
Mengile w O&G i ich wpływ na podział społeczenstwa warhammera
Re: Mengile w O&G i ich wpływ na podział społeczenstwa warhammer
Umiar należy zachowywać we wszystkim, nie miałem na myśli popadanie w takie skrajności...

Mengile dla kazdego to bzdura, bo za czesto sie go widzi na stolach, co oznacza ze jest zbyt optymalna opcja. Tak samo jak co druga armia z dzialem. Dochodzi do tego ze zaczyna sie grac tym sammym, znika klimat armii.
A co do klimaciarze VS powergamerzy.
Nie byloby by problemu gdyby powergamerzy nie pierdzieli caly czas ze im sie nie podoba ze fluff ma w ogule czelnosc istniec, ze sa jakies testy wiedzy i dlaczego ktos sie krzywi jak widzi ASARNILA i MMM w tej samej armii. "przeciez mam taka opcje" no kurde panowie albo wyciagamy je na stol i mierzymy i nikt juz potem nie musi udowadniac albo walimy to i gramy zeby miec przyjemnosc i przestawiania malych figurek imitujacych stwory fantasy.
Jak ktos ma ochote cos udowadniac ta nauczcie sie street boxu, kto tego nie cwiczy jest mieczakiem i moze dostac po ryju
PS JA jestem za miekki na street boxing, ale i nie czuje ze musze cokolwiek udowadniac.
A co do klimaciarze VS powergamerzy.
Nie byloby by problemu gdyby powergamerzy nie pierdzieli caly czas ze im sie nie podoba ze fluff ma w ogule czelnosc istniec, ze sa jakies testy wiedzy i dlaczego ktos sie krzywi jak widzi ASARNILA i MMM w tej samej armii. "przeciez mam taka opcje" no kurde panowie albo wyciagamy je na stol i mierzymy i nikt juz potem nie musi udowadniac albo walimy to i gramy zeby miec przyjemnosc i przestawiania malych figurek imitujacych stwory fantasy.
Jak ktos ma ochote cos udowadniac ta nauczcie sie street boxu, kto tego nie cwiczy jest mieczakiem i moze dostac po ryju
PS JA jestem za miekki na street boxing, ale i nie czuje ze musze cokolwiek udowadniac.
Shaman says:
-There is no evil spirits, but some just not like you.
-Spirit lives in de temple of flesh, if u devor flesh you devor spirit and get stronge', now pass me im human leg der is some meat left between der toes.
-There is no evil spirits, but some just not like you.
-Spirit lives in de temple of flesh, if u devor flesh you devor spirit and get stronge', now pass me im human leg der is some meat left between der toes.
Po pierwsze większość tych powergamerów zna fluff 100 razy lepiej niż Ci się wydaje. Mają przy tym najlepiej pomalowane armie na turniejach.
Po drugie tzw. klimaciarze w sporze o testy wiedzy wyraźnie się miotają, bo z jednej strony wszystko co robią tłumaczą hobby, pasją i dobrą zabawą, a jednak chcą by ich wiedzę oceniać i przyznawać im za nią punkty. Ja myślałem zawsze, ze dla klimaciarza znajomość fluffu jest wartością sama w sobie, ale najwyraźniej byłem w błędzie bo jak widzę bez testów wiedzy i punkciorków ani rusz.
Po trzecie Aves zanim coś palniesz to najpierw zorientuj się w czym tkwi problem i jakie jest stanowisko drugiej strony. Nikt bowiem z tzw. powergamerów nie jest za likwidowaniem testów wiedzy tylko przeciągnięciem ich do kategorii najlepszy hobbysta. Próba tego odbędzie się w tym roku na Bazyliszku.
Po czwarte jesteś kolejnym gościem, którzy pisze o mierzeniu fujar, OCB?
Po drugie tzw. klimaciarze w sporze o testy wiedzy wyraźnie się miotają, bo z jednej strony wszystko co robią tłumaczą hobby, pasją i dobrą zabawą, a jednak chcą by ich wiedzę oceniać i przyznawać im za nią punkty. Ja myślałem zawsze, ze dla klimaciarza znajomość fluffu jest wartością sama w sobie, ale najwyraźniej byłem w błędzie bo jak widzę bez testów wiedzy i punkciorków ani rusz.
Po trzecie Aves zanim coś palniesz to najpierw zorientuj się w czym tkwi problem i jakie jest stanowisko drugiej strony. Nikt bowiem z tzw. powergamerów nie jest za likwidowaniem testów wiedzy tylko przeciągnięciem ich do kategorii najlepszy hobbysta. Próba tego odbędzie się w tym roku na Bazyliszku.
Po czwarte jesteś kolejnym gościem, którzy pisze o mierzeniu fujar, OCB?

