Traktat o klimacie
Traktat o klimacie
Przerzucam tutaj moje głosy w dość ciekawej dyskusji nt. klimatu w battlu. Całość dyskusji tutaj:
http://www.facebook.com/home.php#!/grou ... 996123886/
Od czego zależy klimat w battlu:
1) Po pierwsze: figurki i tereny. Te w battlu uważam za najfajniejsze, najładniejsze. Nie tylko pod względem wyglądu, ale też pod względem wrażenia, jakie robią liczne, duże regimenty. to coś zupełnie innego niż biegających w gromadzie 10 space marine'ów. Podsumowując: im więcej pomalowanych, nieproksowanych figurek na dobrze wykonanym stole, z dobrymi makietami - tym więcej klimatu.
2) Druga sprawa to dla mnie akcje w klimacie high fantasy. W jakiej innej grze mogą sie zdarzyć potężne zaklęcia unicestwiające całe oddziały, straszne potwory miażdżące swym cielskiem mniejsze stworzenie, nieprzewidywalne maszyny bojowe i herosi godni swego miana. Na przykład coś takiego - nagle na tyłach armii Ogrów otwiera się tunel, wysypuje się z niego w mgnieniu oka horda nocnych biegaczy. Widząc to, dowódcy ogrów postanawiają pierzchnąć. Ogrzy czarodziej ucieka - po czym za pomocą magii zmienia się w wielkiego smoka. Krąży nad polem bitwy, by zmasakrować oddział skaveńskiej piechoty. Innymi słowy - nie gram np. w "Ogniem i Mieczem" - bo nie ma tam skavenów i abominacji Zarówno wzory figurek jak i zasady bardzo wspierają takie podejście do gry - szczególnie w 8 edycji.
3) Płynność gry, wynikającą z obycia z grą i z zasadami. Im lepiej je znam, tym szybciej się zatanawiam i mogę bardziej wczuć w klimat bitwy. Zaglądanie do książek, obliczanie na ile trafic i zranić (niezależnie, czy robię to ja, czy przeciwnik) - wybijają mnie z rytmu gry.
4) Nastawienie do gry - które mógłbym opisać jako napinkę na zwycięstwo. Oczywiscie ukladam rozpiske, przygotowuje figurki i podchodzę do stołu z zamiarem zwycięstwa. Problem pojawia się wtedy, gdy chcę wygrać za bardzo. Może to prowadzić do takich zachowań (psujących wg. klimat) jak oszukiwanie na kostkach i zasadach, nieustępliwość wobec błędów przeciwnika, zbyt długie zastanawianie się nad ruchem - i układanie ich pod kontem wyniku punktowego. Np. ktoś gra khornowcami i tak kombinuje - ta jednostka jest warta 300 pkt, nie dam rady rycerzom, więc skitram swoich berserkerów za wzgórzem przez całą bitwę. Do tego fajnie jest, gdy przeciwnik jest na luzie, możemy sobie pożartować nt. tego, co się dzieje na stola i na inne tematy. Ogólnie dla mnie silna presja na wynik psuje radość z rozgrywki.
Podsumowując - osobiście gram w battla tylko i wyłącznie dla klimatu. Wynik tej gry w zbyt dużym stopniu zależy od tego, jak poturlają się kostki, nie ma więc sensu napinać się na wygraną. Zaś nawet przegrana bitwa może dostarczyć dużo radości. Im więcej pomalowanych figurek i terenów, im fajniejsze i bardziej widowiskowe akcje w bitwie,im płynniejsza gra, im bardziej odpowiedni i zdrowy nacisk na wygraną i luźna i życzliwa atmosfera, tym lepiej, tym więcej klimatu. Rzadko kiedy wszystkie te rzeczy występują na raz, ale mogą się kompensować i gra może być udana.
Co Wy na to?
http://www.facebook.com/home.php#!/grou ... 996123886/
Od czego zależy klimat w battlu:
1) Po pierwsze: figurki i tereny. Te w battlu uważam za najfajniejsze, najładniejsze. Nie tylko pod względem wyglądu, ale też pod względem wrażenia, jakie robią liczne, duże regimenty. to coś zupełnie innego niż biegających w gromadzie 10 space marine'ów. Podsumowując: im więcej pomalowanych, nieproksowanych figurek na dobrze wykonanym stole, z dobrymi makietami - tym więcej klimatu.
2) Druga sprawa to dla mnie akcje w klimacie high fantasy. W jakiej innej grze mogą sie zdarzyć potężne zaklęcia unicestwiające całe oddziały, straszne potwory miażdżące swym cielskiem mniejsze stworzenie, nieprzewidywalne maszyny bojowe i herosi godni swego miana. Na przykład coś takiego - nagle na tyłach armii Ogrów otwiera się tunel, wysypuje się z niego w mgnieniu oka horda nocnych biegaczy. Widząc to, dowódcy ogrów postanawiają pierzchnąć. Ogrzy czarodziej ucieka - po czym za pomocą magii zmienia się w wielkiego smoka. Krąży nad polem bitwy, by zmasakrować oddział skaveńskiej piechoty. Innymi słowy - nie gram np. w "Ogniem i Mieczem" - bo nie ma tam skavenów i abominacji Zarówno wzory figurek jak i zasady bardzo wspierają takie podejście do gry - szczególnie w 8 edycji.
3) Płynność gry, wynikającą z obycia z grą i z zasadami. Im lepiej je znam, tym szybciej się zatanawiam i mogę bardziej wczuć w klimat bitwy. Zaglądanie do książek, obliczanie na ile trafic i zranić (niezależnie, czy robię to ja, czy przeciwnik) - wybijają mnie z rytmu gry.
4) Nastawienie do gry - które mógłbym opisać jako napinkę na zwycięstwo. Oczywiscie ukladam rozpiske, przygotowuje figurki i podchodzę do stołu z zamiarem zwycięstwa. Problem pojawia się wtedy, gdy chcę wygrać za bardzo. Może to prowadzić do takich zachowań (psujących wg. klimat) jak oszukiwanie na kostkach i zasadach, nieustępliwość wobec błędów przeciwnika, zbyt długie zastanawianie się nad ruchem - i układanie ich pod kontem wyniku punktowego. Np. ktoś gra khornowcami i tak kombinuje - ta jednostka jest warta 300 pkt, nie dam rady rycerzom, więc skitram swoich berserkerów za wzgórzem przez całą bitwę. Do tego fajnie jest, gdy przeciwnik jest na luzie, możemy sobie pożartować nt. tego, co się dzieje na stola i na inne tematy. Ogólnie dla mnie silna presja na wynik psuje radość z rozgrywki.
Podsumowując - osobiście gram w battla tylko i wyłącznie dla klimatu. Wynik tej gry w zbyt dużym stopniu zależy od tego, jak poturlają się kostki, nie ma więc sensu napinać się na wygraną. Zaś nawet przegrana bitwa może dostarczyć dużo radości. Im więcej pomalowanych figurek i terenów, im fajniejsze i bardziej widowiskowe akcje w bitwie,im płynniejsza gra, im bardziej odpowiedni i zdrowy nacisk na wygraną i luźna i życzliwa atmosfera, tym lepiej, tym więcej klimatu. Rzadko kiedy wszystkie te rzeczy występują na raz, ale mogą się kompensować i gra może być udana.
Co Wy na to?
- Naviedzony
- Wielki Nieczysty Spamer
- Posty: 6354
Na domówki nie gram inaczej niż Ty, a na turnieje chodzę na tyle rzadko, żeby nie robiło to komukolwiek jakiejkolwiek różnicy... 

