Arena Śmierci (28) - Baraki Czarnej Straży, Naggarond

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Arena Śmierci (28) - Baraki Czarnej Straży, Naggarond

Post autor: Warlock »

W Naggarond od kilku tygodni panowało wielkie poruszenie. Zamiary Mrocznych Elfów wkrótce stały się jasne. Wiedźmi król znów był gotowy spuścić ze smyczy swoje legiony. Najlepsi wojownicy starego świata - Czarna Straż w liczbie wieludziesięciu tysięcy zająć miała Ulthuan, a później cały świat. Malekith knuł ten plan od bardzo dawna. Zamiast rekrutować do swych przybocznych osoby z faworyzowanych przez siebie rodów, Pan Naggaroth postanowił przyjąć każdego, kogo tylko stać na zakup ekwipunku. Żołnierze Ci jednak nie przeszli morderczego wyszkoleni, jak prawdziwi Czarni Strażnicy i tu swoją część planu wprowadził Kouran z Wieży Żalu - Kapitan czarnej straży. Poradził rozesłać mrocznych jeźdźców we wszystkie krańce świata niosących wieść o wielkiej arenie, której miejscem będą Baraki Czarnej Straży. Malekith pokiwał głową z uznaniem. Sądził, iż jest to dobry pomysł, aby jego świeża banda wojowników podpatrywała w tym najlepszych. Jednocześnie uprzedził Kourana, że jeśli coś złego się wydarzy, to ten ostatni zapłaci głową. Kapitan jednak przyjął to z zimną satysfakcją i zgodził się nadzorować całe przedsięwzięcie.

Malekith wyszedł na szczyt Wieży Zimna. Patrząc na świat kalkulował zgubę swych wrogów z zimną bezwzględnością. Zemsta na tych, którzy mu się przeciwstawią, będzie długa i zabójcza. Przeczuwa nadciągającą zagładę i śmierć i gotów jest po raz kolejny rozesłać na świat swoje legiony...




Witam na kolejnej, 28 już odsłonie areny śmierci!

Uczestnictwo w Arenie Śmierci wymaga określonych informacji o danym śmiałku, który gotów jest walczyć na śmierć i życie z wieloma przedziwnymi i egzotycznymi wrogami:
- Imię postaci
- rasa
- klasa (Jeśli jest wybór do konkretnej rasy)
-Broń lub bronie, którą wybieramy z listy oręża.
- Zbroja lub jej brak.
- Ekwipunek, wybierany z listy Ekwipunku.
- Umiejętności specjalne, wybierane z sekcji Umiejętności.
- Wierzchowiec (jeśli dotyczy)
- Ochroniarz (jeśli dotyczy)
- Mutacja (jeśli dotyczy)
- Historia Postaci, czyli skąd dowiedziała się o turnieju w Naggarond

Każdej postaci przysługuje wybór jednego typu oręża (walka dwoma brońmy liczy się jako jeden wybór), jednej Zbroi ( z wyjątkiem Tarczy i Hełmu, które możemy wybrać dodatkowo, nie wykorzystując limitu zbroi), jednej Umiejętności Specjalnej i jednego Ekwipunku.

Zasady dodatkowe:
Umiejętności przynależne do rasy są respektowane na tej Arenie z jednym wyjątkiem w postaci zasady Armed to da Theef, której specyfika utrudniała by sprawne prowadzenie walk. Jako rekompensata Bohaterowie, którzy posiadali tą umiejętność, mogą wybrać dodatkową Umiejętność Specjalną.
-Skinki, Skaveński Wódz, Gnoblar Choncho, Ludzie maści wszelakiej, Dzierżyciel Ikony, Gobliny, Krasnolud Kultu Zabójców posiadają dodatkową Umiejętność Specjalną oraz bonusowy Ekwipunek.
-Zabójcy Skaveńscy i Druchii, Pani Śmierci, Maruderzy nie mogą nosić zbroi cięższych niż lekka.
-Saurusi-Weterani, klasy wood-elfickie i Asrai nie mogą nosić zbroi cięższych niż średnia.
-Ogry oraz Minotaury posiadają jedynie jedną Umiejętność Specjalną lub Ekwipunek.
-Krasnoludzki Zabójca nie może mieć żadnej zbroi.
-Branchwraithy nie używają broni ani zbroi ani ekwipunku.Posiadają za to 3 umiejętności do wyboru.
-Magowie (Prócz magów chaosu i rzeźników) nie mogą nosić zbroi cięższej niż lekka
-Demony w postaci Heroldów dopuszczone, lecz nie mogą wybierać broni oraz ekwipunku. Rekompensuje im to możność wyboru jednej Mutacji oraz jednej Umiejętności Specjalnej. Posiadają tożsamy z rodzajem Demona oręż:
Khorne- Piekielne Ostrze(Dwuręczny Miecz)
Nurgle-Korbacz Dwuręczny
Slaanesh- Bicz
Tzeentch-Kostur
-Gnoblary z bazy zyskują umiejętność Niesamowite Szczęście.
-Wojownicy Chaosu i Zwierzoludzie mogą miast ekwipunku, wybrać jedną mutację dostępną z sekcji Mutacje.
-Większość postaci może wybrać wierzchowca zamiast jednego ze slotów ekwipunku. Pamiętaj, że mag nigdy nie może posiadać wierzchowca
-Magowie mogą zamiast ekwipunku wziąć jednego z ochroniarzy (tożsami z rasą). nigdy nie można mieć więcej, niż jednego ochorniarza.



Klasy:

Elfy :
-Szlachcic
-Czarny Strażnik
-Egzekutor
-Pani Śmierci
-Asasyn
-Mistrz Miecza
-Mag\Czarodziejka|SpellWaver
-Biały Lew
-Dziki jeździec
-Strażnik Drogi
-Wieczny Strażnik
-Tancerz Bitwy
-Strażnik Feniksa

Skaveny:
-Assassin
-Warlock Engineer
-Wódz
-Kapłan Zarazy

Orkowie:
Zwykły
Czarny
Dziki
Szaman

Gobliny:
nocny
leśny

Chaośnicy:
Wybraniec
Błogosławiony bohater
mag
Maruder

Jaszczuroludzie:
Strażnik świątynny
Saurus Starej Krwi
Skink Kameleon
szef skinków
szaman skinków

Ogry:
Rzeźnik
Brutal
Ołowiomiotacz

Ludzie:
Rycerz Białego Wilka
Kapłan Sigmara
Kapłan Morra
Mag
Hochlandzki Snajper
Bretoński paladyn
Kapitan Najemników\ Kapitan Imperium

Zwierzoludzie:
-Bestigor
-Gor
- Bray - Shaman

_____________________________________________________________________________________________________________

Bronie:

Brak Broni + Kastety
Pazury bitewne ( tylko Asasyni)
Sztylet
Krótki miecz
Długi miecz
Rapier
Topór
Włócznia (Oburącz)
Młot
Halabarda Czarnej Straży (Tylko Czarni strażnicy)
Młot białych wilków (Tylko rycerze Białego Wilka)
Podręczna Armata (Tylko ołowiomiotacze)
Draich (Tylko egzekutorzy)
Bronie Wiecznych strażników (Tylko obok wymienieni)
Bronie Tancerzy Wojny (j.w.)
Halabarda Wybrańca chaosu (Tylko wybrańcy)
Hochlandzki Muszkiet (Hochlandzcy snajperzy)
Korbacz
Maczuga
Czoppa ( Orkowie )
Katana Wakizashi
Gwiazda zaranna
Bicz
Bastard (w jednej ręce)
Miecz Dwuręczny
Topór Dwuręczny
Cep Bojowy
Proca (Niziołki)
Kusza pistoletowa (Mroczne elfy i łowcy czarownic)
Plujka (Skink)
Noże do rzucania
Pistolet
Para pistoletów
Miecz Podwójny
Topór Podwójny
Kula Fanatyka (Goblińscy Fanatycy)
Łuk Krótki
Łuk Długi
Kusza
Kopia (wierzchem)
Kostur (magowie)
Lanca (wierzchem)

____________________________________________________________________________________________________________________


Zbroje:
-Brak takowej
-Lekka zbroja
-Średnia zbroja
-Ciężka zbroja
-Pełna Zbroja Płytowa (Imperium)
-Zbroja z Ilthimaru (High Elfy)
-Zbroja z Gromrilu (Krasnoludy)
-Zbroja Chaosu (Wojownicy Chaosu)
Tarcza:
-Puklerz (można używać jednocześnie z nim dwóch broni)
-Tarcza Średnia
-Tarcza Ciężka
Hełm:
-Lekki
-Średni
-Ciężki
______________________________________________________________________________________________________________________

Ekwipunek:
-Amulet Trzykrotnie Błogosławionej Miedzi
-Pierścień Protekcji
-Święty Oręż
-Bomby Zapalające
-Paraliżująca Toksyna
-Bugman XXXXXXX (krasnoludy)
-Obręcz Szybkości
-Eliksir refleksu
-Eliksir odurzający
-Eliksir mutagenny
-Eliksir zdrowia
-Eliksir siły
-Eliksir precyzji
-Eliksir odporności (tylko nocny goblin)
-Grzybek kapelusznik
-Wiadro podejrzanej, Kislevskiej wódki
-Święta/Nieświęta Ikona
-Korzeń wielkiego dębu ( jeno Asrai i Branchwraithy )
-Lwi płaszcz (jeno high elfy)
-Okular z górskiego szkła (jeno krasnoludy)
-Obsydianowe wykończenie broni
-Wampiryczny Oręż
-Mięso trolla ( jeno gobliny)
-Mistrzowska zbroja
-Mistrzowska broń
-Płaszcz z morskiego smoka (jeno Druchi)
-Księga Tajemnic ( każdy z wyjątkiem Krasnoludów)
-Personalna Księga Krzywd (jeno Krasnoludy)
-Żałobne Ostrze
-Płonąca broń
-Piekielny proch
-Przeklęta broń
-Runiczny Oręż ( jeno Krasnoludy i Norsmeni)
-Stymulant
-Trucizna Jadowa
-Trucizna Czarny lotos
-Trucizna Mantikory
-Usypiacz
-Woda Święcona
-Wyostrzenie broni
-Ząbkowane Ostrze
Eksperymentalna Broń:
-Personalna Hochlandzka Eksperymentalna Rusznica ( jeno Ludzie)
-Krasnoludzka Niezadowna Strzelba ( jeno Krasnoludy)
-Mini-Miotacz Spaczo-Płomienia ( jeno Skaveni)