Bawią mnie ciągle teksty o klimacie, fluffie itd. Każdy gra tak jak lubi. Dla mnie np. najfajniejszymi aspektami tej gry jest rywalizacja i oglądanie na stole ładnie pomalowanych wrogich armii. Fluff w księdze armii poczytuję czasem dla przyjemności, ale broń boże nie myślę o nim gdy układam rozpiskę.
Jeśli przychodzisz na turniej musisz się liczyć z tym, że ludzie będą składać rozpiski po to żeby wygrywać. Jeśli komuś taki stan rzeczy nie pasuje niech zorganizuje tura gdzie nie ma pkt-ów za zwycięstwo a jedynie za wyczucie klimatu, historię armii i malowanie; wątpię jednak, by takie turnieje cieszyły się dużą popularnością.

Jeśli przychodzisz na turniej musisz się liczyć z tym, że ludzie będą składać rozpiski po to żeby wygrywać. Jeśli komuś taki stan rzeczy nie pasuje niech zorganizuje tura gdzie nie ma pkt-ów za zwycięstwo a jedynie za wyczucie klimatu, historię armii i malowanie; wątpię jednak, by takie turnieje cieszyły się dużą popularnością.
http://manticblog.com/
KINGS OF WAR FULL BETA ARMY LISTS AND MAGIC ITEMS LIST: https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... /htmlview#
KINGS OF WAR ARMY BUILDER BETA: http://kow2.easyarmy.com/
KINGS OF WAR FULL BETA ARMY LISTS AND MAGIC ITEMS LIST: https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... /htmlview#
KINGS OF WAR ARMY BUILDER BETA: http://kow2.easyarmy.com/
+1Bestialski_Brokuł pisze: Dorosła osoba wzywająca pomocy mrocznych bogów chaosu albo krzycząca WAAAAGH! w co drugim zdaniu to szopka, w której wolałbym nie uczestniczyć stojąc po drugiej stronie stołu...
+1Dębek pisze:Po pierwsze większość tych powergamerów zna fluff 100 razy lepiej niż Ci się wydaje. Mają przy tym najlepiej pomalowane armie na turniejach.
+1Embir pisze:Bawią mnie ciągle teksty o klimacie, fluffie itd. Każdy gra tak jak lubi.
ale kurna wnioslem merytoryczny post do tematu
Rozumiem, że jak gram w piłkę nożną i chcę strzelić gola i wygrać z drużyną przeciwną to dlatego że mam kompleks małej fajki?Aves pisze: A co do klimaciarze VS powergamerzy.
Nie byloby by problemu gdyby powergamerzy nie pierdzieli caly czas ze im sie nie podoba ze fluff ma w ogule czelnosc istniec, ze sa jakies testy wiedzy i dlaczego ktos sie krzywi jak widzi ASARNILA i MMM w tej samej armii. "przeciez mam taka opcje" no kurde panowie albo wyciagamy je na stol i mierzymy i nikt juz potem nie musi udowadniac albo walimy to i gramy zeby miec przyjemnosc i przestawiania malych figurek imitujacych stwory fantasy.
Odważna hipoteza Aves nie ma co.
Tak się składa, że to co ludzi w większości pociąga to rywalizacja, i nie ważne o jak niepoważne z pozoru zajęcie chodzi - krykiet, curling, sobotnia gra z kumplami w nogę czy choćby warhammer.
Sorry ale za starym koniem jestem żeby przeżywać w trakcie bitwy to, że moje dzielne oddziały Imperium są szturmowane przez hordy Chaosu - na to był czas 10 lat temu; teraz byłaby to błazenada.
http://manticblog.com/
KINGS OF WAR FULL BETA ARMY LISTS AND MAGIC ITEMS LIST: https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... /htmlview#
KINGS OF WAR ARMY BUILDER BETA: http://kow2.easyarmy.com/
KINGS OF WAR FULL BETA ARMY LISTS AND MAGIC ITEMS LIST: https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... /htmlview#
KINGS OF WAR ARMY BUILDER BETA: http://kow2.easyarmy.com/
Sory ale za stary jestem żeby grać setną bitwę ciągle tą samą najmocniejszą rozpiską z ciągle tymi samymi innymi standardami(zmieniającymi się w zasadzie tylko wtedy gdy wyjdzie nowy podręcznik)... Wole pograć w domu przy piwku "klimatycznymi" i różnorodnymi, mającymi odzwierciedlenie w klimacie armii(nie koniecznie słabymi) ropiskami. Z tego co zauważyłem (przynajmniej w moim otoczeniu) jest sporo graczy którzy z powodu "ciśnień" na turniejach, po prostu na nich nie bywają...
Argument, że na klimatyczny turniej zapewne mało kto by przyszedł jest niezaprzeczalny, ale sądzę, że wynikało by to z tego, że grupa docelowa w ogóle by nie wiedziała, że takowy jest organizowany... Raczej wątpliwym jest, że gro osób grających po domach, których turnieje "odpychają", odwiedza regularnie fora internetowe poświęcone głównie scenie turniejowej (ew. takie tematy na tych forach)...
Innymi słowy granie na turniejach wygląda jak wygląda, kto nie chce na takich nie bywa(moim zdaniem większość graczy w Polsce) choć od czasu do czasu dobrze jest zagrać i zobaczyć nowe "standardy"...
Argument, że na klimatyczny turniej zapewne mało kto by przyszedł jest niezaprzeczalny, ale sądzę, że wynikało by to z tego, że grupa docelowa w ogóle by nie wiedziała, że takowy jest organizowany... Raczej wątpliwym jest, że gro osób grających po domach, których turnieje "odpychają", odwiedza regularnie fora internetowe poświęcone głównie scenie turniejowej (ew. takie tematy na tych forach)...
Innymi słowy granie na turniejach wygląda jak wygląda, kto nie chce na takich nie bywa(moim zdaniem większość graczy w Polsce) choć od czasu do czasu dobrze jest zagrać i zobaczyć nowe "standardy"...