i link nie działa
https://www.youtube.com/watch?v=m3pqEA5AXTE#t=33
posłuchaj tego islamofilu.....
http://www.youtube.com/watch?v=CMEwoGGL6dg
"nie dyskutuj z głupcem, sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
posłuchaj tego islamofilu.....
http://www.youtube.com/watch?v=CMEwoGGL6dg
"nie dyskutuj z głupcem, sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
- GrimgorIronhide
- Masakrator
- Posty: 2723
- Lokalizacja: "Zad Trolla" Koszalin
Klimat to dla mnie głównie fluff (i plewne jednosti
), ale zgadzam się z większością twoich racji 


- The WariaX
- Falubaz
- Posty: 1005
- Lokalizacja: Rybnik i okolice
Dla mnie klimat w łeb bierze, kiedy do gry wchodzą dziwne formacje jednostek oraz nierealne zagrania*. Jak np. krasnoludzki król na tarczy, który niczym matka kaczek prowadzi za sobą grupkę 5 gwardzistów. Jakiekolwiek formacje w stylu kresek :p i tego typu rzeczy. Wiem, że takie zagrania z perspektywy gry mają wartość jednak to już przestaje być fajne. No ale ja nie mam ciśnienia na uber wygrywanie 
*zagrania, które w normalnej bitwie nigdy by się nie wydarzyły, no ale to już głęboki temat, więc lepiej go nie zaczynać