_________________________________________________________________________________________________________________________

Wierzchowce (zamiast ekwipunku)

Koń - tylko ludzie
Krasnolud wierzchowy (tak tak :wink:)- tylko krasnoludy
Rumak Slaanesha - wyznawcy Slaanesha (Wymaga jeździec Slaanesha)
Palanquin - Wyznawcy Zgnilca (Wymaga jeździec Nurgla)
Moloch - Wyznawcy Pana Czaszek (Wymaga jeździec Khorne'a)
Dysk - wyznawcy Tzeentcha ( Wymaga Jeździec Tzeentcha)
Koń elfów - elfy
Zimny - Mroczne elfy i Saurusi Starej Krwi ( Wymaga Szlachcic Naggaroth lub Jeździec Dżungli)
Half tank - tylko ogry
Rydwan - Tomb Prince
Skeletal Steed - nieumarli wszelkiej maści
Dzik - Orkowie (Wymaga Osfajacz dzikóf)
Wilk - jeno golbiny
Kuc - niziołki
Giant Rat - Skaveni
Koń bretoński - Bretonnia
Pająk - tylko gobliny


____________________________________________________________________________________________________________________________

Ochroniarze (magowie zamiast ekwipunku)
Mistrz miecza - Wysokie elfy
Błędny rycerz - Bretonnia
Fechmistrz - ludzie
Szczuroogr - skaveni
Czarny strażnik - mroczne elfy
Wybraniec - magowie chaosu
Czarny Ork - orkowie
Strażnik świątynny - Skink Kapłan
Flamer - demon tzeentcha
Grobowy strażnik - lisz kapłan
Strażnik cmentarza - wampiry
Tancerz wojny - leśne elfy
Rój snotlingów - gobliny
____________________________________________________________________________________________________________________________

Specjalne Umiejętności:

-Niekontrolowany Szał
-Onieśmielający
-Wytrawny Demagog
-Wirujący Atak
-Błogosławiony przez Panią (jeno Bretończycy)
-Honor i Cnota ( jeno Bretończycy i Kapitanowie Imperium)
-Defensywny Styl Walki
-Ofensywny Styl Walki
-Szaleńczy Styl Walki
-Błogosławiony przez Duchy Lasu ( jeno Asrai i Branchwraith'y)
-Wytrawny Taktyk
-Mistrz Oręża
-Obrońca Pokrzywdzonych
-Szlachcic Naggaroth
-Jeździec Dżungli
-Kensai (jeno Najemnik, pochodzący ze Wschodu)
-Nie jedno widział w swym życiu
-Celne Ciosy
-Mistrz Fechtunku
-Nieprawdopodobne Szczęście
-Tarczownik (wymagana tarcza)
-Wilk Morski
-Sadysta
-Wytrzymały
-Dekapitator
-Błyskawiczny Blok
-Sprawny Kontratak
-Tysiącletnie Wyszkolenie ( jeno Elfy maści wszelakiej i Dawi)
-Fanatyzm
-Wszechwiedzący
-Zguba Demonów
-Skłonności Masochistyczne
-Zguba Śmiertelnych ( jeno Nieumarli)
-Łaska Bogów
-Błyskawiczny Unik
-Niezwykle Silny
-Wytrwały Niczym Góra
-Rasista
-Osfajacz Dzikóf
-Starożytny Władca ( jeno Wampiry i Książęta Grobowców)
-Zabójcza Klątwa ( jeno Książęta Grobowców)
-Dłoń Losu
-Intrygant
-Kontakty z Półświatkiem
-Syn Słońca, Brat Księżyca
-Opętanie
-Łowca Czarownic ( jeno Ludzie)
-Nemesis Nieumarłych ( jeno Ludzie)
-Gladiator
-Niewrażliwy na Ból
-Sokole Oko
-Mistrz Sztuk Czarnoksięskich (tylko magowie)
Jeźdźcy chaosu (tylko Chaośnicy, nie-magowie)
- Jeździec Khorna
- Jeździec Tzeentcha
- Jeździec Slaanesha
- Jeździec Nurgla
Wampirza Linia Krwi(jeno Wampiry):
- Necrarch
- Krwawy Smok
- Lahmia
- Strigoi
- Von Carstein

______________________________________________________________________________________________________________________________

Mutacje:
-Obrzydliwie Opasły
-Śluzowate Ciało
-Dodatkowe Kończyny
-Podmieniec
-Spaczona Wola
-Zwierzęce Kończyny
-Trująca Krew
-Pasożytniczy Bliźniak
-Podwojenie
-Mechanoid
-Psychopatyczna Mizantropia
-Płomienne Ciało
-Potężne Rogi
-Macki
-Bestia o Tysiącach Oczu
-Likantropia
-Żywiciel Tysiąca Plag
-Odurzające Piżmo
-Kły Jadowe
-Oblicze Demona
-Wywrócony na Wierzch
-Przerażające Aparycje
-Ognisty Dech
-Nienaturalny Refleks
-Pożeracz Dusz
_____________________________________________________________________________________________________________________________


Piętna Chaosu (w ramach umiejętności) :

-Piętno Khorna
-Piętno Nurgla
-Piętno Tzeentcha
-Piętno Slaanesha
-Piętno Necoho



Limit miejsc tradycyjnie 16.

1) Udyr Gul'ash
Ogr
Rzeźnik
Topór ( a raczej nadziak z kłów i pazurów yeti)
Ciężka zbroja
Ciężka tarcza ( z czachy rhinoxa)
Ciężki hełm ( z czaszki pożeracza)
Wytrawny demagog


2)Imię: Ghrgrazbhundg Szczena-Skała
-Rasa-Klasa: Czarny ork
-Broń: Powyszczerbiany, Obmalowany w czarno-białą kratę Rembak. Nigdy nie czyszczony.
-Zbroja: Wielka, gruba niczym bochny chleba, ciężka zbroja na całym ciele łącznie z pyskiem, oraz tarcza. Nie ma miejsca na wsunięcie ostrza.
-Ekwipunek: Wierzchowiec
-Umiejętności specjalne: Osfajacz Dzikóf, Dekapitator
-Wierzchowiec: "Twardy Szczot"


3)Imię: Ziutek Piorunoogon
Rasa: Skaven, Inżynier-mag
Broń: Para spaczeniowych pistoletów
Zbroja: lekka (z generatorem zasilanym spaczeniem)
Ekwipunek: Podręczny Szczurogr służacy za żywą tarczę
Zdolności: sadysta


4) - Imię postaci: Grublak
- rasa:Ork
- klasa :Czarny
-Broń lub bronie, którą wybieramy z listy oręża.: Masywny Choppa+Ciężka orkowa tarcza.
- Zbroja lub jej brak.:Ciężka czarna zbroja,trochę porysowana. i ciężki czarny hełm zakrywający twarz orka .
- Ekwipunek, wybierany z listy Ekwipunku.:Mistrzowska zbroja
- Umiejętności specjalne, wybierane z sekcji Umiejętności.: Defensywny styl walki,Nieprawdopodobne Szczęście



5)Imię: Grung Stalowe Dłonie
Rasa: Krasnolud
Klasa: Dwarf Warrior Veteran
Broń: Ciężkie protezy (kastety)
Zbroja: Gromrilowa Zbroja, Ciężki Hełm, Puklerz
Ekwipunek: Runiczny Oręż
Umiejętność: Gladiator



6) Imię postaci: Cahir
- rasa:Chaośnik
- klasa :Mag
-Broń : kostur i krótki miecz
- Zbroja :Pancerz chaosu
- Ekwipunek : Księga tajemnic
- Umiejętności specjalne : Mistrz sztuk czarnoksięskich


7)Kabum'labum- Nocny goblin fanatyk
broń-Kula Fanatyka (zamiast kuli na końcu łańcucha na hakach wiszą głowy).
Lekka zbroja
Hełm ciężki
Ekwipunek :Wiadro podejrzanej, Kislevskiej wódki, Eliksir odporności- pod postacią innych alkoholi.
Umiejętności: Fanatyzm, Niezwykle Silny


8)Imię: Bracia Zingul i Zangul
Rasa: Krasnoludy
Klasa: Dwarf Thane
Broń: Topór Dwuręczny
Zbroja: Zbroja z Gromrilu, Ciężki Hełm, Puklerz
Wierzchowiec: Krasnolud wierzchowy
Umiejętność: Sprawny Kontratak


9)Nazwa postaci: Shodan
Rasa: Mroczny Elf
Klasa: Błogosławiony bohater
Umiejętność: Niekontrolowany szał
Broń: dwa miecze klasy bastard.
Zbroja Chaosu
Ciężki hełm
Puklerz
Ekwipunek: Wampiryczny oręż


10)- Imię postaci - Samal
- rasa – Leśny elf
- klasa – Tancerz wojny
-Broń - Broń tancerzy wojny
- Zbroja lub jej brak. - Brak
- Ekwipunek - Korzeń wielkiego dębu
- Umiejętności specjalne - Celne Ciosy


11) Maksym z Erengradu, Kapitan Najemników
Broń : Miecz dwuręczny
Zbroja: Ciężka (kolczuga z założonym nań napierśnikiem)
Ekwipunek: Mistrzowska broń, Pierścień Protekcji
Umiejętności: Niezwykle Silny, Wytrzymały


12)Imię: Kayl-Sapheron
Rasa: Pół Elf-Pół Smok
Broń: Wola Khaine ( Halabarda Czarnej Straży )
Zbroja: Ciężka+Kaptur
Ekwipunek: Przeklęta Broń
Umiejętność: Łaska Bogów



13) Chok'Ra
Saurus
Strażnik świątynny
Długi miecz
Średni pancerz(strażników świątynnych)
Średni hełm (strażników świątynnych)
Średnia tarcza
Trucizna jadowa
Niesamowite szczęście


14)imię: Grotzuk wybijzomb
rasa: ork
klasa: czarny
broń: Rembak wielki jak troll
wierzchowiec: dzik
zbroja: cienżka
tarcza: cienżka
hełm: cienżki
umiejętności: osfajacz dzikuf


15) Imię postaci: Karus von Aronn
Rasa: Wampir
Broń: Miecz dwuręczny
Zbroja: Ciężka zbroja, hełm
Ekwipunek: Mistrzowska zbroja
Umiejętności: Wampirza Linia Krwi: Krwawy Smok


16) Gargan Jedno oko
-Ogr Ołowiomiotacz
-Podręczna armata
-Half tank.
-Ciężka zbroja, ciężki hełm, puklerz.
Ostatnio zmieniony 3 lut 2011, o 11:43 przez Warlock, łącznie zmieniany 4 razy.
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Cresus
Mudżahedin
Posty: 300

Post autor: Cresus »

Udyr Gul'ash
Ogr
Rzeźnik
Topór ( a raczej nadziak z kłów i pazurów yeti)
Ciężka zbroja
Ciężka tarcza ( z czachy rhinoxa)
Ciężki hełm ( z czaszki pożeracza)
Wytrawny demagog

Jak wiadomo mroczne elfy posiadają także hordy niewolników, wyprawy i rajdy czarnych ark zbierają wszak wielkie żniwa. Ale nawet dla kogoś kto miałby gnić w lochach, jest szansa. Zwłaszcza dla tych, którzy potrafią wykorzystywać wszystkich wkoło. Organizowana arena śmierci, miała stać się właśnie czymś takim- ratunkiem od tak plugawego losu i szansą na choć nieco godniejszą śmierć. Tak właśnie wyglądało to w przypadku pewnego ogra...

