Arena Śmierci (28) - Baraki Czarnej Straży, Naggarond

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Re: Arena Śmierci (28) - Baraki Czarnej Straży, Naggarond

Post autor: Warlock »

Walka nr 1 : Maksym z Erengradu vs Gargan Jedno oko

Kolejna walka i kolejne emocje były na wyciągnięcie ręki. Doszliśmy już do półfinału. Pretendentów do zwycięstwa zostało tylko czterech. Jeden zaś legnie w nadchodzącej bitwie. Publiczność ponownie zaczęła się schodzić, aby obejrzeć zmagania. Wszak zostali już sami najlepsi.

Jednym z nich był Maksym z Erengradu. Potężnej budowy Kislevczyk z niemałym zacięciem militarnym. Do tej pory bez przeszkód pokonywał swoich przeciwników. Cahira - mistrza magii w rundzie pierwszej oraz Udyr'a Gul'ash'a - ogrzego maga - kucharza w drugiej. Zaskarbił sobie tym przychylność publiczności, podziw przyjaciół z którymi przyjechał oraz uwagę samego Wiedźmiego Króla. Był zadowolony ze swoich osiągnięć.

Jego przeciwnikiem był ogr - najemnik. Gargan Jedno Oko pochodził z Nuln i wyglądał na dość zdeterminowanego. Był niezwykle sprawny wojownikiem, co spowodowane było jego pojazdem - Czołgiem niziołków. Była to okrutna broń. W pierwszej walce bez skrupułów rozjechał jaszczuroczłeka w sekundę. W drugiej natomiast ów czołg uratował go od niechybnej śmierci pod razami okrutnego Dragelfa - Kayla.

Maksym podobnie jak przed poprzednią walką spędzał ostatnie minuty w odosobnieniu, myśląc o swej ukochanej. Nigdy wcześniej się o niej nie zastanawiał. Teraz jednak nie wyobrażał sobie minuty bez myślenia o niej. Postanowił, że powróci do niej jeśli tylko wygra tę arenę. I tu naszedł go okropny smutek. Przecież walczy z tą kupą żelaza jadącej na następnej kupie żelaza. Niezbyt optymistycznie nastawiony był do wyniku przyszłej walki. Nie mógł przecie jednak się poddać. Właśnie nadeszła pora. Ubrał się pospiesznie i wyruszył na arenę.

Gargan przymocowywał skrzydło Kayla do przody swojego pojazdu. Wyglądał on teraz bardziej jak Czarny Powóz wożący Wampiry niż jak czołg. Chwilę pomyślał, co weźmie se swojego nowego wroga. I teraz jego złapał smutek. Szkoda mu będzie zabijać tego najemnika. Mimo, że to człowiek, to jednak poczciwy człowiek.
- Swui chop z niego być. Gupio mi być go zabić. Ale musieć. Albo on, albo on.
I przygnębiony swoim tekstem wlazł na dach swojej machiny zagłady i pokuśtykał w stronę areny

Maksym już tam na niego czekał ze spokojem na twarzy. Z jej wyrazu nie można było nic wyczytać. Wiadome jednak było, iż znajdował się w stanie najwyższego skupienia. Gdy wjechał ogr przeszły go ciarki. Wzdrygnął się nieznacznie, leczy chyba nikt tego nie zauważył. Zarówno jeden, jak i drugi wojownik milczeli czekając na sygnał. O ich kibicach nie można było jednak tego powiedzieć. Przekrzykiwali się i wymachiwali rękami. W końcu doszło do bitki, a zwolennicy Maksyma, zasileni jego przyjaciółmi szybko stłumili kibiców przeciwnej drużyny. Zaniepokojony krzykami zarzynanych Malekith szybko dał sygnał na rozpoczęcie walki, byleby tylko zaspokoić żądzę krwi tłumu. Gong zabrzmiał.