A wiesz ze to moze byc fajny pomysł? Hobbystyka 70% punktów, gry maks 30%.. Mastera na te zasady się zorganizowac nie da, ale lokala czemu by i nie?Jeśli komuś taki stan rzeczy nie pasuje niech zorganizuje tura gdzie nie ma pkt-ów za zwycięstwo a jedynie za wyczucie klimatu, historię armii i malowanie; wątpię jednak, by takie turnieje cieszyły się dużą popularnością.
Głownym problemem pozostaje niestety jedno: jak okreslic czy rozpiska jest "klimatyczna" czy nie? Kiedys była Warzywna Inkwizycja (imo najlepszy turniej na któym byłem do momentu spotkania absolutnie niepociętych rozpisek demonicznych) gdzie używało się rozpisanego szczegółowego systemu, jednakże to tez nie było dobre rozwiązanie. Może odpowiednio dobrane scenariusze pozwoliłyby wymusic bardziej roznorodne i "zmiękczone" rozpiski..
Ma ktos jakąs ideę?
Pozdrawiam
Wystarczy, że o zwycięstwie nie będą decydować pkt-y z bitew; ba, że w ogóle nie będzie zwycięzców; coś w stylu "warhammerowe macanko po jajkach". Po prostu gracze się spotykają, pstrykają zdjęcia, razem imprezują i może jeszcze zagrają jakąś bitewkę przy odrobinie szczęścia.Fluffy pisze: Ma ktos jakąs ideę?
Tylko jak już mówiłem, pewnie nikt na taki turniej nie przyjdzie...
http://manticblog.com/
KINGS OF WAR FULL BETA ARMY LISTS AND MAGIC ITEMS LIST: https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... /htmlview#
KINGS OF WAR ARMY BUILDER BETA: http://kow2.easyarmy.com/
KINGS OF WAR FULL BETA ARMY LISTS AND MAGIC ITEMS LIST: https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... /htmlview#
KINGS OF WAR ARMY BUILDER BETA: http://kow2.easyarmy.com/
Racja
Ja siebie uważam za klimaciarza, ale tylko dlatego, że na 100% nie jestem powergamerem, więc nic innego nie zostaje. A na turniej lubię pójść. Gram rzadko, bo nie mam na to czasu niestety, dlatego jak raz kiedyś jeden dzień poświęce na WFB to mam przynajmniej okazje zagrać przeciw 3 różnym armiom, pooglądać ładne figurki, spotkać się z ludźmi którzy też grają. WFB jest dla mnie odpoczynkiem i po prostu nie chce mi się myśleć za bardzo i "kminić" (Co nie znaczy, że nie myślę wcale
).
Hmm, czy to oznacza, że może jednak istnieją jakieś inne grupy graczy niż klimaciarze i powergamerzy?