Udyr jak wiele ogrów był najemnikiem. Jednak jak niewielu innych był rzeźnikiem. Wybrańcem swego wiecznie nienasyconego bóstwa, szamanem swego ludu, dzierżącym oręż dziwniejszy niż wielu byłoby w stanie uwierzyć, magię trzewi. Choć wojownikiem nie był tak znakomitym czy raczej, barbarzyńskim jak reszta pobratymców, potrafił siać dużo większa spustoszenie w walce. Za pomocą magii potrafił niszczyć wnętrzności przeciwników i łamać im kości nawet nie zbliżając się do nich. Nawet osaczony, potrafił tak ogłupić przeciwników by dać sobie czas no odpowiednią-magiczną reakcję. w sytuacjach krytycznych potrafił także wykorzystać swoją siłę, jak najbardziej ogrzą.

W swej bandzie miał także inną rolę - kucharza. lecz kto przy zdrowych zmysłach chciałby jeść coś co przygotowywał ogrzy rzeźnik? głód i niezbyt przyjazny ogr, potrafiły jak widać sprawiać cuda. do cudów należał także zbieg okoliczności który nastąpił gdy hulajpartia Udyra wyruszyła na poszukiwanie sławy i bogactwa na nowym kontynencie. ich statek został zaatakowany przez elfią czarną arkę. żeglarze i wojownicy starali stawiać opór, lecz nie mogli się mierzyć z doświadczonymi i okrutnymi korsarzami. wszyscy poza Udyrem. ani jego magia, ani siła nie mogły jednak sprawićby wygrał, w końcu okrążony musiał uciec się do jednej ze swych stuczek.

-Wy pomyśleć mroczki! ja być silny ja móc połamać wasze małe kosteczki, nawet stojąc daleko! wy pomyśleć, ja być silny, móc się przydać, a powalił już wiele z was. ja gotować bardzo dobra, ja móc walczyć na wasza arena!
tak kontynuował swoje wywody póki nie znudziło się to oprawcom.

faktycznie musiał być to cud, korsarza poczuli się jednak na tyle rozbawieni że przystali na propozycję. ogłuszonego i związanego, zamiast wrzucić do lochów, zostawili w rynsztoku koło punktu zapisów na arenę śmierci. nie ograbili go nawet z całego sprzętu.

- Ty nie chcieć jeść? ty być głodny i zdechnąć z głód, lepiej choć ja cie nadziać i wrzucić do gara, przynajmniej ty na coś się przydać. no choć choć oddaj ta miska, ty być tłusty i smaczny! już chcieć jeść? to nie zawracać mi głowa i iść żreć w spokój, inni czekają na gulasz Udyra!
Obrazek
SZARŻAAA!!!
new steggie has super huge multi fire high strength big blowguns

Awatar użytkownika
Morti
Mudżahedin
Posty: 345
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Morti »

hmm czemu nie ma w klasach żadnego undeada ?:P

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

Jakiego ochroniarza może mieć ogrowy rzeźnik? ;)
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

nindza77 pisze:Jakiego ochroniarza może mieć ogrowy rzeźnik? ;)
Nie każdy może :wink: od bidy mozesz sobie wziąć gnoblara weterana :wink:

Morti pisze:hmm czemu nie ma w klasach żadnego undeada ?:P
Są normalnie Wampiry , Tomb prince, icon bearer i licze. Nie mają tylko różnych klas. Tak samo jak Dwarfy.
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Cresus
Mudżahedin
Posty: 300

Post autor: Cresus »

e tam, wole gadane niż gnoblara co by i tak się do gara nadawał :P
poza tym może sie myle ale nie widziałem jeszcze tej umiejki w akcji :D
Obrazek
SZARŻAAA!!!
new steggie has super huge multi fire high strength big blowguns

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

To jest fajny skill moim zdaniem :wink: facet nie dość, że porywa tłum (w mojej edycji nastawienie tłumu coś niecoś znaczy :wink:) to jeszcze gadaniem perfidnie nie pozwala przeciwnikowi się skupić na walce :wink: zobaczymy. Będzie ciekawie to pewnie :wink:
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

-Imię: Ghrgrazbhundg Szczena-Skała
-Rasa-Klasa: Czarny ork
-Broń: Powyszczerbiany, Obmalowany w czarno-białą kratę Rembak. Nigdy nie czyszczony.
-Zbroja: Wielka, gruba niczym bochny chleba, ciężka zbroja na całym ciele łącznie z pyskiem, oraz tarcza. Nie ma miejsca na wsunięcie ostrza.
-Ekwipunek: Ząbkowane ostrze (Fabularnie, rzecz jasna :) )(ów powyszczerbiany rembak potrafi na dobre utkwić w ciele i, o zgrozo, winien być wyciągany wtedy siłą. Tej nie brakuje.)
-Umiejętności specjalne: Osfajacz Dzikóf, Dekapitator (Przygłup upodobał sobie ścinanie głów komu popadnie. Tak fajnie się wtedy turlają! I można kopnąć!)
-Wierzchowiec: "Twardy Szczot". Ciężki, byczy, opancerzony dzik, przerastający orka kilkukrotnie. Szczególnie wagowo, licząc pełną zbroję.
-Historia postaci:

Ghrgrazbhundg uwielbiał robić z siebie niewiadomo kogo. To głównie ta cecha, połączona z wyjątkowym upodobaniem do grania w "głowę", przekonała inne czarne orki, że to on jest szefem.
Szybko zyskał przydomek "Szczena-Skała", a to głównie z przyczyny tego, iż mimo wielu bitek, ta nie złamała się, nie pękła, nie naruszył się nawet kieł. A przynajmniej nigdy otwarcie się do tego nie przyznał.
Z tym "niewiadomokim" jednak różnie bywało. Z czasem, gdy plemiona ogrów poczęły bezczelnie najeżdżać na ziemie zalane cuchnącą zielenią, już nie każda bitka wszczęta przez Ghrgrazbhundga kończyła się zapowiedzianym triumfem.
Nic to, parę trupów więcej wte czy wewte przez większość czasu nie mogło robić różnicy takim przygłupom. Oczywiście do momentu, gdy sam szef dostał porządny wpierdziel.
Kurował się długo, bardzo długo, jednak starym swoim zwyczajem, kopiąc uprzednio wesoło dyńkę swego ulubionego szamana, ryknął wściekle:

-I jak ja muc z wami napyprzać, hy?! To wszo je WASZA wina! Słabe być i...i... i wogle!-

Zakończył tę wiele wnoszącą wypowiedź kopniakiem ze swojego cut-miut glana w szczenę swego kompana. Wspiął się na swego "Twardego Szczota".jak zwykł nazywać ogromnego dzika, no i wyruszył. Opuścił swoje plemię.
Nie wędrował zbyt długo zanim nie napotkał na jakiegoś chudego gnojka, który niósł jakiś duży zwitek pergaminu w stronę miasta. Nie zwykło go to obchodzić, jednak siłą rzeczy staranował to chuchro, ot tak dla hecy.
Zeskoczył z dzika, by chwycić go za szyję i zdekapitować mu ten brzydki łep. Jednak wtem...

-Cz-cz-ekaaj... Chcesz się b-b-bić? Jest A-aarena w Na-naggarond! Z-zaprowadzę!

Jęknął, po czym głowa, już obcięta, została bardzo wysoko kopnięta gdzieś w haszcze.

-Rekord! He he!

Zaśmiał się ork, po to by ruszyć w stronę Naggarond... nie wiedział gdzie to jest, lecz znał kierunek. Zapyta się kogoś ewentualnie. Nikt nie śmie mu odmówić...



//Jak rzeźnik nie może mieć ochroniarza to ja wolę zayefajnego chopaka! :D EDIT: Dopisałem, że ostrze jest tylko fabularnym dodatkiem :)
Ostatnio zmieniony 26 sty 2011, o 15:16 przez nindza77, łącznie zmieniany 2 razy.
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

Maksym z Erengradu, Kapitan Najemników
Broń : Miecz dwuręczny
Zbroja: Ciężka (kolczuga z założonym nań napierśnikiem)
Ekwipunek: Mistrzowska broń, Pierścień Protekcji
Umiejętności: Niezwykle Silny, Wytrzymały

Naszło mnie dziś na pisanie, więc będziecie musieli przeboleć moje grafomańskie zapędy :)