*zagrania, które w normalnej bitwie nigdy by się nie wydarzyły, no ale to już głęboki temat, więc lepiej go nie zaczynać


Zapraszam do mojej galerii

http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=10&t=35475
Maluję na zamówienie:
http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php? ... 13#p990613
Krasnoludy nie mają smoków, pegazów czy innych kowbojów. Wierz mi, gdyby była w naszej armii jakakolwiek jednostka zdolna przytrzymać samotnie regiment przeciwnika, korzystalibyśmy z niej.The WariaX pisze:Jak np. krasnoludzki król na tarczy, który niczym matka kaczek prowadzi za sobą grupkę 5 gwardzistów.
Yes they drink blood. Yes, some of them have been known to command armies of the damned. But at least they're not Elves.
- Niles Valera, Agitator
- Niles Valera, Agitator
- kubencjusz
- Szef Wszystkich Szefów
- Posty: 3720
- Lokalizacja: Kielce/Kraków
Jeśli chodzi o domówki masz w 100% rację. Jednak zawsze jest jakieś ale:
Logika chłodne wyrachowanie i konsekwencja to jest rzecz która wygrywa turnieje, a co za tym idzie starasz się więc wycisnąć tyle ile przeciętny student z tubki pasty do zębów, czyli więcej niż się da.
Luzik jest cool i też nie lubie spiny, ale walka o punkty a nie efektowność graficzna jest potrzebna.
To zachowanie uważam na turniejach za normalne i w pełni akceptowane. Przybyłeś na turniej chcesz pokazać na ile Cię stać. A więc logicznym jest, że nie kieruje tobą "epickość i heroiczność" bitwy tylko "mędrca szkiełko i oko"nieustępliwość wobec błędów przeciwnika, zbyt długie zastanawianie się nad ruchem - i układanie ich pod kontem wyniku punktowego. Np. ktoś gra khornowcami i tak kombinuje - ta jednostka jest warta 300 pkt, nie dam rady rycerzom, więc skitram swoich berserkerów za wzgórzem przez całą bitwę. [...] Ogólnie dla mnie silna presja na wynik psuje radość z rozgrywki.


Kubencjusz - oczywiście na turnieju takie akcje są jak najbardziej naturalne. Grasz na punkty i usiłujesz wycisnąć jak najlepszy wynik w dopuszczalny zasadami sposób. To zresztą istota wszelkiej sportowej rywalizacji. Co to by był za turniej, gdyby było inaczej?
Tylko że dla mnie taka gra jest mało zabawna - zamiast rozrywki stres, napięcie... Dość tego na codzień, battl może być sposobnością do wyluzowania.
Tylko że dla mnie taka gra jest mało zabawna - zamiast rozrywki stres, napięcie... Dość tego na codzień, battl może być sposobnością do wyluzowania.
- The WariaX
- Falubaz
- Posty: 1005
- Lokalizacja: Rybnik i okolice
panterq pisze:Krasnoludy nie mają smoków, pegazów czy innych kowbojów. Wierz mi, gdyby była w naszej armii jakakolwiek jednostka zdolna przytrzymać samotnie regiment przeciwnika, korzystalibyśmy z niej.The WariaX pisze:Jak np. krasnoludzki król na tarczy, który niczym matka kaczek prowadzi za sobą grupkę 5 gwardzistów.
Tak tak, jak najbardziej rozumiem, dlaczego tak się robi

