Po rozegraniu kilku tysięcy pitek... szukam urozmaicenia. Byłem na kilku lokalach w stylu euro, i każda armia miała praktycznie ksero rozpę, i po 3-4 turniejach nic nowego nie wystąpiło, i gra się stała nudna.
Odnośnie bretki, jak nie grasz na system 0-20, tylko rozpiskę szykujesz pod scenariusz, to grywalność jednostek trochę się zmienia, Jednostki które w 0-20 systemie są beznadziejne, znajdują miejsce w rozpisce, gdyż są warte dużo więcej w scenariuszach. Gdzie jest coś więcej potrzebne do zwycięstwa niż zdjęcie armii wroga, z jak najmniejszymi stratami. Pamiętam bitwę gdzie użyłem 4lev magiczkę generała jako odginaczki by wygrać bitwę, przeciwnik dostał sporo VP, ale ja odszedłem z zwycięstwem, takich zagrań na turnieju powiedzmy Euro nie zobaczysz. Dodatkowo musisz więcej czynników wziąć pod uwagę, niż w klasycznej pitce jak tworzysz armie. I dla mnie to wszystko składa się na ciekawszą grę.
Na poprzednim Silesianie byłem bardzo fajnie się grało gdyby nie grypa która mnie rozkładała. Swoją droga nie napotkałem się na jakieś mega przegięcia, i rozpiski z którymi się nie dało grać. Sam miałem dosyć fun'ową rozpiskę. Z racji na pracę rodzinę, mam dosyć ograniczone możliwości pojawiania się na turniejach, i jak jest jeden w roku master na który chciał bym jechać, to jest mniejsze prawdopodobieństwo że na niego się załapie, jak by były powiedzmy 3, no to szansa że zjawie się na jednym czy dwóch była by zdecydowanie większa. Ale spoko nie oczekuje by pod moje widzimisię organizowali mastery ... choć z drugiej strony było by to fajne


Sedno sprawy, Po rozegraniu kilku tysięcy pitek... szukam urozmaicenia. Byłem na kilku lokalach w stylu euro, i każda armia miała praktycznie ksero rozpę, i po 3-4 turniejach nic nowego nie wystąpiło, i gra się stała nudna.
Odnośnie bretki, jak nie grasz na system 0-20, tylko rozpiskę szykujesz pod scenariusz, to grywalność jednostek trochę się zmienia, Jednostki które w 0-20 systemie są beznadziejne, znajdują miejsce w rozpisce, gdyż są warte dużo więcej w scenariuszach. Gdzie jest coś więcej potrzebne do zwycięstwa niż zdjęcie armii wroga, z jak najmniejszymi stratami. Pamiętam bitwę gdzie użyłem 4lev magiczkę generała jako odginaczki by wygrać bitwę, przeciwnik dostał sporo VP, ale ja odszedłem z zwycięstwem, takich zagrań na turnieju powiedzmy Euro nie zobaczysz. Dodatkowo musisz więcej czynników wziąć pod uwagę, niż w klasycznej pitce jak tworzysz armie. I dla mnie to wszystko składa się na ciekawszą grę.
Believe me dude. Ksero rozpy to nie kwestia compów. Gram turniejowo od 6 edycji i wierz mi, że syndrom "wujka dobra rada" i kserokopii rozp ze zmianami na poziomie lore`a na magu albo 1 demigryf na 2 knighów nie jest w żaden sposób powiązany z jakimkolwiek compem.Kanadian pisze: Sedno sprawy, Po rozegraniu kilku tysięcy pitek... szukam urozmaicenia. Byłem na kilku lokalach w stylu euro, i każda armia miała praktycznie ksero rozpę, i po 3-4 turniejach nic nowego nie wystąpiło, i gra się stała nudna.
Release the Przemcio!
- Bearded Unclean 'Un
- Kretozord
- Posty: 1506
Prawde rzecze trikk.
To nie jest wina compu, tylko oportunizmu i braku kreatywnosci graczy, z których tylko niewielki odsetek zdobywa sie na szukanie nowych pomysłów i rozwiązań. Wiekszosc ludzi woli skorzystac z tego co w ostatnim czasie wygrywało, albo co wystawiał jakis dobry gracz, nawet jesli nie maja pojęcia, jaka stała idea za tym czy innym wyborem.
Gdyby turnieje były tylko open, sytuacja wygladałaby tak samo, lub bardzo podobnie.
To nie jest wina compu, tylko oportunizmu i braku kreatywnosci graczy, z których tylko niewielki odsetek zdobywa sie na szukanie nowych pomysłów i rozwiązań. Wiekszosc ludzi woli skorzystac z tego co w ostatnim czasie wygrywało, albo co wystawiał jakis dobry gracz, nawet jesli nie maja pojęcia, jaka stała idea za tym czy innym wyborem.
Gdyby turnieje były tylko open, sytuacja wygladałaby tak samo, lub bardzo podobnie.
"Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki, panie, to nikomu tak nie podoba się. Wiec dlatego z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, zeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie tych naszych, prawda punktów, które stworzymy."