- Cholera jasna, atakują ! - Rodgiera, mimo że był światkiem wielu bitew, wciąż ekscytował moment pierwszej szarży przeciwnika - Tylko patrzeć jak przełamią szyk !
Faktycznie, orkowa "kawaleria", składająca z co roślejszych zielonoskórych na przerośniętych dzikach, pędziła wściekle na stojące w równych szeregach oddziały imperialnych pikinerów.
Zdawało się, że bez trudu przejadą po wątłych żołnierzykach prosto w regiment kuszników stojący za ich plecami.
- Rodgier, jesteś najemnikiem czy ciurą obozową ? - Prawie dwumetrowy łysy Kislewczyk, zaciskający swe ogromne łapy na wcale nie mniejszym dwuręcznym koncerzu, spojrzał
na przyjaciela z politowaniem - Zapomniałeś, do czego służą piki ?
Nie odpowiedział. Patrzył, jak mocno przetrzebiona przez kuszników jazda nadziewa się na pierwszą linię piechoty. Dziwne orkowe ''rumaki'', zapoznawszy się bliżej z trzema metrami imperialnego
drewna, wyrzucały dzielnych orkowych rycerzy wysoko ponad głowy imperialnych, po czym ginęły z przeraźliwym skowytem. Niektórzy zielonoskórzy zawracali w połowie drogi tylko po to, żeby
zostać nafaszerowanym bełtami. Padali paskudnymi ryjami w błoto, z pociskami wystającym z pleców. Z daleka przypominali wielkie, zielone jeże.
Reiklandczycy nie cofnęli się o krok.
- Znowu to samo - Mruknął stojący obok mężczyzna - Zaraz wyjedzie nasza kawaleria, orkowie zwieją, a my dostaniemy kasę za stanie na deszczu.
Pogoda była zaiste paskudna.
- Myślisz, że von Zuckermann każe nam tak po prostu stać, Williamie ? Pewnie podziała w myśl zasady "martwym najemnikom nie trzeba płacić'' - Rodgier jak zwykle trzymał kompanów na duchu.
- Czemu cały czas służymy pod tą łajzą ? Reikland ma chyba dosyć żołnierzy. Przecie to stolica Imperium, do diabła !
- My akurat nie mamy komfortu przebierania w pracodawcach. Wolna Kompania służy temu, kto płaci najwięcej - Maksym, bo tak miał na imię olbrzymi Kislevczyk, był prawdopodobnie najbardziej ugodową
osobą w promieniu stu mil. Deczko przeczyło to jego wyglądowi.
William spochmurniał jeszcze bardziej. Całkiem pasował do burzowego nieba.
***
Hrabia Dietrich von Zuckermann lustrował pole bitwy okiem konesera ze grzbietu swego bojowego rumaka. Ze mściwą satysfakcją patrzył, jak orkowi jeźdźcy padają jak muchy, dźgani rohatynami i partyzanami, zasypywani gradem bełtów. Chcieliście walki, skurwysyny, to teraz ją macie. Następnym razem zastanowicie się zanim zaatakujecie granice Reiklandu !
- No to kawalerię mamy z głowy.
Hrabia ocknął się z zamyślenia. Ach, tak. Nie walczymy sami. Nasz dzielny sojusznik, Bretonia, przysłał do pomocy chyba najgłupszego rycerza stąd do Lustrii. Syn wielkiego magnata, smarkacz szukający chwały, niejaki sir Francis pożal się Sigmarze z Walten. Tym młodym rycerzykom tylko jedno w głowie - honor, bitwy, rycerska chwała, szarżowanie w pojedynkę na smoki i tym podobne. Przez całą kampanię trzeba mieć tego kretyna na oku, żeby przypadkiem nie zechciał wyzwać orkowego herszta na pojedynek, czy coś.
- Ach, mości hrabio, jakże bym pragnął wpaść pomiędzy tych orków i zgnieść ich na miazgę w imię Pani Jeziora ! - Rzekł Francis z emfazą, wijąc się niespokojnie z w siodle. Rycerz faktycznie był młody -
miał nie więcej niż dziewiętnaście wiosen i dowodził tylko dla tego, że jego ojciec nie mógł wysłać nikogo innego na czele swych ludzi. Odziany był w standardową kolczugę z surcoatem i uzbrojony w
bretoński półtoraręczny miecz i kawaleryjską tarczę. Stopień skomplikowania herbu na tej ostatniej mógłby wprowadzić każdego heraldyka - hobbystę w stan ekstazy.
- Nie wątpię, panie - odrzekł von Zuckermann, nie odrywając wzroku od pola bitwy. Orkowych chłopaków najwyraźniej nie zniechęciła spektakularna porażka jeźdźców, bo właśnie uderzali bezładną kupą na pikinerów, depcząc bo trupach kolegów. Potężne "WAAAAAAGH" wstrząsnęło polem bitwy. Na Reiklandczykach nie zrobiło to najmniejszego wrażenia, nadal stali w zwartym szeregu najeżonym ostrzami gizram i halabardr. Imperialni miecznicy zajęli pozycje na flankach, gotowi osłaniać resztę wojska przed ewentualnym atakiem z tychże. Oczywiście nikt nie spodziewał się po orkach tak wymyślnych manewrów, lecz hrabia wolał nie ryzykować. Bretońscy rycerze, których Francis przywiódł ze sobą, ustawili się nieco za miecznikami, by w kluczowym momencie uderzyć z flanki i okrążyć orków. Ta taktyka była stara jak samo Imperium, ale zawsze działała w przypadku luźnych band zielonoskórych. Hrabia jeszcze raz omiótł wzrokiem imperialne szeregi. Prawie wszystkie siły były zaangażowane w walkę, w odwodzie zostały tylko regiment Wolnej Kompanii. Relatywnie rzadko walczyli w pierwszej linii, imperialni dowódcy nie mieli zaufania do ich morale.
- Hrabio, spójrz !
"Czego do cholery znowu chce ten gówniarz ? " - pomyślał von Zuckermann. Bardzo nie lubił jak ktoś przeszkadzał mu w taktycznych rozmyślaniach. Mimo tego spojrzał i... rozwarł usta w niesamowitym zdziwieniu niczym kadet świeżo po opuszczeniu akademii wojskowej. Od zachodu, po błotnistym wzgórzu ponad dwustu elitarnych Czarnych Orków pędziło na jego lewą flankę by roznieść ją w pył.
Pierwsze zdziwienie ustąpiło miejsca czystej wściekłości.
- Co to kurwa jest ?! Co za idiota nie zauważyłby CAŁEJ ZASRANEJ BANDY Czarnych Orków za wzgórzem ?! Dawać mi tutaj dowódcę zwiadu, osobiście urwę mu łeb !
Nasz nieszczęsny hrabia nie mógł wiedzieć, że dokładnie w tej samej chwili oficer prowadzący zwiad ginął patroszony przez orkowego wojownika.
- Zresztą czemu ja się martwię ? Rzucimy na nich twoich rycerzy, nawet te bydlaki nie wytrzymają ich szarży.
- Obawiam się, że to niemożliwe... - Mruknął Francis. Hrabia spojrzał na pole bitwy i nabrał oddechu przed kolejną falą przekleństw.
Najwyraźniej bretońscy błędni rycerze nie wytrzymali napięcia i zaatakowali orków bez rozkazu. Wprawdzie planowo uderzyli z flanki, jednak ani myśleli wracać po nowe kopie, tylko stali w miejscu i tłukli
zielonoskórych po łbach. Gdy Czarnym Orkom uda się do nich dobiec, utkną w zielonej masie i niechybnie zginą.
"Czy każdy Bretończyk jest skończonym idiotą ? " - przemknęło na myśl hrabiemu.
- Nie mamy wyboru. Rzucić na nich Wolną Kompanię ! - Hrabia zwrócił się do swego korneta.
- Nie mają szans ! Zginą ! - Zaprotestował Francis.
- Płacę im za umieranie ! Wykonać ! - Kornet popędził galopem w stronę najemników - Zatrzymają ich na jakiś czas, wtedy kawaleria zdoła się oswobodzić i zaatakuje - Hrabiemu wróciła pewność siebie.
- To się nie godzi... - wycedził rycerz przez zęby...
***
Wyjątkowo paskudny ork o posturze trzydrzwiowej szafy natarł z wrzaskiem na Maksyma. Kislewczyk zachował jendnak zimną krew i tylko nieznacznie odsunął się w bok, by ciąć zamaszyście swoim dwuręcznym mieczem gdy przeciwnik znalazł się dostatecznie blisko. Zielonoskóry zarył mordą w błoto i już miał się podnosić, gdy z pewnym zdziwieniem stwierdził że brakuje mu nogi. Zguba leżała tuż
obok Maksyma. Ork pewnie lepiej zbadałby to ciekawe zjawisko, gdyby nie półtorametrowe ostrze wbijające się z impetem w jego pierś. Maksym, chociaż był Kislewczykiem z dziada pradziada, w walce zawsze preferował imperialne zweihandery, zwykle używane przez straż przyboczną Hrabiów Elektorów. W połączeniu z jego nadludzką wręcz siłą, miecz ten, zwykle wolny i nieporęczny, stawał się przerażająco skutecznym narzędziem mordu.
Kozak na chwilę przerwał patroszenie zielonych bestii by zaznajomić się z sytuacją na polu bitwy.
Najemnicy padali jak muchy, gniecieni na miazgę przez wielkich i brutalnych napastników. Jego kumpel Rodgier odganiał się od orków krótkim berdyszem, raz po raz wypalając z pistoletów. Nieco dalej, William dwoił się i troił żeby pokonać orka który wściekle wywijał wielkim młotem. Najemnik wiedział, że mnie ma najmniejszego sensu blokować takich ciosów, więc po prostu co rusz odskakiwał. Wyglądało to jak walka wrednego dzieciaka z młotkiem i ropuchy.
- To... jest... niedorzeczne - Sapał, widząc jak ciosy jego kunsztownej szabelki odbijały się od orkowego hełmu. Maksym zwykle nie miewał taki problemów. W dwóch susach doskoczył do przeciwnika i jednym ciosem swego straszliwego miecza otworzył jego hełm jak puszkę sardynek.
- Dzięki stary - William otarł pot z oczu - Ratujesz mi życie.
Kolejne minuty mijały. Najemnicy ginęli jeden po drugim, a odsieczy nie było widać. W końcu doszło do tego, że Maksym, William i Rodgier stali do siebie plecami otoczeni morzem wrogów. Orkowie niepewnie przypatrywali się im, a gdy któryś zdobył się na odwagę i zaatakował, ginął jak uderzony piorunem.
- E, dobre te czowieczki - Odezwał się któryś.
- Bijom sie tak dobsze jak my ! - Stwierdził kolejny.
- Wy dupy wołowe - Wrzasnął jakiś z tyłu - Co tak stoita ? Nie umiecie zabić czech ludzików ? Czekajta, sam siem tym zajme.
Z kręgu wysunął się ogromny, przysadzisty Ork, od stóp do głów zakuty w czarną zbroję (jeśli rożne kawałki metalu zbite w jeden można nazwać zbroją) z toporem w łapsku.
- Szef Łamirenka ! - Krzyknęli orkowie.
- To który z was bendzie ze mnom walczył ? - Spytał uprzejmie herszt.
Trzej przyjaciele spojrzeli po sobie.
- Mają rozmach, skurwysyny - Jęknął Rodgier - Zanim nas zabiją rozerwą się naszym kosztem. Po chwili ugryzł się w język. "Rozerwą" raczej nie było miłym określeniem w zaistniałej sytuacji.
W zachowaniu orków nie było niczego dziwnego. Przeciętny orkowy szef wręcz szuka okazji, by pokazać swoim chłopakom jaki jest mocny.
- Może ty pójdziesz, Maksym - Mruknął William - Jesteś największy...
Kozak rzucił mu pełne wyrzutu spojrzenie, po czym ruszył na spotkanie orkowi.
- Jeee, solufka ! - Ryczeli orkowie.
Zapowiada się ciekawy dzień, pomyślał Maksym.
***
-Co oni tam robią ? - Francis wytężał wzrok. Banda Orków, zamiast atakować skrzydło Imperium, stała w miejscu. Najemników już nie było nigdzie widać. Nagle na jego młodej i, bądź co bądź, naiwnej
twarzy zagościło najszczersze zdumienie.
- Oni się POJEDYNKUJĄ ! - Wrzasnął, aż stojący obok hrabia mimowolnie się skrzywił - To nasza szansa, możemy uratować tych dzielnych najemników !
Hrabia spojrzał na Franicsa jak na niedorozwinięte dziecko.
- Uspokój się, twoi zaraz się przebiją, zmieciemy tych orków.
Francis nie słuchał. Rzucił się galopem, razem z dwudziestoma przybocznymi. Von Zuckermann zaklął paskudnie, zebrał swoją Reiksgwardię i, o bogowie, ruszył na pomoc trzem najemnikom.
***
Maksym mistrzowsko uniknął orkowego topora, wywinął się i straszliwie uderzył swym mieczem. Ork niezdarnie odskoczył na bok, ratując swój kosmaty łeb przed rozbicem. Zamiast tego dostał w bark i to tak mocno, że blachy naramiennika postawiło na sztorc. Wódz, najwyraźniej zdziwiony siłą "czuowieczka", zaczął walczyć bardziej defensywnie.
- Maksym ! - Rodgier wskazał na wzgórze.
Kislewczyk kątem oka zauważył kurzawę. To jacyś konni, na pewno. Ork także spojrzał w tamtą stronę. Maksym wykorzystał okazję i bezpardonowo odciął mu łeb.
Zanim zielonoskórzy zorientowali się co się stało, kawaleria wjechała im w plecy. Trzej przyjaciele bezzwłocznie rzucili się do walki.
***
- Imbecylu ! Idioto ! Mogliśmy przez ciebie zginąć ! - Hrabia darł się w niebogłosy na młodego bretończyka. Ten przyjmował reprymendę z kamienną twarzą, zdawał się być dumny, z tego co zrobił.
Maksym, Rodgier i William stali pośród ciał swoich towarzyszy. Niemal cała Wolna Kompania została wycięta w pień.
- Chyba nie ma sensu zostawać w tej armii - mruknął Maksym.
- Nie bardzo. Facet odpowiedzialny za naszą wypłatę leży bez głowy, o tam - William wskazał jakiegoś trupa w błocie.
- Chyba będziemy musieli powiedzieć o tym hrabiemu.
- Maksym, ty to zrobisz, jesteś największy...
Poszli. Hrabia właśnie głośno susponował, że matka Francisa musiała spaść z konia gdy nosiła go w łonie.
- Mości hrabio - odezwał się Maksym - Mamy zamiar opuścić armię.
- A to niby czemu ? - warknął von Zuckermann - macie podpisany kontrakt, do cholery !
- Zostało nas tylko trzech. Jak mamy walczyć we trzech ?
- Zostaniecie, nawet jeśli mielibyście polerować działa !
Maksym trochę się zdenerwował. Jego wszyscy kumple zginęli, a on jeszcze robił jakieś problemy ?
- Panie - zaczął, starając się zachować spokój - Odejdziemy czy tego chcesz czy nie.
- W takim razie - wycedził hrabia - będę musiał potraktować was jak dezerterów.
Najwyraźniej nie był w humorze do dyskusji.
Ręka Rodgiera powolutku spoczęła na pistolecie zatkniętym za paskiem.
- Strzelcy - wrzasnął hrabia - ZABIĆ ICH !
Kusznicy już nakręcali korbki kusz gdy nagle pomiędzy najemników a Zuckermanna wkroczył Francis.
- Puść ich hrabio. Mężnie stawali.
- Hrabia zrobił się czerwony ze złości.
- Spierdalaj pachołku ! Ty tu nie rządzisz.
Bretończyk odwrócił się do trzech przyjaciół.
- Weźcie konie moich poległych rycerzy i uciekajcie !
Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Najemnicy rzucili się do rumaków i rzucając na odchodne "dzięki rycerzu", puścili się galopem w stronę lasu.
- JAK ŚMIESZ ? Pójdziesz na szafot ! - Wydarł się hrabia.
- Mości hrabio - zaczął Francis - za obrazę mego honoru żądam satysfakcji.
Hrabia zaraz się uspokoił.
- Chcesz ze mną walczyć ? Świetnie. Otto ! Mój płaszcz !
Słońce powoli wychodziło zza deszczowych chmur.
***
Dwa tygodnie później, Marienburg.