Ja siebie uważam za klimaciarza, ale tylko dlatego, że na 100% nie jestem powergamerem, więc nic innego nie zostaje. A na turniej lubię pójść. Gram rzadko, bo nie mam na to czasu niestety, dlatego jak raz kiedyś jeden dzień poświęce na WFB to mam przynajmniej okazje zagrać przeciw 3 różnym armiom, pooglądać ładne figurki, spotkać się z ludźmi którzy też grają. WFB jest dla mnie odpoczynkiem i po prostu nie chce mi się myśleć za bardzo i "kminić" (Co nie znaczy, że nie myślę wcale

Hmm, czy to oznacza, że może jednak istnieją jakieś inne grupy graczy niż klimaciarze i powergamerzy?
No to ja też coś od siebie ... ale najpierw :
@Thurion : +2 za merytorycznego posta
(zdrowo sie uśmiałem)
Co do klimaciarzy i turnieji na zeszłorocznym Koziołku była nagroda dla największego klimaciarza i o ile pamięć mnie nie myli wygrał "Inspektor murmi" (jak go ładnie kołata określił). Były plusy za klimatyczny strój itp a pozatym był to normalny master. Czyli da sie - dla chcącego nic trudnogo
Walka z PG - Na master blasterze 2009 były punkty za "fair play" nie sprawdził sie to za bardzo (moim zdaniem) ale inicjatywa jakaś była.
A teraz tak odemnie całkiem ... jak gram z ciśnieniowcem to mam jedno rozwiązanie - poddaje bitwe. Nie odchodze od stołu ale gram celowo źle, a to robie szalone samobójcze szarże a to sie wystatwiam i pozwalam kolesiowi mnie rozjechać. Korzyści są obopólne. Przeciwnik ma podjare ze wygrał 20:0 w 4 turze a ja ide oglądać inne bitwy ciesząc sie ze nie musiałem sie jeszcze godzine mordować nad stołem z kolesiem który zabiera mi całą przyjemność grania.
To co Dębek napisał o klimaciarzach maskujących swój brak ogrania ma jakiś sens bo rzeczywiście są tacy gracze ...ale ... Popatrzyłem na siebie i zauważyłem ze ja nigdy nie traktowałem batla poważnie, od samego początku podchodziłem do gry na luzie do tego stopnia ze nigdy nie nauczyłem sie porządnie grać, nigdy nie czułem potrzeby wymiatania. Jestem Plewą i mi to nie wadzi. I zdaje mi sie ze większość klimaciarzy (takich naprawdę) ma podobnie. Dlatego też nie brną bym za daleko w stwierdzeniu ze klimaciarstwo tu ucieczka przed przyznaniem sie do słabości.
Mengile - są mega klimatyczni , bardzo łądni i są najemnikami dla mnie to wystarczy żeby ich lubić. I gdybym ja ich widział raz na 10 gier to spoko ... ale oni są juz wszędzie a to odbiera cały urok tej jednostki
i powtórzę za wszystkimi że nikt nic nie ma do jednostki samej w sobie ale trzeba znać umiar. Na mengile zrobiła sie moda i jak każda moda przeminie- oby 
@Thurion : +2 za merytorycznego posta