Nie tylko ty, gdyż w 5ed, nie wybierałem się na turnieje bo hero hammer mi nie odpowiadał. Grałem z limitem punktów na przedmioty do 50 punktów. Ale w tamtych czasach to Warzona i Chronopię śmigałem.
Tylko im więcej możliwości złożenia to więcej grywalnych rozpisek. Jak armie są dosyć mocno ograniczane to nie ma wiele miejsca na innowacyjność. Ograniczając jednostki strzelające, ilość corów , bochaterów itp już wpływa an kształt nowych ponysłów.
Oki, to że 2\3 społeczeństwa nie myśli to wiadomo, Einstein już to stwierdził dawno temu, tylko dlaczego ograniczać kreatywność tym co ją mają?
I nie mówię że wszystkie turnieje maja być open, szczerze sam do open nie jestem tak mocno przekonany, jakieś ograniczenia mogą/powinny być, nawet na Eruo chętnie zagram raz na jakiś czas. Ważne by ograniczenia ciągle nie były takie same.
Chętnie np zagrał bym turniej w stylu Angielskiego Blood and Glory, gdzie nie ważnie co i ile stracisz, ważne by zdobyć jak najwięcej objective'ów, lub tak jak to robią w infinity gdzie zabicie znacznej ilość przeciwnika oddziałów jest bonusem, ale żeby wygrać musisz osiągnąć cel scenariusza, i możesz wygrać nawet jak wróg będzie cię masakrował.
Tylko im więcej możliwości złożenia to więcej grywalnych rozpisek. Jak armie są dosyć mocno ograniczane to nie ma wiele miejsca na innowacyjność. Ograniczając jednostki strzelające, ilość corów , bochaterów itp już wpływa an kształt nowych ponysłów.
Oki, to że 2\3 społeczeństwa nie myśli to wiadomo, Einstein już to stwierdził dawno temu, tylko dlaczego ograniczać kreatywność tym co ją mają?
I nie mówię że wszystkie turnieje maja być open, szczerze sam do open nie jestem tak mocno przekonany, jakieś ograniczenia mogą/powinny być, nawet na Eruo chętnie zagram raz na jakiś czas. Ważne by ograniczenia ciągle nie były takie same.
Chętnie np zagrał bym turniej w stylu Angielskiego Blood and Glory, gdzie nie ważnie co i ile stracisz, ważne by zdobyć jak najwięcej objective'ów, lub tak jak to robią w infinity gdzie zabicie znacznej ilość przeciwnika oddziałów jest bonusem, ale żeby wygrać musisz osiągnąć cel scenariusza, i możesz wygrać nawet jak wróg będzie cię masakrował.
https://dl.dropboxusercontent.com/u/980 ... p%20V1.pdf ten comp pojawił się właśnie na TWF i póki co spotkał się z ciepłym przyjęciem (co nie jest tam typowe
). Mi ciężko go ocenić, ale może ktoś skorzysta.

"There is a pervasive attitude in Warhammer that "one shouldn't bring a knife to a gunfight." The whole reason that Rambo is a badass is because he indeed brings a knife to a gunfight, and still wins." 

Graliśmy objectivy czterdziestkowe w lidze Rivendell. Słabo wyszło. Ale czuję że poszedłem po najmniejszej linii oporu i dlatego nie wyszło... Spróbuję jeszcze raz kiedyś.Kanadian pisze: Chętnie np zagrał bym turniej w stylu Angielskiego Blood and Glory, gdzie nie ważnie co i ile stracisz, ważne by zdobyć jak najwięcej objective'ów, lub tak jak to robią w infinity gdzie zabicie znacznej ilość przeciwnika oddziałów jest bonusem, ale żeby wygrać musisz osiągnąć cel scenariusza, i możesz wygrać nawet jak wróg będzie cię masakrował.
Spróbuj lepszej gry: boltaction.pl
- swieta_barbara
- habydysz
- Posty: 14649
- Lokalizacja: Jeźdźcy Hardkoru
Fajny komp.Cyel pisze:...
Pewnie analogicznie jak infinity, ciężko było znaleźć balans w objectiv'ach, tak by każdy mógł je wykonać, i urozmaicały grę a nie przeszkadzały. Ale jak załapaliśmy ogólny schemat to reszta poszła łatwo.Grolshek pisze:Graliśmy objectivy czterdziestkowe w lidze Rivendell. Słabo wyszło. Ale czuję że poszedłem po najmniejszej linii oporu i dlatego nie wyszło... Spróbuję jeszcze raz kiedyś.Kanadian pisze: Chętnie np zagrał bym turniej w stylu Angielskiego Blood and Glory, gdzie nie ważnie co i ile stracisz, ważne by zdobyć jak najwięcej objective'ów, lub tak jak to robią w infinity gdzie zabicie znacznej ilość przeciwnika oddziałów jest bonusem, ale żeby wygrać musisz osiągnąć cel scenariusza, i możesz wygrać nawet jak wróg będzie cię masakrował.
Jakiem mieliście?