- Sukinsyn - Rodgier wbił nóż w swoją podobiznę na liście gończym - Mściwa łazja !
- To było do przewidzenia - mruknął Maksym - Von Zuckermann to honorowy gość. Nie dałby nam zwiać ot, tak.
Siedzieli w jednej w wielu spelun w Marienburskim doku, oglądając się nerwowo. Tylko patrzeć, jak ktoś rozwali im łeb dla nagrody.
Nagle do stolika podszedł dotychczas nieobecny William w towarzystwie Mrocznego Elfa. Na widok tego drugiego Maksym zacisnął dłoń na swym mieczu.
- Chłopaki ! Mam rozwiązanie naszych problemów - wskazał na elfa - W Naggaroth (tu jego kumple wzdrygnęli się nieznacznie) odbywa się Arena Śmierci (tu jego kumple wzdrygnęli się znacznie) i nasz nowy przyjaciel... Jak się nazywałeś.
- Alleron - Wycedził elf.
- ... Alleron jest gotów nas tam zabrać ZA DARMO !
Nastała krótka cisza.
- Pojebało cię ? - Spytał się Maksym - Życie ci nie miłe ? Nie znasz mrocznych elfów ?
- Śpieszę z wyjaśnieniami - rzeł uprzejmie elf - Mój pan Malekith organizuję tą Arenę, by wyłonić najlepszych wojowników tego świata. Nie ma tu żadnego haczyka czy naszych wrednych zapędów łowców niewolników.
- A poza tym - dodał William - Naggaroth leży na innym kontynencie, więc nie musimy obawiac się pościgu !
Przyjaciele spojrzeli po sobie. I tak nie mieli nic do stracenia, a tutaj czekała ich pewna śmierć.
- Dobrze. Zgadzamy się - rzekł Kislewczyk do elfa - Ale jeśli spróbujesz jakiś sztuczek, Ursun mi świadkem, urwę ci łeb gołymi rękami.
Elf nawet nie mrugnął, tylko kiwnął głową.
- Dobra, idziemy - zarządził Rodgier.
Poszli.
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

Awatar użytkownika
GarG
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3946
Lokalizacja: Przy 7 szkielecie skręć w prawo

Post autor: GarG »

Imię: Kayl-Sapheron
Rasa: Pół Elf-Pół Smok ( Na potrzeby gry Dark Elf )
Broń: Wola Khaine ( Halabarda Czarnej Straży )
Zbroja: Ciężka+Kaptur
Ekwipunek: Przeklęta Broń
Umiejętność: Łaska Bogów (Khaine), Lot ( Tylko na potrzeby fluffu)


Opis:
Z daleka przypominał elfa, ciemne włosy, jasna karnacja, długie ciemne włosy. Jednak gdy rozłożył skrzydła jego smocza natura od razu była zauważalna. Ogromne skrzydła, czarne niczym smoła nie posiadały piór, a błony. Jeszcze dwie rzeczy przykuwały uwagę. Pierwsza to gadzia łuskowana skóra która w szczątkowych ilościach się pojawiała, a druga to piętno wyryte przez samego Khaine na twarzy. „Tatuaż” przebiegał nad lewym okiem aż do policzka i przypominał smoka trzymającego serce i miecz.
Historia:
Przeszłość
Akt. 1 –Przebudzenie
Historię naszego bohatera ciężko zacząć od początku, tak naprawdę nikt nie wie skąd się wziął, czy się urodził a może ktoś go stworzył, jedno było pewne, Kayl to niesamowite stworzenie. Wiadomo jednak że pierwszą połowę życia spędził w zachodnich górach Nowego Świata. Z racji tego że był odmieńcem nie mógł zagościć w żadnej z społeczności. Prowadził życie wędrowca, nie gościł nigdzie specjalnie długo, poza jednym wyjątkiem. Gdy zawędrował na północ bliżej pustkowi chaosu natknął się na plemię dzikich barbarzyńców którzy oddali mu pokłon i uznali za bóstwo. Osiedlił się tam na jakiś czas, uwielbiany a zarazem siejący grozę. Gdy minęło 8 pokoleń barbarzyńców stało się coś nie spodziewanego. Wioskę, o ironio zakatował smok! Wszystko zostało zniszczone. Domostwa, obory, nawet świątynia Sapherona. Ci którzy nie zostali pożarci lub upieczeni jak prosięta zbiegli w góry. Kayl znów nie miał innego wyjścia jak przemierzać kontynent z nadzieją na znalezienie nowego domu. Przeklinając bogów za odebranie mu wszystkiego udał się bardziej na południowy-wschód. Gdy przelatywał nad rozpaloną czerwoną pustynią zauważył przed sobą chmarę czarnych postaci lecących w jego kierunku. W pierwszej chwili pomyślał że mu się zdaje, jednak to co przed chwilą uważał za złudzenie okazało się tysiącami harpii. Nic innego mu nie pozostało jak ratować się ucieczką. Wizja rozszarpania przez Harpie a później skończenia w ich brzuchach nie była zachęcająca. Poszybował w kierunku północno-wschodnim co okazało się ogromnym błędem. Cała horda zmierzała w tamtym właśnie kierunku. Gdy po kilku godzinnym szaleńczego lotu, słońce chyliło się ku zachodowi, a na wpół żywy Kayl dotarł do pasma górskiego. Nie miał wyjścia musiał działać bardzo szybko, szukanie schronienia i kryjówki nie było proste, zwłaszcza pod presją doganiających go wrogów. Znalazł! Ni to grota, ni jaskinia, nie zastanawiając się zapikował w między czasie zrobił jeszcze dwa obroty dla nabrania prędkości. Podmuchy wiatru targały nim, omal by nie trafił, wleciał do środka impetem do środka zatrzymując się dopiero na ścianie, tracąc przytomność.

