Arena Śmierci (28) - Baraki Czarnej Straży, Naggarond

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Re: Arena Śmierci (28) - Baraki Czarnej Straży, Naggarond

Post autor: Warlock »

Po kolei:
Chomikozo pisze:* Nie wykorzystałem, prawda ? :mrgreen:
Nie. Jedyny, który nie wykorzystał :wink:
Cresus pisze:Czyżby znów moc publiki :P ?
Publika była przeciw niemu. :)
nindza77 pisze:Podejrzewam, że tym razem to moc niziołków :P
Trudno określić. Kayl wbił 5 Wondów, widownia 9. Ogr miał 24. Na 18 Wondów elfa 14 wbił Half tank więc niemożne było, aby w opisie zabił go ogr z armaty :wink:
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
GarG
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3946
Lokalizacja: Przy 7 szkielecie skręć w prawo

Post autor: GarG »

Cholera i dominacja nowej rasy została powstrzymana :P No to szykuje już nową postać :P
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ? :)
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

Jeszcze wyjdzie na to, że Ogry podbiją Naggarond :P
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

nindza77 pisze:Jeszcze wyjdzie na to, że Ogry podbiją Naggarond :P
Po moim trupie (dosłownie) :mrgreen:
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

Awatar użytkownika
The WariaX
Falubaz
Posty: 1005
Lokalizacja: Rybnik i okolice

Post autor: The WariaX »

nindza77 pisze:Jeszcze wyjdzie na to, że Ogry podbiją Naggarond :P
Hola, hola. Moje szczurze misiaczki już o to zadbają, żeby było inaczej ;-)
Chyba, że mówiąc Ogry miałeś na myśli Szczuroogry :twisted:

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Dobra panowie era sprawdzianów za mną. Po południu następna walka, a następne bardzo prawdopodobnie codziennie. Kończę ją początkiem przyszłego tygodnia, także już możecie szukać nowego prowadzącego, gdyż w następnej chcę wystąoić :wink:
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Walka nr 3 : Maksym z Erengradu vs Udyr Gul'ash


Występ zmutowanego elfa i ogrzego rycerza wywołał wiele zamieszania wśród publiki. Oskarżano ogra o doping, jednak nie było na to zbyt wiele czasu, wkrótce miała odbyć się kolejna walka. Co najmniej tak samo krwawa jak poprzednia.

Po jednej stronie stanął słynny już zapewne Udyr Gul'ash - ogrzy kucharz i wojownik znany z rozsmarowania orka na dziku. Jest on wybitnym mówcą, posiadający ogromny talent porywania ludzi z miejsc i pójścia za nim. Odziany w stal pulchny wojownik musi być zaiste przerażającym zjawiskiem dla swego przeciwnikiem i budzić strach nawet w najodważniejszych kombatantach. Jemu samemu jednak zależy jedynie na zaspokojeniu swojej żądzy krwi oraz na posiadaniu wystarczającej ilości mięsa, aby wykarmić jego wieloosobowe grono przyjaciół.

Maksym - Kislevczyk przybył tu z kolegami szukając sławy oraz aby zdobyć trochę grosza i tułać się z kolegami po karczmach całego świata. Zwolniony ze służby jako najemnik u jednego z imperialnych książąt musiał szybko znaleźć pracę - i to dobrze płatną. Sytuację uratował elfi asasyn, który skierował ich tu - na miejsce. Odtąd Maksym zaliczał się do najbardziej elitarnych wojowników na globie. Potwierdził to w walce ze swoim pierwszym przeciwnikiem - Cahirem, mistrzem magii. Teraz przyszła pora na kolejnego przeciwnika. Tym razem ogra.

Udyr myślał długi, dłuugi czas czym może skusić ludzika i odwrócić jego uwagę. Nie miał zbyt wiele pomysłów.
- Nie lubić krwiste, nie lubić chude, dziwna być ta rasa - stwierdził. Po czym udał się na znany mu już targ poszukać czegoś o ciekawym wyglądzie. w końcu natrafił na coś co wyglądało jak cukrowa lala
- Tak! To być dobra! Ty mi to dać! Ja chcieć! - gdy jednak kupiec powiedział cenę Udyr mruknął coś pod nosem a ten uciekł w panice. Ogr wziął swoją laleczkę i poszedł przygotować się do walki. W minutę był gotowy, po czym pomaszerował na arenę.