Swoją drogą pojedynczy bohater blokujący cały unit to też niezła bzdura



Zapraszam do mojej galerii

http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=10&t=35475
Maluję na zamówienie:
http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php? ... 13#p990613
Zróbmy sobie uściślenie:
- gry w domu są grami dla zabawy, z wykorzystaniem bezużytecznych jednostek, rozpiską opartą na fluffie z podręcznika zawierającą oczywiście bohaterów specjalnych, bo przecież trzeba odtworzyć bitwę z jakiegoś opowiadania. Dziwne manewry, które jednak są dopuszczone przez zasady z założenia odpadają, posługujemy się zdrowym rozsądkiem przy interpretacji zasad, by nadać starciu możliwie jak najwięcej realizmu. Puszczanie klimatycznej muzyki jest wskazane.
- TURNIEJE są organizowane po to, żeby udowodnić swoją TOTALNĄ DOMINACJĘ i zgarnąć nagrodę, co wiąże się z pokazaniem budy innym uczestnikom, którzy myśleli, że coś potrafią. Do tego najlepiej nadaje się oczywiście wyżyłowana rozpiska przegiętej armii. Zasady stosujemy w formie RAW, a nad ich interpretacją pracuje sztab specjalistów oraz wykwalifikowani sędziowie.
Oba sposoby gry pozwalają się dobrze bawić, zależy co komu sprawia satysfakcję i na co ma się w danej chwili ochotę. Jedni są perfekcjonistami i chcą poprawiać swoje umiejętności porównując się z innymi, drudzy wolą opowiadać ciekawe historie.
- gry w domu są grami dla zabawy, z wykorzystaniem bezużytecznych jednostek, rozpiską opartą na fluffie z podręcznika zawierającą oczywiście bohaterów specjalnych, bo przecież trzeba odtworzyć bitwę z jakiegoś opowiadania. Dziwne manewry, które jednak są dopuszczone przez zasady z założenia odpadają, posługujemy się zdrowym rozsądkiem przy interpretacji zasad, by nadać starciu możliwie jak najwięcej realizmu. Puszczanie klimatycznej muzyki jest wskazane.
- TURNIEJE są organizowane po to, żeby udowodnić swoją TOTALNĄ DOMINACJĘ i zgarnąć nagrodę, co wiąże się z pokazaniem budy innym uczestnikom, którzy myśleli, że coś potrafią. Do tego najlepiej nadaje się oczywiście wyżyłowana rozpiska przegiętej armii. Zasady stosujemy w formie RAW, a nad ich interpretacją pracuje sztab specjalistów oraz wykwalifikowani sędziowie.
Oba sposoby gry pozwalają się dobrze bawić, zależy co komu sprawia satysfakcję i na co ma się w danej chwili ochotę. Jedni są perfekcjonistami i chcą poprawiać swoje umiejętności porównując się z innymi, drudzy wolą opowiadać ciekawe historie.
Zależy jak na to spojrzeć. Dla kogoś może to wygląda niepoważnie, dla mnie to prawdziwy heros niewzruszony wobec wielokrotnej przewagi przeciwników.The WariaX pisze: Tak tak, jak najbardziej rozumiem, dlaczego tak się robiale tak jak pisałem, w tym wypadku chodzi mi o klimat.
Swoją drogą pojedynczy bohater blokujący cały unit to też niezła bzdurano ale taki już jest warhammer, to tylko gra, a nie próba odzwierciedlenia prawdziwej bitwy
- kubencjusz
- Szef Wszystkich Szefów
- Posty: 3720
- Lokalizacja: Kielce/Kraków
True that. Czymże byłby krasnoludzki lord, weteran tysięcy bitew, krasnolud który wychędożył więcej krasnoludzkich kobiet niż ty masz włosów na jajach, istota przepijająca denaturat spirytusem i kująca miecze pytą ubrana w najlepszą krasnoludzą runiczną zbroję z gromliru gdyby podeszły do niego 3 gobbosy i go zjadły ? 

Ogólnie zgadzam się z Klafutim, poza jedną rzeczą. Otóż ja akurat przerzucam się na "Ogniem i mieczem", między innymi przez brak megazordów, drugim powodem są łatwiejsze do ogarnięcia i spójniejsze zasady.
Lidder pisze:To akurat proste - chodzi o podwyżki cen.-There's something large & nurgle-y coming first
Pozdrów Nasty SkulkersówCzymże byłby krasnoludzki lord, weteran tysięcy bitew, krasnolud który wychędożył więcej krasnoludzkich kobiet niż ty masz włosów na jajach, istota przepijająca denaturat spirytusem i kująca miecze pytą ubrana w najlepszą krasnoludzą runiczną zbroję z gromliru gdyby podeszły do niego 3 gobbosy i go zjadł


Punkty 3 i 4 są być może nawet najważniejsze.
No ale wiadomo, de gustibus non est disputandum, jak mawiali starożytni Rzymianie
No ale wiadomo, de gustibus non est disputandum, jak mawiali starożytni Rzymianie
