Historia WFB w Polsce

Wszystko to, co nie pasuje nigdzie indziej.

Moderatorzy: Fluffy, JarekK

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Cormagh
Dr. House
Posty: 365
Lokalizacja: Janusze Wargamingu

Re: Historia WFB w Polsce

Post autor: Cormagh »

Jeśli można, to ja też mam prośbę do moderatora o usunięcie lub wydzielenie tej "dyskusji", bo z fajnego i bardzo ciekawego tematu zrobił się zwykły śmietnik.

P.S. ten post też proszę usunąć razem z resztą.
Nic tak nie przekona w dyspucie, jak dwie stopy krasnoludzkiej stali między łopatkami. Trudno zignorować tak celny argument.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam w sobie taki potencjał, że gdybym tylko chciał, rzuciłbym do swych stóp cały świat. Na szczęście dla świata jestem na to zbyt leniwy...

Sebastian
Plewa
Posty: 5

Post autor: Sebastian »

Witam, ja zaczynałem w Gdańsku w 1995 roku. Razem z braćmi Buzalskimi, Łukaszem i Jackiem tworzyliśmy najbardziej przegięte rozpiski w V edycji przez które zmieniał Pawełek legendarny zasady turniejowe. Np. Grałem armia chaosu na 2 lordach khorna na hippogryfach:). Jeden miał 12 ataków z siła 7 flail of skuls, drugi wyciągał 14 ataków. Potem demony z 3 demonprincami.
Ale się wtedy przeginalo rozpiski:)
Pozdrawiam graczy z tamtych lat, od czasu skończenia studiów juznie gram ,ale śledzę na bieżąco rozwój warhammera i czytam forum.
Wielu imion i ksywek juzniepamietam ale rozgrywane bitwy na turniejach pamietam do dziś ...
Jak są na forum gracze z Gdańska z tamtych Wspaniałych lat to odezwijcie się w tym temacie
Ostatnio zmieniony 22 cze 2011, o 23:48 przez Sebastian, łącznie zmieniany 2 razy.

qwer
Mudżahedin
Posty: 238

Post autor: qwer »

3 demon princow, coś kojarzę, jakby przez sen - tak samo jak bloodzia i great dragona w jednej armii :)
podpis skasowany-> patrz regulamin -> REGULAMIN ŚMIERDZI

Sebastian
Plewa
Posty: 5

Post autor: Sebastian »

qwer pisze:3 demon princow, coś kojarzę, jakby przez sen - tak samo jak bloodzia i great dragona w jednej armii :)
Grałem kiedyś bloodthirsterem i smokiem na turnieju na Zaspie w Gdańsku w klubie o ile dobrze pamieatam Maciuś:)
Pamietam jak robiliśmy cyrk potworòw, staliśmy w 3, a na stole 9 monsteròw gotowych do gry. Hippogryfy, chimery, smoki, mantikory...
Armia imperium z 60 halfingami po 5 w oddziale, armia dark elfòw z 80 shadami, 4 bolt throwerami, gobliny z 10 shamanami na grzybkach, którzy w pierwszej turze sciagali wszystkie karty magii.
Najlepsza była jednak armia demonów na demonprincach, 15 harpiach, i 3 oddziałach flash houndow z 10 ruchu, i oddział bloodleterow, w pierwszej turze fly high, w drugiej turze game over:)
Z sentymentem wspominam te czasy...

Awatar użytkownika
Laik
Pan Spamu
Posty: 8784
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Laik »

Ja zacząłem w 1997(?) w Bielskim Bardzie(jeszcze przed jego zakupem przez obecną właścicielkę), akurat wyszła podstawka z Lizakami i Bretonnią. Jako że rycerzy specjalnie nie lubiłem to wybrałem Lizaki(nie było jeszcze booka, natomiast w WD były statystyki skinków i saurusów, co ciekawe te pierwsze miały mieć 4 cale MV:)
Jako uczeń podstawówki nie miałem zbyt pokaźnego portfela, a rynek wtórny albo nie istniał albo nie miałem do niego dostępu, więc kupowałem armię bardzo powoli:). W ciągu 2 lat udało mi się kupić oprócz saurusów i skinków slanna, temple guardów, stegadona i 1 salamandrę.
Graliśmy wtedy epickie bitwy po 12 tysięcy na stronę, 3 na 3. Pamiętam jak Slann z temple guardami w jednej z takich bitew trzymali całą flankę, a sam Slann ubił największego wampira, lorda khorna(z 10 atakami), oddział jazdy khorna, a na końcu trzymał największego smoka(miałem ten item dzięki któremu latacze trafiali na 6, oprócz tego broń która wyłączała wszystkie magiczne przedmioty przeciwnikom – na gołe statsy to taki slann mógł się bić – 8 ataków i ran, 6 siły, 5 T, ward na 4+ a na deser healing potion leczący z wszystkich zadanych ran. W razie czego miałem jeszcze heart of woe(gdyby slann zginął to w 8 calach każdy model dostałby trafienie z siłą 6+D6 zadające D6 ran), na szczęście nigdy się nie przydało). Żeby to wszystko było nie do ruszenia Slann miał jeszcze crown of command – który na sztywno dawał stubborn na 10 LD(choć wtedy stubborn nie nazywał się stubborn:), co w połączeniu z cold blooded i przerzutowi breaka czyniło jego jednostkę nie do ruszenia. A sami temple gardzi od 3 tury byli otoczeni z każdej strony wszelkiej maści oddziałami.
swieta_barbara pisze:Jesteś maszyna debelial, bez Ciebie to hobby dawno by umarło.