Akt. 2 – Na nowo narodzony
Sapheron otworzył oczy, uświadomiwszy sobie że wciąż żyje spróbował się poruszyć. Cały obolały, spotkania ze ścianą nie należą do przyjemnych, starał się wstać. Gdy sprawdził czy wszystkie kości i skrzydła ma całe rozejrzał się. W jaskini panował mrok, tak samo jak na zewnątrz. Jego szczęście polegało na tym, iż Kayl widział w ciemnościach. Jaskinia od środka przypominała grobowiec niż zwykłą dziurę wyrytą w skale. Ruszył w stronę wyjścia, cofnął się szybko słysząc krzyki nadal będących tam harpii. Postanowił wejść głębiej, bojąc się że go znajdą. Gdy przemierzył kilkanaście stóp i doszedł do zakrętu, zobaczył lekko tlące się blade światło. Pomału starając się nie robić hałasu wyjrzał zza winkla. Była tam sporej wielkości komnata, oświetlały ją dwa świeczniki palące się blado niebieskim światłem, a tuż za nimi był posąg. Posąg który swoją wielkością przytłaczał całą sale a u jego stóp ołtarz. Posąg był wykonany z czarnego kamienia. Postać którą przedstawiała miała groźną minę twarzy, a w wyciągniętych rękach trzymał serce i miecz. Gdy smoczy-elf uznał że jest bezpieczny stanął pod posągiem z podziwem. To co działo się później nie jest do pojęcia przez zwykłego śmiertelnika. Ogień z pochodni rozprzestrzenił się w ułamku sekundy, tworząc pierścień wokół Kayla, było słychać przeraźliwy krzyk, tak ja gdyby miliony gardeł zaczęły krzyczeć w jednym czasie, z serca trzymanego przez posąg zaczęła płynąć wrząca krew, a oczy posągu zapłonęły krwistą czerwienią. Ten upadł na kolana z lęku i bólu jaki sprawiał krzyk. Po chwili krzyk ustał. Sapheron podniósł wzrok patrząc na obraz Khaine.
- Nareszcie jesteś Kaylu czy lepiej Sapheronie – rzekł nieznany głos.
- Kim jesteś? - odpowiedział drżącym głosem smoczy-elf.
- Jam jest Khaine, a Ty wkońcu przybyłeś
- Zaraz, zaraz powiesz mi że to przez Ciebie tu jestem – zdziwił się
- Buhahahahahaha – padł donośny śmiech tak że Kayl musiał zakryć uszy
- Milcz! A cóż ty możesz wiedzieć o moich zamiarach?
- Czyż nie naprowadziłem barbarzyńców by Cie odnaleźli?
- Czyż nie wysłałem czarnego smoka by ich później zgładził?
- Czy harpie które Cie tu doprowadziły leciały wtedy akurat przypadkowo?
- Puchu marny, nie waż się podważać moich słów.
- Tak panie – odpowiedział Sapheron kłaniając się nisko
- Wybrałem Cię! Wybrałem Cie byś spełnił swoje przeznaczenie!
- Tak więc słucham panie
- Czy chcesz być pierwszym spośród nowych? Czy chcesz być pierwszym który zastąpi starych?
- Wybacz mi panie nie rozumiem
- Chcesz być panem? Chcesz być królem? Chcesz być pierwszym spośród swojej rasy?
- Ależ panie ja jestem pierwszy…
- Milcz Głupcze! –
Kayl tylko zniżył się bardziej wręcz kładąc głowe na podłodze
- Będziesz pierwszym który stworzy nową rase! Rase Dragelf która będzie początkiem i będzie końcem! Będzie potęgą, a razem nikt nam się nie sprzeciwi!
- Panie ale ja…
- Bądź mi posłuszny! To będzie twoje lub sczeźniesz marnie tutaj!
- Twoja wola jest moją wolą!
– odpowiedział Kayl po chwili namysłu
- Więc bądź pierwszy, bądź moją dłonią, moją dłonią, moją wolą, moim symbolem!
Po tych słowach pierścień ognia rzucił się na niego, Sapheron poczuł niewyobrażalny ból, jak gdyby twarz mu płonęła. Rzucał się, przewracał miotał jak tylko mógł. Aż w końcu ból ustał. Na jego twarzy powstał symbol nowego porządku, który wkrótce miał nastać.

- A teraz narodziłeś się na nowo!
Ciężko dysząc wstał i znów uklęknął.
- Ty i każdy z twojego rodu należycie do mnie! A Ty będziesz na wieki Panem na tych ziemiach i poza ich granicami! Lecz najpierw musze poddać Cię próbie! I udowodnisz mi to czego nie potrafili Ci którzy mnie zdradzili!
- Panie… - odpowiedział ledwo dysząc
- Udasz się do Naggarond! Do zdrajców! Tych którzy są mi niewierni! Wystąpisz w arenie, za którą dostaniesz wszystko czego chcesz!
- Panie czy ja podołam?
- TO JEST PRÓBA GŁUPCZE!

- … - Kayl spuścił wzrok nie śmiał patrzyć na obraz swojego boga ośmieszając się przy jego wielkości.
- Wygrasz, a staniesz się nowym wiedźmim królem tworząc własne królestwo na gruzach starego, a każdego kto Ci się przeciwstawi pokonasz z moją łaską! A teraz idź!
- Panie nie mam broni! Nie mam zbroi!
Wtem na ołtarzu ukazała się mroczna zbroja i broń. Broń na której ostrzu miała spoczywać wiecznie krew. Kayle z bez problemu rozpoznał je od razu, widział je wcześniej gdy przelatywał nad wojskami Mrocznych Elfów.
- Niech się stanie twoja wola! – wykrzyczał, jednak nikt już mu nie odpowiedział.

Teraźniejszość
Akt. 3
-Lecę ku swojemu przeznaczeniu, lecę ku chwale swojego przyszłego ludu, lecę ku woli mojego pana!
Nareszcie widzę już Naggarond!

5min. Później
Lądowanie w samym centrum miasta nie sprawiło mu większych trudności, pomimo że wszystkie druchii patrzyły na niego z niespotykanym podziwem i strachem.
- Którędy do zapisów? – zapytał Sapheron najbliższego elfa wyglądającego na szlachecie urodzenie.
Elf spojrzał na niego nieprzychylnie i z pogardą rzekł.
- Czego chcesz odmięcu? – spytał z pogardą szlachcic
Bez namysłu Kayl złapał za gardło elfa i pofrunął na wysokość 3 piętra domostw przypinając go do ściany.
- Gdzie są zapisy na arene! Mów lub będziesz ją oglądał z królestwa Khaine!
- Grrr…. Grrr… tam…. – wskazał ręką gdzieś w przestrzeń
- Gdzie Dokładnie!
Druchii ledwo mogąc mówić wskazał tablice ogłoszeń, smoko-elf długo się nie zastanawiając obniżył lot i cisnął elfem w najbliższy stragan, a sam poleciał w wskazaną strone.
Gdy dziwny trafem gapie bardzo szybko rozstąpili się przed nim przeczytał:

Zapisy do Areny zwycięzców odbędą Się w głównej kwaterze Czarnej Straży naszego najpotężniejszego Wieźmiego Króla. Najwspanialszych wojowników oczekuje sam Kouran!


A więc tam…
15 min. później w siedzibie Czarnej Straży.
Kayle podszedł do jednego z strażników.
- Gdzie zapisy?
- Korytarzem prosto, później w lewo do ostatnich drzwi.

Jednak strażnik zdziwiony zbroją i halabardą identyczną do swojej zapytał.
- Należysz do nas? Do straży króla?
Na to pytanie odchodzący Sapheron odpowiedział:
- Nie… Jestem tu po to byś mnie strzegł niedługo – nie czekając na odpowiedz wszedł do środka.
kangur022 pisze: Ze niby czarodziejki są szpetne ? :)
dzikki pisze:Wypadki z kotłem się zdarzają ;] , nożem rytualnym można się skaleczyć jak się ofiara poruszy. Tudzież jakieś obmierzłe praktyki seksualne.
Kacpi 1998 pisze:te praktyki to chyba z użyciem cegły...

Awatar użytkownika
Byqu
Masakrator
Posty: 2683
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Byqu »

Chok'Ra
Saurus
Strażnik świątynny
Długi miecz
Średni pancerz(strażników świątynnych)
Średni hełm (strażników świątynnych)
Średnia tarcza
Trucizna jadowa
Niesamowite szczęście