Maksym od dawna był przyodziany i gotowy do walki. Patrzył teraz w dal na wschód słońca, który tego dnia było widać wspaniale. Promienie odbijające się od jego wypolerowanego pancerza oraz od klingi nagiego miecza leżącego przy nim musiały dodawać mu niesamowitego uroku. Teraz popatrzył na pierścień podarowany od zakochanej dziewczyny w Ostermarku. Pamiętał to dokładnie.
-Maksym, proszę weź to... nie, nie pytaj. Jest dla Ciebie. Noś go zawsze kiedy Ci może coś zagrażać. Zawsze. Proszę nie... Nic nie mów. Kocham Cię najdroższy. Wróć do mnie kiedy znudzą Ci się już przygody. Będę czekała. Na wieki...
Wielkiemu Kislevczykowi łza zakręciła się w oku. Ścisnął pierścień i przytulił go do piersi.
- Przysięgam Ci, Pani, jeżeli wygram tę arenę wrócę do Ciebie. Przyrzekam. - Po tych słowach klęknął i zapłakał gorzko. Następnie pełny sił ruszył w stronę areny.

Ogr czekał tam już od dawna żonglując i w inny sposób zabawiając publiczność. Nie chciał przystąpić z ogrem do rozmowy. Wiedział, że publiczność za bardzo kibicuje jego oponentowi, aby mógł cokolwiek wskórać. Postanowił więc milczeć i czekać na walkę.
- Ludziu. Ty już nie żyć! Ja kupić Ci laleczka! I dać ona na Twój grób ahahaha!
- Lubię placki
- odrzekł Maksym po czym kiwnął na Malekitha, aby ten dał znak na rozpoczęcie walki, a w jego oczach zobaczył ogień i uznanie. Gong zabrzmiał a wojownicy ruszyli czynić swą powinność.

Maksym tradycyjnie, powoli ruszył na przeciwnika, jednak nie widział u niego specjalnego zaangażowania. Ogr lekceważąco oparty na swoim niezawodnym garze patrzył na niego z politowaniem. Gdy Kislevczyk podszedł na odległość 30 łokci Udyr zaczął mamrotać nieznane dla ludzi inkantacje. Następnie wyjął z gara coś, co przypominało mózg i wrzeszcząc wściekle rzucił nim w niczego się nie spodziewającego Maksyma. Początkowo czuł jedynie obrzydzienie. Potem jednak nie wiedząc czemu po prost pchnął się mieczem w udo. Pierścień jednak zaświecił i Kislevczyk uniknął przykrego końca swojego życia. Ogarnął się i zaszarżował na przeciwnika. Udyr będąc pewnym, że jego przeciwnik popełni samobójstwo całkowicie nie był przygotowany. Maksym robiąc zwód, ciął następnie przez lewe ramię, odrąbując kończynę przeciwnikowi. Czerwona posoka lała się strumieniem z rannego ogra i był to dla niego juz praktycznie koniec walki. Jednak nie miał zamiaru poddać się - o nie! Wymamrotał kolejne plugawe zaklęcie, a następnie zaczerpnął ze śmierdzącego gara. Najemnik poczuł jak łamią mu się golenie i upadł z krzykiem bólu. Widział zbliżającą się zagładę - wielką, tłustą, pancerną zagładę. Z przedśmiertnym wrzaskiem rzucił się na przeciwnika z ziemi, jednak chybił i zarył twarzą w piach. Ogr podniósł nadziak i opuścił go w niesamowicie potężnym uderzeniu. Ubytek krwi był jednak tak wielki, że nie trafił, a na domiar złego jeszcze upadł milimetry od ramienia Maksyma po czym zemdlał. Kislevczyk natomiast z trudem podniósł się i z dzikim wrzaskiem urwał ogrowi łeb i cisnął nim do gara.
- Rodgier! William! Psiamać pomóżcie mi zejść! - I pomogli. A on szczęśliwy, że udało mu się przeżyć dziękował za to owej niewieście z Ostermarku. Przypominał sobie jej imię. A brzmiało ono...
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Rasti
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6022
Lokalizacja: Włoszczowa

Post autor: Rasti »

Normalnie Pedant of Khaeleth...