Awatar użytkownika
debelial
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3795
Lokalizacja: 8B/Bielsko-Biała
Kontakt:

Post autor: debelial »

Ano taki slaan był straszny, szanse w walce z nim miał tylko największy smok lub wielkie demony (które miały gifty a nie przedmioty, więc Blade of Cocacila ich nie wyłączała)

Awatar użytkownika
Laik
Pan Spamu
Posty: 8784
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Laik »

Na szczęście z reguły jedno i drugie latało i po to jakiś bohater saurusów miał ten item dzięki któremu latacze trafiają w oddział na 6+.

Choć i tak w efekcie oba oddziały się blokowały, bo żaden nie mógł drugiemu nic zrobić.
swieta_barbara pisze:Jesteś maszyna debelial, bez Ciebie to hobby dawno by umarło.

qwer
Mudżahedin
Posty: 238

Post autor: qwer »

Sebastian pisze:
qwer pisze:3 demon princow, coś kojarzę, jakby przez sen - tak samo jak bloodzia i great dragona w jednej armii :)
Grałem kiedyś bloodthirsterem i smokiem na turnieju na Zaspie w Gdańsku w klubie o ile dobrze pamieatam Maciuś:)
Pamietam jak robiliśmy cyrk potworòw, staliśmy w 3, a na stole 9 monsteròw gotowych do gry. Hippogryfy, chimery, smoki, mantikory...
Armia imperium z 60 halfingami po 5 w oddziale, armia dark elfòw z 80 shadami, 4 bolt throwerami, gobliny z 10 shamanami na grzybkach, którzy w pierwszej turze sciagali wszystkie karty magii.
Najlepsza była jednak armia demonów na demonprincach, 15 harpiach, i 3 oddziałach flash houndow z 10 ruchu, i oddział bloodleterow, w pierwszej turze fly high, w drugiej turze game over:)
Z sentymentem wspominam te czasy...

na tym turnieju grałem z Tobą pierwszą bitwę - pojechałem moją fluffową armią slaanesha i trafiłem na takie "cuś" :-/
blodzio, sredni smok, pieski i spawny :-/

smieszny turniej był - te ww. demki, leśniaki z 2 smokami i 2 drzewami, lizaki ze slanem w już wyrzej wymienionej konfiguracji (tzw. nieśmiertelna atomówka), krasie z 9 organkami.... nostalgiczne czasy 5edzi się kłaniają z łezką w oku :roll:
podpis skasowany-> patrz regulamin -> REGULAMIN ŚMIERDZI

Remo
Falubaz
Posty: 1247

Post autor: Remo »

qwer pisze: smieszny turniej był - te ww. demki, leśniaki z 2 smokami i 2 drzewami, lizaki ze slanem w już wyrzej wymienionej konfiguracji (tzw. nieśmiertelna atomówka), krasie z 9 organkami.... nostalgiczne czasy 5edzi się kłaniają z łezką w oku :roll:
I jak to się działo, że człowiek z wypiekami jeździł na każdy następny turniej? Każdy miał maximum wygięć i się grało! I wszystkim się turnieje podobały. Nie pamiętam żeby ktoś z naszej ekipy (a dużą ekipą jeździliśmy dekadę temu) wrócił niezadowolony że smok czy zły Żab go zjadł bo sam miał swoje Asy w rękawie (to znaczy w rosterze)... :D
A teraz? Dzieci płaczą bo czar zjadł im genrała a ktoś inny trzy armaty wystawił - Matko Święta! :roll: Tnijcie! Tnijcie! #-o

Sebastian
Plewa
Posty: 5

Post autor: Sebastian »