Słońce chyliło się ku zachodowi. Nadchodziła noc. Ustały ptasie trele. Kolory dżungli przygasły. Nadeszła ciemność. A w ciemności były kły, pazury i krew.
Mnóstwo krwi. Pojawili się z nikąd. Od wieków nie widziano ich w takich ilościach. Długo musieli szykować atak w swych podziemnych gniazdach.
Skaveni. Morze skavenów. Uderzyli na Tlaxtan jak grom z jasnego nieba. Lecz obrońcy księzycowego miasta czuwali. Armia pod wodzą slaana Popocatepatla wyszła naprzeciw
najeźdźcom. Dowódcą ochrony slaana kierował Chok'Ra. Ponad dwómetrowa góra mięśni, paszcza pełna ostrych zębów, w złotym pancerzu, dzierżący długi miecz z obsydianitu.
Chok'Ra był weteranem tysięcy bitew. Od 2000 lat walczył z różnymi wrogami. Przetrwał dzięki swej wielkiej sile, wytrzymałości, uporowi,a nieraz niesamowitemu szczęściu.
Swoją broń zatruwał jadem używanym często przez kameleonów, najlepszych myśliwych tego świata, co czyniło go jeszcze bardziej zabójczym.
Szczury uderzyły. Walka była zażarta. Chok'Ra momentalnie zabijał każdego skavena, który próbował zbliżyć się do slaana. Pchnięcie. Blok. Unik. Cięcie. Kolejne szczurze łby potoczły się u jego stóp.
Nagle ziemia zatrzęsła się. W kierunku Chok'Ra szarżowały dwa szczuroogry. Saurus odskoczył unikają ciosu potężnej łapy. Zanurkował pomiędzu obie bestie i skoczył jednej na plecy. Pazury darły ciało pokracznego monstrum.
Potwór rzucał się, próbował dosięgnąć Chok'Ra swymi łapami. Saurus wspiął się po grbiecie, Wziął zamach i potężnym uderzeniem ściął łeb plugawej kreaturze. Zeskoczył z truchła... prosto pod łapy drugiego szczuroogra. Uderzenie zwaliło go z nóg.
Zablokował tarzczą kolejne uderzenie i zatopił kły z łapie przeciwnika. Czuł, jak pękają kości nagdgarstka. Monstrum cofneło się rycząc z bólu.
Chok'Ra chwycił mocno miecz i rzucił się na bestię. Zręczie uniknął ciosu pazurów i ciął przez pachwinę prawie odcinając nogę przeciwnika. Szczuroogr padł na kolana. Dekapitacja była tylko formalnością.
Saurus wydał zwycięski ryk. Wtem eksplozja rzuciła nim o ziemie. Dzwoniło mu w uszach, próbował wstać, lecz kolejna pobliska eksplozja powaliła go z powrotem. Krew zalała mu oczy. Przez mgłę zobaczył jeszcze zielone błyskawicei i biały robłysk.
Poczuł jakby coś rwało jego dusze, krzyk w umyśle, poczym stracił przytomność.
Gdy się ocknął, było już po bitwie. Z trudem wstał. Ból wewnątrz zmalał. Widział resztki armii Tlaxtlanu dobijających pozostałe przy życiu szczury. Nie widział swojego oddziału. Ten ból...
Wtedy wszystko stało się jasne. Popocatepatl poległ. Mimo wygranej bitwy Chok'Ra zawiódł. Slaan zginął...
***
Chok'Ra stanął przed obliczem samego lorda Mazdamundi.
-Nie wypełniłeś swojego zadania. Przysięgałeś chronć slaanów, lecz zawiodłeś-rzekł wielki lord
Saurus milczał
-Masz jednak szanse odkupić swoje winy.-kontynuował Mazdamundi- Udaj się na północ, na ziemie mrocznych elfów. Tam staniesz w turnieju. Walcząc z najlepszymi wojownikami świata udowodnisz, że jesteś godzien powrócić w szeregi straży świątynnej.
Do tego czasu nie ma dla ciebie miejsca w Lustrii.
-Tak mój panie-odrzekł Chok'Ra .

Ruszył więc na północ, a jego ścieżkę znaczyła krew elfów i bestii na tyle głupich, by próbować go zatrzymać. Po drodze zauważył, że Pradawni mu sprzyjają. Mazdamundi obdarował go błogosławieństwem języków-mógł się porozumiewać ze wszystkimi napotkanymi istotami...
Ostatnio zmieniony 26 sty 2011, o 16:18 przez Byqu, łącznie zmieniany 1 raz.
WELCOME TO ESTALIA GENTLEMEN

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

nindza77 pisze: -Ekwipunek: Ząbkowane ostrze
-Wierzchowiec
Wierzchowiec zajmuje slot ekwipunku, a ten masz tylko jeden. Dzik jest na tyle silny, iż zajmuje slot i ekwipunku i umiejętności specjalnych.
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
The WariaX
Falubaz
Posty: 1005
Lokalizacja: Rybnik i okolice

Post autor: The WariaX »

że się brzydko wtrącę :wink: , czemu zimny jest tylko dla wąskodupców, a dla saurusów już niet? :(

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

The WariaX pisze:że się brzydko wtrącę :wink: , czemu zimny jest tylko dla wąskodupców, a dla saurusów już niet? :(

mały edit i już jest ;). przypominajcie mi jak o czymś zapomniałem :wink:

Pozdrawiam. Warlock.
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

@Warlock

To mi ostrze skreśl. Niech będzie tylko fabularnie :)
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
The WariaX
Falubaz
Posty: 1005
Lokalizacja: Rybnik i okolice

Post autor: The WariaX »

mały edit i już jest ;). przypominajcie mi jak o czymś zapomniałem :wink:

Pozdrawiam. Warlock.
Spox ;-)

Jednakowoż tym razem inaczej ;-)

Imię: Ziutek Piorunoogon
Rasa: Skaven, Inżynier-mag
Broń: Para spaczeniowych pistoletów
Zbroja: lekka (z generatorem zasilanym spaczeniem)
Ekwipunek: Podręczny Szczurogr służacy za żywą tarczę
Zdolności: sadysta


Historia:
Ziutek od zawsze był ofiarą losu. Kiedy się urodził, jego twarz przypominała bardziej świnię niż szczura. Miał nadęte policzki, dziwny prosiokowaty nos i strasznie powykrzywiany ogon, przypominający piorun. Przez te wszystkie lata kpin i szyderstw spowodowały, że rosła w nim niemożebna nienawiść do wszystkie co żywe. Jedynym darem od losu była inteligencja. Jako, że jego rodzinnym klanem był Skryre miał dostęp do wszystkich wynalazków, a raczej wiedzy jak je tworzyć. Z czasem dzięki inteligencji tworzył co dziwniejsze wynalazki, jednakowoż nie były one zbyt skuteczne w czymkolwiek. Przepełniony depresją postanowił opuścić leżę skaveńskie mieszczące się pod Nuln i udać się w podróż szukając... czegokolwiek na czym mógłby się zemścić za swój nędzny żywot. Zabijał wszystko co na potkał na swej drodze. Najbardziej umiłował sobie niszczenie kolorowych kwiatków, które tak bardzo przypominały mu to czym nie jest jego życie. Pewnego dnia na swojej drodze napotkał dzieci bawiące się czymś dziwnym na sznurku co fruwało w powietrzu. Zaciekawiło go bardzo, co to jest i jakim cudem to lata. Zaatakował dzieci zabijając je na miejscu. Kiedy w swoje brudne łapska chwycił za sznurek i wypuścił latawca. Wtem ni z gruchy ni pietruchy w latawca pierdyknął piorun koloru zielono-zielonkawego spalając latawiec i powodując rozległe obrażenia Ziutkowi. Po kilku godzinach błąkając umysłem po spaczeniowej krainie, Ziutek odzyskał przytomność. W jego łebku głębiło się od chorych spaczeniowych pomysłów. Wrócił do swojego rodzinnego leża, wcielając swoje szalone pomysły w życie. O dziwo te cudaństwa okazały się w pełni działające (jak na standardy skaveńskie) dzięki którym zrobił karierę i zarobił wiele spaczenia. Za zarobiony spaczeń zbudował sobie zbroję z generatorem spaczeniowym, dzięki któremu uzyskał moc czarowania.... Lata mijały, potęga Ziutka rosła w siłę. Zakupił sobie nawet prywatnego ochroniarza szczuroogra od klanu Moulder.

Jakiś czas temu, jego ochroniaż, pieszczotliwe zwany reksiem, dostał spazmów i zwymiotował cały swój posiłek na pracownie Ziutka. Kiedy skaven już miał spuścić łomot za ten jakże śmierdzący czyn, kątem oka zauważył jakąś kartkę. Porwał ją momentalnie, a jego brwi uniosły się w zdziwieniu.
- reksio, pakuj się.. jedziemy na wakacje
Ostatnio zmieniony 30 sty 2011, o 22:02 przez The WariaX, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Eriks281
Chuck Norris
Posty: 537

Post autor: Eriks281 »

A co tam walnę jakiegoś orkasa dla funu!

- Imię postaci: Grublak
- rasa:Ork
- klasa :Czarny
-Broń lub bronie, którą wybieramy z listy oręża.: Masywny Choppa+Ciężka orkowa tarcza.
- Zbroja lub jej brak.:Ciężka czarna zbroja,trochę porysowana. i ciężki czarny hełm zakrywający twarz orka .
- Ekwipunek, wybierany z listy Ekwipunku.:Mistrzowska zbroja
- Umiejętności specjalne, wybierane z sekcji Umiejętności.: Defensywny styl walki,Nieprawdopodobne Szczęście

- Historia Postaci,: wkrótce
Grublak, czarny ork ,teraz renegat pośród zielonej hałastry. Kiedyś zwykły szeregowy ork nie wyróżniający się pośród innych niczym...
5 Dni temu
-Grublak! Debilu! To ja tu wydawywuje rozkazy!-Wydarł się Zubrok Wielki Czarny ork przewyższający biednego Grublaka o głowę.
-No ,ale szeffie ,szef nie fie ,że tu potrzebowywujemy szarży!?-Odpowiedział ,jednocześnie odskakując przed upadającym ciałem orka godzonego strzałą.
-W mordę snotlinga! Zostaw mię te rozkazy! Chyba mojego choppa poznać nie chcę? He? Idćta i nie marudźta!-Wrzasnął Zubrok i popędził regiment orków naprzód.

Bitwa się zakońćzyła Zubrok ze swoimi czarnymi orkami był jak zwykle nie zadowolony z wyniku. Kolejna bitwa z Leśnymi elfami przegrana. Zubroka jak zwykle nie obchodziło zdanie innych orków ,a szczególnie Grublaka. Gdyby Zubrok posłuchał Grublaka i zaszarżowali by wtedy w tył Tancerzy wojny to może by wygrali tą bitwę, ale Zubrok jak prawdziwy ork zawsze mówił ,,Najlepszy ork to taki co utłucze nafiększego przeciwnika''
,więc musieli przejść przez całe pole bitwy i zaatakować wiekowego Drzewca, wystawiając się wtedy na ostrzał ,tracąc wielu orków ,choć walka z drzewcem i tak zakończyła się fiaskiem...