Wampir nie oglądał tej walki. Przygotowywał się do swojej sącząc wino w ponurym pomieszczeniu gospody. Potem przywdział zbroję, dokładnie sprawdzając każde zapięcie. Spojrzał na herb wymalowany na korpusie zbroi. Przypomniały mu się stare dzieje. Miecz zarzucił po pochwy umieszczonej na plecach. Wiedział, że krew goblina nie będzie zbyt smaczna. Postanowił pożywić się na jakiejś ładnej elfce, gdyż one najbardziej mu smakowały.

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

Kislewczyk zagryzł z bólu zęby, gdy przyjaciele z trudem posadzili go na stołku w gospodzie. Jakiś troskliwy krasnolud podał rannemu Maksymowi gliniany kubek pełen cuchnącego samogonu, który najemnik wychylił ciurkiem. Od razu zrobiło mu się trochę lepiej. Mimo, że złamania pulsowały tępym, obezwładniającym bólem, Maksym czuł coś na kształt mściwej satysfakcji. Po raz kolejny udowodnił, że zwykły człowiek może stawić czoła wszelkim potwornościom tego świata i do tego przeżyć.
W tym samym momencie do karczmy wszedł nie kto inny jak Alleron, mroczny elf, który przywiózł najemników do Nowego Świata. Towarzyszył mu inny elf odziany w długą, powłóczystą szatę, niechybnie uzdrowiciel. Korsarz oparł się o ścianę, gdy jego kompan zabrał się za rany kislewczyka.
- Powinniśmy cię zostawić tam na śmierć, żałosny psie - wycedził kapłan w przerwach pomiędzy magicznymi formułkami - Ty i wszyscy tobie podobni powinni siedzieć w naszych kopalniach i harować na swoich panów !
Chwilowo niedysponowany Maksym musiał wysłuchiwać tej całej tyrady. Lecz gdy tylko odzyskał czucie w nogach, odpłacił elfowi pięknym kopniakiem, który rzucił nim o ścianę. Po tym ostrożnie wstał i z zadowoleniem stwierdził, że wszystko jest w porządku.
- Piękna walka - powiedział Alleron - Zdołałeś zwrócić uwagę mojego pana, co nie zdarza się zbyt często. Przy okazji sam muszę ci podziękować.
- Doprawdy ? - Odparł najemnik, ocierając pot z twarzy - Czemuż to ?
Korsarz uśmiechnął się paskudnie
- W końcu ja cię tu przywiozłem, tak ? Malekith hojnie nagradza wszystkich posłów, którzy sprowadzili tu godnych wojowników. Ty okazałeś się ponadprzeciętnie wręcz skuteczny w zabijaniu. Kto wie, może dostąpisz zaszczytu służenia w gwardii mojego pana ?
Tak zakończywszy, Alleron opuścił tawernę. Zapanowała grobowa cisza.
- Że co ? - William ocknął się jako pierwszy - Jeśli wygrasz, masz tu zostać i służyć temu skurwielowi ?
- To logiczne - odparł Maksym, wpatrując się w podłogę - Po to rozesłano posłańców po całym świecie. Nie chodziło przecież o zabawienie plebsu... Wiedzcie, że nie mam zamiaru tu zostawać. Pod żadnym pozorem.
Rodgier uśmiechnął się nawet paskudniej od elfa.
-Wiecie co ? W razie potrzeby możemy wykonać pewien plan...
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

Awatar użytkownika
Cresus
Mudżahedin
Posty: 300

Post autor: Cresus »

Aż blisko było :P teraz pozostało jedynie kibicować Maksymowi, gdyby nie dozowolenie magów teżbym ludzia wystawił jakiegoś :P btw, będzie magia w następnej arenie?

Gdy Udyr tracił już świadomość i wiedział że koniec się zbliża uświadomił sobie jedną rzecz. Hałas któy rozlegał się wokół zaczynał brzmieć w pewien dobrze znany mu sposób- towarzyszący nieudanym zabawom z jego kuchenną magią:

om nom nom NOM NOM NOM NOM!!!