Gargan niechętnie rozpędził brykę i wycelował armatą w nieprzyjaciela. Jego ręka jednak nie doszła do siebie po ostatniej walce i żaden z "kartaczy" nie trafił Maksyma. Czołg natomiast potrącił go bokiem, jednak nie wyrządził mu większych szkód, a jedynie zarysował Lwa Kislevu na jego napierśniku. Najemnik był jednak bardzo przywiązany do tego symbolu i w przypływie niesamowitej potęgi przywalił mieczem w czołg. Klinga rozszczerbiła się, jednak maszyna stanęła. Najwidoczniej wstrząs musiał poogłuszać obsługę. Ogr zlazł z kupy stali, bo przecież nie miał innego wyjścia. Z braku innej broni cisnął we wroga armatą, o dziwo trafiając. Kislevczyk znalazł się na ziemi przygnieciony rurą z najcięższego żelaza Imperium. Jego krzepa była jednak epicka i zepchnął ją z siebie jednocześnie wstając. Gargan był już za blisko Maksyma i musiał się bronić. Ciosy spadały na niego jeden po drugim, jednak wyszczerbiony miecz nie mógł spenetrować zbroi wielkoluda. Wtedy to ten ostatni chwycił za klingę, a potem rycząc złamał ją wpół. Ogr chlasnął człowieka po twarzy swą pancerną rękawicą powodując krwotok i liczne złamania, w tym kręgosłupa. Ten jednak wypił miksturę daną mu na początku i ze świeżymi siłami powstał. Przeciwnik jednak znowu zbliżał się, a on nie miał broni. Zaniepokojony tym faktem człowiek począł uciekać i schronił się za czołgiem czekając na swój koniec. Był silny, ale nie tak oczywiście jak ogr. Wtem dostrzegł leżący na ziemi nóż, najwidoczniej amunicja do broni Gargana. Gdy tamten zbliżył się wystarczająco, Maksym skoczył i wbił ostrze głęboko w wizjer hełmu. Ogr zaryczał, zaskomlał po czym runął. Martwy.
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

Mówiłem, że ktoś w końcu rozdupcy czołg :D

Dostanę jakąś nagrodę? :D

EDIT: Moja dziewczyna grozi, że się zemści w następnej arenie :P
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

nindza77 pisze:EDIT: Moja dziewczyna grozi, że się zemści w następnej arenie :P
Eee que?
nindza77 pisze:Dostanę jakąś nagrodę? :D
Nie :P
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

Warlock pisze:
nindza77 pisze:EDIT: Moja dziewczyna grozi, że się zemści w następnej arenie :P
Eee que?
A kto grał Garganem, myślisz, hę? :D Trzeba było kogoś tu wepchać, to wepchałem kobitę :)
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
Rasti
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6022
Lokalizacja: Włoszczowa

Post autor: Rasti »

Wampir oglądał tą walkę. Wiedząc, że z jednym będzie walczył, o ile wygrał swoją walkę postanowił jednak tutaj przybyć. Gdy zobaczył dziwną machinerię zdziwił się lekko. "Kogo oni tutaj wpuszczają? Brakuje tutaj tylko dział przydupasów" - pomyślał zniesmaczony. Jednak sam nie obawiałby się tej walki. Mimo wszystko ogr jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko uniknąć strzału z armaty, a potem... rozpłatać grubasa. Jednak widząc, jak ogr pada na piaski areny odetchnął trochę z ulgą. Będzie mniej kłopotu. Gdy publiczność wiwatowała Karus wyszedł z widowni. Czas na jego walkę. To już półfinał, nie był powinien kogo może spotkać. Teoretycznie powinien walczyć z jakimś godnym rywalem, jednak jego poprzedni przeciwnicy byli tylko ich karykaturami. Po drodze zerknął na swój pancerz - znów w całości. Spędził dwa dni nad naprawą. Idąc uliczką wyszczerzył swoje kły sam do siebie szukając jakiejś ponętnej elfki.

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

Cholera, byłem PEWIEN że Maksym nie przetrwa tej walki. A jednak mikstura, która leżała w kieszeni przez dwie walki, okazała się zbawienna :)