Co do klimaciarzy i turnieji na zeszłorocznym Koziołku była nagroda dla największego klimaciarza i o ile pamięć mnie nie myli wygrał "Inspektor murmi" (jak go ładnie kołata określił). Były plusy za klimatyczny strój itp a pozatym był to normalny master. Czyli da sie - dla chcącego nic trudnogo

Walka z PG - Na master blasterze 2009 były punkty za "fair play" nie sprawdził sie to za bardzo (moim zdaniem) ale inicjatywa jakaś była.
A teraz tak odemnie całkiem ... jak gram z ciśnieniowcem to mam jedno rozwiązanie - poddaje bitwe. Nie odchodze od stołu ale gram celowo źle, a to robie szalone samobójcze szarże a to sie wystatwiam i pozwalam kolesiowi mnie rozjechać. Korzyści są obopólne. Przeciwnik ma podjare ze wygrał 20:0 w 4 turze a ja ide oglądać inne bitwy ciesząc sie ze nie musiałem sie jeszcze godzine mordować nad stołem z kolesiem który zabiera mi całą przyjemność grania.
To co Dębek napisał o klimaciarzach maskujących swój brak ogrania ma jakiś sens bo rzeczywiście są tacy gracze ...ale ... Popatrzyłem na siebie i zauważyłem ze ja nigdy nie traktowałem batla poważnie, od samego początku podchodziłem do gry na luzie do tego stopnia ze nigdy nie nauczyłem sie porządnie grać, nigdy nie czułem potrzeby wymiatania. Jestem Plewą i mi to nie wadzi. I zdaje mi sie ze większość klimaciarzy (takich naprawdę) ma podobnie. Dlatego też nie brną bym za daleko w stwierdzeniu ze klimaciarstwo tu ucieczka przed przyznaniem sie do słabości.
Mengile - są mega klimatyczni , bardzo łądni i są najemnikami dla mnie to wystarczy żeby ich lubić. I gdybym ja ich widział raz na 10 gier to spoko ... ale oni są juz wszędzie a to odbiera cały urok tej jednostki