Tak zginął Gul'ash, pierwszy kuchta areny śmierci :P
Obrazek
SZARŻAAA!!!
new steggie has super huge multi fire high strength big blowguns

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Cresus pisze:btw, będzie magia w następnej arenie?
W każdej mojej tak. Nie wiem kto będzie prowadził następną, ale ja chciałbym być teraz uczestnikiem :)


Chomikozo po to dałem 3 kropeczki na końcu tekstu żebyś sam wymyślił imię wybranki Maksyma :wink:
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Morti
Mudżahedin
Posty: 345
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Morti »

hmm czas iść. Gdzie być moja nowa "wóda jak cholera"... arghh ... tu jesteś. no teraz mogem na arenę iść - gabum wszedł an arenę jeszcze pustą ,gdyz trochę pomyliły mu się godziny jego walki. Wchodząc potknął się o wystający kamień i runął na ziemię. Tak leżąc ,postanowił zaczekać na swojego przeciwnikia. Po paru chwilach zasnął...

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

Warlock pisze:Chomikozo po to dałem 3 kropeczki na końcu tekstu żebyś sam wymyślił imię wybranki Maksyma :wink:
Na to będzie jeszcze czas, nie myśl, że nie zrozumiałem twego zamiaru :mrgreen:
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Walka nr 4 : Kabum'labum vs Karus von Aronn


Po sprzątnięciu z piasków areny zwłok ogra i posklejaniu Maksyma do kupy, nadeszła pora na kolejną walkę. Widownia śmiało ponownie zbierała się na trybunach, głodna krwi, jęków i kolejnych atrakcji. Niestety, miała być ona średnio w ich mniemaniu średnio ciekawa, gdyż występujące w niej postacie na pierwszy rzut oka wydawały się baardzo nierówne sobie.

Jednym z wojowników - teoretycznie słabszym był gobliński fanatyk - Kabum'labum. Chociaż słabej postury, nie przeszkodziło mu to jednak w pierwszej rundzie zmieść z powierzchni ziemi wielkiego orka, z jego przeszłości. Podreparowało to nieznacznie jego reputację słabiaka, jednak nie na tyle, by ktokolwiek z widowni mu kibicował. W pewnym sensie dlatego, że na kilometr czuć od niego było alkohol. On chyba nigdy nie trzeźwiał.

Drugim - znacznie mocarniejszym z wyglądu był wampir z pradawnego, budzącego grozą, sławnego rodu Krwawych Smoków. Sama jego postać, w czarnej jak węgiel zbroi, ze smokiem w herbie i potężnym mieczem w ręce budziła terror. Jakby tego było mało to pokonując opętaną elfko - wybrankę chaosu zaskarbił sobie uwielbienie na trybunach i nieśmiertelną pamięć nawet, gdyby poległ. Nie miał jednak zamiaru rezygnować i parł dalej, aby wygrać tą przeklętą arenę.

Kabum mieszał wszystkie alkohole, które wpadły mu do jego brudnych, zielonych łapek. Chciał stworzyć coś niesamowitego, wręcz wybuchowego.
-Szkocka, Gin, Tonic, Trollówka; oby siem tylgo nie pomylić - mruczał do siebie. Był roztrzęsiony. Wiedział, kim był jego przeciwnik i szczerze mówiąc niespecjalnie był tym pocieszony.
- Przeklente krfiopijce! - splunął siarczyście - takiem to siem nadajom na pokarm dla paszczaków! - przygnębiony myślami o rychłym końcu swojego żałosnego żywota schlał się potężnie. Chwiejąc się znacznie wziął kulę i poszedł gdzie go oczy poniosły
- kto tu hyp, tyle drók pobudofał?

Karus siedział i medytując, rozmyślał nad taktyką pokonania przeciwnika. Nie był przerażony swoim partnerem. Nędzny, nic nie warty goblin kręcący młynka od kąta areny do kąta. Nie specjalnie jednak widział możliwość, jak tu pozbyć się deliktwenta. Gdyby podstawił miecz, zapewne urwało by mu całą, od samego obojczyka. Mimo iż jego przeciwnik był niepozorny na pierwszy rzut oka, to wiedział, iż nie może go zlekceważyć.
- Lepiej nie dawać temu psu okazji do wygranej - stwierdził. nie przychodził mu jednak nic do głowy. Włożył więc zbroję i ruszył improwizować. Był pewny że coś wymyśli i wygra zdobywając kolejną sławę oraz wspiąć się wyżej w hierarchii tej areny.