Maksym zszedł z Areny z dość kwaśną miną. Wprawdzie jego zwycięstwo nad ogrem było ze wszech miar epickie, jednak poniósł za nie straszliwą cenę.
Jego ukochany miecz został złamany.
Gdyby jego ojciec Wasyl się o tym dowiedział, najpewniej wstałby z grobu i strzeliłby syna przez łeb. W końcu zawsze go uczył, że miecz jest ważniejszy od rodziny. Pewnie dlatego zostawił go w wieku pięciu lat i poszedł wojować...
Zaraz przy wyjściu dopadli go kumple.
- Stary, ZNISZCZYŁEŚ CZOŁG MIECZEM ! - Rodgier aż podskoczył z podniecenia.
- Tja... - burknął Maksym - Ale mojego zweihandera szlag trafił. Jak ja będę walczyć bez miecza ?
- Spokojnie - Machnął ręką William - Zagadam z Alleronem, o znajdzie kogoś kto poskłada twoją broń do kupy. Tymczasem chodźmy świętować. Doszedłeś w końcu do półfinału. Jesteś jednym z najlepszych wojowników na świecie ! Wiesz, co mógłbyś osiągnąć, gdybyś wygrał ?
Maksym swego czasu słyszał co nieco o zwycięzcach Areny. A szczególnie o jednym z nich. Miał nawet nieszczęście spotkać go w bitwie podczas jednego z niezliczonych ataków na Erengrad. Do dzisiaj nosi na piersi bliznę po ciosie topora...
- Co żeś taki ponury? Krasnoludy w karczmie urządziły ci imprezę ! Chodźmy !
Poszli.
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

Awatar użytkownika
Rasti
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6022
Lokalizacja: Włoszczowa

Post autor: Rasti »

Kiedy mogę liczyć na swoją walkę :D?

Awatar użytkownika
Byqu
Masakrator
Posty: 2683
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Byqu »

nindza77 pisze:
Warlock pisze:
nindza77 pisze:EDIT: Moja dziewczyna grozi, że się zemści w następnej arenie :P
Eee que?
A kto grał Garganem, myślisz, hę? :D Trzeba było kogoś tu wepchać, to wepchałem kobitę :)
Kobieta mnie utłukła!!! ](*,) ](*,)
WELCOME TO ESTALIA GENTLEMEN

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

Ona boi się gadów, to się dziwisz :D
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Walka nr 2 : Karus von Aronn vs Ziutek Piorunoogon


Walki półfinałowe kończyły się powoli. W zastraszającym tempie zbliżano się do finału. Jego uczestnikiem już na pewno będzie Maksym z Erengradu - Kislevski najemnik. Pora wyłonić drugiego finalistę, który stanie z potężnym człowiekiem twarzą w twarz.

Jednym kandydatem był przebudzony z rodu Krwawych Smoków. Dla sportu, podtrzymania kondycji w zabijaniu, koordynacji ruchów, czy też dla zwykłej przyjemności, zabicia czasu. Nikt nie zna powodu dla którego tu przybył. Nie rozmawiał z nikim, nikt go nie wyprowadzał. Był samodzielny. Groźnie wyglądał, a jeszcze groźniejszy był w wirze walki. W pierwszej rundzie z niewielkim trudem pokonał elfią wiedźmę\wybrankę chaosu (niepotrzebne skreślić) za co otrzymał gromkie oklaski i miejsce w historii. W drugiej trochę gorzej radził sobie z goblińskim fanatykiem. Jednak w furii rozerwał go na strzępy i ponownie odniósł zwycięstwo. Teraz nadszedł czas na następnego przeciwnika.

Był nim ( a raczej byli) Skaveński mag ze swoim przydupasem - szczuroogrem Reksiem. Niezbyt rozgarnięty i pachnący przeciwnik nadrabiał te niedomagania siłą ognia spacz-pistoletów oraz czarami, którymi sprowadzał zgubę na swych wrogów. Nie mieli lekkiej drogi już od samego początku areny. W pierwszej rundzie zmierzyć musiał się z wielkim orkiem na jeszcze większym dziku. Ziutek jednak ugotował dzika na oczach widowni i zjadł ze swoją maskotką na kolację. W drugiej Reksiu odgryzł głowę krasnoludzkiemu pięściarzowi co skończyło się dla tamtego tragicznie. Szczurzy team wiedział, że jest już bliski zwycięstwa i nie prędko poda tyły, jak to ich rasa lubi czynić.

Karus gładził swoją broń. Od niechcenia przejechał lekko klingą po owłosionych nogach elfa rozpiętego linami na łóżku obok niego. Wszystkie kłaki odpadły. Wampir ucieszył się z tego faktu, uśmiechnął się pod nosem.
- Ostra jak brzytwa - stwierdził profesjonalnie. Od dłuższego czasu siedział już w pełnej zbroi uśmiechając się do lekko roznegliżowanego elfa którego przywiązał do swojego posłania. Nie pasowało mu ono ani trochę. Przyzwyczajony był do kamiennego, bądź trumny. Takie miękkie, zapadające się jest beznadziejne. Splunął. Poczuł, że jego świadomość mówi, iż czas na kolejny pokaz jego siły, na kolejną walkę. Wstał i wyszedł. Oczywiście po posiłku.