Remo pisze:
qwer pisze: smieszny turniej był - te ww. demki, leśniaki z 2 smokami i 2 drzewami, lizaki ze slanem w już wyrzej wymienionej konfiguracji (tzw. nieśmiertelna atomówka), krasie z 9 organkami.... nostalgiczne czasy 5edzi się kłaniają z łezką w oku :roll:
I jak to się działo, że człowiek z wypiekami jeździł na każdy następny turniej? Każdy miał maximum wygięć i się grało! I wszystkim się turnieje podobały. Nie pamiętam żeby ktoś z naszej ekipy (a dużą ekipą jeździliśmy dekadę temu) wrócił niezadowolony że smok czy zły Żab go zjadł bo sam miał swoje Asy w rękawie (to znaczy w rosterze)... :D
A teraz? Dzieci płaczą bo czar zjadł im genrała a ktoś inny trzy armaty wystawił - Matko Święta! :roll: Tnijcie! Tnijcie! #-o
no właśnie, wtedy to się chciało grać a na turniej czekało się z miesięcznym wyprzedzeniem,
pamiętam i mam jescze gdzieś w domu brodę , którą dostałem na jakimś turnieju jako największy przeginacz, zrobiona z papieru toaletowego:), mam zdjęcie z nią gdzieś

Awatar użytkownika
Karlito
Szef Wszystkich Szefów
Posty: 3305
Lokalizacja: Wawa

Post autor: Karlito »

Dobrze że jednak jest jeszcze troche ludzi, którzy wolą grać na pure 8 ed bez żadnych cięć i też nikomu nie przeszkadza że dostaje baty tylko dlatego że wystawił armię na funnowo :D Ja gram praktycznie wszystkimi jednostkami dostępnymi w armii WoCh i bardziej mi się to podoba niż granie tylko na Chosenach, Shrinach i Warriorach. Kiedyś każdy się cieszył że w ogóle może sobie pograć w WFB.
Welcome to the Tower of Rising Sun.
Moja galeria: http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=10&t=28122
Kupię RÓŻNE RÓŻNOŚCI: http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=55&t=42454

Sebastian
Plewa
Posty: 5

Post autor: Sebastian »

Ja macie zdjęcia z turniejów z tamtych lat to wrzućcie na forum,

Awatar użytkownika
ARBAL
Kretozord
Posty: 1890
Lokalizacja: Toruń

Post autor: ARBAL »

Ja zaczynałem pod koniec 4 edycji.. bylem wtedy w technikum....
Nie mam zdjęć z tamtych lat, ale ma odnalezione ostatnio oryginalne regulaminy turniejów jakie odbyły się w Toruniu i w Chełmży w okolicach 98 roku na zasadach 5ed. Taka ciekawostka... :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Najbardziej lubie ten tekst "w miare możliwości prosimy o przyniesienie własnego terenu..." :)
To były czasy grania dla przyjemnosci i robienia turniejów żeby pograć z innymi graczami dla przyjemnosci... nie dla wyniku
Obrazek

Awatar użytkownika
Kołata
Prawie jak Ziemko
Posty: 9574
Lokalizacja: Jeźdźcy Hardkoru

Post autor: Kołata »

ARBAL pisze: To były czasy grania dla przyjemnosci i robienia turniejów żeby pograć z innymi graczami dla przyjemnosci... nie dla wyniku
Uwielbiam takie teksty :roll:

Grałem na turniejach na 5 edycję i tak naprawdę nie różniło się to niczym od dzisiejszych, poza faktem że było dużo mniej osób i słabsza organizacja (brak netu). Od zawsze grało się i gra nadal z dwóch powodów - dla przyjemności i dobrego wyniku. W sumie jak w każdą grę, bo taki jest sens gier, prawda?

Awatar użytkownika
ARBAL
Kretozord
Posty: 1890
Lokalizacja: Toruń

Post autor: ARBAL »

Ale wtedy nie pisało się w podpisie na forum (ok wtedy nei było forum internetowego) swoich statystyk z całego roku... :)
Obrazek

mlepkows
Wodzirej
Posty: 732

Post autor: mlepkows »

Remo pisze:
qwer pisze: smieszny turniej był - te ww. demki, leśniaki z 2 smokami i 2 drzewami, lizaki ze slanem w już wyrzej wymienionej konfiguracji (tzw. nieśmiertelna atomówka), krasie z 9 organkami.... nostalgiczne czasy 5edzi się kłaniają z łezką w oku :roll:
I jak to się działo, że człowiek z wypiekami jeździł na każdy następny turniej? Każdy miał maximum wygięć i się grało! I wszystkim się turnieje podobały. Nie pamiętam żeby ktoś z naszej ekipy (a dużą ekipą jeździliśmy dekadę temu) wrócił niezadowolony że smok czy zły Żab go zjadł bo sam miał swoje Asy w rękawie (to znaczy w rosterze)... :D
A teraz? Dzieci płaczą bo czar zjadł im genrała a ktoś inny trzy armaty wystawił - Matko Święta! :roll: Tnijcie! Tnijcie! #-o
Zainteresowanie batlem w mojej okolicy spadło do 0 pod koniec 5 edycji (zaczynaliśmy w 4), właśnie dzięki temu, że tak wyglądało składanie rozpisek. Każdemu średnio rozgarniętemu człowiekowi nudziło się ściganie na to, kto kogo wysadzi z Heart of Woe albo klepnie jedną ranę z Executioner's Axe :roll: . 6 ed przyniosła naprawdę spore ożywienie, przynajmniej do czasu wyjścia najbardziej giętych podręczników - wtedy wszystko zaczęło wracać do smutnej normy. Życie turniejowe pod koniec 7 ed było utrzymywane głównie (nnie twierdzę, że wyłącznie) przez BP...