Gdy dotarł na miejsce Kabum stał już pośrodku z bezsilnie zwisającą głową, obrzucony mięsem (w przenośni), wyklinany (dosłownie) i wyśmiewany przez wszystkich. Na całych trybunach nie było nawet jednej osoby, która by mu kibicowała i przyznawała się do tego. Goblin jednak stał niewzruszony i nie zwracał na nikogo uwagi. Gdyby nie czknięcia, można by pomyśleć iż śpi na stojąco. Wampir zaczął nawet podziwiać Fanatyka za jego niewzruszenie. Niestety nie miał na to długiej chwili, gdyż w moment potem wszedł tak fascynujący Karusa Malekith i dał znak na rozpoczęcie walki. Gong zabrzmiał i wśród zgiełku publiki walka się rozpoczęła.

Kabum od razu wprowadził się w swój zabójczy ruch obrotowy. W tym stadium jednak wampir starał się go unikać. Goblin nie ustępował jednak. Cały czas starał się doprowadzić do zbliżenia (bez skojarzeń) i rozmieść przeciwnika na miazgę. Karus jednak biegał od jednego końca areny do drugiego, zastanawiając się jak temu małemu szczwanemu zielonoskóremu nie zakręci się w głowie. Nie miał pomysłu jak rozbroić tą kręcącą się postać więc uciekał dalej. Wkrótce jednak fanatyk począł zwalniać i zataczać się w stronę publiczności, a ta na dodatek obrzucała go wszelkim żelastwem, które mieli pod ręką. Krwawy Smok poczytał to za dobry omen i zaszarżował na przeciwnika. Ten jednak czkając obrócił się na pięcie i w ostatnim momencie zderzył swoją bronią z przeciwnikiem, unikając rozcięcia wpół. Łby zabitych przez goblina orków wgniotły pancerz nieumarłego, jego samego dotkliwie raniąc i odrzucając kilka metrów dalej. Karus wstał z trudem i poczuł, że jego świadomość powoli opuszcza ciało. Przeklinając małą zieloną istotę, rzucił weń swoim ostrzem. Nie trafił jednak i wbiło się ono w piach niedaleko fanatyka. On jednak uderzył w niego przez przypadek co wytrąciło go z równowagi. Wykorzystując jedyną okazję wampir skoncentrował się i dobiegł przeciwnika, zanim ten zdołał się na powrót rozkręcić. Chwycił go w pół i nieludzką siła rozerwał na dwoje, całemu oblewając się strumieniem krwi. Publika była jednak uradowana tym faktem i Karus zszedł z areny oklaskiwany i uwielbiany przez tłum.




No. Dobrnęliśmy do półfinałów :wink:. A wystąpią w nim :

Walka nr 1 : Maksym z Erengradu vs Gargan Jedno oko

Walka nr 2 : Karus von Aronn vs Ziutek Piorunoogon

Powodzenia i gratulacje!
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

leadbelcherr
Plewa
Posty: 9

Post autor: leadbelcherr »

Gargan nie był uradowany z kolejnego paringu. I to wcale nie dlatego, że bał się tajemniczego Maksyma z Erengradu. Z pewnością jednak czuł przed nim respekt, pamiętając jak pokonał potężnego maga chaosu, a potem oderwał głowę jego pobratymcowi. Główną przyczyną jego niezadowolenia, był... szacunek. Oboje byli najemnikami, niewykluczone, że walczyli nieraz ramię w ramię w krwawej bitwie. Mimo tego szukał tu sławy, więc i nie widział wielkich problemów w walce z Kiśleviczykiem. Postanowił jednak, że odnajdzie Maksyma jeszcze przed walką.