Ziutek nie cierpiał czekać na swego towarzysza. Ale tamten musiał się ukąpać, nie pójdzie przecież brudny i śmierdzący
- Ojoj Reksiu ta arena Ci niesłużysłuży - pokręcił głową z niezadowoleniem - jesteś szczurrem nie masz być czystyczysty. Pupilek zaskomlał i rozpłakał się. Musiało to wyglądać komicznie. Od dłuższego czasu był w kiepskim nastroju. Ciągle płakał i użalał się nad sobą. W końcu Inżynier nie wytrzymał go i nagadał na jego temat wiele niemiłych rzeczy. Od tamtego czasu Szczurołak wpadł w depresję. Najwyższa jednak pora aby to zakończyć!
- Chodź już! Walka czeka! - rzeczywiście, słuchać było już dzwony zwołujące na pojedynek. - No chodźta. Dostaniesz wieczór dokładkę. - entuzjazm powrócił natychmiast i minutę później bł gotowy do wymarszu. Uśmiechnięty wziął swego pana na plecy i pocwałował w kierunku areny.

Publiczność jak zwykle wybuczała jego obecność, przez co tamten znów zaczął obawiać się o rychły koniec tej walki. Nie dał się jednak zastraszyć stał dumnie, z wypiętą klatką piersiową rzekłbym. Jego pewność siebie nie podziałałą jednak na kibiców, z których tylko czworo było za nim. Kibice ci to ocalałe niziołki z czołgu Gargana, więc ich głos nie był zbyt donośny. Gdy jednak oglądający wstali i zaczęli rzucać Reks ryknął potężnie i szybko z powrotem zajęli swoje miejsca. Chwilę potem wszedł Malekith, ale czekano jeszcze na Karusa. Ten zjawił się kilka puszek potem, a całą twarz umazaną miał na karmazynowo. Nie przedłużając zaczęto przedostatnią walkę. Gong zabrzmiał, wojownicy ruszyli.

Przebudzony wyciągnął wielkie ostrze z pochwy i popędził na jednego śmierdzącego ogra i jednego cuchnącego spacz-inżyniera. Najwidoczniej Reks tak przesiąknął smrodem, iż żadna kąpiel już mu nie pomoże. Ziutek od razu zaczął, jak każdą walkę od potężnej błyskawicy. Gdy jednak uniósł ręce ku niebu, coś trzasnęło i czar nie został rzucony. Wyjął więc broń palną i pociągnął za spusty. Jedna kula świsnęła koło głowy wampira, lecz druga trafiła tam, gdzie zwykły śmiertelnik ma serce. Karus zatrzymał się w pół kroku i skulił, prawdopodobnie z bólu. Sięgnął swymi długimi pazurami do rany i wyszarpał mięso razem z kulą. Wściekły pobiegł dalej, wyminął zwinnie ogra i ciął Skavena po nogach, odcinając kawałek pięty, aby potem zostać odrzucony daleko na bok przez Reksa. Ziutek wstał z trudem. Rana krwawiła mocno, a to co zrobił przebudzony wstrząsnęło nim do szpiku kości. Czyżby był aż tak nieczuły na ból?. Nie zważając, podniósł ręce ponownie ku górze i splótł je, a nieumarły zaczął płonąć. Miotając się wpadł na Ogra, który również zajął się ogniem. Sprawy miały się średnio. Reks płonął, a finału nie miał zamiaru przejść sam. Został mu tylko jeden pomysł. Prawdę powiedziawszy dość głupi, ale czas leciał i nie miał innego wyboru. Podręcznym kozikiem, rozciął sobie część szczurzego brzucha i poczekał, aż buchające zeń krew napełni jego rękę, po czym recytując inkantację ochlapał nią płonącego szczurołaka. Ten popadł w szał i wściekłość zaczął wyrywać z siebie kłaki całymi kępami, gasząc pożar a następnie z pianą w pysku rzucił się na wampira i szponami zdarł z niego zbroję, skórę, a wnętrzności rozrzucił na wszystkie strony. Na koniec widowiska Ziutek pstryknął a ogr na powrót stał się (w miarę) potulny. Widząc swego pana w tak złym stanie wziął go na ręce i zaniósł do sanitariusza. Przecież musiał wyzdrowieć przed finałowym starciem.