Do tego dochodziły jeszcze brzydkie armie w 4-5ed - nie było sensu wystawiać większości oddziałów bo w zasadzie nie uczestniczyły w bitwie bohaterów i przegięć - bardziej to przypominało Mordheim niż batla.

Do starych edycji nie tęsknię - było miło bo zaczynałem zabawę z tym fajnym hobby i tylko dlatego.

Maciek

Awatar użytkownika
Cormagh
Dr. House
Posty: 365
Lokalizacja: Janusze Wargamingu

Post autor: Cormagh »

To były po prostu inne czasy 8)
Mega partyzantka, wściekły tłok u Faberów na pierwszych turniejach (głównie widzów, bo mało kto miał własną armię), za proksa uważało się bilet tramwajowy lub pięciogroszówkę, a to że skink robił czasem za slaana, mało kogo raziło (klasyczny ruch Żaby, u którego pół armii składało się z samych podstawek). Sam pamiętam, kiedy po raz pierwszy (już na którymś z kolei turnieju) postawiono wymóg malowania armii w minimum 3 kolorach, to koleś ustawił swoich imperialnych strzelców w szeregu, wziął gruby pędzel i jednym pociągnięciem maznął nogi na niebiesko, kubraki na czerwono, a buźki na flesha (oczywiście tylko z przodu). I nikt się już nie czepiał, bo było zgodnie z regulaminem :lol2:
I jeśli nawet w czasie bitwy miało się ochotę dać przeciwnikowi w mordę za przegięcia, to wieczorem szło się wspólnie na piwo :mrgreen:


Obrazek
to bilet z pierwszego Wojennego Młota. Gościem specjalnym był Tuomas Pirinen
Ostatnio zmieniony 28 cze 2011, o 15:24 przez Cormagh, łącznie zmieniany 1 raz.
Nic tak nie przekona w dyspucie, jak dwie stopy krasnoludzkiej stali między łopatkami. Trudno zignorować tak celny argument.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam w sobie taki potencjał, że gdybym tylko chciał, rzuciłbym do swych stóp cały świat. Na szczęście dla świata jestem na to zbyt leniwy...

Indar
"Nie jestem powergamerem"
Posty: 116
Lokalizacja: Łomża

Post autor: Indar »

To nie ta edycja Wojennego Młota na ktorej był Andy Chambers? Gdzieś mam dokumentacje fotograficzną z tej imprezy. Figurki, jacyś gracze, itd.
Mam całą masę zdjęć z Młotkowych turniejów odbywających się na Krakonach, Nordconach i innych konwentach/turniejach odbywających się w latach... jakoś 1997-2001. Tylko niestety w wersji negatywowej - nie wywoływane. Założę się że wielu z Was by się odnalazło na tych zdjęciach.
Musiałbym ostro poszukać.
K.

Awatar użytkownika
eliah91
Masakrator
Posty: 2759
Lokalizacja: Warszawa Czarne Wrony

Post autor: eliah91 »

O boże czy mi się przywidziało czy w tych regulaminach były przycięcia?
Nie, na pewno coś mi się przywidziało, przecież to były czasy prawdziwego battla, bez przycięć, płaczu, sama radocha z gry. :|

Fajny był punkt o wystawianiu przeciwnikowi oceny za grę, przydało by się to znowu na turniejach.
Obrazek

InkubPendragon
Oszukista
Posty: 825

Post autor: InkubPendragon »

To był Młot na którym był Chambers, nie Pirinen. Jedyny na którym byłem. Walczyłem z jakimś kolesiem, który mimo jasnego zapisu w regulaminie, o nie używaniu proksow, i zasadzie WYSIWYG wystawil trzy czy cztery oddzialy jakis smieciarzy, pod ktorymi krylo sie cos zupelnie, zupelnie innego i znacznie grozniejszego. Poinformowal mnie o tym w momencie, w ktorym doszlo do walki.
Beznadziejne.
http://www.miniwojna.blogspot.com - gry bitewne i malowanie figurek

http://polskiefigurki.blogspot.com/ - wiadomości o polskich grach bitewnych, figurkach i akcesoriach do nich

ODPOWIEDZ