Odnalazł go, w towarzystwie jego przyjaciół w karczmie.
-Ty być Maksym z Erengrad. My walczyć w następna walka. Ty jednak wiedzieć, że ja czuć szacunek. Nie zabić z radość, jednak musieć. Walczmy ramie, w ramie.- Powiedział z takim szacunkiem, na jaki mógł sobie pozwolić, chociaż brzmiało to w jego wykonaniu dość średnio. Skłonił głowę, a po chwili zastanowienia zasiadł przy innym stoliku. Jak ten zechce, może uda im się porozmawiać, jeśli nie, przynajmniej napije się...
-PIIIWAAAA!-

Awatar użytkownika
Rasti
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6022
Lokalizacja: Włoszczowa

Post autor: Rasti »

- A to skurwiel - rzucił oschle, lecz bez większego gniewu Karus. Podszedł do swoje oręża wbitego w ziemię i wsunął go zwinnym ruchem do pochwy. Jeszcze raz spojrzał na truchło swojego rywala. Wiedział, że musi się pożywić. Na jego dłoniach było pełno goblińskiej krwi. Spróbował zlizując z ręki, jednak grymas na jego twarzy zniechęcił go do dalszych prób. "Trzeba będzie po drodze skosztować jakiegoś elfa" - pomyślał. Wtedy zaczął kierować się do wyjścia. Po drodze spojrzał na swój mistrzowski pancerz. Coś będzie musiał z tym zrobić, najlepiej udać się do jakiegoś kowala i skorzystać z jego sprzętu, bo jak wiadomo - żadnemu parszywemu elfowi nie pozwoli tknąć swej zbroi.

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

Tego wieczora, tuż przed półfinałami, karczma była pełna po brzegi. Wszyscy rozprawiali o poprzednich walkach i pili na cześć ich zwycięzców. Krasnoludzki oberżysta uwijał się jak w ukropie podając litry alkoholu spragnionym gościom, jego niski wzrost nie ułatwiał mu zadania. Poza tym od paru już dni w karczmie nie ostało się nic innego, jak paskudny bimber z jaskiniowych grzybów, który śmierdział na milę morską. Jakoś nikomu to nie przeszkadzało.
Maksym z kumplami siedział przy swoim ulubionym stoliku, racząc się szklanką wody. Jeśli wypiłby trochę więcej tych grzybowych szczyn, prawdopodobnie zmarłby na marskość wątroby tuż przed swoją walką. Kislewczyk co chwilę zerkał na Gargana siedzącego dwa stoliki od nich. Ogr właśnie kończył jeść trzeciego barana i wcale nie wyglądał jakby miał dość.
- Pogadaj z nim - zaproponował Rodgier - Ten skubaniec przecie sam tego chce.
- Nie - odparł krótko Maksym.
- Czemu ? - William próbował dopić samogon z kubka, lecz najwyraźniej nie dawał rady.
- Bo może ten ogr okaże się fajnym gościem i broń Ursunie zdołam go polubić. A wtedy będę miał opory go zabijać. A wtedy sam mogę stracić życie. A tego chyba nie chcemy, co ?
- Zaiste - wykrztusił William przez łzy i zamówił sok pomarańczowy.
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

Awatar użytkownika
The WariaX
Falubaz
Posty: 1005
Lokalizacja: Rybnik i okolice

Post autor: The WariaX »

No wreszcie jakiś godny przeciwnik-zagadnął Ziutek do swojego kompana podczas pracy. Był bardzo pochłonięty opracowywaniem nowego wynalazku spacz-anty-trupowatego. Wymagało to wiele skupienia, gdyż jeden nieuważny ruch i oboje mogli by się zamienić w obłok zielonego dymu.
Te metalowe kulki przygotowane z czystego srebra, skąpane w zupie spaczeniowej powinny wysłać tego truposza wreszcie tam gdzie jego miejsce. mhuahuaha
Szczuroogr kompletnie się nie przejmował tym monologiem swojego pana, był już do tego przyzwyczajony. Elfickie dziecko, które złapał przy okazji, okradając jakiś dom elficki (w celu zdobycia srebra) wydawało się być znacznie bardziej interesujące. Jak to możliwe, że po oderwaniu nóżek wciąż żyło... zdumiewające no i ten wyjątkowy smak...

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Walka jutro. Zdradzę jednak, iż możecie być nią zaskoczeni :wink:. Obstawiajcie ;d
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

Tym razem ktoś w końcu rozdupcy czołg? :D
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

ODPOWIEDZ