No to mamy finałową parę:
Maksym z Erengradu vs Ziutek Piorunoogon

Teraz niech wypowiedzą się Chomikozo i Wariax. Wolicie walkę w najbliższej przyszłości, o jakości standardowej, czy żebym sobie na niej żyły powypruwał starając się, ale wtedy będzie trochę później. :) Czekam na wasze głosy. Gratuluję finału. :wink:

Pozdrawiam. Warlock.


Edit: Oczywiście reszta byłych zawodników może obstawiać jawnie i głosować kto wygra :wink:
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Byqu
Masakrator
Posty: 2683
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Byqu »

nindza77 pisze:Ona boi się gadów, to się dziwisz :D
Powiedz jej, że będę czekał...
WELCOME TO ESTALIA GENTLEMEN

nindza77
Wodzirej
Posty: 770
Lokalizacja: Animosity Szczecin

Post autor: nindza77 »

Pewnie, że Maksym, szczurowi w końcu musi się szczęście skończyć ;)
Natomiast wszystkim prawicowym purystom ideologicznym, co to rehabilitują nacjonalizm, moge powiedziec że odróżanianie nacjonalizmu od faszyzmu, przypomina poznawanie rodzajów gówna po zapachu;-)).

Awatar użytkownika
Rasti
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6022
Lokalizacja: Włoszczowa

Post autor: Rasti »

Gdy Karus zajął się ogniem nie wyglądało to zbyt ciekawie. Czuł jak świadomość wyrywa się z jego ciała. "Szlag by to... Miałbym przegrać z jakąś kupą ścierwa?" - myślał. Potem poczuł jak coś dorwało się do jego zbroi i zerwało ją. Potem szarpnęło, a jego ciało zamieniło się w krystaliczny pył, który poszybował w górę... Jego pancerz powoli zaczął zamieniać się w proch, jak i jego broń. Na całej arenie rozbrzmiał potworny, przerażający ryk. Brzmiał jak płacz połączony z jękami. Widzowie zasłonili uszy. Wtem, jakby szeptem zabrzmiało w głowie każdego, kto był świadkiem tej walki... Jeszcze powrócę".

Buu, pobliczność nie mogła ukatrupić tego szczura? :evil: Jeszcze tutaj wrócę. Obstawiam na Maksyma, ten szczur ma stanowczo za dużo szczęścia.

Awatar użytkownika
The WariaX
Falubaz
Posty: 1005
Lokalizacja: Rybnik i okolice

Post autor: The WariaX »

Ziutek zemdlał na rękach szczuroogra, który ten biegł w kierunku miejsca składania-wskrzeszania rannych.
Obudził się dopiero następnego dnia, cały obolały w bliżej nie określonym miejscu. Miał też problem z ostrością przez co za dobrze nie widział.
reks !-ryknął, ile sił w płucach po swojego pupilka. Ten jak automat przyskoczył do łóżka swego pana.
narzędzia ! przynieś mi narzędzia, dużo kawałków metalu i grudek spaczenia.. muszę naprawić stopę... po tych słowach znowu stracił przytomność..
Chociaż walka kosztowała spacz-inżyniera wiele zdrowia pokazał umarlakowi gdzie jego miejsce. Tak kończą Ci, którzy lekceważą przeciwnika.

Ps.
Niziołkom należy się syta kolacja na koszt Szczurów ;-)




haha :-D szczury rządzą :-D Jak to na kościach wyglądało? Znowu jakiś epicki fart? :)
No jak dla mnie, of koz nie chcę Ci źle życzyć ;-) ale możesz wypocić wszystkie siły, finał have to be EPIC :mrgreen:

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Nie. Załatwiłeś go w 3 tury. Zdążył wbić ci 2 W, a 1 publiczność.
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

Zaiste, finał MUSI być przeepicki :) Więc możesz dopieszczać go ile chcesz, mogę poczekać :mrgreen:
Tymczasem u Maksyma...