Była noc,a ogień oświetlał ohydne twarze orków. Teraz wszyscy znajdowali się w obozie przy swoich prowizorycznych namiotach.
-Ja żem mówił ,żebyśta zaszarzowali w te skaczonce elfioki ,a ty ,,Nieee''.-Rzucił nagle Grublak.
Zubrok podszedł do Grubloka i złapał go za podartą koszulę ,którą nosił pod zbroją.
-Mówił ja! Łuspokuj się! Jeszcze się raz łodszczekasz i twoje zombki bendom wszędzie ,tylko nie w gembie!-Ze wściekłością odszczekał się szybko Zubrok.
-Nie doceniata mojego geniusza taktycznego poprostu!-Odrzekł Grublok
-Że co?-ze zdziwieniem odparł Zubrok.
Ślepia wszystkich czarnych orków skierowane były na tę wrzeszczącą dwójkę.
-Ehh nic.-Odpowiedział Grublok ze zrezygnowaniem.
-To ciho siedzita i nie gadata Grublok ,bo jak pizdne to zemby wypindole!
-Zubrok ty debilu! Łoddajesz mi dowództwo! nad plemieniem!-Krzyknął Grublok, opluwając przy tym Zubroka.W tym momencie zrozumiał ,że właśnie wyzwał Herszta plemienia na pojedynek. Nie pozostało mu nic innego jak walczyć.
Zubrok przez chwilę nie był pewien czy dobrze usłyszał.
-Ee? Czy ja na...-W tym momencie przerwał. Mówiłby dalej gdyby nie to ,że właśnie został znokautowany przez Grubloka jednym ciosem. Wszyscy orkowie ze zdziwieniem wpatrywali się na Grubloka i Zubroka.
-Jeb swinioku jedyn!-Odparł Grublok. Wsiadł na swoje ciężko opancerzonego dzika i odjechał. Czuł tylko Spojrzenia dziesiątek ,a nawet setek orków na swoim karku...

,,Jebiem to fszystko'' ,tak brzmiały się pierwsze słowa w dziennika Grubloka. On jako jeden z bardzo nie wielkiej liczby orków potrafił pisać i czytać, a czy poprawnie to już inna sprawa.
,,Jadem jusz od 4 dni pszez te gupie lasy, elfiakuff jeszcze nie fidziałem, ale coś czuje ,że czaju się na mnie. Dzik popyla dobsze ,fięnc chyba pszezyjemy. Odkond ten gupi herszt dostał ode mnei fciry to usnałem ,że fładza jest gupia. Nie ma to jak folność i fiatr fe fłosach... chfila ja nie mam fłosuf.Ale dzik ma.'' Gdy przemieżał trakt starego świata ,dostrzegł dziwną mroczną postać na wierzchowcu.
-Witaj orku.-Powiedział nieznajomy
-Ee? Czego chce ło demnie, bo wciry!- odparł Grublok
-Niosę wieść ,że Mroczny władca ,sam Malekith niepokonany urządza turniej w którym wyłonieni zwycięscy ,zostaną wcieleni do jego elitarnego oddziału- Czarnej Straży.-Wyjaśnił nieznajomy.
-Eee nie no bitka to brzmi fajnie.-Ork odparł po czym podrapał się po głowię.- No dobra to co mam robić?
-Udaj się do Naggaroth do baraków Czarnej Straży.

,,Jakiś elfiok pofiedzioł ,że jakaś bitka jest i ,że jak fygram to bendem i czarnym strażnikiem. Jestem jush czarnyy no ,ale strashnik? No to shem złapał paru ludziuf pomogli mi za pare fybitych zembuff i dotarłem. Mam tylko jednego problema Jak wychodziłem z łodzi do mi dzik padł. No i tera bede musioł iść piechoto.''
Ork dotarł do baraków, zapisał się ,poszedł odpocząć ,oczekuję walki.
Ostatnio zmieniony 27 sty 2011, o 21:19 przez Eriks281, łącznie zmieniany 8 razy.
- Klnę się na Sigmara - nigdy nie weźmiecie mnie żywcem, upadli słudzy ciemności!

- Nigdy nie zamierzaliśmy. Zastrzelcie go.

Takaris Fellblade, kapitan Czarnej Arki "Udręka"

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

@ Wariax. Tylko wódz ma podwojone ekwipinki i umiejętność. Skaven Chieftain.
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
The WariaX
Falubaz
Posty: 1005
Lokalizacja: Rybnik i okolice

Post autor: The WariaX »

Aha, no trudno :wink: poprawione

Awatar użytkownika
Naviedzony
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6354

Post autor: Naviedzony »

Imię: Grung Stalowe Dłonie
Rasa: Krasnolud
Klasa: Dwarf Warrior Veteran
Broń: Ciężkie protezy (kastety)
Zbroja: Gromrilowa Zbroja, Ciężki Hełm, Puklerz
Ekwipunek: Runiczny Oręż
Umiejętność: Gladiator

Historia:

Zanim Grung zasłużył sobie na przydomek "Stalowy", nazywany był "Nierobem". Choć każdej innej rasie trudno sobie wyimaginować, by połączenie słów "krasnolud" i "nierób" zyskało jakikolwiek materialny wymiar, krasnoludy o wysoce wysublimowanej wyobraźni nadały Gungowi taki właśnie przydomek. Słowo "nierób" oddawało więc w pełni osobowość Grunga, którego najbardziej sztandarową cechą charakteru było obezwładniające lenistwo. Grung nie robił nic i był z tego bardzo dumny. Nie pracował więc i nie chodził pić, nie tłukł nikogo i niczego nie tworzył. Obijał się i obijał pozwalając zrezygnowanej rodzinie na wykonywanie wszystkich codziennych czynności za niego, aż pewnego razu doprowadzone do ostateczności Krasnoludy postanowiły wziąć go na sposób.
Śpiącego Grunga załadowano na sklecone naprędce nosze i zaniesiono do krasnoludzkiej karczmy, cieszącej się zasłużoną sławą najgorszej w okolicy mordowni. Tam Grung został upity i zadano mu jedno, bardzo, ale to bardzo ważne pytanie:
- Grung, co lubisz w życiu robić? - zapytał kiwający się nad kuflem piwa starszy rodu.
- Nie wiem. Moje życie nie ma sensu. - odparł Grung i złożył swą szlachetną brodę na stole by zapaść w leniwą drzemkę.
Tak się jednak stało, że jeden ze stałych bywalców nie zniósł widoku Grunga śpiącego z czerwonym nosem rozpłaszczonym o blat jego ulubionego stołu i postanowił obudzić leniwego krasnoluda delikatnym oraz uprzejmym ciosem pięścią w skroń. Obudzony po dżentelmeńsku Grung zapałał jednak z niewiadomych przyczyn gniewem i postanowił oddać cios. Jego prawy prosty napotkał nos agresora i rozległ się głośny jak wystrzał z krasnoludzkiej strzelby odgłos miażdżonych chrząstek. W chwili gdy jego pięść rozpłaszczała i tak już płaski kinol przeciwnika Grung poczuł, że coś się w nim poruszyło. Było to piękne uczucie spełnienia i od tej chwili wiedział już co chce w życiu robić. Rozpłaszczył więc nos biednego krasnoluda jeszcze bardziej i uznał, że to właśnie katharsis, na które czekał całe życie. Członkowie jego rodu, a także zupełnie nieznajomi mu pobratymcy byli zaszokowani skutecznością i elegancją ciosu. Zgodnie uznano Grunga za największy pięściarski talent jaki w życiu dane było im ujrzeć.

Niedługo potem Grung zatrudnił się w tej samej karczmie, w której dostrzegł w swym życiu sens i dostał szanowaną posadę wykidajły.Brał też udział w krasnoludzkich walkach pięściarskich i zwyciężył wszystkich swych przeciwników. Jego sława pięściarza rozniosła się szeroko, a oddział Wojowników, do którego dołączył w ekspedycji przeciw Skavenom potraktował przydział jak dobry omen. Niestety wyprawa nie potoczyła się tak dobrze jak zakładano. Ostrzelany oddział Grunga wpadł w zasadzkę i został zmuszony do rozpaczliwej walki w okrążeniu. Grung, uzbrojony w toporek i tarczę, którymi nie posługiwał się zbyt dobrze zebrał już dwie płytkie, lecz piekące rany i powoli tracił siły.
Wtem dostrzegł niską postać opakowaną w podejrzaną aparaturę, która dowodziła chmarami atakujących. Jej ekwipunek jarzył się niezdrową zielenią, a szczurzy pysk okrywała dziurkowana maska. Grung rzucił się w jej stronę, a krasnoludy pognały za nim, myśląc że oto nadarzyła się okazja do wywinięcia się z matni. Grung jednak dopadł szczurzego dowódcę i odrzucając toporek zdzielił go perfekcyjnym ciosem prosto w szczurzą mordę, pozbawiając skąpego uzębienia. Tamten odpowiedział na atak starając się wykrzyczeć zaklęcie, które miało spopielić napastnika na proch, lecz brak ząbków stanowczo utrudnił mu wypiskanie formuły.
- Ik! Ik! - zapiszczał szczur, gdy Grung chwycił go obiema dłońmi za szyję i ścisnął.
Magiczna moc cofnęła się i truchło szczura eksplodowało na wszystkie strony, zabijając wielu spośród jego kamratów i odrzucając nieprzytomnego, krwawiącego z kikutów rąk Grunga o kilka metrów w tył. Tak dla Grunga skończyła się ekspedycja przeciw Skavenom.

Pozbawiony swych pięści krasnolud znowu zapadł w depresję i na powrót zaczął pogrążać się w czarnej rozpaczy, która wysysała z niego wszystkie siły. Tak się jednak stało, że sławny krasnoludzki inżynier usłyszał o tragedii Grunga i postanowił mu pomóc. Pracował dniami i nocami, by dokończyć precyzyjną, metalurgiczną robotę, aż w końcu skończył swe dzieło i pojawił się na progu domostwa Grunga, spowity w płaszcz i siwą brodę.
- Przyszedłem do Grunga Stalowych Dłoni - rzekł - Albowiem jego sława nie do końca przeminęła. Oto daruję mu nowe pięści i nową chwałę!
Grung przywdział wynalazek inżyniera na zaszyte kikuty rąk i spojrzał na swe nowe dłonie. Wzruszenie ścisnęło go za gardło, gdy zobaczył najświętsze runy pieczołowicie wygrawerowane na każdym metalowym elemencie. Rękawice sięgały aż do łokci, dając sporą ochronę, a ich kłykcie najeżone były ostrymi ząbkami. Grung kazał wyprawić wielką ucztę i pili za zdrowie inżyniera, Grunga i całej krasnoludzkiej rasy aż do następnego tygodnia.

Historia Grunga obiegła cały krasnoludzki świat i dotarła aż do czujnych uszu Mrocznych Elfów, które natychmiast posłały Czarnych Jeźdźców by ściągnęli słynnego wojownika na Arenę. Nazajutrz po dostarczeniu wezwania, Grung jaśniał już blaskiem pełnej Gromrilowej zbroi i maszerował wraz z inżynierem w długą podróż ku Arenie.

ODPOWIEDZ