Czcij Koze !!
Twoja Stara gra w Age of Sigmar !
Twoja Stara gra w Age of Sigmar !
Podpiszę się pod postem Diba, chociaż tez nie do konca.
Mam dwie 100% wymalowane/pokonwertowane armie, trzy kolejne się malują, grac na jakimś tam poziomie potrafię, jak trafiam na wymagająego przeciwnika lub rozpiskę traktuję to jako wyzwanie intelektualne i próbuję wygrac.. Ale nie na siłę.
Wolę robic "klimatyczne" niestandardowe rozpiski, kierując się raczej wyglądem figurków i jakimś tam odniesieniem do fluffu czy jest możliwe zeby w jednej armii spotkały się takie i takie jednostki.. Nie wyobrażam sobie zbudowania rozpiski bez przynajmniej dwóch kloców rankowej piechoty, bez względu na to czym gram. Staram się stosowac przedmioty nieograne, niespotykane. Przykładam ogromną wagę do wyglądu figurek i jakości terenów na stole.. I coraz bardziej ciągnie mnie w strone 5 edycji w którą grywam juz praktycznie regularnie, bo.. Bawi mnie jej klimat, a nie mozliwosc zrobienia megakoksów. To jaka jest kolorowa, bajkowa i oczojebna. A w 7 edycji bardzo raża mnie wynalazki niektórych armii jak wysokie i mroczne elfy w jednej rozpisce.
Po prostu sklimaciarzałem do reszty.
Czy oznacza to ze "klimatem" próbuję kamuflowac jakies kompleksy? Nie. Po prostu gram w battla tylko dlatego że lubię. Nie musze nic nikomu udowadniać, ani tym bardziej sobie, nie mam cisnienia na nagrody w turniejach (pięc armii do battla na poziomach 5000+ punktów mówi za siebie). Tylko czasami naprawdę nóż się w kieszeni otwiera jak jadąc te 300 km na turniej spotykam wałkarza czy ciśnieniowca. Szkoda zrezygnować z bitwy, ale taka gra tez nie daje żadnej radosci. A niestety - wbrew temu co regularni turniejowcy twierdzą, graczy wyładujących frustrację na stołach jest naprawdę sporo.
I po co? Czy to takie wazne czy będzie 34 czy 33 na liście?
Mam dwie 100% wymalowane/pokonwertowane armie, trzy kolejne się malują, grac na jakimś tam poziomie potrafię, jak trafiam na wymagająego przeciwnika lub rozpiskę traktuję to jako wyzwanie intelektualne i próbuję wygrac.. Ale nie na siłę.
Wolę robic "klimatyczne" niestandardowe rozpiski, kierując się raczej wyglądem figurków i jakimś tam odniesieniem do fluffu czy jest możliwe zeby w jednej armii spotkały się takie i takie jednostki.. Nie wyobrażam sobie zbudowania rozpiski bez przynajmniej dwóch kloców rankowej piechoty, bez względu na to czym gram. Staram się stosowac przedmioty nieograne, niespotykane. Przykładam ogromną wagę do wyglądu figurek i jakości terenów na stole.. I coraz bardziej ciągnie mnie w strone 5 edycji w którą grywam juz praktycznie regularnie, bo.. Bawi mnie jej klimat, a nie mozliwosc zrobienia megakoksów. To jaka jest kolorowa, bajkowa i oczojebna. A w 7 edycji bardzo raża mnie wynalazki niektórych armii jak wysokie i mroczne elfy w jednej rozpisce.
Po prostu sklimaciarzałem do reszty.
Czy oznacza to ze "klimatem" próbuję kamuflowac jakies kompleksy? Nie. Po prostu gram w battla tylko dlatego że lubię. Nie musze nic nikomu udowadniać, ani tym bardziej sobie, nie mam cisnienia na nagrody w turniejach (pięc armii do battla na poziomach 5000+ punktów mówi za siebie). Tylko czasami naprawdę nóż się w kieszeni otwiera jak jadąc te 300 km na turniej spotykam wałkarza czy ciśnieniowca. Szkoda zrezygnować z bitwy, ale taka gra tez nie daje żadnej radosci. A niestety - wbrew temu co regularni turniejowcy twierdzą, graczy wyładujących frustrację na stołach jest naprawdę sporo.
I po co? Czy to takie wazne czy będzie 34 czy 33 na liście?

Nawiązując do argumentu z piłką nożną.
Rywalizacja jak najbardziej napędza tą grę ale tam też ważne trzymanie się jakiejś konwencji. Pójście drogą "co nie jest zabronione jest dozwolone" mogło by skończyć się odrzutowymi
tenisówkami i koszulkami regenerującymi siły u bogatszej drużyny. Czy w takiej sytuacji PN miała by rację bytu?
Wydaje mi się, że aby podnosić argument o rywalizacji wypada najpierw porozmawiać o szacunku i równych szansach przeciwników.
edit: P.s. Parodia to zaczyna się robić przy sporach z gatunku "Kto jest lepszy? Rambo czy Comando?".
Rywalizacja jak najbardziej napędza tą grę ale tam też ważne trzymanie się jakiejś konwencji. Pójście drogą "co nie jest zabronione jest dozwolone" mogło by skończyć się odrzutowymi

Wydaje mi się, że aby podnosić argument o rywalizacji wypada najpierw porozmawiać o szacunku i równych szansach przeciwników.
edit: P.s. Parodia to zaczyna się robić przy sporach z gatunku "Kto jest lepszy? Rambo czy Comando?".
Given the choice, whether to rule a corrupten, failing empire or to chalange the fate through another throw, a better throw against one's desteny, what wos a king to do?
- Mhroczny Rycerz
- Falubaz
- Posty: 1146
True.Majestic pisze:Rambo lepszy
Why so serious?White Lion pisze:Mam prośbę
Nie, nie masz. Chyba że znudziło Ci się to forum, to wtedy możesz kontynuować nakłanianie do piractwa -- Tomash