Tego wieczora w karczmie Maksym był niekwestionowaną gwiazdą wieczoru. Krasnoludy, z którymi zdążył się już zaprzyjaźnić, nie szczędziły trunków aby odpowiednio uczcić sukcesy kozaka. Ani ogry, ani czarnoksiężnik chaosu nie były w stanie pokonać potężnego człowieka. Dawało to wielki powód do dumy.
Skeggi, półnagi, wytatuowany krasnolud z wściekle czerwoną grzywą, odsunął od siebie siedemnasty z rzędu kufel piwa i rzekł:
- Maksym, wytłumacz mi, czemu te ludziska z imperium są takie słabe ?
Maksym pomyślał przez chwilę, wziął łyk miodu i odpowiedział:
- Bo za mało wpierdalają.
Od basowego śmiechu krasnoludów aż zadrżały szyby w oknach. Jednakże wszyscy umilkli, gdy drzwi karczmy otworzyły się z hukiem i do środka wszedł przemoczony do suchej nitki krasnolud. Był to Gremni, ledwo czterdziestoletni podrostek, syn jednego ze strażników karczmy. Został wysłany przez karczmarza do miasta aby zorientować się w sytuacji. Najwyraźniej właśnie wrócił z wieściami.
- Dobry panie - zwrócił się do Maksyma - Dane ci będzie potykać się z parszywymi szczurami, które to wampira na sztuki rozniosły.
Krasnale po raz kolejny wybuchły śmiechem. Gremni został zaproszony do stołu, aby streścił przebieg walki. Ojciec polał mu miodu i młokos zaczął opowiadać.
***
Rodgier wyciągnął nogi w stronę ogniska i rozsiadł się wygodniej na skórzanym fotelu.
- No cóż. W wielkim finale będziesz tłukł się ze skavenami. Mogło być gorzej.
- Nie mają z tobą szans - rzucił bez ogródek William - Zwycięstwo masz w kieszeni.
- Tego się obawiam - westchnął kozak bawiąc się swoim pierścieniem - Co zrobię, gdy Malekith wezwie mnie na służbę ? Nie mam zamiaru tu zostawać do końca życia.
- Uciekniemy - rzekł poważnie William - Zaraz po walce kradniemy konie i wiejemy na południe, do Lustrii. Tam długouchy nie ważą się włazić.
- Tak, genialny plan. ZGINIEMY NA MIEJSCU - Zdenerwował się Rodgier - Musimy wymyślić coś lepszego.
- Mamy na to czas - rzekł pojednawczo Maksym - Finał odbędzie się za kilka dni. Teraz odpocznijmy.
Zapanowała kilkuminutowa cisza.
- Maksym ? - Odezwał się William - Jak w końcu nazywała się ta twoja laska z Ostetmarku ?
Kozak popatrzył chwilę na pierścień.
- Agnes.
- Ach, no tak. Nie wiem czemu zapomniałem.
Księżyc wychylił się zza deszczowych chmur.
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

Awatar użytkownika
Warlock
Chuck Norris
Posty: 426
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Warlock »

Co wam wszystkim jest że zaprasza na służbę? on zorganizował arenę żeby młodziki podpatrywały od mistrzów sztukę walki... czytać nie umiecie?
"Spam jest sztuką, której nikt nie potrafi zrozumieć" - Anyix

"Pan Bóg nie gra w kości" - Albert Einstein

"Bo gra w Warhammera!" - Sa!nt

Awatar użytkownika
Rasti
Wielki Nieczysty Spamer
Posty: 6022
Lokalizacja: Włoszczowa

Post autor: Rasti »

Ich postacie są mało bystre :P

Awatar użytkownika
Byqu
Masakrator
Posty: 2683
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Byqu »

Zaraz po walce kradniemy konie i wiejemy na południe, do Lustrii. Tam długouchy nie ważą się włazić.
- Tak, genialny plan. ZGINIEMY NA MIEJSCU - Zdenerwował się Rodgier.
Ludzie nie wiedzieli że ktoś uwaznie słuchał ich rozmowy. Nikt inny jak duch Chok'Ra nadal obserwował arenę.
Jeśli Kislewita wygra arenę, udowodni, że zasłużył na gościnność Lustriańczyków. Postanowił wstawić się za nim do Mazdamundiego.
Być może Maksym w Hexoatl znajdzie nowy dom?
WELCOME TO ESTALIA GENTLEMEN

Awatar użytkownika
Chomikozo
Chuck Norris
Posty: 598

Post autor: Chomikozo »

I jak ? Epicka bitwa gotowa ? :D
Prawdziwy krasnolud gardzi słonecznikiem.

ODPOWIEDZ